mader1
04.09.08, 12:41
Mirellka poruszyła pewną dosyć ważną dla mam, tatusiów i nauczycieli
sprawę. Nie uważam, żebysmy mogli o tym rozmawiać w wątku Nati, bo
nie mamy podtaw, by przypuszczać, że do takich rodziców należy.
Ale jak to jest ?
Są rodzice, którzy ciągle zgłaszają jakieś problemy... Pani Z. za
mało daje gramatyki, pan B. mógłby dawać jaśniejsze przykłady z
matmy, a poza tym proszę posłuchać, jak sformułował zadanie...
Pokoje na szkole zielonej były za małe, program zbyt ubogi...
Z jednej strony trzeba pilnować dobra swojego dziecka, jest się za
nie odpowiedzialnym... Teoretycznie powinno się współtworzyć szkołę,
powinno się dawać dziecku przkład postawy aktywnej.
Z drugiej strony nauczyciele to są ludzie... W czasie wielu lat,
muszą popełnić jakiś błąd... Mają swoje uczucia, szczególnie gdy
zwraca się im uwagę.
W dodatku to, co dla jednych jest " duperelem" niewartym wzmianki,
dla innych jest podstawą...
Jak sobie radzicie z rzeczywistością szkolną ?
I czy rzeczywiście obserwujecie, że są wiecznie niezadowoleni
rodzice, którzy zawsze znajdą dziurę w całym ?