Osobno ?

24.06.08, 20:32
Ojciec Z.S. Felińskiego był urzędnikiem sądowym w Żytomierzu. Razem
z żoną zdecydowali, że korzystniejsze dla rodziny będzie, gdy ona
zamieszka razem z dziećmi w ich majątku zamiast w miasteczku... To
było dobre małżeństwo, mieli liczne potomstwo.
Tato przyjeżdżał, gdy tylko mógł, ale jednak nie był ze swoimi
dziećmi codziennie...
A Wy, czy moglibyście się na to zdecydować ? zadecydować, ze tak
będzie korzystniej ?
    • verdana Re: Osobno ? 24.06.08, 20:42
      To nie te czasy. Nie da sie porownać. na ogół wtedy kobiety i
      mężczyźni mieli inne kregi towarzyskie, inne zainteresowania, inne
      zajecia. Ojcowie, a czesto i matki, nie zajmowaly się na codzień
      dziećmi. To, co wtedy mogłobyc układem w gruncie rzeczy niewiele
      zmieniajacym w codziennym życiu teraz jest rewolucją.
      • kim5 Re: Osobno ? 24.06.08, 22:08
        Nie mam dzieci, ale świadomie nie zdecydowałabym się na rozłąkę z
        mężem. Przez 7 lat wspólnego życia rozstaliśmy się na tydzień. Cenię
        sobie wspólne wieczory, rozmowy. Tak na odległość chyba miałabym
        wrażenie, że coś mi ucieka. Nie wiem, jak to ująć, ale szkoda mi
        czasu na samotność...
        • mader1 Re: Osobno ? 24.06.08, 22:52
          Wiesz Verdano, ja nawet nie chciałam ich oceniać.
          Gdy przeczytałam, że to ze względu na koszty, koszty utrzymania i
          wykształcenia dzieci, to zastanawiałam się czy my
          moglibyśmy...pomyslałam sobie zupełnie jak Kim.
          A potem przypomniałam sobie, że w naszym małżeństwie był taki
          okres, kiedy mąż pracował sporo " poza domem". Niby nikt się nigdzie
          nie wyprowadzał, ale nie było go tydzień, przyjeżdżał w piątek po
          południu, w sobotę czasem wpadał na dwie godziny do pracy...
          To było bardzo trudne. Najstarsza była mała... Nie rozmawialiśmy o
          tym dużo. Z czasem okazało się, że bardzo żałował tych straconych
          dni składających się w miesiące... Choć w trakcie układało się to
          sprawnie dzięki naszym wspólnym wysiłkom...
          • verdana Re: Osobno ? 24.06.08, 23:03
            Ale ja caly czas jednak myslę, ze tego się nie da porownać. Teraz
            małżenstwa "z klasy sredniej" działaja na zasadzie przyjacielskiej i
            w miare przynajmniej partnerskiej. Wtedy byla słuzba , nie bylo
            trzeba uzgadniać, kto zajmie sie dziećmi, obiad sie dysponowało, nie
            gotowalo, a wielu mężów z zonami nie rozmawiało ani o życiu
            codziennym (jej domena) ani o swojej pracy bo co ona zrozumie). To
            byly trzy rózne kreki - zony, męza i dzieci, ktore dzialaly w
            znacznie wiekszym oddaleniu, niż dzis. Ale np. rozdzielenie nie
            musialo powodować żadnych klopotów typu "kto ugotuje mu obiad, kto
            sie zajmie dziecmi".
            Niektore matki - raczej jednak z wyzszych sfer - zagladały do dzieci
            raz dziennie, na 15 minut. Ojcowie jeszcze rzadziej. Dzieci
            wychowywały nianie, bony, guwernantki. I bardzo często małe dzieci
            wysylano do szkoły z internatem, nie uważając, ze się cos traci.
    • rycerzowa Re: Osobno ? 25.06.08, 11:12
      Inne czasy, inna epoka.
      Pisaliśmy o tym w tym burzliwym wątku o małżeństwie.
      Dawniej żona, mąż, dzieci to były trzy odrębne światy.
      Często męża z żoną łączyła tylko sfera seksu, jeśli w ogóle.
      Pewnie m.in. dlatego małżeństwa mogły być trwałe, bo nawet jeśli ludzie byli
      zupełnie niedobrani, to przez te ograniczone kontakty oni się nie ranili, nie
      niszczyli nawzajem.
      A jeśli się przypadkowo kochali, to pozostały po nich piękne listy.smile

      Dziś nie można chować dzieci "po dawnemu", bo dziś świat jest inny.
      • skrzynka3 Re: Osobno ? 25.06.08, 21:22
        Po watku malzenskim rozmawialam duzo o malzenstwie z Tesciowa (to
        bardzo madra kobieta, ogromnie Ja szanuje i uwielbiam prowadzic
        glebsze dyskusje smile i Ona powiedziala cos takiego na podstwaie
        studiowania pamietnikow i dokumentow dotyczacych swojej rodziny (ma
        tym punkcie szmergla a material przebogaty ) ze jest przekonana ze
        malzenstwo Jej pradziadkow przezylo w harmonii i zgodzie tyle lat
        dzieki temu ze pol roku Prabacia z dziecmi byla u wod a Pradziadek
        pilnowal interesow a na zime nastepowala zamiana -Prababka i dzieci
        w majatku a Pradziad wojazowal gospodarstwo zlecajac rzadcy.
        I w ogole prawie wszyscy Jej przodkowie spedzali spora czesc rou
        albo osobno albo nawet pod jednym dachem ale w osobnych sypialniach,
        czesciach domu kazde majac swoj swiat. I ze w takich warunkach
        latwiej przezyc ze soba kilkadziesiat lat niz dzis kiedy mamy
        wieksze oczekiwania w stosunku do malzenstwa i poprzeczka znacznie
        wyzej ustawiona. Chcemy byc z malzonkiem jak najblizej, dzielic
        dzien codzienny, przebywac ze soba jak najwiecej w dodatku w zgodzie
        i harmonii.

        Dzis ani ja ani maz nie wyobrazamy sobie sytuacji bycia malzenstwem
        na odleglosc (byl taki moment ze wydawalo sie ze innego wyjscia nie
        ma, po glebokich przemysleniach doszlismy do wniosku ze nie nadajemy
        sie do tego, nie damy rady i ...wyjscie niespodziewanie sie
        znalazlo smile
    • ese1 Re: Osobno ? 09.06.09, 05:58
      nigdy, zawsze razem. Tylko pytanie co to razem oszacza? Mozna zyc pod jednym
      dachem, a mimo wszystko osobno, moga tez dzielic nas tysiace kilometrow, a mimo
      wszystko byc razem

      wszystko zalezy od tego czy nasze cele sa spojne, czy wciaz patrzymy w jednym
      kierunku, czy wciaz sie kochamy i akceptujemy obustronnie rozlake fizyczna.

      mysle ze na krotki okres czasu dalibysmy rade, ale nie na cale zycie
    • nati1011 Re: Osobno ? 09.06.09, 07:20
      Tak się składa, że ja mam za sobą okres: osobno. W 2 różnych końcach
      Polski. Bo mąż został oddelegowany na ponad rok, a równocześnie
      perspektywa pracy nie była na tyle stała, by sie przenosiś razem
      (zwłaszcza, ze ja wtedy z 2 małych dzieci w dodatku w połowie roku
      szkolnego). Nie było to dobre rozwiązanie. Na dłużej nie do
      zaakceptowania.
    • chrust5 Re: Osobno ? 15.06.09, 16:57
      A, to wcale nie byly takie rzadkie przypadki, sadzac z pamietnikow.
      Nawet jesli nie na caly rok, to np. na kilka miesiecy, czy pol roku:
      ona z dziecmi w miescie, bo szkoly, a on pilnuje majatku, zwlaszcza
      jak rzadcy nie mogl ufac. Jakos trwaly, czesto niezle, ale - jak
      pisaly poprzedniczki - czesto kontakty wewnatrzmalzenskie byly
      niewielkie, kregi znajomych i zainteresowan kompletnie inne,
      gospodarstwa 'meskie' i 'kobiece' itd.
      • mamaanieli Re: Osobno ? 15.06.09, 18:49
        inne tempora, inne moreswink) popieram Verdanę. dziś - niewykonalne (no
        chyba, że się chce stworzyć patologię).
    • minerwamcg Re: Osobno ? 15.06.09, 21:15
      Przypomniało mi to sytuację z "Nocy i dni", tylko tam było na
      odwrót - on na wsi, ona w miasteczku, gdzie dzieci chodziły do
      szkoły. I co? I do niczego dobrego to nie doprowadziło. Na dzień
      dobry do małżeńskiej zdrady.
      Nigdy nie byli ze sobą blisko, a w tej sytuacji de facto oddalili
      się jeszcze bardziej. Więc nawet w "tamtych czasach" taka rozłąka
      mogła rodzinie zaszkodzić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja