Dodaj do ulubionych

Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny .

12.10.07, 09:07
Dojrzalam do osobnego watku.

Otoz dokument KEP pt. Dyrektorium katechetyczne naklada na
katolickich rodzicow obowiazek posylania dzieciecia na szkolna
katecheze - "wszyscy katolicy uczęszczający do placówek oświatowych,
w których odbywa się nauczanie religii, zobowiązani są w sumieniu
uczestniczyć w tych lekcjach. Rodzice dzieci, które nie ukończyły 18
roku życia, mają obowiązek zapisać swe dzieci na lekcje religii..."

Czujecie sie ZOBLIGOWANI?
Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 09:24
      A czy powinnam czuć się zobligowana? Czy KEP ma moralne
      prawo narzucać mojemu sumieniu takie zobowiązanie?
    • ruda_kasia Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 09:36
      JAkoś nie. Jak był obowiązek zawierania slubów konkordatowych, to
      też moje było na wierzchu, a nie KEP.
      Poważnie, myślałam, zeby nie chodziła, nie wiedziałm, że jest
      obowiązek.
      • isma Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 09:52
        No, ja tez nie wiedzialam. Zupelnie przypadkiem, pomagajac znajomemu
        w zbieraniu materialow do tez z katechetyki przy okazji egzaminu
        licencjackiego, zobowiazalam sie do "zabezpieczenia odcinka"
        prawnego (tak w zakresie prawa panstwowego jak i regulacji
        koscielnych) i dokonalam odkrycia wink)).

        I jakos mi to zobowiazanie "w sumieniu" zgrzyta.
        Pamietam, jak parafianie z pewnej podkarpackiej miejscowosci np.
        kontestowali koniecznosc spotykania sie dzieci - przy oltarzu, ale
        przeciez i na katechezie - z kaplanem, wobec ktorego formulowano
        przed sadem oskarzenia o molestowanie, a ordynariusz nie widzial
        powodow, zeby go od tych obowiazkow odsunac ;-(((.
    • mader1 Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 10:01
      chodzi, chodzi kazde moje dziecko. Ale nie czuję się ! Bóg dał mi
      dzieci pod opiekę i jestesm za nie odpowiedzialna.To jest nadrzędny
      mój obowiazek, wynikający z prawa naturalnego.
      Gdybym widziała, że katecheza przynosi szkodę, uważałabym, że
      grzeszę , pozwalając na to.
      Obowiazkiem moim wtedy byłoby jakos inaczej zadbać o rozwój duchowy
      dziecka.
      To się nazywa odpowiedzialność. Jeżeli rodzice nie wywiązują sie ze
      swoich obowiązków i nie są odpowiedzialni, odbiera się im prawa
      rodzicielskie. Jeżeli osoba odpowiedzialna za katechezę, nie
      wywiązuje się należycie, ze swoich obowiązków lub nawet
      indywidualnie mojemu dziecku szkodzi, pozbawia się ją jej prawa
      wpływu na dziecko. Nie cały Kościół. Ją.
    • minerwamcg Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 10:48
      Generalnie dobrze jest, żeby młody człowiek chodził na religię. I rodzice są
      odpowiedzialni za to, żeby na nią chodził. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie
      szesnastoletniego kontestatora przyprowadzanego przez mamę (siłą?) na lekcje
      religii...

      "wszyscy katolicy uczęszczający do placówek oświatowych,
      > w których odbywa się nauczanie religii, zobowiązani są w sumieniu
      > uczestniczyć w tych lekcjach.

      Gdyby moje dziecko z lekcji religii w szkole nie wynosiło żadnej korzyści lub
      przeciwnie, były ona jakoś szkodliwe, pierwsza szukałabym dla niego katechezy
      poza murami szkoły. Mam to szczęście, że mieszkam w dużym mieście, gdzie
      rozmaitych duszpasterstw jest dość...
      • minerwamcg P.S. 12.10.07, 10:55
        W zasadzie tak, czuję się zobligowana. Uważam za swój obowiązek, żeby dziecko
        uczyło się religii. Nie uważam natomiast za konieczne, żeby uczyło się jej
        konkretnie w szkole. Młodsze dziecko mogłabym nawet uczyć sama...

        P.S do P.S smile)) - w kilku przedwojennych "pobożnych powiastkach" czytałam o
        dzieciach, które do I Komunii przygotowawali rodzice. U księdza zdawały tylko
        egzamin.
        • isma Re: P.S. 12.10.07, 11:02
          A otoz to. Ja sie czuje zobligowana do katolickiego wychowania
          mojego dziecka, bo przy okazji chrztu sw. tegoz dziecka sie do tego
          (dobrowolnie!) zobowiazywalam. Uznaje, ze katechereza szkolna moze
          byc dla mnie POMOCA w sprostaniu temu mojemu obowiazkowi.
          Natomiast lektura tego zapisu budzi we mnie niesmiale podejrzenie,
          ze oto KEP zyczy sobie ode mnie przekazania tego obowiazku na cudze
          barki, czy ja sie czuje na silach go spelniac, czy nie. Ba, OBLIGUJE
          mnie do tego ;-(((.

          Jesli idzie o mlodsze dziecko, to, gdyby byc przywiazanym do litery,
          obowiazku posylania na katecheze KEP zapomniala uwzglednic - bo
          przedszkole w sensie prawnym to szczesliwie nie jest "placowka
          oswiatowa", tylko opiekunczo-wychowawcza wink)).
          • lucasa Re: P.S. 12.10.07, 11:21
            isma napisała:

            > A otoz to. Ja sie czuje zobligowana do katolickiego wychowania
            > mojego dziecka, bo przy okazji chrztu sw. tegoz dziecka sie do
            tego
            > (dobrowolnie!) zobowiazywalam

            mam tak samo. zobowiazanie jest, ale uwazam, ze MOGE zapisac na
            religie, ale nie MUSZE.
            sumienie by mnie uwieralo gdybym nie czytala z dziecmi Biblii i nie
            modlila sie.

            a tymczasem zastanawiam sie nad czym innym - czy mam obowiazek (w
            sumieniu) - w zlaicyzowanej Anglii poslac dziecko do szkoly
            katolickiej (biorac pod uwage, ze i katolicka i panstwowa, ktora
            bierzemy pod uwage sa na tym samym poziomie jezeli chodzi o poziom
            nauki).

            A
        • mader1 Re: P.S. 12.10.07, 11:07
          > W zasadzie tak, czuję się zobligowana. Uważam za swój obowiązek,
          żeby dziecko
          > uczyło się religii. Nie uważam natomiast za konieczne, żeby uczyło
          się jej
          > konkretnie w szkole. Młodsze dziecko mogłabym nawet uczyć sama...

          Mogę się pod tym podpisać smile
          Zwłaszcza, że i tak ciągle się " uczy samemu" dzieci nawet chodzące
          na lekcje religii. One mają potem tyle pytań, uwag, wątpliwości, ze
          muszą je z siebie " wyrzucić " w domu...
          Tak jakby wiary można było nauczyć przez godzinę czy dwie.
          • dominikjandomin Re: P.S. 12.10.07, 12:34
            mader1 napisała:

            > > W zasadzie tak, czuję się zobligowana. Uważam za swój obowiązek,
            > żeby dziecko
            > > uczyło się religii. Nie uważam natomiast za konieczne, żeby
            uczyło
            > się jej
            > > konkretnie w szkole. Młodsze dziecko mogłabym nawet uczyć sama...
            >
            > Mogę się pod tym podpisać smile
            > Zwłaszcza, że i tak ciągle się " uczy samemu" dzieci nawet
            chodzące
            > na lekcje religii. One mają potem tyle pytań, uwag, wątpliwości,
            ze
            > muszą je z siebie " wyrzucić " w domu...
            > Tak jakby wiary można było nauczyć przez godzinę czy dwie.

            Na moje - żadna katecheza wiary nie nauczy. Może jedynie przekazać
            pewne fakty o wierze czy o moralności czy rzeczach pokrewnych. Z
            tym, ze powinno byc to zgodne w całości (treści, forma i poboczne
            wątki) zgodne z Magisterium Kościoła.
    • otryt Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 11:20
      W wątku o lebrach pisałem, że siostra katechetka zupełnie nie
      radziła sobie z klasą w której było trzech agresywnych uczniów. Na
      katechezie non-stop były krzyki i wyzwiska. Te lekcje nie przynosiły
      żadnego pożytku. Jako, że były nieobowiązkowe zastanawialiśmy się z
      żoną, czy nie zwolnić córki (10 lat) z obowiązku uczęszczania na
      religię, aby oszczędzić jej przykrości i upokorzeń. Zaproponowaliśmy
      jej to. Odmówiła. Prawdopodobnie nie chciała się wyróżniać na tle
      klasy taką naszą decyzją. Dzieci nie lubią być inne. Po trzech
      latach od tamtych zdarzeń dosyć niedawno córka wyznała nam, że
      siostra uczyła ich, że wiara w teorię ewolucji jest grzechem. Może
      więc popełniliśmy błąd, że dziecko chodziło dalej na te katechezy?
      Posyłanie dzieci na religię, niezależnie od dokumentu KEP, traktuję
      jakoś jakiś obowiązek, ale tylko tak długo jak wynika z tego dobro.
      Nie zgodziłbym się np na księdza pedofila z Tylawy.
      • kudyn Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 11:40
        Jeśli siostra głosi swoje poglądy jako nauczanie Kościoła to warto to zgłosić
        odpowiedniej władzy.
        Jeśli posłuszeństwo miało narazić kogoś na grzech lub zgorszenie to myślę że
        przestaje być obowiązujące.
        • isma Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 11:50
          Wiesz - tylko w przypadku dzieci, zwlaszcza tych najmlodszych,
          zazwyczaj czlowiek dowiaduje sie grubo po fakcie, i bez gwarancji
          precyzji informacji wink)).

          No nic nie poradze, ja jestem katolik pszemondzaly, ale zakladam, ze
          na poziomie szkoly podstawowej to bym sobie jakos wink)) z edukacja
          religijna wlasnego dziecka poradzila, nie musi mnie KEP "w sumieniu"
          obligowac do posylania go na katecheze szkolna ;-(((. Przy czym,
          oczywiscie, do tego potrzebne jest jeszcze uczestnictwo w zyciu
          parafii.

          Moje pytanie zmierza ku temu - po co definiowac szkolna katecheze
          jako obowiazek, a nie jako prawo katolickich rodzicow?
        • otryt Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 15:01
          kudyn napisał:

          >Jeśli siostra głosi swoje poglądy jako nauczanie Kościoła to warto
          >to zgłosić odpowiedniej władzy.

          Właściwie Isma odpowiedziała to, co ja chciałem powiedzieć. Sprawa
          wyszła po trzech latach, gdy dziecko chodzi już do innej szkoły a
          siostry już dawno nie ma w moim mieście. Uczy pewno gdzie indziej,
          że teorię ewolucji wymyślili wrogowie Kościoła, aby odciągnąć ludzi
          od wiary. Nie wyobrażam sobie poza tym konfrontacji dziecka z osobą
          dorosłą, bo do czegoś takiego musiałoby dojść. Po prostu
          skorygowalibyśmy złą wiedzę. Jednak powstaje pewien poważny problem:
          rodzice mówią coś innego niż słyszą na religii. Może więc jest tak,
          że na religii częściej nie mają racji? Co innego mówi nauczyciel a
          co innego słyszą na religii. Znów dysonans. Bardzo gorszącą moim
          zdaniem była sytuacja, gdy obchodzono Haloween w szkole mojego
          dziecka (9 lat). Kazano im przyjść poprzebieranymi w haloweenowe
          stroje a na lekcje religii mieli się na przerwie przebrać w normalne
          swoje stroje. Na religii słyszeli, ze to szatańskie święto a w
          szkole, że to świetna zabawa. Musieliśmy jako rodzice interweniować
          w szkole, aby nie tworzyli takiej schizofrenii, aby dogadywali się
          wcześniej ze sobą. Dzieciom mówiliśmy, że nie podoba nam się za
          bardzo ten zwyczaj, który przyszedł z Ameryki, że mamy swoje piękne
          święto Wszystkich Świętych, podczas któego wspominamy naszych
          zmarłych. Przy okazji tłumaczyliśmy, ze wywoływanie duchów, z które
          kiedyś ludzie lubili się bawić jest bardzo złe, że wahadełka,
          horoskopy i wszelkie inne przesądy to tez nic dobrego. Na szczęście
          to haloweenowe szaleństwo jakoś wygasa.
          • isma Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 15:19
            O, wlasnie.
            Moj opor tez zapewne bierze sie po czesci stad, ze ja niespecjalnie
            wierze w misje wychowawcza szkoly, zwlaszcza publicznej,
            obowiazkowej. Owszem, szkola ma nauczyc nasze dziecko geografii albo
            chemii, to sie zgadza. Ale wychowujemy je my, rodzice. I szkola ma
            miec wobec tego wychowania funkcje sluzebna. Ma, ewentualnie,
            wkraczac wtedy, kiedy my sobie nie radzimy - jak w przypadku lebrow.

            Dixi wink)).
          • maadzik3 Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 19:12
            Gwoli scisłości halloween ma korzenie brytyjskiesmile))
    • kann2 Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 11:58
      Kan. 793 - § 1. Rodzice oraz ci, którzy ich zastępują, mają
      obowiązek i zarazem prawo wychowania potomstwa. Rodzice katoliccy
      mają ponadto obowiązek i prawo dobrania takich środków i instytucji,
      przy pomocy których, uwzględniając miejscowe warunki, mogliby lepiej
      zadbać o katolickie wychowanie swoich dzieci.

      Kan. 796 - § 1. Wśród środków wychowania wierni powinni bardzo cenić
      szkoły, które są dla rodziców główną pomocą w wypełnianiu obowiązku
      wychowania.

      § 2. Rodzice mają ściśle współpracować z nauczycielami,
      którym powierzają nauczanie swoich dzieci. Również nauczyciele w
      wypełnianiu swojego obowiązku powinni ściśle współpracować z
      rodzicami, których też winni pilnie wysłuchiwać; należy organizować
      i doceniać zrzeszenia lub zebrania rodziców.

      Kan. 797 - W wyborze szkoły rodzice powinni mieć prawdziwą
      wolność. Stąd wierni mają zabiegać o to, ażeby społeczność świecka
      uznała tę wolność rodziców i zachowując wymogi sprawiedliwości
      rozdzielczej wyposażyła ją w odpowiednie subsydia.

      Kan. 798 - Rodzice powinni kierować swoje dzieci do szkół
      zapewniających katolickie wychowanie. Jeśli nie mogą tego uczynić,
      mają obowiązek sami zatroszczyć się o to, by dzieci poza szkołą
      otrzymały należne wychowanie katolickie.

      Kan. 1366 - Rodzice lub ich zastępujący, którzy oddają dzieci do
      chrztu lub na wychowanie w religii niekatolickiej, powinni być
      ukarani cenzurą lub inną sprawiedliwą karą.
      • isma Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 12:01
        Jedna uwaga: czy "katolickie wychowanie" jest aby na pewno tozsame
        z "nauczaniem religii"?

        Co do reszty - po Aniele Panskim wink)).
        • kann2 Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 12:05
          Tożsame nie, ale wchodzi w skład

          Katecheza etapem ewangelizacji
          18. Katechezy nie można oczywiście oddzielać od całej
          duszpasterskiej i misyjnej działalności Kościoła. Ma ona jednak
          własną specyfikę, nad którą często zastanawiało się IV Zgromadzenie
          Ogólne Synodu Biskupów w swych pracach przygotowawczych i w czasie
          trwania obrad. Zagadnienie to porusza także opinię publiczną w
          Kościele i poza nim.

          Nie ma tu potrzeby podawania ścisłej i wyraźnej definicji katechezy,
          wystarczająco już przedstawionej w Ogólnej Instrukcji
          Katechetycznej47. Specjalistom należy zostawić troskę o dalsze
          zgłębianie i uściślanie jej pojęcia.

          Wobec napotykanej codziennie wielkiej różnorodności i zmienności
          sytuacji, warto tu po prostu przypomnieć niektóre podstawowe punkty
          nauki — mają one zresztą trwałe znaczenie w dokumentach Kościoła —
          umożliwiające prawidłowe rozumienie katechezy, bez którego
          istniałoby niebezpieczeństwo, że się nie pojmie całej jej istoty i
          doniosłości.

          Ogólnie mówiąc, katecheza jest wychowaniem w wierze dzieci,
          młodzieży i dorosłych, a obejmuje przede wszystkim nauczanie
          doktryny chrześcijańskiej, przekazywane na ogół w sposób
          systematyczny i całościowy, dla wprowadzenia wierzących w pełnię
          życia chrześcijańskiego. To nauczanie obejmuje wiele elementów
          pasterskiej misji Kościoła, które mają z katechezą coś wspólnego,
          albo ją przygotowują, albo z niej wypływają, chociaż ona nie jest z
          nimi całkowicie związana. Są to: pierwsze głoszenie Ewangelii, czyli
          misyjne przepowiadanie przez kerygmat dla wzbudzenia wiary;
          działalność apologetyczna, czyli poszukiwanie argumentów
          skłaniających do uwierzenia; praktyka życia chrześcijańskiego;
          sprawowanie sakramentów; pełne uczestnictwo we wspólnocie kościelnej
          i wreszcie świadectwo życia apostolskiego i misyjnego.

          Przypomnijmy najpierw, że między katechezą a ewangelizacją nie ma
          ani rozdziału, ani przeciwstawności, ani też całkowitej tożsamości,
          ale jakąś wewnętrzną więzią łączą się one ze sobą i wzajemnie
          uzupełniają.

          Adhortacja apostolska Evangelii Nuntiandi z 8 grudnia 1975 r. o
          ewangelizacji w świecie współczesnym słusznie podkreśla, że
          ewangelizacja — której celem jest przybliżenie Dobrej Nowiny całej
          ludzkości, aby nią żyła — stanowi bogatą, złożoną i dynamiczną
          rzeczywistość utworzoną z elementów lub, jeśli kto woli, z istotnych
          i zróżnicowanych momentów, które należy koniecznie objąć myślą jako
          jedną całość48. Katecheza jest, oczywiście, jednym z tych elementów
          całego przebiegu ewangelizacji.

          www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/adhortacje/catechesi.html#m9
          • isma Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 12:17
            No, i, czytajac dalej te adhortacje:

            Parafia
            67. Chcę się teraz zająć konkretnymi środowiskami, w których
            zazwyczaj pracują katecheci, i omówić w skrócie „miejsca”
            katechizacji, z których niektóre wspomniano już w rozdziale VI, to
            znaczy o parafii, rodzinie, szkole, stowarzyszeniu.

            Chociaż prawdą jest, że katecheza może być wszędzie prowadzona, to
            jednak muszę podkreślić — zgodnie zresztą z życzeniami wielu
            biskupów — że WSPOLNOTA PARAFIALNA, jako zajmująca szczególne
            miejsce, powinna pozostać krzewicielką i inspiratorką katechezy.
            Prawda, że w niemałej liczbie krajów parafia została jak gdyby
            zburzona na skutek niezmiernego rozrostu miast. Niektórzy może zbyt
            pochopnie uznali, że parafie są przestarzałe, że nawet zanikają, a
            na ich miejsce powinno się tworzyć małe wspólnoty, dogodniejsze i
            sprawniejsze. Ale czy to się podoba czy nie, parafia jest w dalszym
            ciągu miejscem, w którym chrześcijanie, nawet niepraktykujący,
            złączeni są ścisłymi więzami. Właściwy więc osąd oparty na
            rzeczywistości, i mądrość każe się trzymać planu zmierzającego do
            tego, by istniejącej parafii, jeśli zachodzi potrzeba, dać
            stosowniejsze struktury, a przede wszystkim by wlać w nią nowego
            ducha przez wzmożone angażowanie wiernych wybitnie uzdolnionych i
            doświadczonych, obowiązkowych i wielkodusznych. W takim stanie
            rzeczy, wobec nieuniknionego zróżnicowania miejsc katechizowania
            nawet w samej parafii — w rodzinach posiadających dzieci lub
            młodzież, w ośrodkach duszpasterskich przy szkołach publicznych, w
            katolickich instytutach szkolnych, w stowarzyszeniach apostolskich
            przeznaczających czas na katechizację, w kółkach dostępnych
            wszystkim młodym, na sobotnio-niedzielnych wyjazdach organizowanych
            dla rozwoju życia duchowego i gdziekolwiek indziej — potrzeba przede
            wszystkim, by wszystkie te drogi katechizacji zmierzały naprawdę ku
            jednemu i temu samemu wyznaniu wiary, ku takiemu samemu oddaniu się
            Kościołowi, ku służeniu społeczności w tym samym ewangelicznym
            duchu: „jeden part, jedna wiara, jeden chrzest, jeden Bóg i Ojciec
            wszystkich”116. Dlatego każda liczna parafia i wszystkie parafie
            małe łączone w jedną całość mają poważny obowiązek formowania takich
            ludzi — kapłanów i zakonników, zakonnic i świeckich — którzy się
            oddadzą z całych sił krzewieniu katechizacji. Niech zadbają o to
            wszystko, co jest pod jakimkolwiek względem konieczne dla
            katechizacji, i o pomnożenie i ulepszenie, jeśli to możliwe i
            potrzebne, miejsc przeznaczonych dla katechizacji. Niech też
            czuwają, by formacja religijna miała wypróbowaną jakość, i by różne
            ugrupowania były wszczepione w organizm Kościoła.

            Podsumowując — bez monopolizowania i uniformizmu — PARAFIA, jak
            powiedziałem wyżej, POWINNA POZOSTAC PIERWSZOPLANOWYM MIEJSCEM
            KATECHIZACJI. Musi ona odnaleźć na nowo swoje powołanie, które każe
            jej być domem rodzinnym, braterskim i gościnnym, w którym ochrzczeni
            i bierzmowani uświadamiają sobie, że są ludem Bożym. Tam w jednej
            czynności liturgicznej łamie się dla nich obficie chleb zdrowej
            nauki i chleb eucharystyczny117; stamtąd są codziennie posyłani, by
            pełnili swe apostolskie działania wszędzie, gdzie kipi życie świata.

            Rodzina
            68. Działalność katechetyczna w rodzinie ma swój bardzo szczególny
            charakter, niczym w żaden sposób nie zastąpiony, a podkreślany
            bardzo słusznie przez Kościół, zwłaszcza przez Sobór Watykański
            II118. To rodzicielskie wychowanie w wierze, które powinno się
            rozpocząć w zaraniu dzieciństwa119, dokonuje się już, gdy członkowie
            każdej poszczególnej rodziny wspomagają się wzajemnie, by wzrastać w
            wierze przez swoje często milczące ale wytrwałe świadectwo życia
            chrześcijańskiego, prowadzonego według Ewangelii wśród codziennych
            zajęć. Wychowanie to utrwala się jeszcze, jeśli z nadejściem
            wydarzeń rodzinnych, takich jak przyjmowanie Sakramentów, obchód
            świąt liturgicznych, narodziny dziecka czy żałoba, dba się, aby
            wyjaśnić chrześcijański czy religijny sens tych wydarzeń. Ale trzeba
            iść dalej: rodzice chrześcijańscy niech się starają w życiu
            rodzinnym podejmować i prowadzić dalej formację, otrzymaną skądinąd
            w sposób metodyczny. Ma to często decydujący i trwały wpływ na dusze
            chłopców i dziewcząt, gdy tego rodzaju prawdy, dotyczące
            najważniejszych problemów wiary i życia chrześcijańskiego, są tak na
            nowo omawiane w atmosferze rodzinnej, przepojonej miłością i
            szacunkiem. Również samym rodzicom opłaci się trud z tej racji
            podjęty, bo w tak nawiązanym dialogu katechetycznym każdy bierze i
            daje."
            • isma Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 12:20
              A o katechezie szkolnej:

              Szkoła
              69. Obok rodziny i w łączności z nią szkoła stwarza katechezie
              MOZLIWOSCI nie do pogardzenia. W tych krajach, niestety coraz
              rzadszych, gdzie istnieje możliwość prowadzenia wychowania w wierze
              na terenie samej szkoły, Kościół ma obowiązek uczynić w tej sprawie
              wszystko, co tylko może. Odnosi się to oczywiście przede wszystkim
              do szkoły katolickiej: czyż bowiem miałaby ona jeszcze prawo do tego
              swojego miana, gdyby odznaczała się nawet najwyższym poziomem
              wykształcenia w przedmiotach świeckich, a zasługiwała jednak z
              jakiegoś powodu na słuszną naganę za zaniedbanie lub wypaczenie
              formacji ściśle religijnej? I niech nikt nie mówi, że przekazuje się
              ją zawsze domyślnie lub pośrednio. Szczególną cechą i najgłębszą
              racją szkoły katolickiej — dla której też rodzice katoliccy powinni
              ją stawiać ponad inne — jest właśnie ta, że wychowanie religijne
              wprowadzane jest w całe przygotowanie wychowanków! Szkoły katolickie
              muszą szanować wolność sumienia — to znaczy wyrzec się wywierania na
              nie od zewnątrz nacisku fizycznego czy moralnego, zwłaszcza w
              odniesieniu do praktyk religijnych dzieci i młodzieży — mają jednak
              poważny obowiązek dawania formacji religijnej, dostosowanej do
              niejednokrotnie tak bardzo różnych warunków uczniów, i wpojenia im
              tego, że głos Boga, wzywający do służenia Mu w duchu i prawdzie,
              zgodnie z Jego przykazaniami i nakazami Kościoła, nie zmusza
              wprawdzie człowieka, niemniej jednak zobowiązuje jego sumienie.

              Myślę równocześnie o tzw. szkole bezwyznaniowej i o szkole
              publicznej. Pragnę gorąco, by w uznaniu najoczywistszego prawa
              ludzkiej osoby i prawa rodziny, w imię poszanowania powszechnej
              wolności religijnej, dozwolono wszystkim uczniom katolikom robić
              postępy w formacji duchowej przy pomocy nauczania religijnego,
              uzależnionego od Kościoła a udzielanego — w zależności od kraju —
              albo przez samą szkołę, albo na terenie szkoły, albo według
              uzgodnienia z władzami godzin nauki szkolnej, gdy katechizacja
              odbywa się tylko w parafii lub jakimś innym ośrodku duszpasterskim.
              Również tam, gdzie zachodzą obiektywne trudności — na przykład, gdy
              uczniowie należą do różnych wyznań słuszne jest tak ułożyć rozkłady
              godzin, by katolicy MIELI MOZNOSC pogłębiać swoją wiarę i
              doświadczenie religijne pod kierunkiem odpowiednich nauczycieli,
              kapłanów czy świeckich.

              Jednym slowem sie adhortacja o obowiazku nie zajakiwa... wink)).
              • kann2 Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 12:29
                "W tych krajach, niestety coraz rzadszych, gdzie istnieje możliwość
                prowadzenia wychowania w wierze na terenie samej szkoły, Kościół ma
                obowiązek uczynić w tej sprawie wszystko, co tylko może".

                Może nałożyć na rodziców katolickich obowiązek...
                • isma Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 12:34
                  Nie wyrywaj z kontekstu. Kontekstem jest zdanie o organizacji
                  szkolnictwa katolickiego. Calym sercem jestem za.

                  OT. Opowiem sie co do godziny, ale najpierw musze, niestety,
                  przeprowadzic telefoniczne sledztwo w recepturach. Obowiazek
                  rodzica, rozumiesz wink))
    • dominikjandomin Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 12:29
      Nie.

      Jestem za katechezą dzieci, młodzieży, a nawet nieustającą katechezą
      dorosłych (choć w innej formie niż dziecięca).

      Natomiast zgodzę się z wygłoszonymi powyżej opiniami, ze jeśli z
      powodu ludzkiego (księdza, siostry, brata czy pana lub pani
      prowadzących) dziecko odnosiłoby szkodę na wierze czy moralności -
      nie tylko nie kazałbym chodzić, ale wręcz zabroniłbym!

      I nie tylko teoretycznie, ale też praktycznie zdarza mi się zderzać
      z pewnymi zjawiskami nagatywnymi na katechezie. Głęboko wierzę, że
      to mniejszość, ale nie chciałbym, aby ta mniejszość przypadkiem
      zdeprawowała moje dziecko.
    • mamalgosia przykład 12.10.07, 14:36
      Jeśli jest w szkole przedmiot "religia", to może byłoby dla innych
      zgorszeniem, gdybym ja, katoliczka, na ten przedmiot nie posyłała
      dziecka?
      Może ktoś pomyslałby: "Ona nie posyła, to i ja nie poślę" - a moze
      dla dziecka tej osoby jest to jedyny kontakt z Bogiem?
      • isma Re: przykład 12.10.07, 15:01
        To sie zgadza. Ten argument rozumiem.
        Ale nie wiem, czy on uzasadnia az "obowiazek".
        • mamalgosia Re: przykład 12.10.07, 15:18
          Nie wiem. Ale np. gdy ktoś żyje w związku niesakramentalnym,
          ale "białym", to zaleca się nieprzyjmowanie Komunii Św w swojej
          parafii - właśnie żeby nie było zgorszenia.

          Ale myślę, że obowiązek jednak jest potrzebny. Stan wiedzy
          religijnej jest fatalny, chyba nie ma wyjścia i trzeba to
          zinstytucjonalizować
          • isma Re: przykład 12.10.07, 15:24
            Zaleca sie. A nie naklada obowiazek "w sumieniu".
            • mamalgosia Re: przykład 12.10.07, 18:12
              tak, wiem, wiem.
              I wiedziałam, że to napiszeszsmile
            • kulinka3 Re: przykład 12.10.07, 18:18
              isma napisała:

              > Zaleca sie. A nie naklada obowiazek "w sumieniu".

              A dlaczego nie może to być obowiązek?
              • isma Wschod i Zachod 13.10.07, 10:40
                Nie mowie, ze nie moze. Zreszta, przy odrobinie jurydycznej
                wirtuozerii, da sie oczywiscie udowodnic, ze KEP taki obwoiazek
                nalozyc ma prawo. Ale nawet jesli sobie udowodnimy, ze KEP to zrobic
                moze, to nadal pozostaje pytanie, czy powinna, i dlaczego.

                I otoz - oczywiscie, jest to moj prywatny poglad, na ktory nie bez
                wplywu pozostaja prawoslawne wyziewy, jakimi jestem systematycznie
                podtruwana wink)) - jestem zdania, ze wybor dobra powinien sie
                odbywac w warunkach wolnosci. Inaczej traci na znaczeniu.

                To nie znaczy, ze nie nalezy mowic o wartosciach (np. o wartosci
                katechezy szkolnej wink)), wprost przeciwnie, tym bardziej mowic
                trzeba. Bo im wieksza przestrzen wolnosci, tym bardziej konieczna
                jest samoswiadomosc i samodyscyplina. Tym bardziej warto umiec
                waloryzowac mozliwosci, przed ktorymi sie staje.

                Porzadek prawa jest w Kosciele potrzebny. Ale oprocz niego istnieje
                porzadek powinnosci. I, mysle sobie, nie jest dobrze, jak sie
                zastepuje, bez bezdyskusyjnej potrzeby, powinnosc prawem.
                (tu moje cywilne prawnicze sumienie wydaje zalosny skowyt wink))
                • kulinka3 Re: Wschod i Zachod 13.10.07, 15:45
                  Ismo, czym jest obowiązek katechizacji wobec nakazu - będziesz miłował, będziesz
                  dzień święty święcił, czcij rodzicówwink)).
                  Obowiązek ów jest pewną podstawą, o której realizację zabiega KK i nie jest to
                  jakieś wygórowane żądanie, szczególnie gdy katecheza jest w szkole,na
                  wyciągniecie ręki. W sferze powinności wg mnie( do dyskusji pozostaje
                  terminologia, bo w słowniku- obowiązek to właśnie powinność wynikająca z
                  nakazu)winno się znależć to owo więcej, którego narzucić już nie wypada, które
                  np podejmujemy w miłości( częstsza spowiedź, więcej mszy itp.)
                  • isma Re: Wschod i Zachod 13.10.07, 22:52
                    To nie chodzi o to, czy zadanie jest wygorowane, czy nie. Nie jest.

                    To troche tak, jak z piatkowym postem (oczywiscie, ranga obowiazku
                    inna) - jest obowiazek wstrzemiezliwosci od pokarmow miesnych, no to
                    sie wsuwa mniej lub bardziej machinalnie tego lososia zamiast
                    kielbasy zwyczajnej. Zwalniajac sie jednoczesnie, w poczuciu dobrze
                    spelnionego obowiazku, z jakiegokolwiek wysilku "na rzecz".
                    Powinnosc wynika TYLKO z NAKAZU, a nie ze swiadomego WYBORU.

                    Jesli podstawa jest zarcie lososia i zapisanie (zapisanie! Nawet nie
                    troska o to, zeby dziecko na te katecheze uczeszczalo i wynosilo z
                    niej jakies sensowne tresci. Tylko, po prostu, zapisanie!) na
                    katecheze do szkoly...
      • kulinka3 Re: przykład 12.10.07, 15:09
        To, co napisała Mamlgosia jest jak dla mnie uzasadnieniem obowiązku. Ja
        przyjmuję ów zapis KEP, jako jasne sprecyzowanie, co znaczy zobowiązanie
        chrzcielne do wychowania w wierze.Ot po prostu.Dla nas być może jest to jasne i
        burzymy się na takie sformułowanie, do wielu innych jednak trzeba jasno mówić i
        dobitnie. W wierze mamy także pewne obowiązki i nie burzymy mnie to.
        • isma Re: przykład 12.10.07, 15:23
          Wiesz co - obawiam sie, ze znakomita wiekszosc rodzicow posyla
          dziecko na religie, bo ona jest w planie zajec szkolnych i dlatego,
          ze dzieci nie lubia sie wyrozniac, a nie dlatego, ze KEP uznala to
          za ich obowiazek wynikajacy z wiary.

          A ci, co nie dla zabicia czasu dzieci posylaja, to i bez KEP-owego
          obowiazku by to zapewne robili.
          • kulinka3 Re: przykład 12.10.07, 17:45
            Zgadzam się z Tobą Is. Tyle tylko,że ja patrzę na to od strony
            formalno-prawnej.Zapis być musi żeby ktoś później nie zarzucił,że go nie było,
            nie wiedział itp.
            • isma faryzeusz 13.10.07, 10:43
              No. I patrzac od strony formalno-prawnej mozna tez
              stwierdzic "poslalem dziecko na religie, innych obowiazkow we
              wzgledzie katolickiego wychowania dziecka sie na mnie w tak
              konkretny sposob nie naklada - czyli jestem w porzadku".
              • mamalgosia korepetycje 13.10.07, 11:40
                Często obserwuję podobne zjawisko u dzieci posyłanych na
                korepetycje - dzieci takie często opuszczają sie w stopniach. Bo
                uważają (i to zarówno dzieci jak i rodzice), że te korepetycje
                zaspokajają sumienie
      • mader1 Re: przykład 13.10.07, 18:16
        Dawanie przykładu to dobry argument. Myślę, że zwłaszcza, gdy ludzie
        czują się " lepsi" ( fuu, co za słowo, ale na to wychodzi...), "
        bardziej dojrzali " i uważają, że zwykła, prowadzona standardowo
        katecheza, nawet rzetelna i porządna dla ich dziecka jest zbyt "
        dziecinna". Takie dojrzalsze, miłujące Boga dziecko może być nie
        tylko świadkiem, może bardzo pomagać swoją obecnością katechecie.
        Taaa... ale do tego wystarczyłyby zalecenia, może nawet z podaniem
        powodów - w duchu odpowiedzialności za wspólnotę...
        Obowiązek... w razie konfliktu i szkody dzieci, on i tak ustępuje
        przed prawami i obowiązkami rodzica.
        Argument przykładu też wtedy nie działa.
    • otryt Czy jest jakaś alternatywa? 12.10.07, 14:45
      Czy jest jakaś alternatywa dla tych rodziców, którzy z różnych
      powodów nie chcą, aby dany ksiądz, siostra-katechetka uczyła religii
      ich dziecko? Nie wyobrażam sobie sytuacji, aby dziecko chodziło na
      religię do innych szkół. Chyba nie ma nawet takich możliwości. Nic
      nie słyszałem o tym, aby uczono nadal w salkach przy kościele. Czy
      więc jedynym wyjściem jest zabranie dziecka z lekcji religii i nie
      danie nic w zamian? Stanęliśmy kiedyś jako rodzice przed takim
      dylematem. Na szczęście życie rozwiązało ten problem w całkiem
      nieprzewidziany dla nas sposób. Problem był jednak bardzo powazny.
      Jako przykład niech znów będzie ten ksiądz proboszcz z Tylawy. Część
      rodziców nie posyłała wtedy dzieci na lekcje religii a na msze
      jeździli zadajac sobie sporo trudu do innej, odległej miejscowości.
      Tymczasem ten ksiądz, który to wszystko spowodował, podczas kazań
      wieszał najgorsze psy na tych rodzinach.
      • kulinka3 Re: Czy jest jakaś alternatywa? 12.10.07, 15:13
        Też się zastanawiam, ale istotne są powody dla których rodzice i dzieci nie chcą
        tego konkretnego człowieka.Jeśli jest zgorszenie to sprawa winna być oddana do
        stosownych władz, które za katechetę ponoszą odpowiedzialność i to do skutku.
        Inne są pewnie dyskusyjne. Np, że pani jest nudna, albo wymaga.
        • otryt Re: Czy jest jakaś alternatywa? 12.10.07, 15:18
          Kulinko, w Tylawie sprawa była znana zwierzchnikom kościelnym od
          dawna i nic z tym nie zrobiono. Opiszę historię mojego syna, która
          do takich poszukiwań alternatywy doprowadziła. Rozumiem, że
          alternatywy jednak nie ma? Albo we własnej szkole albo wcale?
          Pozdrawiam serdeczniesmile
        • otryt Re: Czy jest jakaś alternatywa? 12.10.07, 22:31
          kulinka3 napisała:

          >Np, że pani jest nudna, albo wymaga.

          Nie trafiłaś! To nie są ważne powody. Wymagałbym od dzieci chodzenia
          na religię, gdyby katechetka była nudna lub wymagająca.


          • kulinka3 Re: Czy jest jakaś alternatywa? 13.10.07, 15:47
            Ależ ja wcale nie próbowałam strzelaćwink))To tylko przykład na to,że powody mogą
            być różnej wagi.
            • isma Re: Czy jest jakaś alternatywa? 13.10.07, 23:10
              Albo, z innej beczki. Katecheza szkolna jest, sila rzeczy, kierowana
              do progenitury katolikow "bezkonfliktowych". Ale co zrobic, gdy
              trafi na nia dziecko z malzenstwa mieszanego wyznaniowo (no bo
              rodzic-katolik jest zobowiazany w sumieniu...)? Budowany zapewne z
              trudem domowy przekaz wiary zostaje skonfrontowany z przekazem o
              nieco innym stopniu wywazenia, delikatnie mowiac (to oczywiscie nie
              jest wina katechety, tylko obiektywna trudnosc)...
        • dominikjandomin Re: Czy jest jakaś alternatywa? 16.10.07, 12:09
          kulinka3 napisała:

          > Inne są pewnie dyskusyjne. Np, że pani jest nudna, albo wymaga.

          Dla mnie wymagająca - to zaleta smile

          Nudna... cóż...

          Byleby uczyła o tym, o czym ma uczyć. I swym nauczaniem nie działała
          na szkodę.
      • minerwamcg Re: Czy jest jakaś alternatywa? 12.10.07, 15:49
        W Krakowie wiem, że dominikanie prowadzą katechezę dla tych, którzy nie chodzą w
        szkole. Ale zdaje się niestety tylko na poziomie gimnazjum i liceum, podstawówki
        nie.
        • otryt Dziękuję/ntx 13.10.07, 22:58
    • pawlinka Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 12.10.07, 19:10
      Nie przeszkadza mi obowiązek. Znów wychodzę na ortodoksa?smile))
      Nie każdy katecheta gada bzdury, nie każdy proboszcz jest pedofilem, nie każda
      klasa na szczęście tak rozrabia, że lekcja religii jest horroremsmile Często
      znajdują się perełki, naprawdę często. Może nie jestem zachwycona obecnością
      katechizacji w szkole, ale to jest i już, po prostu. Mimo wszystko widzę w
      spotkaniach katechetycznych szansę na moment modlitwy, dyskusji. Może to wynika
      tylko z moich doświadczeń, ale mnie w jakaś stopniu ukształtowała "salka"smile

      • mader1 Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 13.10.07, 17:58
        A mi trochę przeszkadza winkUważam, że zapis " zaleca się", " usilnie
        zaleca się" wystarczyłby i świadczyłby o poszanowaniu w stosunku do
        pełnej odpowiedzialności miłości rodzcielskiej. Czuję się trochę
        potraktowana jak dziecko. Dziecko, które urodziło dziecko smile i
        należy mu nakazać, wskazać, pokazać to, do czego się
        zobowiązało wink))) I wcale mnie nie przekonuje argument, że są
        rodzice mniej dojrzali. Wszystkich należy wychowywać do
        odpowiedzialności i traktować, jak dojrzałych,odpowiedzialnych
        dopóki co innego się nie okaże wink
        • kulinka3 Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 13.10.07, 18:21
          Mader, a za obowiązek szkolny też się czujesz potraktowana, jak dziecko?
          • isma Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 13.10.07, 23:04
            No, roznica jest zasadnicza.
            Ustawodawca zaklada, ze nie kazdy rodzic jest polonista, geografem,
            chemikiem i wuefista w jednym. W katalogu obowiazkow rodzicielskich,
            definiowanych ustawowo, nie ma obowiazku wyedukowania przez rodzica
            swego dziecka w fizyce i lacinie. Konsekwencja tego jest, iz szkola
            publiczna wyrecza rodzica w tym, do czego on nie ma kompetencji.
            (nawiasem mowiac, dyskutowalismy swego czasu o nauczaniu domowym, i,
            jak pamietam, niejedenej z nas pomysl - a przynajmniej mozliwosc
            wyboru rozwiazania alternatywnego - sie podobala. W przypadku
            katechezy alternatywy niet...)

            KEP natomiast, skoro zaklada, ze rodzic jest katolikiem (i ma
            plynacy skadinad obowiazek wychowac dziecko w wierze), to
            konsekwentnie moglaby domniemac, iz jest on w tej szczegolowej
            kwestii kompetentny... Czy skorzystalby z tego domniemania, czy nie
            skorzystalby, wybierajac szkolna katecheze - kwestia jego sumienia.
            • pawlinka Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 14.10.07, 11:58
              Będę się czepiaćsmileskoro przywołałaś nauczanie w domu.
              Czytając rozliczne artykuły na tenże temat, mnie najbardziej od idei odrzuca
              wyraźna niechęć wypowiadających się w wywiadach rodziców do szkoły, wręcz
              wyraźna wrogość wobec tego środowiska. Z góry założyli, że nic dobrego dzieci
              się nie nauczą w podstawówce. Smutne było to tym bardziej, że ci rodzice są na
              przykład czynnymi nauczycielami. Na co dzień grzecznie uczą inne dzieci.

              Pytam zatem: dlaczego nie posłać na katechezę? Chodzi mi o powód. Mówiłam, ze
              będę się czepiaćsmile
              • isma Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 14.10.07, 13:51
                Ja chyba mam problem z precyzyjnym artykulowaniem mysli ;-(((.
                Pawlinka, mnie nie chodzi o posylanie na katecheze jako takie. Ja
                sie zastanawiam, dlaczego musi sie to odbywac w drodze nakladania (i
                egzekwowania, w sumieniu wink)) obowiazku. Akurat tego.
                Jakos mi sie proporcja gubi, no.

                Katecheza w szkolach jest ladnych pare lat. No i obserwuje sobie
                dzieci na Mszy sw. dla tychze przeznaczonej (zgadzamy sie, ze do
                tego chcielibysmy zeby byly wychowywane, a nie do prowadzenia
                zeszytow?). U mnie w parafii w wiekszosci dzieci chodza na nia bez
                rodzicow, siadaja klasami. Pisalam juz tu kiedys: Credo potrafi
                powiedziec moze co dziesiaty z osmio-dziesieciolatkow. Natezenie
                uwagi maja odwrotnie proporcjonalne do uplywu czasu, tj. akurat
                mniej wiecej w okolicach ustanowienia wymiekaja i zaczynaja wyscigi
                w toczeniu monet. Bo nikt im, zdaje sie, nie powiedzial, ze moze nie
                musza skupiac sie przesadnie na liscie episkopatu (tez mam zywe
                dziecko - kazania plebana nie wysiedzialo jeszcze nigdy), ale sa ze
                dwa, no, moze trzy, momenty podczas Mszy sw., kiedy nie od rzeczy
                byloby uczestniczyc w tym, co sie dzieje. Itp. itd.

                Jesli zakladamy, ze katecheza szkolna nie ma byc wychowaniem w
                wierze (no bo, jakoby nie ma, albowiem szkola publiczna ma niby byc
                neutralna swiatopogladowo), to powinny jej towarzyszyc inne
                dzialania. Ze strony rodzicow, ale i ze strony parafii. A tymczasem
                czesto-gesto, wlasnie dlatego, ze jest (obowiazkowa w sumieniu wink))
                katecheza szkolna, to sie wszyscy czuja z wysilku zwolnieni...
                • kulinka3 Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 14.10.07, 17:25
                  No tak, to że większość ludzi nie radzi sobie z wychowaniem w wierze( które
                  wszak jest pojęciem szerszym) to wina obowiązkowej katechizacji.Powiem tak,
                  gdyby katechizację pozostawić tylko w rękach rodziców, skutki byłyby jeszcze
                  bardziej opłakane.Nie dość z powodu lenistwa to jeszcze ignorancji.
                  • isma Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny. Malzenski ;-O. 14.10.07, 22:15
                    Eeee, manipulujesz siostra. Ja nic nie mowie o winie. Ja tylko
                    obserwuje i probuje kojarzyc zaleznosci. Mialam przerwe w
                    obserwacjach, fakt, bo material porownawczy mam z tego krotkiego
                    czasu, kiedym sama dzicieciem bedac chadzala na religie przy
                    parafii - ale moze wlasnie dlatego roznica wydaje mi sie
                    uderzajaca...

                    I nic nie napisalam o tym, zeby katechizacje pozostawic tylko w
                    rekach rodzicow. Wprost przeciwnie, dam sie pokroic za to, ze bez
                    wiezi z parafia, bez uczestnictwa bodaj tylko w niedzielnej Mszy
                    sw., to sobie mozna wychowywac - religioznawce, ewentualnie.

                    Nawiasem mowiac - gdzies tam wyzej siostra pisala o tych
                    obowiazkach, co to je na nas Dekalog naklada. Przemedytuje siostra
                    zatem kwestie, dlaczegoz jest przykazanie o czci naleznej rodzicom,
                    zas przykazania o milowaniu meza swego (zakladam, ze w nieco
                    odmienny sposob, nizli pospolitego blizniego wink)) - nie ma.
                    Otoz osmiele sie sformulowac intuicje, iz wlasnie dlatego, ze ta
                    rzeczywistosc ma zwiazek z wyborem (wyborami - tak naprawde)
                    dokonywanym w wolnosci, to jest, powiedzialabym, fundamentalna. Nie
                    sposob jej zamknac w ramach obowiazku wink)).
                    • kulinka3 Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny. Malzenski 14.10.07, 22:27
                      Kochanie, medytuję to ja nad słowem Bożym, a po drugie, zapisu nie ma, bo nie
                      każdy będzie miał męża/żonę w przeciwieństwie do rodzicówwink)).No i lecę
                      medytować nad różańcem.Ściskam.
                      • isma Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny. Malzenski 14.10.07, 23:33
                        A, ze niby wystepuja w przyrodzie "bezzenni dla Krolestwa
                        Niebieskiego.." wink))?

                        Ale niemowa tez nie zdola dac falszywego swiadectwa wink)).
                        • kulinka3 Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny. Malzenski 15.10.07, 08:51
                          isma napisała:


                          >
                          > Ale niemowa tez nie zdola dac falszywego swiadectwa wink)).
                          >
                          Ano, szczególnie gdy w wolności swego kalectwa nie wybrałwink)), podobnie
                          zresztą, jak ongiś bywało z wyborem małżonkawink))
                          Miłego dnia siostrze życzę!
                    • pawlinka Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny. Malzenski 14.10.07, 22:32
                      "O ukochana siostro ma, Is.meno..."(swoją drogą, nieuchronnie zbliża się ten
                      dzień, kiedy z III a gimnazjum "przerabiać" będę Sofoklesa, taaaa i ciemność,
                      widzę ciemność! i w dodatku będę mieć skojarzeniasmile)
                      Mnie się osobiście bardzo podoba Twa postawa "łapacza słówek" smile
                      I ja tez nie imputuję Siostrze takich, no nie bójmy się tego słowa, wywrotowych
                      myśli o pozostawieniu katechizacji w rękach rodzicielskich, raczej, się tak
                      wyrażę: prowokujęsmile))
                      Obawiam się jednak, że ten obowiązek katechizacji to konieczny rodzaj
                      dyscyplinowania, nie wiem.
                      • isma Antynoga 14.10.07, 23:47
                        Co ciemnosc, jaka ciemnosc? Opowie siostra belfer jak nalezy, ze sa
                        na swiecie dziewczynki odznaczajce sie heroicznoscia cnot od
                        kolyski, jak nie przymierzajc, panna A., i sa takie te...
                        ciamciaramcie (cimcirymci?) Is., co to sie dlugo nie moga na cos
                        zdecydowac. Bo one jakos tak sie gmeraja i ciamkaja w sobie, zanim
                        obowiazki, i te z prawa naturalnego, i te z prawa stanowionego,
                        wynikajace, spelnia wink)).

                        Konieczny, powiadasz. I jeszcze do tego ocena do sredniej i
                        matura... Jak na "oczywista oczywistosc" zalet szkolnej katechezy,
                        to duzo tych odgornych zachet i nakazow...
                • pawlinka Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 14.10.07, 21:08
                  Ismo, to ja mam ostatnio problemy ze zrozumieniemsad Stale się czepiamsad
                  Interesują mnie p prostu te różniste niuanse, to "obok".
                  Dlatego tak mnie niepokoi, według mnie, brak zaufania. Może się mylę, możesmile,
                  to do mnie podobne.
                  Od kiedy jest ten zapis o obowiązku? To też mnie ciekawi, co było wcześniej,
                  zanim katecheza weszła do szkoły, czy był obowiązek?
                  Oczywiście, masz słuszność, zachowanie dzieci wskazuje na to, że wszyscy sobie
                  odpuścili. Niestety.
            • kulinka3 Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 14.10.07, 17:13
              A czy katolik = kompetencja w przekazywaniu wiedzy religijnej? Moim zdaniem
              nie.Ja już nie mówię o mgr z teologii, ale o podstawach.
              A wychowanie religijne to nie tylko wiedza (tu obowiązek katechizacji może
              rodziców skutecznie wspomóc)to także tworzenie atmosfery, wspólna modlitwa,
              praktyki, wprowadzanie dziecka w świat wartości, przykład życia.....Tu rodziców
              nie zastąpi nikt.
          • mader1 Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 13.10.07, 23:51
            > Mader, a za obowiązek szkolny też się czujesz potraktowana, jak
            dziecko?

            Skąd wiesz ? smile)))
            isma już napisała to, czego powtarzać nie będę.
            Każdy, kto ze zrozumieniem zaniósł swoje dziecko do chrztu i
            zrozumiał wagę tego, co się z Nim wyczynia wylewając na łebek te
            kropelki czy też zanurzając, wie, jakie ma obowiązki.
            No, niestety nauczyłam się, że władza traktuje mnie jak
            kanciarza,aferzystę, dzieciobójcę itd. czyli nie ma do mnie za grosz
            zaufania w wielu sferach - tez kształcenia dzieci. Ale Kosciół, mój
            Kościół powinien mieć do mnie więcej zaufania. Proboszcz ma smile
        • mamalgosia Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 14.10.07, 11:40
          mader1 napisała:

          Wszystkich należy wychowywać do
          > odpowiedzialności i traktować, jak dojrzałych,odpowiedzialnych
          > dopóki co innego się nie okaże wink

          Rzecz w tym, że być może "co innego się okazało"?
          • mader1 Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 15.10.07, 09:19

            > Rzecz w tym, że być może "co innego się okazało"?

            przeprasza, nie panuję chyba nad tempem odpowiedzi sad

            jeżeli nie rozmawiamy ogolnie o wierze czy poziomie świadomości, a o
            rzeczy, której obowiązek dotyczy - czyli uczestniczeniu w szkolnych
            zajeciach religii, to okazało się, że nie jest źle. Rodzice nawet
            nie mając świadomości obowiazku ( bo jeśli nasza Isma nie miała,
            któż miał ? wink)) i tak zapisują dzieci na takowe lekcje smile Nawet Ci,
            którzy nie wierzą i Ci którzy kontestują. Mamy tu, można rzec,
            nadkomplet wink)))
    • kwirynia Re: Obowiazek. Szkolny. Katechetyczny . 14.10.07, 11:00
      A ja czuję się w sumieniu zobligowana.
      Jeśli jestem katoliczką - bo tak wybrałam, jeśli na chrzecie dzieci
      przyrzekałam, że będę je wychowywać w wierze, to nie mogę ich nie
      posłać na religię.
      Ania
      • minerwamcg Obowiązek i sposoby jego wypełniania 14.10.07, 23:14
        Powtórzę jeszcze raz - czuję się zobligowana, żeby dziecko wiedzę religijną i
        takież wychowanie ZDOBYŁO. A czy będzie to w szkole, w salce katechetycznej, w
        duszpasterstwie czy od znajomego księdza (moje Szczęście chodziło tak przez
        pewien czas do ś.p. Ks. Twardowskiego) - to jest sprawa drugorzędna. Ja mam
        nakazany w sumieniu cel. Ale dobór środków proszę pozostawić mojej znajomości
        potrzeb własnego dziecka, doświadczeniu, kobiecej intuicji i jeszcze kilku innym
        rzeczom.
        Tym bardziej, że stanowiąc małżeństwo ekumeniczne będziemy mieć w tej mierze
        wystarczająco dużo wystarczająco niestandardowych problemów, wymagających równie
        niestandardowych rozwiązań.
    • mary_ann mary_ann po niewczasie 15.10.07, 09:53
      Tyle tu mądrych rzeczy napisano, że daję głos ino dla porządku, żeby
      statystyka rozkładu opinii była wiarygodniejszasmile)

      Też uważam, że do "wychowania w wierze" zobowiązuje mnie
      przyrzeczenie złożone na chrzcie. Bezdyskusyjnie. Nijak nie rozumiem
      natomiast, dlaczego wypełnienie tego zobowiązania miałoby się
      koniecznie konkretyzowac w posyłaniu dziecka na religię. Ani to
      warunek konieczny, ani wystarczający rzeczonego wychowania.
      W dodatku takie stawianie sprawy mnie obraża - podobnie jak mader
      czuje się dotknieta brakiem zaufania. Wręcz sprowadzona do pozycji
      dziecka o podejrzanych zamiarachsmile

      Ja to mam łatwosmile - bez wyrzutów sumienia takie zalecenie "olewam"
      jako po prostu uzurpatorskie i absurdalne.

      Tj.żeby była jesnośc - dziecię me (to w wieku szkolnym) chodzi jak
      najbardziej na religię. Dlatego, że taką podjęłyśmy razem decyzję, a
      nie z przymusu. Do tej pory sprawa byla oczywista, bo religia była
      super, teraz Zuzka zmieniła szkolę i, niestety, jest /z tym akurat/
      źle. Coraz gorzej wręcz. Na razie nie dramatycznie, ale możemy
      znaleźć się w sytuacji, w której dalsze posyłanie Zuzi na lekcje
      będzie działało wręcz "antywychowaniowo". Tylko - jak słusznie -
      zauważył Otryt - czy jest w ogóle jakaś alternatywa instytucjonalna?

      /Bo ja w domu mogę religijnie edukowac (co zresztą czynię), ale to
      jednak nie to samo, co uczestnictwo w grupie/.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka