Dodaj do ulubionych

Poczucie winy

19.03.08, 12:16
Mam nadzieję, ze nie zostanę zbanowana, bo inspiracją stał się dla
mnie wątek na innym forum. Postaram się więc o maksimum ogólnosci.
Chodzi o wzbudzanie w dzieciach poczucia winy, gdy zrobiły coś
naprawdę złego. Dla mnie jest to jeden z wazniejszych elementów
wychowania. Dziecko powinno nie robić czegoś złego nie dlatego, ze
boi się kary, ale dlatego, ze będzie mu wstyd. Tzn. dla przykładu -
dziecko bałaganiarz powinno wiedzieć, że jak nie posprzata, to nie
obejrzy dobranocki i tyle. Wstydzić się nie musi, bo sprzatanie nie
nalezy do sfery moralnej wychowania. Ale dziecko, ktore kradnie,
robi komuś swiadomie świństwo czy oszukuje, powinno wiedzieć, ze
najwieksza karą będą wyrzuty sumienia, a nie pozbawienie
przyjemności.
Tymczasem okazuje się, ze wiele osób uwaza wzbudzanie poczucia
wstydu i winy nawet w takich okolicznosciach za manipulację.
Jak sądzicie?
Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: Poczucie winy 19.03.08, 13:16
      Znaczy ja nie rozumiem. Dla mnie jest oczywiste, że dziecko
      musi czuć wstyd, jeśli coś wstydliwego zrobiło. Nie widzę
      w tym manipulacji, a wychowywanie do poczucia moralnej
      odpowiedzialności za swoje czyny.
    • sion2 Re: Poczucie winy 19.03.08, 14:05
      Nie wiem skąd podejrzenie ze moglabys byc zabanowana na TYM forum z
      powodu poglądu że wyrzuty sumienia to jest objaw zdrowia i są
      pożądane w wychowywaniu dzieci. Tylko że z punktu widzenia
      wierzących to wyrzuty sumienia są tylko częścią "efektu" jaki sie
      chce uzyskac w wychowywaniu. Mam tu na mysli wierzacych takich co
      swiadomie i z zaangazowaniem dzieci religijnie wychowują.

      Mnie sie wydaje ze powodem powszechnie panującego lęku przed tzw.
      poczuciem winy jest przekonanie ze poczucie winy niszczy, zawsze i
      kazdego. I w zasadzie to prawda: poczucie winy w rozumieniu
      koncentrowania sie na sobie "jestem taaaaki zły" faktycznie niszczy
      psychike i dziecka i doroslego. Ale chrzescijanskie poczucie winy po
      pierwsze to nie myslenie ze "ja jestem zly" ale że zły byl mój czyn
      a po drugie integralna częscią prawdy o mnie jest to że jestem
      KOCHANA przez Boga bez względu na swoje czyny. Wydaje mi się że o
      wiele wiekszym trudnem wychowawczym wierzacych rodzicow jest wpoic
      dziecku prawde o Bożej milosci - a wlasciwe wpoic sie jej nie da,
      tylko dziecko kochane przez rodzicow, miloscia wymagajaca ale i
      przebaczajacą, jest w stanie przeniesc to doswiadczenie na relacje z
      Bogiem. A wtedy żadna wina straszną nie jest, tzn. dziecko nabywa
      doswiadczenia że gdy uznaje winę następuje przebaczenie. Mowie tutaj
      o szczerym uznaniu oczywiscie.
      Wiele razy sie spotkalam z tezą jakoby niewierzący byli ludzmi
      lepszymi od wierzacych gdyz podobno ci ostatni jak unikaja zla to z
      lęku przed Bogiem no a tacy ateisci to po prostu ludzie sumienia,
      tacy porządni i w ogóle... nikt im nie musi mówic jak maja
      postepowac bo sami wiedzą. Oczywiscie nie przypisuje takich
      idiotycznych pogladow tobie verdano, bo one są wytworem ludzi
      pokroju Ogolonych_jajek, ale chce tutaj zwrocic uwage że sumienie
      wlasnie jest glosem Boga w duszy kazdego czlowieka, niewazne czy
      ateisty czy wierzacego choc ten pierwszy nazwie sumienie zjawiskiem
      psychicznym. Jednak kazdy czlowiek posiada w sobie jakies niezalezne
      od niego dążenie do dobra i gdy czyni cos zlego odzywa sie w nim
      wlasnie sumienie.
      Mnie sie wydaje ze ty chyba piszesz o takich uniwersalnych zasadach,
      jakby ramach funkcjonowania w spoleczenstwie, ktorych naruszenie
      powinno czlowieka wystarczajaco uksztaltowanego mocno poruszac. O
      tym, ze dojrzaly czlowiek (a droga do dojrzalosci zaczyna sie w
      dziecinstwie co kazdy wie) ma UWEWNĘTRZNIONE zasady moralne czyli
      czyni/nie czyni czegos dlatego ze jest to obiektywnie zle a nie z
      lęku przed karą lub wyrzutami sumienia. Przeciez same wyrzuty
      sumienia są nic nie warte jesli w wyniku nich nie pojawia się
      swiadomosc skrzywdzenia kogos a tylko użalanie sie nad sobą. Moim
      zdaniem wspolczesny lęk przed wyrzutami sumienia wynika tez z tego
      że coraz powszechniejsze staje sie przekonanie że nie istnieje cos
      takiego jak obiektywne dobro i zlo moralne, ze kazdy sobie jest
      bogiem i sam ustala dla siebie co jest dobrem a co zlem. takie
      dążenia rujnują ludzkosc bo po prostu hodują pokolenia egoistów.

      W kazdym razie rodzic wierzacy swiadomie nie wychowuje dziecka ani w
      lęku przed karą Bożą ani samych wyrzutow sumienia nie
      traktuje "zakonczenie sprawy". Mowienie dziecku "nie rob tego bo
      bedziesz mial wyrzuty sumienia" byloby niewlasciwe moim zdaniem.
      rodzic wierzacy zawsze powie o milosci Boga i bedzie w nie
      wychowywal. Zadziwia mnie myslenie niektorych ze wierzacy albo
      straszą karą Bożą albo bagatelizują kazdą winę "pojdziesz do
      spowiedzi i znow wszystko bedzie ok" "eee i taak ci Bóg przebaczy".
      Bo wierzący to po prostu swiadczy wobec dziecka o milosci Boga i tak
      jak dziecko w pewnym wieku nie chce czynic przykrosci rodzicom bo
      ich kocha i jest swiadome ich milosci, podobnie w relacji do Boga
      uczy sie zaufania Komus kto je bezgranicznie kocha i dla tej milosci
      stara sie unikac zla. A sumienie i jego "wyrzuty" mu w tym pomaga.
      • verdana Re: Poczucie winy 19.03.08, 16:27
        nie z powodu pogladu, tylko wyciagania problemow z innych forów!
    • ese1 Re: Poczucie winy 19.03.08, 17:57
      zlo - mam na mysli kradziez, klamstwo, oszustwo, nalezy zawsze nazywac po
      imieniu i tlumaczyc, ze jest to zle. Mysle, ze dodatkowe czynnosci wzbudzajace
      sztucznie dodatkowe poczucie winy jest tu zbedne, z wiekiem to chyba samo
      przychodzi.
      Co do balaganienia, czy innych meczacych nas zachowan u dziecka z powodu ich
      charakteru, czy okresu buntu ktory w danym momencie przechodza- jest to rzecz
      wzgledna, kiedy mamy dobry humor na wiecej spraw przymykamy oko, kazdy rodzic
      indywidualnie podchodzi do sprawy.
      • pesteczka5 Re: Poczucie winy 20.03.08, 01:06
        >>Dziecko powinno nie robić czegoś złego nie dlatego, ze
        boi się kary, ale dlatego, ze będzie mu wstyd.>>

        Najlepiej, aby dziecko nie robiło czegoś złego ani z powodu strachu
        przed karą(!), ani z powodu wstydu.
        Powinno czuć niezgodę na robienie czegoś, co jest sprzeczne z
        właściwym w sumieniu.
        O, tyle.

        A niszczące poczucie winy, jako ogólne uważanie siebie za złego, nie
        w porządku, to także coś innego niż sytuacja, gdy komuś ciąży
        postępek niezgodny z jego wewnętrznym przekonaniem o tym, co słuszne
        i właściwe.
        To ostatnie jest zdrowe.
        A to pierwsze - nie.
        • alex05012000 Re: Poczucie winy 20.03.08, 09:20
          "Dziecko powinno nie robić czegoś złego nie dlatego, ze
          boi się kary, ale dlatego, ze będzie mu wstyd."
          - tak jak pesteczka uważam, ze najlepiej aby ani z tego ani z tego
          powodu tylko z przekonania, ze dany czyn jest zły i po prostu nie
          należy...natomaist
          " Tzn. dla przykładu - dziecko bałaganiarz powinno wiedzieć, że jak
          nie posprzata, to nie obejrzy dobranocki i tyle. Wstydzić się nie
          musi, bo sprzatanie nie nalezy do sfery moralnej wychowania. "
          - dla mnie bałaganiarstwo, notoryczne nie sprzątanie, nie mówię żeby
          lizcc podłogi co drugi dzień, ale totalny rozgardiasz JEST POWODEM
          DO WSTYDU... po drugie nie stosuję nigdy "kar" typu nie obejrzysz
          dobranocy jak nie sprzątniesz...wtedy dziecko sprząta dla świetego
          sposkoju, byle szybciej zasiąść przed tv, a ja właśnie wzbudzam
          swoiste poczucie winy: taaaaki, bałagan, wstyd!, naprawdę, a jakby
          gość przyszedła albo babcia?, a poza tym czy miło w takim bałaganie
          mieszkać? itd...
          Tymczasem okazuje się, ze wiele osób uwaza wzbudzanie poczucia
          wstydu i winy nawet w takich okolicznosciach za manipulację.
          - teraz wszystko jest manipulacją, nic nie wolno i w ogóle żadnych
          praw rodzic nie będzie niedługo miał.... z wszystkim ostrożnie, aby
          nie urazić kogokolwiek, i wszystko politycznie poprawne... (to
          ironiczne jest jakby kto nie doczytał...)
    • mader1 Re: Poczucie winy 20.03.08, 21:21
      Dla mnie kwestia owego opisywanego przez Ciebie poczucia winy, jest
      w wychowaniu dziecka bardzo ważna.Załóżmy, że dziecko wie , co jest
      dobre a co złe.
      To normalne, że człowiek odczuwa emocje i ogarniają go różne uczucia.
      Dookoła niego coś się dzieje i on wpływa na rzeczywistość. Czuje
      wtedy zadowolenie, jest mu wesoło, dobrze,jest szczęśliwy badź jest
      smutny , jest mu przykro czy źle i jest nieszczęśliwy.Bez tego się
      nie da się żyć. Część sytuacji, które nas spotykają i w zwiazku z
      którymi mamy różne odczucia nie jest zależna od nas. Ale część od
      nas zależy. I tu właśnie poczucie winy... Jeżeli stanie się coś
      złego, co od nas nie zależy, jest nam przykro, źle ... Ale naszej
      winy w tym nie ma żadnej, nie musimy nic naprawiać,
      zadośćuczyniać.Choć często pomagamy - i tu już jest zasługa.
      Natomiast w sytuacjach, gdy coś robimy z premedytacją, celowo
      powinno się pojawić jeszcze jakieś inne uczucie oprócz zwykłego
      odczucia przykrości. Musimy nauczyć odróżniac nasze dzieci te dwie
      różne sytuacje ! I nie może być tak, że rozróżniamy je tylko w
      wymiarze " zewnetrznym" czyli ktoś " zewnętrznie" poprzez nałożenie
      lub nie kary, dyktuje nam czy na nią zasługujemy.
      Musimy w środku " wewnętrznie" nauczyć się odróżniać te sytuacje.
      Wtedy świat jest bardziej zrozumiały, mniej się go boimy.
      Dlaczego nauczyć pojęcia winy ?
      Po pierwsze właśnie dlatego, że dzieckiem nieświadomym takich
      zależności, ktoś może świetnie manipulować.W świecie dorosłych, do
      którego je przygotowujemy wina - kara to bardzo ważne pojęcia. Brak
      rozróżnienia sytuacji zawinionych od niezawinionych, może uczynić
      człowieka nieświadomym swoich praw, bezbronnym. Jeżeli nie nauczy
      się, że kara może być wymierzana wtedy, gdy mamy do czynienia z
      winą, może się przyzwyczaić, że ludzie ( wcale nie my - nauczyciele,
      pracodawca) karzą je za różne przykre, złe sytuacje, w których
      powstaniu nie brał udziału lub które zaistnaiły przypadkiem lub na
      skutek działania innych. Jeżeli my nie nauczymy go zasad dotyczących
      winy , ktoś inny może właśnie wykorzystać owe negatywne, miotające
      nim uczucia do swoich celów - wmówić poczucie winy tam, gdzie nie
      powinno się pojawiać ! Dziecko jest wtedy bezbronne.
      Poczucie winy potrzebne jest też w zwykłych , codziennych relacjach
      społecznych. Powoduje, że w sytuacjach , gdy uczynilismy coś
      złego,wiemy, ze mozemy to zło naprawić. Skoro je spowodowaliśmy,mamy
      poczucie winy, mozemy wrócić, nawet po jakimś czasie, spróbować
      zadoścuczynić, spróbować naprawić relację.To ważne jest. Nie
      jesteśmy aż tak bezradni.
      Więc... ja uważam, że wzbudzenie poczucia winy jest dla dziecka
      dobre - uczy je poruszania się w świecie uczuć innych ( kiedy mogą
      mieć do mnie uzasadnione pretensje ) i własnym ( kiedy, choć jest
      mi przykro, nie jestem winny, a kiedy jestem winny, bo chciałem
      zrobić źle), uczy, że są sytuacje, w których nalezy zadośćuczynić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka