Dodaj do ulubionych

zdrada-czas zebrać plony

06.08.08, 20:34
jak to jest, czy związek w którym doszło do zdrady ma szanse istnieć dalej?
Jak można wybaczyć osobie, która zawiodła, zraniła i wyrządziła tak okrutną
krzywdę, a do tego przyznała się dopiero po latach, przybita do muru, bo
inaczej małżonek dowiedziałby się od obcych.
Czy można coś takiego wybaczyć? Czy można jeszcze kochać taką osobę?
Błagam, pomóżcie, bo stoję na rozstaju dróg i świat mi się wali...
Obserwuj wątek
    • ekan13 Re: zdrada-czas zebrać plony 06.08.08, 21:08
      Związek, w którym doszło do zdrady ma szanse istnieć.
      Wiele jednak pracy wymaga to od obydwu małżonków, pracy, czasu, miłości i modlitwy.
      Moja mama dowiedziała się o zdradzie, po tym jak ojciec trwał w tym drugim związku 6 lat. Wydawało się, że nie ma dla ich małżeństwa szans na przetrwania. Najtrudniejszy był pierwszy rok. Wiele kłótni, łez i wzajemnego obwiniania się. Teraz jak w słowach piosenki Raz,Dwa, Trzy "zdrada, też jest darem od Boga" ich małżeństwo przezywa renesans. Wiedzą, że muszą starać się dwa razy mocniej i uczyć kochać się na nowo. Tata stara się okazywać czytelnie swą miłość mimo, że nigdy nie było to jego mocną stroną, a mama, mimo że nadal bardzo boli, doszła do wniosku, że są dwa wyjścia, albo przekreślić te długie lata wspólnego życia i odejść choć nadal jest jej bliski, albo przełknąć to upokorzenie i nauczyć się żyć z palącym bólem, z nadzieją, że jak każdy ból z czasem straci na sile, albo stanie się tępy i powszedni.

      Myślę, że dużą rolę pełni tu modlitwa o zdolność wybaczenia, z czasem daje ona wewnętrzny spokój i siły do dalszego życia.
      Każdy z nas błądzi, zdradza, zadaje ból, a On nam wybacza bo kocha.
      Trzeba umieć wybaczyć, by samemu móc przebaczenie uzyskać.
      Jeśli kochasz, dasz radę i tego szczerze z całego serca życzę.
      Trzeba tylko czasu, bo to on wszak leczy rany...
      • verdana Re: zdrada-czas zebrać plony 06.08.08, 21:20
        Mój dziadek zdradzał moja babcię - gorzej niż zdradzał, miał
        oficjalna "drugą pania" na boku. Część winy babci w tym byla, fakt.
        dziadek lubił wyjscia, impresy, bacia nigdzie chodzić nie chciała.
        Babcia była zła. Byla zła, wyjechala nawet na rok do USA na
        stypendium, zeby nabrac dystansu. I nabrala.
        przezyli razem ponad 70 lat. Byli do konca w sobie zakochani. W trzy
        miesiace po smierci dziadka babcia umarła - na nic. Z tęsknoty.
    • mader1 Re: zdrada-czas zebrać plony 07.08.08, 09:52
      Biedactwo... przytulam...
      Ma szansę. Ale to zależy nie tylko od Ciebie przecież.
    • wolanka79 Re: zdrada-czas zebrać plony 07.08.08, 09:53
      w tym przypadku zdrada nie dotyczy cielesności, jest czymś o wiele gorszym, bo
      przez chwile ktoś był mi bliższy niż mąż, poznał nasze małżeńskie problemy,
      sekrety, minęło wiele lat, a teraz to wszystko wróciło. Wiedziałam, że to
      nastąpi tylko nigdy nie byłam gotowa na rozmowę z mężem, do tej pory nie
      odważyłam się prosić o wybaczenie. Tłumaczyłam to sobie tak, że wystarczy mój
      ból, moje sumienie, które nie pozwala mi zapomnieć. Nie chciałam mężowi
      przysparzać cierpień. Teraz wiem, że tak naprawdę bałam się, że nie zrozumie,
      nie wybaczy i odejdzie. Dla niego lojalność jest najważniejsza, ważniejsza od
      miłości.
      • mader1 Re: zdrada-czas zebrać plony 07.08.08, 10:07
        Zdradziłaś męża po pokochałaś kogoś bardziej od niego, jakiś czas
        temu a oparłaś się zdradzie cielesnej ? Czy zdradziłaś, bo
        zaprzyjaźniłaś się z kimś i opowiedziałaś mu o malżeńskich
        problemach, " tajemnicach" ?
        Zresztą nieważne. Ważne, co o tym mysli Twój mąż. Rozmawiałaś z
        nim ? Może niepotrzebnie się obawiasz ? Wystarczy miłość i
        szczerość ?
    • rycerzowa Re: zdrada-czas zebrać plony 07.08.08, 10:22
      Można.
      A to na podstawie zasady, którą kiedyś tu wyraziłam,że "małżeństwo to sakrament,
      który się staje". Inaczej mówiąc, który się stale odnawia.
      Jedno z was popełniło błąd, może dlatego,że i drugie popełniło błąd.
      Teraz zaczynacie od nowa, bo jesteście już innymi ludźmi, nie tą młodą parą z
      portretu ślubnego. Nie ma powrotu do przeszłości.
      Jesteście dla siebie ważni tacy, jakimi jesteście teraz. Teraz chcecie z sobą
      być. Macie szansę. Może nawet na związek głębszy i prawdziwszy niż przedtem.
      Człowiek powinien umieć dobro ze zła wyprowadzić.
      • verdana Re: zdrada-czas zebrać plony 07.08.08, 14:59
        Przykro mi, ale to nie do konca tak. Zdrada była "kiedys", ale
        klamstwo i oszustwo- o ile zrozumialam trwalo i po prostu wyszło na
        jaw. Nie wiem, czy w takim wypadku mozna mowic, ze sie zaczyna "od
        nowa", bo przecież tu nie chodzi o jakis epizod sprzed wielu lat,
        ale o tym, ze jedna osoba byla latami oszukiwana. Oszukiwana do
        teraz, nie tylko dawno temu.
        A wiec to nie jest przeszlość zwiazku, ale jego bolesna
        teraźniejszość. To znacznie trudniejsze.
        Zdradę chyba bylabym w stanie wybaczyc - wielu lat zwiazku opartego
        na klamstwie - nie. Bo balabym się, ze to moze nie być jedyne - to
        raz. Dwa - dla mnie zwiazek z osobą, ktora zdolala cale lata być
        wobec mnie nieszczera bylby niemozliwy. To bylby juz w pewnym sensie
        obcy czlowiek.
        Ale ludzie są różni - może da się zwiazek uratowac.
        • minerwamcg Re: zdrada-czas zebrać plony 07.08.08, 15:54
          Kłamstwo i oszustwo - czy strach, który przez lata zamykał usta, nie
          pozwalając się przyznać. Do tego wyrzuty sumienia. Mam wrażenie, że
          sporą część kary winowajczyni odcierpiała właśnie w tej postaci.
          IMHO związek nie był "oparty na kłamstwie". W związku było jedno
          kłamstwo a potem to już tylko strach.
          Na miejscu strony zdradzonej doskonale rozumiałabym, że ktoś nawet
          przez lata nie miał odwagi się przyznać. Taki brak odwagi doskonale
          rozumiem, też w tych sprawach nie jestem jakaś wielka bohaterka.
          Jeżeli w tym związku były jakieś kłopoty, które doprowadziły do
          tego, że mogła się wydarzyć zdrada - nie było w nim też braku
          zaufania. A z braku zaufania, i do drugiej osoby i do siebie, rodzi
          się strach.
          Nie, nie uważam, że ukrywanie w tajemnicy swojego grzechu jest
          dobre. Ale nie odważyłabym się uznać go za zbrodnię gorszą niż sam
          grzech. Może za często czytałam pierwsze strony Księgi Rodzaju...
        • rycerzowa Re: zdrada-czas zebrać plony 07.08.08, 16:26
          verdana napisała:

          > Zdradę chyba bylabym w stanie wybaczyc - wielu lat zwiazku opartego
          > na klamstwie - nie.

          No, jeśli dla kogoś zdrada jest czymś mniej bolesnym, niż fakt niepoinformowania o niej, to rzeczywiście mogą być problemy.

          Ale - co to znaczy "szczerość" w związku? Czy naprawdę ze wszystkiego trzeba się natychmiast współmałżonkowi spowiadać?

          Która z poniższych wypowiedzi byłabym najboleśniejszym ciosem dla waszego małżeństwa:
          a) Kochanie, mam kogoś bardzo mi bliskiego, jestem nim(nią) zafascynowana/y, walczę z tym, ale na razie bezskutecznie.
          b) Skończyłam/em właśnie związek pozamałżeński. Wybacz, to się nie powtórzy.
          c) Przed 10 laty byłam/em krótko związany z kimś. Nigdy nie mogłam/em sobie tego wybaczyć, a przede wszystkim zrozumieć, że taka głupota mogła mi przyjść do głowy.
          • verdana Re: zdrada-czas zebrać plony 07.08.08, 17:07
            No, ale o ile rozumiem, tu nie zachodzi kategoria a,b ani c. Tu
            klamstwo - jesli się mylę, to sprostujcie - wydało się przypadkiem.
            I nie był to "jednorazowy skok w bok", ale zwiazek, gdzie została
            zlamana lojalność wobec współmałzonka. Zdradzono jego sekrety,
            sprawy, ktore powinny zostać na zawsze sekretem wobec obcego.
            Dla mnie to znacznie powazniejsza kategoria zdrady, niż zwkly seks
            na delegacji...
            Nie uwazam, ze wszystko nalezy mowic współmałżonkowi. Ale strach nie
            powinien usprawiedliwiac skrajnej nielojalości. Moglabym zaufać
            komus, kto by się przyznał - jesliby sprawa wyszla "przypadkiem",
            okazalo się, ze bylam oszukiwana przez pare lat - nie mogłabym juz
            miec zaufania. Po prostu. Bo moglabym wybaczyć zauroczenie,
            jednaorazowy wybryk, ale nie to, że mieszkam z kimś, kto ukrywa
            przede mną sprawy , ktore dotyczą nie tylko jego, ale i mnie. No i
            nie wiem, czy moglabym szanować kogos, kto nie tylko zdradza, ale
            nie ma cienia odwagi cywilnej i dla utrzymania tego, co dla niego
            jest zwiazkiem (bo dla mnie już może nie być) klamie calymi latami.
            Oczywiscie, to nie jest takie jednoznaczne - bo czasem zdrada,
            klamstwo itd są równiez wina tej drugiej strony. Człowieka można
            doprowadzić do bardzo różnych zachowań i nie zawsze ten co zdradza i
            oszukuje jest głównym winowajcą. Pisze ze swojego punktu wiedzenia,
            małżenstwa, w ktorym chyba zadna ze stron nie zasluguje na taki brak
            zaufania. Ale rozumiem tez, że można zaslugiwac....
            I tak - dla mnie zdrada bylaby bardziej bolesna niz fakt
            niepoinformowania o niej. Wole faceta, ktory przespał się z inną
            kobieta niz faceta, ktory robi ze mnie idiotkę.
            • mader1 Wiedzić czy nie wiedzieć ? 07.08.08, 18:58
              Łatwo nie będzie...
              Niestety, większosć zdrad wychodzi na jaw przypadkiem... W zdradzie
              niestety mieści się nie tylko seks, zapomnienie się w jakichś
              okolicznosciach, ale też ukrywanie tego ( przynajmniej przez jakiś
              czas), nielojalnośc i kłamstwa na temat małżonka ( zdradzający
              często opowiada i to nieprzyjemne rzeczy o swoim związku,
              manipulując faktami, bo mówi tylko o jego ciemnych stronach),
              udawanie po powrocie do domu...
              W każdej zdradzie jest tego przynajmniej trochę.
              Zdradzani też są różni. Raz usłyszałam, gdy współmałżonek przyznał
              się do zdrady " No tak. On już to zakończył, żałuje... Wyspowiadał
              się. Jest wobec mnie lepszy, szczery... Ale po co mi mówił ? Ja
              teraz zostałam z problemem i nie mogę o tym przestać myśleć" Jedni
              chca wiedzieć, drudzy nie.
              Dla mnie bardzo liczyłby się " krajobraz po zdradzie"... Czy mąż sam
              zerwał znajomość, czy przyszedł do mnie " z problemem" albo co
              gorsza, dowiedziałam się od kogoś, a potem on , pod wpływem groźby
              rozwodowej, zdecydował się zerwać. Trudne byłoby, gdybyśmy ze sobą
              mieszkali, tworzyli związek, a on przed ślubem sakramentalnym, nie
              przyznał się do zdrady. Czułabym się wtedy podwójnie nabrana.Bardzo
              to byłoby wtedy trudne, najtrudniejsze.
              Ale " krajobraz po zdradzie jest ważny... Czy zauważyłam, że jakoś
              się zmienił w tamtym czasie, po zerwaniu ? Czy starał się to jakoś
              wynagodzić ? Czy pełen pychy ciągle wypowiadał się o błędach
              innych,potępiał ludzi dookoła ? czy jest ze mną szczery w trakcie
              rozmowy( a to się po wielu latach jednak wyczuwa) , czy żałuje ? W
              jakim momencie jest teraz nasz związek - czy czuję się kochana,
              zadbana, szczęśliwa ?

              Wolanko, nasze wypowiedzi nie na wiele Ci się jednak przydadzą...
              Żałujesz i to jest najważniejsze, chcesz z nim być i chcesz zrobić
              wszystko, by mu wynagrodzić to upokorzenie. Teraz dużo zależy od
              niego. Tu nie ma " sprawiedliwości". Czasem jedna zdrada, nawet po
              pijanemu, w czasie delegacji starczy by stracić żonę/ męża, ba
              starczy nawet mocno prawdopodbne podejrzenie o zdradę. Innym razem
              ktoś zdradzany wiele razy podejmuje decyzję o daniu nowej szansy
              malżeństwu. Czasem nawet w sytuacji, gdy zdradzający prowadzi dwa
              życia, dwa domy, osoba zdradzana nie chce rozwodu - mało tego -
              walczy o męża/ żonę , zmienia się dla niego...
              Teraz jest jego ruch. On jest nie do przewidzenia i w niewielkim już
              stopniu zależy od Ciebie sad
              Zadałaś mu problem.
        • wolanka79 Re: zdrada-czas zebrać plony 08.08.08, 08:00
          tak, kłamstwo i oszustwo trwało, a dotyczyło preferencji seksualnych mojego
          męża, a o których powiedziałam jego bratu - po to, aby zrozumieć, dowiedzieć
          się, co było przyczyną i szukać pomocy. Ten człowiek przez moment był mi bliższy
          od męża, rozumiał mój ból i rozpacz, strach o dzieci, bezradność i bezsilność.
          Mogło wyniknąć z tej relacji coś więcej, ale nie wynikło. Sprawy się rozmyły, z
          różnych innych przyczyn rozluźniliśmy kontakty, a teraz jego narzeczona chce się
          spotkać z moim mężem, by wyjaśnić mu, co jest powodem kiepskich relacji w
          rodzinie. Ot, cała prawda.
          • wolanka79 Re: zdrada-czas zebrać plony 08.08.08, 08:46
            jest jeszcze coś, co sprawia, że cała ta sytuacja budzi we mnie obrzydzenie i
            rozpacz, pierwszy związek mojego męża rozpadł się, mój szwagier sypiał z tamtą
            dziewczyną. Mąż nigdy nie zrobił mu o to awantury, nie zerwał kontaktów chroniąc
            rodziców i siebie przed upokorzeniem. Mnie mówił jedynie tyle, że nigdy z bratem
            nie był zżyty. Dowiedziałam się o tej sprawie przypadkiem i innymi oczami
            spojrzałam na szwagra. Chciałam wtedy o wszystkim powiedzieć mężowi, ale się
            wycofałam. Ktoś może to nazwać tchórzostwem, dla mnie było to wtedy najlepsze
            rozwiązanie, nie mogłam zranić męża i powiedzieć mu, że tak zawierzyłam jego
            bratu. Nie chciałam, aby nasza córka straciła ojca, aby ta rodzina się rozpadła.
            O wiele łatwiej by mi było, gdyby prawda wyszła na jaw. Teraz każda chwila
            spędzona razem jest dla mnie na wagę złota, patrzę na męża jak bawi się z
            dziećmi i myślę, kiedy to się urwie, wyobrażam sobie jego odejeście, próbuję
            wyobrazić sobie nasz związek, gdyby pozostał - nie mogę, nie wierzę w takie
            rozwiązanie. po tej historii z jego bratem i pierwszą dziewczyną powiedział, że
            lojalność jest dla niego większą wartością niż miłość.
            Kilka dni temu obchodziliśmy pierwsze urodziny naszej drugiej córki, mąż
            przyniósł mi kwiaty i wręczając je powiedział, że za takie dzieci zasługuję na
            wiele więcej. Myślałam, że wyjdę i nigdy już nie wrócę.
            • mader1 Re: zdrada-czas zebrać plony 08.08.08, 11:09
              sad(((

              no niestety, trzeba tę żabę zjeść... Porozmawiałabym, nawet już
              dawno... Nie wiedząc zdecydowanie bardziej jest upokorzony...
              Oszczędziałabym mu tylko szczegółów i tak będzie bolało...
              Zrobiłaś głupotę, nie wiedząc o co chodzi.
              Sprytny, nieelegancki gość wykorzystał Twoją głupotę i naiwność.
              Musi udowadniać bratu, że jest samcem alfa sad
              • mader1 A 08.08.08, 11:30
                dziewczyno, żebyś nie wiem, jak się go bała... Chciałaś dobrze,
                wyszło kompletnie źle, ale przecież gdyby jego brat wykazał się choć
                odrobiną kultury, uprzedziłby cię, że nie jest najlepszą osobą do
                zwierzeń - to on rozdawał karty, ty jeszcze nic nie wiedziałaś.
                Powiedz swojemu mężowi o co chodzi, BO NIE MOŻESZ UFAĆ, że on dowie
                się prawdy. Może usłyszeć podkolorowaną wersję swojego brata...
                Rozumiesz ? To, co wie narzeczona, może nie być prawdą tylko
                przechwałkami jakiegoś chorego samca sad
                Nienormalny gość... opowiadać jeszcze narzeczonej...
          • minerwamcg Re: zdrada-czas zebrać plony 08.08.08, 10:02
            O mój Boże, przypomina mi to jakiś niesamowity scenariusz. Najlepiej
            zrobiłaby wszystkim zainteresowanym profesjonalna terapia, ale
            obawiam się, że w chwili obecnej nie ma na nią szans.
            • verdana Re: zdrada-czas zebrać plony 08.08.08, 11:20
              A czy w ogole tu byla jakaś "zdrada" czy tez chęć rozwiązania
              trudnej sytuacji, dowiedzenia się czegos istotnego dla małżenstwa?
              No i ja nie rozumiem nar5zeczonej - ona nic nie chce wyjaśnic, chce
              zgnoić Twojego męża i tyle.
              Moim zdaniem Minerwa ma rację - tu trzeba terapii rodzinnej. Nie ma
              mowy o zadnej zdradzie, Twoje poczucie winy jest wyolbrzymione,
              stosunki rodzinne - kompletnie pokrecone.
              • ruda_kasia Re: zdrada-czas zebrać plony 08.08.08, 11:53
                Gdyby nie to, że post factum dowiedziałas się o przyczynie chłodnych
                mówiąc oględnie relacji braci nie myslałabyś o swoim "postepku" w
                kategoriach az tak tragicznych, prawda?
                Pomyśl, że mąż też nie powiedział Ci o relacjach z bratem
                wszystkiego.
                Oczywiście zbliżenie z bratem może być różnie odczytane, ale sama
                widzisz, że już nie dajesz rady? Nie chcę Ci radzić, postaram się
                pomodlić - o miłośc i światło dla Was.
    • isma Re: zdrada-czas zebrać plony 08.08.08, 11:39
      Ja przepraszam. Ale mam wrazenie, ze zamiast sprawe rozwiklac, to
      wiklasz sie jeszcze bardziej. Nie tylko w kwestii przeszlosci, ale i
      przyszlosci - rozpatrujesz mozliwe scenariusze po odejsciu meza...

      Gdyby chodzilo o mnie, to bym powiedziala. Rzeczowo, o faktach.
      Albowiem niesprostowane bledy - czy to swiadome klamstwa, czy to
      niezamierzone przez nikogo nieporozumienia - sie mszcza. Cos o tym
      wiem (akurat o tych ostatnich). I konsekwencje trzeba poniesc i tak -
      czy to w postaci wyrzutow wlasnego sumienia, czy to w postaci
      jakiejs przykrej zmiany w relacjach z ludzmi.
    • rycerzowa Re: zdrada-czas zebrać plony 08.08.08, 18:14
      Więcej jest spraw między ludźmi, niż to się śniło filozofom.

      Wolanka, przede wszystkim, wyluzuj. Spoko, jak mówią młodzi.

      1. W każdej rodzinie są jakieś mroczne tajemnice. Jesteś ofiarą jednej z nich.
      Ty, a nie twój mąż.
      2. Jak pisałam, małżeństwo i zaufanie można odbudować.
      Ale nie może być tak, że się jedno drugiego panicznie BOI.
      Na strachu nie można ani budować, ani odbudowywać.
      3. Żałujesz swej "zdrady" nie jako złego czynu ( bo z wielu względów możesz być
      usprawiedliwiona), ale z tego powodu,że zostałaś potraktowana przedmiotowo, że
      wykorzystano cię jako element rozgrywki między braćmi.
      Być może mąż nie miałby żalu o innego mężczyznę, ale brata nie wybaczy. Tego
      się boisz.

      Wolanka, stuknij butem!
      Nie musisz znać wszystkich rodzinnych historii, nie musisz wiedzieć o wszystkich
      grzechach twego męża, ale wobec tego obowiązuje tu wzajemność.
      Brat uwiódł bratu dziewczynę, potem uwiódł psychicznie bratową.
      O co im chodzi?!
      A czy to do końca twój biznes?
      O preferencjach seksualnych twego męża brat został (najprawdopodobniej) dobrze
      poinformowany przez twoją poprzedniczkę.
      Jeśli nie znał ich skądinąd.

      Spójrz obiektywnie na sytuację. Podaruj sobie twoje UCZUCIE bliskości z tym
      mężczyzną. Człowiek nie jest odpowiedzialny za swoje uczucia, ale za to, co z
      nimi zrobi.
      Ty okazałaś się lojalna wobec męża, jak wynika z tekstu.

      Obiektywnie miałaś powody do niepokoju. To mąż ma dziwne preferencje, nie ty. To
      przez niego rodzina była zagrożona, skoro się bałaś o dziecko. Miałaś prawo i
      obowiązek szukać wyjaśnienia i pomocy. Najprawdopodobniej rozmawiałaś nie tylko
      z bratem.
      Skąd u ciebie tak głębokie poczucie winy?
      Wina dotyczy wszystkich uczestników, ale ciebie w najmniejszym stopniu.

      Jeśli zaś mąż "stawia wyżej lojalność od miłości", to znaczy,że nie wie, co to
      miłość.
      Nie wiem, czy szalałabym za kimś takim.

      Pomyśl,że masz swoją godność. Jesteś Osobą, a nie tylko matką dzieci swego męża.
      Nie lękaj się, nie pozwól traktować się jako element "dynastycznych" rozgrywek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka