Łzy

23.04.08, 08:01
Prozanto, omawiając scenę z Łk 7,36-50 zatrzymuje się na chwilę nad
łzami kobiety wycierającej stopy Jezusa włosami.
"... płacząc "
dla niej też nastapiła komplikacja. Flakonik z olejkiem był
zaplanowany z góry. Natomiast łzy nie były przewidziane. Mimo to
włącza je do swojej liturgii zbudowanej ze wzruszeń. Dziś także w
chrześcijaństwie na łzy patrzy się podejrzliwie, jak gdyby się ich
wstydzono. Słabość. Wielu woli raczej popłakiwać niż płakac.. W
duchowym zburżuazyjnieniu, jakie cechuje wiele sektorów rodzimego
chrześcijaństwa, dochodzi się do tego, że ironizuje się dar łez."
To trudne płakać przy kimś...
Płakać z kimś...
Ja, często pogodna i dziarska, też czasem nie moge oprzeć się
wzruszeniu. Trochę mi jednak wtedy głupio...
    • mama_kasia Re: Łzy 23.04.08, 08:50
      Rzeczywiscie - tak jakoś głupio wzruszać się przy kimś.
      A już łzy bezradności zupełnie nie są rozumiane.
      • mader1 Re: Łzy 23.04.08, 09:14
        myślę sobie... bo to, że ja jestem zawstydzona swoimi łzami to
        jeszcze nic... Ale wychowuję chłopczyka... On jest sympatycznym
        wrażliwcem. Płakać to z nim nie płaczę, ale jakoś nie mam też serca
        mówić mu, że " chłopaki nie płaczą". No płaczą, skoro płacze.
        • kudyn Re: Łzy 23.04.08, 09:33
          Jakiekolwiek okazywanie emocji w życiu religijnym jest podejrzane, tylko pogrzeb
          się wyłamuje.
        • mama_kasia Re: Łzy 23.04.08, 10:03
          Widziałam łzy mojego męża, gdy wyjeżdżaliśmy z Bieszczadów smile
          Chłopaki płaczą.
          • mader1 Re: Łzy 23.04.08, 10:24
            smile jak to dobrze. Płaczą.
            • nati1011 Re: Łzy 23.04.08, 12:00
              w wykonaniu mojego synka jest jeszcze gorzej. Jemu buźka zwija się w
              podkówkę, łzy lecą jak grochy, ale mówi: dobrze mamusiu, ja w cale
              nie płaczę. Serce sie aż kraje. Posłuszeństwo przez łzy, wzrusz mnie
              do głebi. Oczywiście staram się tez wytłumaczyć, ze np trzeba iść do
              przedszkola, albo poddac się badaniu... Ale czasem wplałabym, by po
              prostu głośno wrzeszczał niż płakał tak cichutko i pokornie.

              Ja czasem mówię, ze nie wolno się mazać czy płąkać, ale tylko wtedy,
              gdy jest to płacz złości lub na wymuszenie.
    • pysio8 Re: Łzy 23.04.08, 20:36
      Najgorsze chyba są takie łzy, kiedy płaczesz z bezsilności,publicznie
      np. w pracy i ludzie mówią, niech pani napije się nerwiny, a potem żądają, że mam przeprosić za swoje zachowanie.
      Na co im moje przeprosiny? To ja ryczałam dwa dni, i nie mam takich oczekiwań w stosunku do nich.

      Natomiast łzy które roniłam czytając myśli Matki Teresy były budujące, dające nadzieję, radość, jakieś światło, aż pamiętam chciało mi się żyćsmile)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja