Dodaj do ulubionych

nowa szkoła

01.09.08, 10:22
młoda pierwszy dzień w nowej szkole - ona załamana i zapłakana, a ja
po raz pierwszy czuję się jak w szkole. Ład, dyscyplina, dzieci
wiedzą kiedy czas na śmiechy, ale potrafią tez ustać chwilę w ciszy -
gwoli sprawiedliwości apel trwał 15 minut a nie 45 (w starej szkole
samo przemówienie dyrekcji trwało po pół godziny + zaproszeni
goście).

Nie wiem jak bedzie - boję sie zwłaszcza o młodą, jak zareaguje -
ale pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Szkoda, zę nei zrobiłam tego
3 lata temu.
Obserwuj wątek
    • mirellka74 Re: nowa szkoła 01.09.08, 10:56
      Szkoda, że nie bierzesz pod uwagę uczuć dziecka.
      To ona ma czuć się jak w szkole, nie Ty.
      Jak coś nie będzie tutaj grało (wg Twojej opinii) to znowu jej
      zafundujesz stres i zmienisz szkołę?
      M.
      • nati1011 Re: nowa szkoła 01.09.08, 11:03
        mirellka nie znasz całej historii (nie będę jej powtarzać - możesz
        poszukać starszych wątków). NIe sadzisz chyba, ze zmieniłam dziecku
        szkołę dla kaprysu. A 11 latek nie wie jeszcze co dla niego dobre. I
        nic dziwnego, ze boi się nowej szkoły. To normalny objaw.

        A jakby brać pod uwagę uczucia dziecka, to wakacje musiałyby trwać
        cały rok wink
    • mirellka74 Re: nowa szkoła 01.09.08, 11:08
      Nati,znam te historie, czytalam wszystkie posty na ten temat, bo
      zdziwilam sie co moze sie tak nie podobac w 1 szkole, ze chce sie az
      dziecko wbrew jego woli przenosic.
      I nie chce tu Cie oceniac, ale wiem jedno, dla mnie najwazniejsze
      byloby to czego chce moja corka.
      Szczesliwa jestem, ze ona czuje sie w swojej szkole dobrze i nie
      wyobrazam sobie, ze mialabym ja teraz wyrywac z korzeniami z
      miejsca, ktore lubi.
      Pozdrawiam, mam nadzieje ze mala sie szybko zaaklimatyzuje
      M.
      • nati1011 Re: nowa szkoła 01.09.08, 11:51
        przynajmniej raz w tygodniu musiałam obierać córkę ze szkoły z
        powodu nerwicowych bólów brzucha.
        Od października 9 krotnie mała wylądowała w szpitalu z tak silnymi
        dolegliwościami, że lekarz nakazywał hospitalizację, a w efekcie
        okazywało się, ze są głównie na tle nerwowym. Do tego dodaj 13 wizyt
        na pogotowiu chirurgicznym z powodu stłuczeń, zwichnięć i złamań na
        terenie szkoły.

        jeżeli sądzisz, ze tak wygląda dziecko dobrze czujące sie w szkole
        to chyba sie nie rozumiemy.

        • mirellka74 Re: nowa szkoła 01.09.08, 16:59
          przynajmniej raz w tygodniu musiałam obierać córkę ze szkoły z
          > powodu nerwicowych bólów brzucha.

          A nerwica moze byc tylko szkolna, jjasnee....

          > Od października 9 krotnie mała wylądowała w szpitalu z tak silnymi
          > dolegliwościami, że lekarz nakazywał hospitalizację, a w efekcie
          > okazywało się, ze są głównie na tle nerwowym.

          Glownie?? Czyli nie tylko nerwowym?

          Do tego dodaj 13 wizyt
          > na pogotowiu chirurgicznym z powodu stłuczeń, zwichnięć i złamań
          na
          > terenie szkoły.

          No przepraszam Cie bardzo, a to szkola jest temu winna?
          Za bardzo wypastowane podlogi, niedostateczna opieka pedagogiczna?
          Inne dzieci tez takie pechowe??

          > jeżeli sądzisz, ze tak wygląda dziecko dobrze czujące sie w
          szkole
          > to chyba sie nie rozumiemy.

          Dziecko dobrze czujace sie w szkole nie jest zaplakane i zalamane, a
          zle czujace sie w szkole chce ja zmienic, a Twoja corka nie chciala.
          Rzeczywiscie nie rozumiemy sie.
          Pozdrawiam
          Mirellka
          P.S. A moze psycholog sprobowalby ustalic podloze nerwicy u corki?
          • isma Re: nowa szkoła 01.09.08, 17:08
            E, Mirelka, nie przesadzaj. Nawet jak dorosly czlowiek zmienie prace
            na "lepsza", to idzie w pierwszym dniu do niej z ewidentnym skurczem
            zoladka...
          • nati1011 Re: nowa szkoła 01.09.08, 17:15
            wyobraź sobie, że to właśnie szkolny psycholog zaproponowł zmianę
            szkoły. On też stwiedził, że główny problem leży w szkole - ale
            nauczyciel był nierefomowalny (mimo wielokrotnych interwencji
            pedagoga szkolnego). A urazy wynikały z regularnych bijatyk i
            szaleństw na przerwie - wybacz, ale jak dziecko jest w szkole, to za
            jego bezpieczeństwo odpowiada szkoła. Problemy z nerwicą też zaczeły
            się nagle w 4 klasie. ALe to na pewno wina rodziców jasneeee....

            Moja córka bała - i nadal boi się zmiany szkoły. Woli zło, ale
            znane.

            Ty oczywiście znasz tylko idealne szkoły - szczerze zazdroszczę.

            PS - ostrzegano nas przed tą szkołą, ale ja uważałam, ze moje
            dziecko nie jest lepsze od innych i powinno chodzić do szkoły
            rejonowej a nie wymyślonej przez rodziców. Tylko w tym roku szkolnym
            ze starej podstawówki przeniesiono do sąsiedniej ok 20 dzieci -
            część w środku roku szkolnego. Nie daje ci to nic do myślenia? Czy
            może tylko ja jestem nieodpowiedzialną matką?
            • verdana Re: nowa szkoła 01.09.08, 18:02
              Ja tez przenosilam dzieci - i to jedno bez jego zgody, w trakcie
              roku szkolnego. zachwycone nie bylo (przenosiny byly tu elementem
              kary, ale nie tylko). Czasami nie da się, niestety, nic innego
              zrobić.
              Mnie rodzice nie przeniesli, bo prosilam, aby tego nie robic, choć w
              klasie czulam się okropnie. Dopiero w liceum zrozumiałam, ze
              zrobilam błąd. W nowej klasie było bez porownania lepiej,
              przyjemniej. Ja się balam "byc nowa", ale na pewno byłoby to lepsze
              rozwiazanie, niz pozostawanie w klasie, w ktorej nie bardzo miałam
              kolegów.
              • mader1 Re: nowa szkoła 01.09.08, 19:22
                ja nie przenosiłam, ale uważam, że jak konflikt z nauczycielką narasta i rodzice
                kompletnie nie mają zaufania do szkoły, lepiej przenieść.
                Poznałam chłopca, który w pierwszych klasach został, według mnie, zniszczony
                przez nauczycielkę. Była w konflikcie z rodzicami - jej chodziło o to, że według
                niej rodzice powinni zacząć inaczej wychowywać dziecko ( nie, nie przeklinało,
                nie paliło, nie kradło, nie piło alkoholu, po prostu było słabo dojrzałe
                emocjonalnie, ale szalenie zdolne ) a rodzice prosili o wyrozumiałość,
                cierpliwość, przedstawiali opinię psychologa (z tej samej szkoły), że duża
                inteligencja nie musi równać się wysokiej dojrzałości emocjonalnej... Niby racja
                była rodziców,niby nauczycielka została pouczona ale... dziecko zostawało przez
                wiele godzin z panią w jednej klasie. A pani uznawała, że jej autorytet jako
                wieloletniego nauczyciela jest nadszarpnięty i należy udowodnić, że zachowania
                TEGO dziecka są czasem rozmyślnie głupie czy nietypowe - ROZMYŚLNIE. Więc je
                "punktowała", ośmieszała. Dziecko coraz bardziej zamykało się, ucząc, że KAŻDY,
                najmniejszy błąd jest nie do naprawienia, że nie potrafi rozmawiać z
                nauczycielami, ba... nie potrafi rozmawiać z dorosłymi, a z czasem i z kolegami...
                A... rodzicom też postanowił się wreszcie nie skarżyć, bo zauważył, że ich
                rozmowa z panią kończy się jej jeszcze gorszym humorem.
                Kilka lat trwało naprawianie tej sytuacji.
                • nati1011 Re: nowa szkoła 01.09.08, 20:22
                  gdyby konflikt był z nauczycielem przedmiotowym, to jeszcze bym
                  przebolała, ale nie mogłam pozwolić, by wychowawczyni pastwiła sie
                  nad moim dzieckiem. Tym bardziej że było coraz gorzej.

                  Martwi mnie tylko to, ze pedagog szkolny zgłasza zastrzeżenia,
                  rodzice zgłaszają zastrzeżenia - jeszcze poważniejsze od moich - a
                  na panią nie ma żadnego wpływu. Wystarczyło nie dawać jej
                  wychowawstwa.
          • a_weasley Re: nowa szkoła 01.09.08, 20:32
            mirellka74 napisała:

            > No przepraszam Cie bardzo, a to szkola jest temu
            > winna?

            A kto?
    • mamalgosia Re: nowa szkoła 01.09.08, 20:33
      Początki bywają bardzo trudne. Zobaczysz, jak się to dalej potoczy,
      w każdym razie życzę wszystkiego dobrego. I Tobie, i Córce - żeby
      mogłą w spokoju się uczyć
      • nati1011 Re: nowa szkoła 01.09.08, 21:21
        właśnie tego chciałabym najbardziej - by mogła się w spokoju uczyć.
        Nic wiecej.
    • nati1011 nie jest chyba źle 03.09.08, 10:43
      Dziś młoda miała na 8.50. Już o wpół do ósmej stała gotowa do
      wyjścia. Na moją uwagę, że to za wcześnie, że wystarczy jak wyjdzie
      20 po ósmej, bo co tam bedzie tyle czasu robić wkrzyknęłą:
      - Mamo, no co ty, ty wiesz ile tam jest fajnych rzeczy?!.... smile))

      A to dopiero 2 dzień. Już i szafka na kluczyk jest fajna i sklepik
      tani i ma wszystko.... smile))
      • sunday Re: nie jest chyba źle 04.09.08, 09:12
        Super, gratuluję dobrej decyzji i - mam nadzieję - lepszej szkoły.

        Oboje z żoną dobrze pamiętamy, że nigdzie nie doświadczyliśmy tyle agresji,
        pogardy, poniżenia i przemocy, co w szkole podstawowej. A chodziliśmy do szkół
        już jakiś czas temu, teraz - jak twierdzi dwoje nauczycieli, których mamy w
        rodzinie - szkoły są dużo gorsze. Do wieku szkolnego naszego synka jeszcze
        ładnych parę lat, ale trochę się boimy - chcielibyśmy oszczędzić mu naszych
        doświadczeń. Coraz częściej zastanawiamy się nad nauką w domu, przynajmniej
        przez pierwszych parę lat.
        • nati1011 Re: nie jest chyba źle 04.09.08, 09:22
          mimo, że to dopiero kilka dni jest coraz lepiej, z relacji córki:
          koleżanki wszystkie ja lubią, nauczyciele mogą być (w ustach 11
          latki to komplement), ma juz nawet swoją psipsiułkę: dziela razem
          szafkę w szatni i córka zna już histrie roku poprzedniego.

          Chyba jednak nie jest tak źle smile))

          Do wieku szkolnego naszego synka jeszcze
          > ładnych parę lat, ale trochę się boimy - chcielibyśmy oszczędzić
          mu naszych
          > doświadczeń. Coraz częściej zastanawiamy się nad nauką w domu,
          przynajmniej
          > przez pierwszych parę lat.

          Ja dzisiaj żałuję, ze nie puściłam córki do przedszkola - myślę, ze
          jej by to pomogło. Złagodziło zaległości - jest dyslektykiem i
          graficznie jest potfornie (jak rysują z synkiem -4 lata) to nie
          potrafię czasem rozróznić czyj to rysunek.

          Z przedszkola synka jestem bardzo zadowolona.

          Co do nauki w domu. Ja bym się nie podjęła. My po prostu fatalnie
          trafiliśmy. A ja nie chciałam wydziwiać, wyszłam z założenia, ze
          skoro ja i mąż skończyliśmy tą podstawówkę i żyjemy (choć też nie
          wspominamy jej miło) to i nasze dzieci przeżyją. ALe faktycznie było
          jeszcze gorzej. Nie dąło się wytrzymać. A moze po prostu córka była
          za słaba psychicznie. Jednego jestem pewna - młodego już do tej
          szkoły nie puszczę, choćbym go miała na drugi koniec miasta wozić.
          Pewnie pójdzie dotej szkoły co obecnie córka - ze wszystkich stron
          słyszę dobre opinie.

          Mam tylko do siebie pretensje, ze mając w pobliżu 2 bardzo dobre
          szkoły posłałam małą do rejonowej. Tylko kto to mógł przewidzieć?

          • mamalgosia home schooling 04.09.08, 12:22
            Własnie ja też bym się podjęła. Po 14 latach pracy w szkole, widzę
            bardzo wyraźnie jej niedostatki i wady. Ale jednak jakieś zalety ma -
            i dla mnie one są nie do przecenienia.
            To szkoła w ogóle. Co nie wyklucza, ze jakaś konkretna szkoła może
            być nie do przyjęcia - dla mnie
      • paszczakowna1 Re: nie jest chyba źle 04.09.08, 10:52
        No to znakomicie, oby tak dalej. Szkoly bywaja rozne, i niestety moga dac
        porzadnie w kosc (ja w podstawowce sie meczylam, liceum, mimo znacznie wyzszego
        obciazenia nauka, bylo zbawieniem). A dziecko nie ma punktu odniesienia, i stan
        zastany uwaza za norme - zreszta niemal kazdy czlowiek uwaza, ze lepsze zlo
        znane, niz nieznane. Stad przyznaje, ze mialas racje uwazajac, ze sprzeciw
        dziecka nalezy owszem wziac pod uwage, ale nie jako jedyny czynnik. No i wyglada
        na to, ze empiria teorie potwierdzila. Powodzenia. smile
    • mirellka74 Re: nowa szkoła 04.09.08, 10:25
      No ja to chyba pod szczesliwa gwiazda urodzona jestem....
      Zawsze trafiam na osoby kompetentne, zainteresowane moim dzieckiem,
      zyczliwe, na poziomie, no cud mniutsmile
      Srarsza corka w 3 kl podstawowej, mlodsza w 2 gr w przedszkolu,
      troche juz tego ciala pedagogicznego zatem przerobilam.
      I tzw. personel pomocniczy tez do rany przyloz....
      Ale ja nie czepiam sie pierdol i mam wiele szacunku dla ciezkiej i
      niestety niewdziecznej pracy tych ludzi.
      Troche dystansu do siebie i roznych sytuacji, samokrytycyzmu zycze
      wszystkim "pokrzywdzonym", bedzie Wam latwiej zyc, zapewniam.
      Pozdrawiam
      Mirellka


      • nati1011 Re: nowa szkoła 04.09.08, 10:36
        Mirellka - powiem wprost. Twoja opinia jest mi doskonale obojętna.
        To ja odpowiadam za swoje dzieci. I ja podejmuję za nie decyzje.
        Jestem w 100% pewna, ze postąpiłam włąściwie. Jak rzadko - nie mam
        nawet cienia wątpliwości co do zmiany szkoły.

        Taka pewna jesteś swojej postawy? Obyś nie musiała przerabiać tego
        co my. Życzę ci dalej tego szcześcia i trafiania we wszystkich
        sytuacjach na osoby "kompetentne, zainteresowane moim dzieckiem,
        > zyczliwe, na poziomie, no cud mniutsmile" Obawiam się jednak, ze
        jeszcze kiedyś życie zweryfikuje twoją postawę.

        Swoją drogą to trzeba mieć dużo odwagi(?) by wydawać tak
        kategoryczne opinie o kimś, kogo się nie zna i sytuacji, którą zna
        się tylko z forum.
        • mirellka74 Re: nowa szkoła 04.09.08, 10:59
          > Mirellka - powiem wprost. Twoja opinia jest mi doskonale obojętna.

          Doskonale, jak bym Ci przyklasnela to bym byla cacy, tak jestem be;/


          > Taka pewna jesteś swojej postawy? Obyś nie musiała przerabiać tego
          > co my.

          Nie rozumiem twgo zdania.
          Tak widze wlasnie moja sytuacje, wiec tego jestem pewna.To sa fakty.

          Życzę ci dalej tego szcześcia i trafiania we wszystkich
          > sytuacjach na osoby "kompetentne, zainteresowane moim dzieckiem,
          > > zyczliwe, na poziomie, no cud mniutsmile"

          Bardzo dziekuje, mam nadzieje ze zyczenia sa szczere.


          Obawiam się jednak, ze
          > jeszcze kiedyś życie zweryfikuje twoją postawę.

          A niby dlaczego??
          Jestem urodzona optymistka, wiesz.....szklanka do polowy pelnawink


          > Swoją drogą to trzeba mieć dużo odwagi(?) by wydawać tak
          > kategoryczne opinie o kimś, kogo się nie zna i sytuacji, którą zna
          > się tylko z forum.

          Prosze pokaz mi gdzie wydalam o Tobie i sytuacji opinie.
          Jedyne co zasugerowalam, to to ze bardziej wsluchalabym sie w
          dziecko....wzielabym jego zdanie pod uwage.
          A Ty nie wzielas, bo przenioslas ja wbrew jej woli.
          Zycze aby Twoja cora trafiala na podobniie cudownych pedagogow jak
          moje dzieci.
          Pozdrawiam
          Mirellka
          P.S. Jak wychowawczyni urzadzi w klasie andrzejki to znowu zrobisz
          raban?


          • mama_kasia Re: nowa szkoła 04.09.08, 11:22
            > P.S. Jak wychowawczyni urzadzi w klasie andrzejki to znowu zrobisz
            > raban?

            Mirellko, ale to już raczej niepotrzebne.

            Kasi - aktualnie dyżurująca odpowiedzialna smile
          • nati1011 Re: nowa szkoła 04.09.08, 11:25
            > > Mirellka - powiem wprost. Twoja opinia jest mi doskonale
            obojętna.
            >
            > Doskonale, jak bym Ci przyklasnela to bym byla cacy, tak jestem
            be;/

            Mój post nie był wprowadzeniem do dyskusji tylko jej podumowaniem.
            Kilku postów na temat szkoły mojej córki w ubiegłym roku. Dla mnie
            nie jesteś ani be ani cacy. Tak jak powiedziałm twoja opinia na mnie
            nie wpływa.


            > Prosze pokaz mi gdzie wydalam o Tobie i sytuacji opinie.
            > Jedyne co zasugerowalam, to to ze bardziej wsluchalabym sie w
            > dziecko....wzielabym jego zdanie pod uwage.
            > A Ty nie wzielas, bo przenioslas ja wbrew jej woli.

            Wyraźnie sugerowałaś, że jestem tylko przewraźliwiona i za bardzo
            sie przejmuję pierdołami, ponadto zasugerowałaś, ze jestem bezduszną
            matką, bo nie licze sie ze zdaniem dziecka. No ale ja przecież
            jestem tylko przewrażliwiona, prawda?

            Ciekawe kto wg ciebie powinien podjąć decyzję? Rodzice czy 10 latek?
            Ja córkę przekonywałam, ze ta decyzja jest dla jej dobra, ale to my
            z mężem podjęliśmy decyzję, nie ona. Tak samo jak - mimo jej płaczu
            i gwałtownego sprzeciwu - robiliśmy jej niezbędne badania, konieczne
            dla oceny stanu zdrowia. Gimnazjum też wybierzemy uwzględniając jej
            potrzeby. Dopiero wybór liceum zostanie oparty o decyzję córki. Nie
            zamierzam też ingerować w wybór studiów. ALe 10 lat to zdecydowanie
            za mało na takie decyje.

            > P.S. Jak wychowawczyni urzadzi w klasie andrzejki to znowu zrobisz
            > raban?

            Jeżeli moja córka nie bedzie chciała wziąć w nich udziału to na
            pewno będe oczekiwać, że jej decyzja zostanie uszanowana i nie
            bedzie powodem do jej wysmiania przed całą klasą. Zapewniam cie
            jednak, że nowa wychowawczyni córki jest osobą nad wyraz kulturalną
            i nie sądzę, by pojawiły sie problemy z poprzedniej szkoły. To
            starsza osoba, ceniaca dyscyplinę i wzbudzająca autorytet. Tym razem
            bardzo starannie wybrałam szkołe.
            • nati1011 Mirellka 04.09.08, 11:32
              obieram Twoje odpowiedzi w tym wątku jako złośliwe. Jest to tym
              bardziej niezrozumiałe, ze sprawa dotyczy wyłacznie mojego dziecka i
              mojej decyzji, a nie Ciebie, czy Twoich pogladów.
              • sunday Re: Mirellka 04.09.08, 11:51
                > odbieram Twoje odpowiedzi w tym wątku jako złośliwe.

                Nie tylko Ty i nie tylko w tym wątku.
                • mirellka74 Re: Mirellka 04.09.08, 11:56
                  No w jakim jeszcze, w jakim?
                  Albo sie jest po linii, albo zlosliwym?
                  M.
              • mirellka74 Re: Mirellka 04.09.08, 11:53
                Nie wiem dlaczego odbierasz tak moje wypowiedzi, nie doszukuj sie
                drugiego dna, ja mam taki sposob wypowiedzi.
                Zlosliwe jezeli juz bylo jedynie zdanie o andrzejkach, przyznaje sie
                bez biciawink
                Niestety Nati, jesli piszemy cos na forum publicznym musimy sie
                spodziewac, ze nie wszystkie reakcje bede slodjke i mile dla ucha.
                Pozdrawiam
                Mirellka

                • nati1011 Re: Mirellka 04.09.08, 12:00
                  nie usprawiedliwiaj swojego zachowania otwartością forum.

                  Można napisać komuś, ze się myli lub robi źle w sposób grzeczny i
                  uprzejmy. Twój sposób wypowiedzi od razu nastraja mnie negatywnie,
                  żeby nie powiedzieć agresywnie. Jeżeli masz taki sposób wypowiedzi
                  na codzień, to moze pomyśl czasem jak odbierają to inni. Ja
                  osobiście nienajlepiej.
                  • mirellka74 Re: Mirellka 04.09.08, 12:05
                    Prosze o przyklad braku kultury, gdzie bylam niegrzeczna?
                    Ze swoja agresja to juz musisz sobie radzic sama, ja ci nie pomoge.
                    I naprawde malo mnie interesuje jak odbierasz moje wypowiedzi,
                    podobnie jak Ciebie nie obchodza moje "opinie".
                    Pozdrawiam zupelnie nieagresywniesmile
                    Mirellka
                • mama_kasia Re: Mirellka 04.09.08, 12:16
                  > Niestety Nati, jesli piszemy cos na forum publicznym musimy sie
                  > spodziewac, ze nie wszystkie reakcje bede slodjke i mile dla ucha.

                  To prawda, ale... my tu mamy taką utopijną wink wizję, aby
                  jednak zważać na to, JAK nasze słowa pisane są odbierane
                  przez innych.

                  Dziewczyny, proponuję dalej na priv, bo w temat to już nic ]
                  nie wnosi smile
                  • mirellka74 Re: Mirellka 04.09.08, 12:23
                    Kasiu, ale jak sama napisalas to tylko utopiasmile
                    Przeciez to forum nie jest po to, zeby spijac sobie z ust, wskazana
                    jest dyskusja, wtedy jest i ciekawie i konstruktywniesmile
                    Bardzo trudno jest wyczuc ten moment "przekroczenia granicy" , bo
                    kazdy ma inny prog wrazliwosci i odpornosc na "krytyke".
                    W kazdym razie, ja nie mam poczucia, ze te granice przekroczylam w
                    tym konkretnym przypadku i ostatni post Nati to raczej ja powinnam
                    odebrac jako atak.
                    Ale jak dla mnie EOT.
                    Pozdrawiamsmile
                    Mirellka
    • nati1011 po 2 tygodniach 17.09.08, 10:06
      szkoła jest już fantastyczna. Dzieci fajną i ją lubią. Ma już nowe
      koleżanki. I poza pierwszymi 2 dniami, w pozostałe szła już do
      szkoły z radością. I z taką samą wracała.


      A ja z niejakim zdizwieniem obserwuję zmiany - czyli powrót do
      normalności: oceny w dzienniczku, prace domowe, dyscyplinę... I
      młoda bez szemrania akceptuje takie zasady. No czasami - jak
      pracujemy na dyslekcją w domu - to ma jeszcze przebłysdki i cytuje
      mi prawa dziecka, konstytucje i kodeks karny, ze szczególnym
      uwzględnieniem znecania sie nad dziećmi wink)

      PS. Mloda nienawidzi rysować. Jak rysuje w domu z moim 4,5 latkiem
      to czasem nie mogę rozróżnić czyj to rysunek. A na plastyce - z
      pomocą pani - odmalowała taką pastelę, że aż dech zapiera. Jakby
      przeskoczyła ze 4 lata do przodu. Jeżlei w innych przedmiotach tez
      bedzie robić takie postępy, to chylę czoła.
      • mader1 Re: po 2 tygodniach 17.09.08, 10:12
        Nati... spróbuj kupić taką kalkę przezroczystą i niech sobie kopiuje jakiś
        rysunek pod spodem. To nie jest twórcze, wiem, ale to wyrabia rękę, a o to w jej
        wypadku chodzi smile
        No i.... nie "znęcaj się" nad Nią smile
        • nati1011 Re: po 2 tygodniach 17.09.08, 10:25
          smile))

          To znęcanie to pół godziny ćwiczęń grafomotorycznych dziennie.
          Problem w tym, że ona to robi nas "odwal się" A my wymagamy, by
          zrobiła to porzadnie. Mamy już cały zestaw Harmonium do ćwiczeń
          różnego rodzaju. kalkowanie też tam jest smile)
      • alex05012000 Re: do nati-na inny temat... 17.09.08, 11:48
        jak i kiedy stwierdzono u twojej córki dysleksję? jakie były objawy?
        co robicie w domu? czy miałaś problemy z przekonaneim córki do pracy
        dodatkowej? z góry dzięki za odpowiedź na którą cierpliwie poczekam,
        możesz pisac na priva, tak chyba będzie wygodniej ... alex
      • mamalgosia Re: po 2 tygodniach 17.09.08, 14:31
        Dobrze jest, jak sie podejmie dobrą decyzjęsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka