Witam

09.08.08, 18:35
Poszukuję księdza w Warszawie do porozmawiania o istocie wiary. Bo mi się w
niej cóś bardzo nie podoba po lekturze "Listów starego diabła do młodego" (w
przekładzie). Albo świeckiego zresztą, ale o następujących cechach:

- ponadnormatywnie inteligentny

- raczej refleksyjny i introwertyczny niż towarzyski i jowialny

- wolałabym rozmawiać zwykłą polszczyzną, bo języka "ubogaceń" i
"przebóstwień" szczerze nie rozumiem

- empatyczny

- potrafiący w dyskusji zignorować moją płeć (ABSOLUTNIE żADNYCH uwag w
rodzaju "nie masz męża i dzieci, to ci głupoty do głowy przychodzą" albo
podejścia protekcjonalnego ze względu na fakt, że jestem kobietą)

- żeby nie patrzył na mnie z góry z powodu ohydnie lewackiej wink prasy, którą
czytam i ohydnie lewackich wink poglądów socjalnych



Jakby ktoś znał osobę, z góry dziękuję.



    • kochanica-francuza Re: Witam 09.08.08, 18:38
      Oczywiście może być ktoś z Was.
      • kann2 Re: Witam 10.08.08, 09:07
        kochanica-francuza napisała:

        > Oczywiście może być ktoś z Was.

        Nawet ja?
        • isma Re: Witam 10.08.08, 12:06
          Jak moglo Ci przejsc przez mysl, ze moglbys byc z Warszawy!
        • kochanica-francuza Re: Witam 10.08.08, 14:30
          kann2 napisał:

          > kochanica-francuza napisała:
          >
          > > Oczywiście może być ktoś z Was.
          >
          > Nawet ja?
          \
          Tak, ty spełniasz wszystkie warunki. Zwłaszcza ostatni. tongue_outPP
          • kann2 Re: Witam 10.08.08, 15:13
            ...kulturę osobistą i wzajemną tolerancję ...

            Ha, ha!
            • kochanica-francuza Re: Witam 10.08.08, 15:19
              kann2 napisał:

              > ...kulturę osobistą i wzajemną tolerancję ...
              >
              > Ha, ha!

              Kannusiu. Ty mi okazujesz wzgardę, więc tym samym ci odpowiadam. Na tolerancję
              odpowiadam tolerancją, na kulturę osobistą - kulturą osobistą. To dosyć proste.
    • minerwamcg Re: Witam 09.08.08, 20:10
      Zatem wymagania wobec współdyskutanta już znamy.
      A co Ty sama możesz w tej rozmowie wnieść, ofiarować,
      zagwarantować?
      • kochanica-francuza Re: Witam 09.08.08, 22:07
        minerwamcg napisała:

        > Zatem wymagania wobec współdyskutanta już znamy.
        > A co Ty sama możesz w tej rozmowie wnieść, ofiarować,
        > zagwarantować?

        Inteligencję, wyobraźnię, kulturę osobistą i wzajemną tolerancję wobec lektur,
        poglądów, wyobrażeń, marzeń itp. dyskutanta.
        • a_weasley Re: Witam 13.08.08, 22:56
          kochanica-francuza napisała:

          > minerwamcg napisała:
          >
          > > Zatem wymagania wobec współdyskutanta już znamy.
          > > A co Ty sama możesz w tej rozmowie wnieść, ofiarować,
          > > zagwarantować?
          >
          > Inteligencję, wyobraźnię, kulturę osobistą i wzajemną tolerancję wobec lektur,
          > poglądów, wyobrażeń, marzeń itp. dyskutanta.

          Że już nie wspomnę o nadzwyczajnej skromności.

          > ohydnie lewackiej

          I oczywiście o braku uprzedzeń.
      • kochanica-francuza Re: Witam 09.08.08, 22:08
        minerwamcg napisała:

        > Zatem wymagania wobec współdyskutanta już znamy.

        Zasadniczo zawsze takie stawiam, jeśli chcę porozmawiać o czymś dla siebie
        istotnym...
    • nati1011 Re: Witam 10.08.08, 11:02
      obawiam się, ze nie znajdziesz. Nikt nie dorówna takiemu ideałowi
      jak Ty.

      Patrzeć na Ciebie z góry? Wybacz, ale to już chyba niemożliwe.

      jakaś ogroma arogancja bije z Twoich wypowiedzi.
      • isma Re: Witam 10.08.08, 12:05
        Spokojnie, spokojnie.
        Ze kler bywa rozny, to juz wiemy, bosmy sobie niejedno na tym forum
        opowiadali.
        A ze my tez potrafimy byc niesympatyczni, to tez chyba poza
        dyskusja. O, Nati, ja potrafie, na przyklad wink)). A jednak jakos
        sie w koncu dogadalysmy, nie?

        No, wiec apeluje, ze jak kto ma kandydature, to niech Kochanice
        wspomoze.
        • kochanica-francuza Isma, daj spokój, wytnijcie wątek 10.08.08, 14:29
          Widać skorom grzesznica, to nie mam prawa żądać dla siebie szacunku...
          • isma Re: Isma, daj spokój, wytnijcie wątek 10.08.08, 17:03
            Nic nie wytne, bo nie ja mam dyzur przy tutejszych patelniach. Ja
            sie bezwstydnie bycze w pewnym uzdrowisku dzieciecym, koncze wlasnie
            lampke Merlota (paskudnego, to inna rzecz), spogladam w zjawiskowe
            altocumulusy, i generalnie jestem bardzo przyjaznie nastawiona do
            swiata.
            • mader1 Re: Isma, daj spokój, wytnijcie wątek 10.08.08, 22:10
              na mnie też nie liczcie tongue_out już skończyłam smile I też jestem
              przyjażnie nastawiona smile))) i tak będzie do jutra rana smile
          • a_weasley Re: Isma, daj spokój, wytnijcie wątek 13.08.08, 22:58
            kochanica-francuza napisała:

            > Widać skorom grzesznica, to nie mam prawa żądać
            > dla siebie szacunku...

            I tym sposobem sama sobie budujesz getto, żeby móc z czystym sumieniem ubolewać,
            żeś w nim zamknięta.
        • nati1011 Re: Witam 10.08.08, 15:39
          Isma, a zsagwarantujesz ponadprzecietną inteligencję kandydata? Może
          niech kochanica określi, czy ma być potwierdzona świadectwem z Mensy?
          W dodatku musi to być jeszcze omnibus całkowity, bo kochanica nie
          zdradza nawet tematu na jaki to chciała pogadać.


          Wydaje mi sie, ze jeżeli ktoś chce sie częgoś dowiedzieć, czy
          porozmawiać, to powinien podejśc do tematu z pewną pokorą. Czasem
          nawet od głupszego od siebie można dowiedzieć sie interesujacych
          rzeczy.

          • isma Re: Witam 10.08.08, 17:00
            Oj, no, przeciez wiem wink)). Ale ja znam Kochanice (wirtualnie, ma
            sie rozumiec) nie od dzis, i, ekhm, mimo ze Kochanica mnie ostatnio
            nie lubi, to ja sie o to nie obrazam ;-P. Ze mna nie pogada, bo
            patrz wyzej - ale moze jednak sie ktos z czystym kontem znajdzie ;-
            ))).

            A powaznie. Temat Kochanica zdradzila - Lewisa przeczytala, i cos
            tam jej nie klapuje.

            Co do ksiezego lekcewazacego podejscia do kobiet, to ma duzo racji
            (ooo! dzisiaj sobie posluchalam kazania - mlodego czlowieka
            usprawiedliwia tylko to, ze mlody, wiec polecial stereotypem: znowu
            o pijanstwie bylo. Tym razem o tym, ze jak chlop pije, to widac cos
            jest w jego zyciu nie tak. Wiec jak baba przychodzi do ksiedza sie
            zalic, ze chlop pije, to on sie ja zapytywa, czy aby ona na pewno
            jest dobra zona, czy swego chlopa nalezycie kocha, szanuje i docenia
            itede. No, zesz...)
            • twoj_aniol_stroz Re: Witam 10.08.08, 20:13
              Ooo, no faktycznie bardzo ciekawa teoria. Może należałoby tego
              księdza umówić na rozmowę z innym księdzem, który kiedyś spowiadał
              moją teściową. Ona spowiadała się z tego, że obiła solidnie swojego
              męża jak wrócił pijany do domu, na co ksiądz jej powiedział, że za
              życie z pijakiem pod jednym dachem to czyściec na pewno ominie i
              pójdzie prosto do nieba smile
              Może panowie wymieniliby poglady na rolę kobiety w takim związku wink?
            • minerwamcg Re: Witam 10.08.08, 20:48
              > A powaznie. Temat Kochanica zdradzila - Lewisa przeczytala, i cos
              > tam jej nie klapuje.

              He, he. Co do Lewisa, to polecamy się z Arthurem, oboje lewisofani i
              listy diabła znamy na pamięć smile Niestety, części pozostałych
              warunków ja przynajmniej nie spełniam (o Arthurze się nie
              wypowiadam), a inteligencję ostatni raz sprawdzałam jak był narodowy
              test czyli ładnych parę lat temu, więc wynik może być nieaktualny.
              • nati1011 Re: Witam 10.08.08, 21:34
                no właśnie - listy to i ja przynajmniej raz na kwartał czytuję smile

                Ale niestety, ani nie jestem z Wawy, ani zaświadczenia z mensy nie
                posiadam. O innych warunkach wymienionych przez kochanicę nie
                wspominając.

                Dlatego też napisałam, że znalezienie takiego delikwenta raczej
                możliwe nie będzie wink
              • mader1 Re: Witam 10.08.08, 22:14
                smile))))
                "a inteligencję ostatni raz sprawdzałam jak był narodowy
                > test czyli ładnych parę lat temu, więc wynik może być
                nieaktualny. "

                na mój rozum, nadajesz się smile))) czyli że ten warunek spełniasz smile
                • minerwamcg Re: Witam 10.08.08, 22:52
                  Ale za to oboje jesteśmy wręcz beznadziejnie towarzyscy. Ja ponadto
                  bywam jowialna, zresztą figurę mam całkiem po temu...

                  No żarty żartami, ale: o Lewisie z przyjemnością, zawsze i w każdym
                  niemal kontekście.
      • kochanica-francuza Re: Witam 10.08.08, 14:28
        nati1011 napisała:

        > obawiam się, ze nie znajdziesz. Nikt nie dorówna takiemu ideałowi
        > jak Ty.

        Widzisz, ja wcale nie jestem ideałem. Tylko NIE PISZę O SWOICH WADACH na forum.

        Tak się składa, że kiedy dyskutuję o ważnych dla mnie sprawach, chcę być
        traktowana z szacunkiem i szacunek okazuję. To źle, rozumiem?
        • nati1011 Re: Witam 10.08.08, 15:45
          kochanica-francuza napisała:
          > Tak się składa, że kiedy dyskutuję o ważnych dla mnie sprawach,
          chcę być
          > traktowana z szacunkiem i szacunek okazuję. To źle, rozumiem?

          A co wspólnego z szacunkiem mają:
          - ponadnormatywnie inteligentny

          - raczej refleksyjny i introwertyczny niż towarzyski i jowialny

          W twojej liście brakowało jeszcze wzrostu i koloru oczu.

          Jeżeli faktycznie chcesz pogadać to napisz po prostu: chcę pogadać
          o..... możecie polecić kogoś znającego temat?

          A tak na marginesie - skoro jesteś tak przeczulona na punkcie swojej
          kobiecości to moze pogadaj po prostu z kobietą. Jeden problem sam
          sie rozwiąże smile))
    • rycerzowa Re: Witam 10.08.08, 11:16
      kochanica-francuza napisała:

      > - ponadnormatywnie inteligentny
      >
      > - raczej refleksyjny i introwertyczny niż towarzyski i jowialny
      >
      > - wolałabym rozmawiać zwykłą polszczyzną, bo języka "ubogaceń" i
      > "przebóstwień" szczerze nie rozumiem
      >
      > - empatyczny
      >
      > - potrafiący w dyskusji zignorować moją płeć

      > - żeby nie patrzył na mnie z góry


      Tak to ci tylko ERA może dogodzić... sad





















      • ekan13 Re: Witam 14.08.08, 20:05
        E tam, ja myślę, że spełniam wszystkie te warunki a jeszcze wiele innych zalet posiadam i sama Mader w innym wątku uświadomiła mi, że jestem geniuszem (Verdana też), więc wal do mnie jak w dymsmile)))
    • mader1 Re: Witam 10.08.08, 22:07
      Pod wpływem Twojego wątku sama zastanowiłam się nad sobą smile)))) Nie
      o to nawet chodzi czym ponadprzeciętnie inteligentna, bo wiadomo, że
      nie smile))) Ale zastanowiłam się z jakimi księżmi ja lubię
      rozmawiać.....
      Wiesz... wyszło mi na to, że chyba nie do końca zdałabym się na
      czyjąś opinię w tej sprawie... Łatwiej jest chyba powiedzieć, z kim
      nie mogłoby się pogadać - tu na przykład rozumiem Twój warunek:

      "> - potrafiący w dyskusji zignorować moją płeć (ABSOLUTNIE żADNYCH
      uwag w
      > rodzaju "nie masz męża i dzieci, to ci głupoty do głowy
      przychodzą" albo
      > podejścia protekcjonalnego ze względu na fakt, że jestem kobietą)"

      niż KTO do naprawdę trudnych, ważnych dyskusji by się nadawał...
      Myślę, że znalazłabyś wiele osób wypełniających wszystkie te
      warunki, które podałaś, a nie mogłabyś się z nimi dogadać...
      Wiesz, powaznie o wierze... to można pogadać nawet i z osobą o
      średnej inteligencji... Aby była szczera,miała odrobinę pokory,
      starała się być dobra i traktowała rozmówcę jak partnera, nawet z
      jego " głupimi" problemami...
      Dużo dobrego słyszałam, od kobiet też, na temat księży z Kaplicy w
      Laskach... Sama tam bywam bardzo sporadycznie, więc nie mogłam
      sprawdzić. Myślę , że Minerwa i Weasley więcej mogliby o nich
      powiedzieć. Jest tam pewien starszy ksiądz Edward Engelbrecht,
      szczególnie dużo dobrego słyszałam o Nim.
      Ale... na przykład... zupełnie nie wiem , co mysli na temat
      lewackiej prasy czy takiż poglądów socjalnych...Jakoś nigdy nie
      przyszło mi do głowy takie pytanie...
      Myślę, że warto tam pojechać i się rozejrzeć. Na konfesjnale są
      napisane godziny dyżurów każdego z księży i można w tym czasie
      pewnie umówić się na rozmowę...
      Może uznałabyś, że ktoś inny jest lepszy ?
      Jest też prof. Tarnowski... wysoka kultura, brak uprzedzeń, ogromna
      wiedza... rozmowa z Nim jest ucztą, ale... On jest już bardzo chory,
      stary ( stąd pewnie wielka pokora i umiejętność z tej pozycji
      poważnej rozmowy nawet z dzieckiem smile)))) i tak baaardzo schorowany,
      nie miałabym sumienia skazywać Go na jakieś gorące dyskusje. Musi
      mieć spokój smile
      Dla mnie, na mój użytek ważniejsze jest, by ksiądz był rzeczowy i
      miał pozytywne nastawienie do życia, świata... Jowialny nie... Ale
      towarzyski może być...
      Ale... wiesz niesamowicie owocne i wzruszające okazały się rozmowy,
      po których niczego się nie spodziewałam...
      A może... spróbuj się przypatrzeć... poobserwować... może sama kogoś
      sobie wybierzesz, nawet spośród nas ? smile
      • minerwamcg Re: Witam 10.08.08, 23:22
        Księdza Edwarda znamy głównie z prostych a pełnych serca kazań. Nie
        rozmawialiśmy z nim, ale wyobrażam sobie, że w dyskusji dzielącej
        włos na czworo mogłoby się okazać, że to, co ma do powiedzenia
        jest... hm, zbyt proste? smile Że za wiele w tym "tak-tak" i "nie-nie",
        bez należytej troski o półcienie i ćwierćświatła. Z tego samego
        powodu nie polecam księdza Piotra Pawlukiewicza - z tym ponadto
        pokłócilibyście się w "kwestii kobiecej" smile))
        Albowiem w tym, co mówi Mader jest dużo racji - możesz trafić na
        księdza bardzo mądrego i tolerancyjnego nawet dla najdziwniejszych
        poglądów, a mimo to się nie dogadać.
        No i oczywiście ów ksiądz powinien znać dobrze książkę Lewisa wraz z
        kontekstem, w jakim powstała... tudzież jej stosunek do współczesnej
        nauki Kościoła, zarówno katolickiego, jak i główniejszych
        protestanckich. Ech. Gdyby ks. Roman Indrzejczyk miał dwadzieścia
        lat mniej albo miał mniej absorbującą fuchę, posłałabym Cię do niego
        bez chwili wahania. Teraz jednak jest bardzo zajęty i bardzo
        zmęczony.

        Niezależnie jednak od księdza, sporo z nas zna dobrze "Listy starego
        diabła do młodego" i dla wielu z nas jest to ważna książka. Może by
        zainicjować jakiś temat stricte lewisologiczny, gdzie można by
        podzielić się wątpliwościami i powymieniać interpretacje?
        Niekoniecznie na te najbardziej nurtujące Cię tematy, jeśli to zbyt
        osobiste.
        • mader1 Na czym stoimy... 11.08.08, 15:12
          Masz ci los z tym Edwardem... Może i jest tak, jak piszesz, choć
          pamiętam, że rozmawiał z powodzeniem z osobą, która miała szlenie
          skomplikowaną sytuację... No ale nie pytałam o sposób prowadzenia
          dyskusji - moze jej odpowiadało, że wszystko ułożył i uprościł ?
          Przychodzi mi do głowy jeszcze jeden ksiądz, spełnia wszystkie
          kryteria, ale... jakby zbyt dużo w nim wykładowcy, a zbyt partnera w
          takiej dyskusji... chyba ?
          Przyszedł mi jeszcze ktoś do głowy... ale raptem dwa razy z nim
          rozmawiałam, więc... ja wiem ? może się okazać, że po prostu jeszcze
          nie wyskoczył z niczym...
          Kochanico (jeżeli jeszcze nas czytasz po tym miłym przyjęciu na
          forum ) widzisz... chyba nas odpowiedzialność paraliżuje, czy co ?
          Chcielibyśmy Cię nie zawieść, bo czujemy, że sprawa jest poważna, a
          każdy na " coś" nie tak, nawet ten, co go najbardziej lubimy...

          Na czym na razie stoimy... Z pewnością jest Minerwa smile
          Myślę też, że wielu z nas czytało " Listy...." i wie o co w nich
          chodzi. Chętnie więc pogadałoby sobie o nich. Albo przynajmniej
          posłuchało i czegoś się dowiedziało smile od mądrzejszych.
          • minerwamcg Re: Na czym stoimy... 11.08.08, 15:19
            Mader, co do księdza Edwarda oczywiście moge się mylić, jak
            powiadam - nie rozmawialiśmy z nim ani razu, znamy go tylko z kazań.
            W Laskach cenimy też ks. Jakuba Szcześniaka, rektora tamtejszego
            kościoła. Z tym oczywiście mieliśmy okazję porozmawiać, aczkolwiek
            raczej o ekumenizmie i prawie kanonicznym, niż o Lewisie smile)) Trudno
            powiedzieć, czy spełnia wszystkie postulaty, ale do ciekawych rozmów
            wydaje się ze wszech miar odpowiednią osobą.
            • mader1 Re: Na czym stoimy... 11.08.08, 16:26
              smile

              > Mader, co do księdza Edwarda oczywiście moge się mylić, jak
              > powiadam - nie rozmawialiśmy z nim ani razu, znamy go tylko z
              kazań.

              Jest większe prawdopodobieństwo, że Ty jesteś bliższa prawdy niż ja,
              bo ja Go nie znam, zaledwie widziałam i znam ze słyszenia. To cenna
              informacja.
              Pewnie lepiej nie ryzykować.
              Dziękuję za nazwisko drugiego z księży laskowskich smile
    • dominikjandomin Re: Witam 12.08.08, 12:50
      kochanica-francuza napisała:

      > Poszukuję księdza w Warszawie do porozmawiania o istocie wiary. Bo mi się w
      > niej cóś bardzo nie podoba po lekturze "Listów starego diabła do młodego" (w
      > przekładzie). Albo świeckiego zresztą, ale o następujących cechach:
      >
      > - ponadnormatywnie inteligentny

      Czy gwarantujesz to samo?


      > - potrafiący w dyskusji zignorować moją płeć (ABSOLUTNIE żADNYCH uwag w
      > rodzaju "nie masz męża i dzieci, to ci głupoty do głowy przychodzą" albo
      > podejścia protekcjonalnego ze względu na fakt, że jestem kobietą)

      A jeśli ona ma znaczenie - nie wiem kim jesteś, ale np. w przypadku wojujących
      feministek płeć ma znaczenie. Tak samo ja w przypadku kobiet pragnących stanu
      kapłańskiego, kobiety, która udaje mężczyznę i chwali się w mediach dzieckiem...

      Nie, ja się nie piszę na rozmowę z tobą. Nie podoba mi się twój nick. Bezczelnie
      uważam, że omen-nomen, imiona, te nadawane sobie samemu, wyraźnie dokonują
      samo-szufladkowania ludzi (względnie wg Gombrowicza nakładania maski).

      Ale jak masz wątpliwości, związane z Listami, to może... ZACZNIJ WĄTEK NA FORUM
      NA TEN TEMAT!
      • minerwamcg Re: Witam 12.08.08, 13:07
        > Nie, ja się nie piszę na rozmowę z tobą. Nie podoba mi się twój
        > nick. Bezczelnie
        > uważam, że omen-nomen, imiona, te nadawane sobie samemu, wyraźnie
        > dokonują
        > samo-szufladkowania ludzi (względnie wg Gombrowicza nakładania
        > maski).

        Dominiku, stosunki z ludźmi ogromnie ułatwia odrobina erudycji.
        • dominikjandomin Re: Witam 12.08.08, 13:35
          minerwamcg napisała:

          > Dominiku, stosunki z ludźmi ogromnie ułatwia odrobina erudycji.

          Minerwo McGonagall!

          Żona chłopa Ślimaka z pewnej nudnej szkolnej lektury miała obrus obrębiony
          kutasikami. Czy to oznacza, że będzie na miejscu, jeśli będę używał nicku
          "frędzel" pisząc to w dawnej polszczyźnie?

          I nigdzie nie mówiłem / pisałem, że należy ten nick zmienić czy coś takiego.
          Tylko, ze mi się on nie podoba, mnie nastraja negatywnie. Dobrze, mogę być
          nieoczytanym gburem, nie ma sprawy.

          A z opisu powieści wynika, że nie mam ochoty tego czytać. Ani oglądać filmu.
          • minerwamcg Re: Witam 12.08.08, 15:18
            > Żona chłopa Ślimaka z pewnej nudnej szkolnej lektury miała obrus
            obrębiony
            > kutasikami. Czy to oznacza, że będzie na miejscu, jeśli będę
            używał nicku
            > "frędzel" pisząc to w dawnej polszczyźnie?

            Demagogia. A dalej popis buractwa, więc dyskusję uważam za zbędną.
            • dominikjandomin Re: Witam 12.08.08, 19:49
              Gdy kończą się argumenty, zaczyna się oskarżanie o demagogię i popisy buractwa.

              Cóż, wolę być określany przez sąsiadów burakiem niż kochanicą francuza.
              Oczywiście, to ciągle mój prywatny pogląd, być może kobiety odbierają to inaczej
              (tak, robię aluzję do różnicy między osobami zależnej od płci, co wyraźnie
              wskazuje, że nie nadaję się do rozmowy).

              I pozostaję przy swoim poglądzie, ze pewne nicki nie zawsze mogą być dobrze
              odbierane, nawet jeśli ktoś napisał książkę pod danym tytułem.

              Ot, drobny przykład. Zwykły nick "buziaczek" lub "tygrysio" zupełnie inaczej
              brzmi, gdy występuje na forum nastolatków, a inaczej w podaniu o pracę w
              poważnej instytucji...
              • nati1011 do Dominikjandomin 12.08.08, 20:44
                Nie jesteś sam. Mnie ten nick nie spodobał sie jeszcze zanim
                przeczytałam posta. I jakoś nie bardzo chce mi się wierzyć w
                neutralne nastawienie osoby, która sie za nim kryje. Tak samo jak
                nie wierze w przypadkowe zamieszczenie w nicku trzech szóstek.
                • mader1 Re: do Dominikjandomin 12.08.08, 22:40
                  No dobrze, ale po początkowym szoku, jaki u niektórych wywołał nick
                  ( ja się nie zszokowałam, bo dziewczyna nie stworzyła go na nasz
                  użytek, funkcjonuje pod nim dobrych kilka lat na różnych forach i
                  kiedyś czasem ją czytałam )czy warunki postawione rozmówcy, trzeba -
                  i tu zacytuję fragment powitania wysyłany każdemu - pamiętać, że "
                  pod każdym nickiem kryje się konkretny człowiek". Człowiek ten
                  poprosił o pomoc. Tylko tyle.
                  Nie chciała zadawać tego pytania na innym forum, bo jak zauważyła,
                  panuje tam zasada " bić katola".
                  Ci co mogli , mam nadzieję, pomogli.
                  • nati1011 Re: do Dominikjandomin 12.08.08, 22:55
                    Ale Mader, dalczego nie zadała tego konkretnego pytania tutaj?

                    Ja też postanowiłam popatrzeć na ten jej nick jak na człowieka, ale
                    przyznam, ze po jej opisie poczułam się zlekceważona, potraktowana z
                    góry. Na zasadzie, nie jestem wystarczajaco inteligentna,
                    empatyczna..... by odpowiedzieć na pytanie o książkę, którą
                    uwielbiam.

                    Jakoś mam wrażenie, ze kochanica nie dokońca pomyślała o nas jako o
                    konkretnych ludziach sad(
                    • mader1 Re: do Nati :) 12.08.08, 23:39
                      A ja nie wiem...
                      pewnie nie jak o konkretnych ludziach, bo dopiero co weszła na
                      forum... Może nie pomyślała, że mamy swoje obawy, problemy, w tym
                      też ze sobą, ja wiem... kompleksy ? Czasem tak mocno myśli się o
                      swoich obawach i problemach, że palnie się głupotę... napisze coś
                      niezręcznie...Nie pomyśli, że swoimi słowami można dotknąć. Mi też
                      się to zdarzyło.
                      Nie ma co o tym rozprawiać, bo sama wielokrotnie pisałam, ze nie
                      tylko ważne " co" , ale " jak" i prawie każdy miał na tym polu
                      potknięcia, za które przepraszał ( albo i nie)
                      • dominikjandomin Re: do Nati :) 13.08.08, 11:16
                        Ja ciągle czekam na to pytanie z "Listów" na forum... Mozę to byłoby
                        sensowniejsze. Bo czy ktoś z nas może, w ciemno, powiedzieć, ze zna kogoś na
                        tyle inteligentnego i empatycznego i (proszę sobie doczytać resztę warunków we
                        wstępnym poście), aby zadowolić jakąś osobę, którą zna li tylko pod pewnym nickiem?

                        Bo ja bym się bał skierować do konkretnej, cenionej przeze mnie osoby, a potem
                        usłyszeć, ze to ktoś mało inteligentny lub mało empatyczny lub co innego...
          • a_weasley Będę straszny... 13.08.08, 23:03
            ...i opowiem dowcip.
            I to nie o Gąsce Balbince!

            Dominikjandomin napisał:

            > A z opisu powieści wynika, że nie mam ochoty
            > tego czytać. Ani oglądać filmu.

            Pani zadała w szkole lekturę do przeczytania. Mały Jasio oświadcza, że tej
            książki nie przeczyta.
            - Dlaczego?
            - Bo tam są same pierdoły.
            - Skąd wiesz?
            - Dziadek mówił.
            - A dziadek czytał?
            - Psze pani, a po co miał czytać, jak tam są same pierdoły?
            • dominikjandomin Re: Będę straszny... 14.08.08, 11:41
              Znam to! Tak katechetka mojego harcerza (jedno z toruńskich LO) uczyła go, ze
              nie powinien czytać Harry'ego Pottera!

              A w ogóle - coś chyba przekonuje ludzi, ze sięgają - lub nie - po książkę. Np.
              okładka. Albo... opis treści. Ten mnie niczym nie zachęcił. Co nie znaczy, ze
              książka jest zła. Opis mnie nie zachęcił, to wszystko. Tytuł też mnie nie
              zachęca. Okładki nie widziałem. Innych prac autora nie czytałem...
          • paszczakowna1 Re: Witam 13.08.08, 23:57
            > Żona chłopa Ślimaka z pewnej nudnej szkolnej lektury miała obrus obrębiony
            > kutasikami. Czy to oznacza, że będzie na miejscu, jeśli będę używał nicku
            > "frędzel" pisząc to w dawnej polszczyźnie?

            Nie widzę tu żadnej analogii, bo w nicku autorki wątku nie ma słów, które
            uchodzą za wulgarne. Rozumiem, że kogoś o nicku "Marchołt gruby a sprośny" też
            byś poinformował, że się do rozmowy z tobą z racji nicku nie nadaje?

            A swoją drogę, w samym tym wątku widzę co najmniej cztery osoby (z własną
            włącznie) o nickach pochodzących z literatury. I to nie chrześcijańskiej.
            • nati1011 Re: Witam 14.08.08, 08:39
              paszczakowna1 napisała:

              > Nie widzę tu żadnej analogii, bo w nicku autorki wątku nie ma
              słów, które
              > uchodzą za wulgarne. Rozumiem, że kogoś o nicku "Marchołt gruby a
              sprośny" też
              > byś poinformował, że się do rozmowy z tobą z racji nicku nie
              nadaje?


              słowo "kochanica" jest dla mnie przynajmniej ordynarne, a napewno
              obraźliwe dla kobiety. Dla mnie znaczy niemal tyle samo co
              ladacznica.

              Czy wyobrażasz sobie zapowiedzieć swojego znajomego na przyjęciu?
              - Pozwólcie, ze przedstawie, Pan Iksiński ze swoją kochanicą.

              Pewnie nie, powiedziałabyś raczej że z przyjaciółką, narzeczoną, czy
              towarzyszką.

              I nikt nie mowił, ze z osobami o brzydkich nickach nie chcemy
              rozmawiać, tylko, że już na poczatku potrafią wzbudzić podświadomą
              niechęć do rozmówcy.

              A twierdzenie, że nick pochodzi z literatury też niczego nie
              usprawiedliwia. We współczesnej literaturze to już chyba każde
              określenie mozna znaleźć. Coś jednak sprawie, ze jeden bierze z tej
              literatury pseudonim Zawisza, a inny bezlebub. To też coś mówi o
              człowieku.
              • dominikjandomin Re: Witam 14.08.08, 11:45
                Otóż to. Nie potrafiłem tak pięknie tego napisać, ale o to mi chodzi. Iść do
                księdza i mu powiedzieć - "moja znajoma kochanica francuza chciałaby z księdzem
                rozmawiać"...
                • mader1 o nickach i księżach 14.08.08, 13:20
                  Iść do
                  > księdza i mu powiedzieć - "moja znajoma kochanica francuza
                  chciałaby z księdzem
                  > rozmawiać"...

                  smile)))) trzeba się tylko przełamać smile
                  Co do księży... gdybyś był z Warszawy, gdybyś znał naprawdę
                  odpowiedniego, to już empatia i wysoki iloraz inteligencji
                  podpowiedziałby mu, jak pomóc zdezorientowanej czy zagubionej
                  czy ... (coś tam, co odgadłby od pierwszego spojrzenia) dziewczynie
                  o tak dziwnym nicku... Księża już tak mają, wielu z nich ciągle
                  rozmawia z takimi dziwakami, grzesznikami, popaprańcami... I żeby tu
                  tylko o nick chodziło...toby szczęśliwi byli. A tu przychodzi do
                  nich człowiek, nicku nie ma, imię w porządku, nazwisko piękne a to
                  złodziej, kochanek, gwałciciel, sadysta, notoryczny kłamca... i
                  nawet nikt go tak nazwać nie może, bo niewiele osób o tym wie... a
                  nawet jak wiedzą - " nie wypada".
                  A ksiądz cieszy się, że taki przyszedł porozmawiać czy że przyszedł
                  do spowiedzi.
                  Sama, o zgrozo, przysłałam do jednego znajomego księdza kolegę,
                  który był kochankiem czyimś. I nic nie dały tu poprawne określenia,
                  gdy tłumaczyłam, kto zacz. Bo on właśnie o tym chciał rozmawiać - że
                  jest kochankiem...
                  Nie zachęcam oczywiście do nicków "złodziej" czy "gwałciciel". Chcę
                  tylko zwrócić uwagę, że księża pracują na trudniejszym gruncie niż
                  nam się wydaje. Nick nie jest tu az takim problemem smile
                  • minerwamcg Re: o nickach i księżach 14.08.08, 14:33
                    To jedno. A po drugie jak posyłam kogoś do księdza na rozmowę, nie
                    odpytuję go najpierw ze szczegółami, o czym chciał rozmawiać, bo to
                    jest jego sprawa - umawiam ze sobą dwóch dorosłych ludzi, którzy jak
                    będą mogli, to się porozumieją, jak nie to nie - ale to już jest ich
                    sprawa i ich ryzyko, w wypadku księdza także zawodowe.
                    • dominikjandomin Re: o nickach i księżach 14.08.08, 15:10
                      minerwamcg napisała:

                      > To jedno. A po drugie jak posyłam kogoś do księdza na rozmowę, nie
                      > odpytuję go najpierw ze szczegółami, o czym chciał rozmawiać, bo to
                      > jest jego sprawa - umawiam ze sobą dwóch dorosłych ludzi, którzy jak
                      > będą mogli, to się porozumieją, jak nie to nie - ale to już jest ich
                      > sprawa i ich ryzyko, w wypadku księdza także zawodowe.

                      Ale w tym przypadku sa warunki wstępne - cała lista. Skąd mam wiedzieć, czy
                      ksiądz je spełni?

                      Mam znajomego księdza, porządny, inteligentny, tyle że z Torunia. Ale nie wiem,
                      czy akurat Listy czytał... Ale może problemem nie sa listy, tylko coś innego?
                      • mader1 Re: o nickach i księżach 14.08.08, 15:31
                        Dominiku,
                        myślę żeśmy się już nagadali, każdy aspekt wypowiedzi Kochanicy
                        zostal omowiony, dopóki ona się nie odezwie - w tym czy innym wątku,
                        niewiele wymyslimy.
            • dominikjandomin Re: Witam 14.08.08, 11:43
              Paszczakowa? A co to? Tylko nie mów, ze ten horror dla dzieci (jak ja się bałem
              Muminków).

              A Artur i Minewra... no cóż, rzeczywiście bohaterowie do kościoła nie chodzili.
              Ale... bohaterowie Tolkiena i Lewisa też nie, a podobno obie pozycje to
              literatura chrześcijańska...
      • mama_kasia Re: Witam 12.08.08, 13:51
        Wydaje mi się niepotrzebne pisanie o tym, że nie mamy ochoty
        na rozmowę. Uważam, że niczemu dobremu to nie służy. I dotyczy to
        też innych wypowiadających się osób.

        Pytanie jest, czy ktoś zna taką konkretna osobę do rozmowy lub
        sam nią jest. Jesli nie, zostawmy to bez komentarza, ktory jest,
        moim skromnym zdaniem smile, niepotrzebnym ocenianiem osoby.

        W takim mentorskim tonie piszę, bo niestety właśnie mój dyżur
        wypada wink A za oknem słońce ...
        • dominikjandomin Re: Witam 12.08.08, 14:41
          Przepraszam.

          Wydawało mi się uczciwe poinformowanie, wraz z podaniem powodu niechęci. Bo
          chyba nie tylko jeden współdyskutant ma prawo oczekiwac super-inteligentnego
          rozmówcy, pozbawionego jakichkolwiek wad?

          Sam omijam np. osoby smrodzące petami, czy też ubrane w agresywny sposób (np.
          koszulka z mocno mówiącym napisem, który rani moje uczucia). Uważałem dotąd, ze
          mam prawo.

          Ale może się myliłem.
      • isma OT o nickach i plci 13.08.08, 18:32
        Ooooooj, Dominik. Czasem tak, czasem nie. Mam forumowa znajoma,
        ktora ma nick dosyc absurdalny, zlozony z litery i cyfr, bo myslala,
        ze system ja pyta o haslo, a nie o pseudo, ktorym na reszte
        wirtualnego zycia bedzie nazaczona wink)). Z czasem jakos zesmy ten
        nick oswoili, a nawet juz umiemy go zdrabniac, ale bywa smiesznie ;-
        ))).
        Moj wlasny nick np. ma pewna konkretna historie, ale nieopatrzony
        autorskim przypisem NIC nie znaczy...

        Natomiast co do plci. Hm. No, "nie masz mezczyzny ani kobiety, Greka
        ani Zyda..." Do rozmow o "istocie wiary" to moze jednak plec nie
        powinna miec znaczenia?
        • mader1 a000 coś tam ? :))) b/t 13.08.08, 20:35

          • madziaq Re: a000 coś tam ? :))) b/t 14.08.08, 16:07
            Akurat a000000 (mogłam pomylić liczbę zer wink) to A-zerka, mieszkanka
            Azerbejdżanu smile Może ze względu na pochodzenie ten nick, nie wiem smile
            • isma Re: a000 coś tam ? :))) b/t 14.08.08, 18:29
              Osoba wytypowana prawidlowo wink)). Ale historia nicka jest dokaldnie
              taka, jak napisalam - wynikl z omylki. Azerka (oraz Azercia i inne
              tego typu pieszczotliwe okreslenia) zostala ukuta pozniej,
              jakkolwiek funkcjonowalo tez "A z zerami", zas pewien forumowicz,
              kiedy mu sie incydentalnie wydaje, ze jest dowcipny, nazywa czasem
              kolezanke "Zerem"...
              • mader1 Re: a000 coś tam ? :))) b/t 14.08.08, 19:44
                Bardzo lubiłam ją czytać, jak jeszcze wchodziłam na forum, gdzie
                pisuje smile i podobały mi się te pieszczotliwe określenia.
                Ja też nie mam przemyślanego nicka. Po prostu tak miałam na uzywanej
                wtedy poczcie, a postanowiłam wszędzie " być ta sama". Więc
                zostało smile Ale gdybym wiedziała, że będę kilka lat pod nim pisać,
                może bym się wysiliła smile
        • dominikjandomin Re: OT o nickach i plci 14.08.08, 11:48
          isma napisała:

          >
          > Natomiast co do plci. Hm. No, "nie masz mezczyzny ani kobiety, Greka
          > ani Zyda..." Do rozmow o "istocie wiary" to moze jednak plec nie
          > powinna miec znaczenia?

          Zależy jakiej istocie - bo pytania wciąż nie znamy...

          Ale jeśli mowa o kapłaństwie kobiet - to płeć dyskutanta może mieć znaczenie.
          Pewna część kobiet, o feministycznym nastwaieniu, moze czuć się krzywdzona...
          Natomiast mało który mężczyzna uzna się - osobiście - za pokrzywdzonego z tego
          powodu.
          • isma Re: OT o nickach i plci 14.08.08, 18:33
            Nie wydaje mi sie, zeby "kaplanstwo kobiet" nalezalo do "istoty
            wiary" wink)). Nie chce przez to powiedziec, ze to zupelnie bez
            znaczenia, ale mysle, ze (czysto teoretyczny) poglad na takowe mimo
            wszystko przeszkoda do zbawienia nie bylby smile)).
    • nordynka1 No to się przyznam.. 15.08.08, 18:23
      ..skoro miast o "Listach" piszecie/my o nickach.

      Wiedziałam, że nicki Artura i Minerwy maja pochodzenie literackie. I
      tylko tyle. Czasem myślałam o sobie jakim to strasznym burakiem
      jestem, bo nie wiem z jakiej pochodzą książki, no ale trudno, nie
      każdy musi czytać wszystko, choć miałam wrażenie, że KAZDY WIE tylko
      nie ja.
      Dyskusją o nickach sprowokowaliście mnie do poszukania informacji.
      Teraz juz WIEM. Harry Potter.
      Dopełnił mi się obrazek Waszej fascynacji tą książką.
    • rycerzowa Re: Witam 29.08.08, 10:38
      Wątek ten zakończę historią bardzo a propos.

      Mieszkałam w akademiku, a tam, wiadomo, "długie nocne rodaczek rozmowy" na
      tematy najistotniejsze, m.in. na temat ideału męża.
      Jedna z koleżanek, bardzo poważna i zasadnicza, bardzo mądrze skonstatowała, że
      jej mąż ideałem być absolutnie nie musi.
      Ale pewne cechy absolutnie musi posiadać.
      Jakie?
      Ano koniecznie takie:
      Powinien pochodzić z dobrej, szacownej, zamożnej rodziny z koneksjami.
      Mieć wyższe wykształcenie, wysokie stanowisko, majątek, i bardzo dobrze zarabiać.
      Być zdrowym,silnym, wysokim, przystojnym, męskim, mieć w wyglądzie coś
      intrygującego, pociągającego.
      Inteligencja i poczucie humoru - na najwyższym C.
      Niepijący i niepalący.
      Głęboko wierzący, praktykujący.
      Bardzo dobrze wychowany.
      Szanujący ją, jej rodzinę, i oczywiście po uszy w niej zakochany.

      Było jeszcze trochę tych wymagań minimum, nie wszystkie pamiętam. Pamiętam
      jednakże,jak koleżanka kilkakrotnie podkreślała,że jej mąż "ideałem być nie musi".

      I teraz pytanie: za kogo wyszła koleżanka?
      Przede wszystkim wyszła za mąż jako ostatnia z naszej paczki.
      Za rozwodnika z dwojgiem małych dzieci (ona rozbiła tę rodzinę), schorowanego,
      obciążonego alimentami, byle jakiego z wyglądu i nie tylko; dalej nie będę się
      pastwić.
      Jeśli komuś wydaje się,że to była wreszcie "wielka miłość", to jest raczej w
      błędzie.
      • nati1011 Re: Witam 29.08.08, 10:48
        na wysokiego konia wlazła to i z wysokości spadła.

        Bardzo trafne porównanie
      • mader1 Re: Witam 29.08.08, 11:16
        Rycerzowo smile))) bardzo życiowa ta historia smile)))
        Moja siostra cioteczna miała tak samo małe wymagania smile i podobnie
        to się skończyło.
        • twoj_aniol_stroz Re: Witam 29.08.08, 12:14
          Moja śp babcia zawsze mawiała: pamiętaj dziecko, że z pięknymi
          kobietami jest tak, że całą młodośc wybierają, przebierają, dodają
          nowe wymagania a potem nagle okazuje się, że wokoło nie ma nikogo,
          bo wszyscy panowie już zajęci, no i wtedy to się bierze co pod
          ręką smile))
          Stosowała też klasyfikację wedle wieku:
          do 20 lat - nie, ten, ten też nie, ten za chudy, ten za wysoki...
          21-25 - no może ten, a może tamten, o ten też by się nadał
          powyżej 26 - jaki siaki bylejaki byle był.
          Oczywiście teraz ta klasyfikacja uległa przesunięciu w górę, ale coś
          w niej jest smile)))
          • mader1 Re: Witam 29.08.08, 12:37
            Ja tego nie klasyfikuję według wieku, bo od kiedy zamążpójście
            przestało być jedynym sposobem na życie, to już nie jest
            wyścig smile))))
            Zresztą moja siostra nie wyszła późno za mąż. Tyle tylko, że
            ponieważ jej wymagania były niewygórowane , skromne, skromniutkie a
            jednak miała pokaźną ich listę, każdy facet, który nawet tym
            skromnym nie sprostał, stawał się NIKIM. Za nikogo więc wyszła za
            mąż jej siostra bliźniaczka ( co usłyszała) i ten nikt okazał się
            świetnym, dobrym mężem i ojcem w ciagu tych długich lat, za nikogo
            wyszła za mąż kuzynka i ten nikt wspomaga ją przez lata... i ja też
            nikogo nie poślubiłam ( ach , ten język polski - nikogo
            poślubiłam smile))) A teraz okazało się, że ona chętnie by się z nami
            zamieniła :0
            A co do późnych małżeństw - znam takie, bardzo dobre, po prostu
            ludzie się wcześniej nie spotkali smile
Pełna wersja