Oj, przepraszam, ale muszę gdzieś to z siebie wyrzucić

Zmienilismy przedszkole, z jednych sióstr na drugie

. To spadło
nagle, bo nie spodziewaliśmy się dostać z rezerwowej listy, ale się
w ostatniej chwili udało. Powiem szczerze, były to względy
ekonomiczne (stare przedszkole znaczaco podrożało, nie maja
dofinansowania), ale i "trudna" przyjaźń synka. No i ta zmiana i tak
by nastapiła tylko za rok, bo w starym nie ma zerówki.
Dzieci się cieszyły, ale w szatni pojawiły się łezki, były
dzielne...i smutne.
Ciężko mi dzisiaj pracować, zaraz po nie pędzę, moze nie było źle,
może będą zadowolone...może
Mnie jest żal starego

, żal fajnych dzieciaków, usmiechniętych,
zwariowanych sióstr, fajnych rodziców z którymi jakos tak więzy się
zacieśniały, kameralności. Pewno to mój problem, nie lubię zmian!
Wierzę, że to nie przypadek, że z tej rezerwowej weszliśmy..., ale
jakoś tak trudno
Przepraszam, że marudzę

I dziękuję za dzisiejsze czytania, jest w nich coś czego dzisiaj
potrzebowałam - odwaga.