Dodaj do ulubionych

"pajdocentryzm"

05.09.08, 11:03
Do napisania tego wątku sprowokowała mnie rozmowa z mamą kolegi z
przedszkola mojej córki. Chłopiec (5 l.) jest fajnym bardzo żywym
dzieciakiem, wszędzie go pełno, ma dużo pomysłów i dużo energii.
Broi mamie na przekór w wielu rzeczach - mniej lub bardziej błahych.
Np biega przy ubieraniu w szatni. A ona się denerwuje "nie biegaj,
chodź tu, chcesz lanie przy wszystkich? on tak dzisiaj od samego
rana..." Słyszę jak owa mama o nim i do niego mówi i uważam, że
wymaga od niego bycia kimś innym niż ten Mały jest. Wymaga jakiegoś
rygorystycznego posłuszeństwa i uważa, że wiele z zachowania jej
synka jest "niewiłaściwe i nieprawidłowe i ona już nie ma siły".
Mały jest jedynakiem.

Moja córka jest - gdyby użyć kryteriów babci - krnąbrnym i
nieposłusznym. Broni swojej autonomii, potrafi wybuchnąć o 'bele
co', wstyd lub nieśmiałość albo zażenowanie zakrywa 'złością', jest
energiczna i żywa, potrafi zwrócić na siebie uwagę przez np
ugryzienie kogoś bolesnie, przez pisk, od którego dziwię się że
jeszcze mi uszy nie pękły. Owszem, bywa to trudne, ale też zmusza
mnie do pracy - nad sobą nad moimi emocjami, nad moim egoizmem.
Czytałam wiele poradników książek o dzeciahc i psychologicznych -
wszystkie oferowały coś w rodzaju wytrychów, które nalezy włożyć od
odp dziurek i dziecko zadziała jak chcę. Tylko, że dziecko nie robot
i się nie 'psuje' w chwili kiedy mnie się coś nie podoba..
Właśnie pracuję nad nami (sobą i resztą rodziny) z książką "Jak
mówić żeby dzieci na s słuchały, jak słuchac żeby dzieic do nas
mówiły". Jest dość popularna, i sadzę że wiecie co to takiego. Jest
dla mnei chyba ostatnią deską ratunku - jej treść mnie przekonuje a
najbardziej efekty, jakie już widzę "w praniu". Nie tylko w postaci
zmiany zachowania u dziecka ale też w moich rekacjach.

Opowiedziałam o tejże książce owej mamie."aa tak znam, koleżanka mi
mówiła, ale ja mam niechęć do wszystkich poradników, i tak w żadnym
nie znajdziesz przykładu twojego dziecka, a poza tym denerwuje mnei
to co teraz się panoszy powszechnie a co nazywam pajdocentryzmem -
zroić wszystko, żeby tylko temu dziecku nie stała się krzywda,
troszczyć sie o jego uczucia, a moje to co? rodzic też ma przeciez
uczucia" - mówię więc co zauważyłam - kiedy ja zatroszczę sie o
uczucia dziecka oan od razu'odbija piłeczkę' w moją stronę - " nie
nie, życie nie jest bajką, życie jest brutalne, a dlaczego dziekcu
nie ma się stać krzywda? a niech go zaboli, a niech nauczy się że
życie boli" I dalej mówi tak: " moja koelżanka posłałą dziecko do
niepublicznej szkoły i jest zachwycona, opowiada mi o zielonych
szkołach o spotkaniach, o zajęciach i tym jak dzieci się tam dobrze
czują, a ja się pytam gdzie jest w szkole nauka? [to już zbacza na
temat o "wiecznie niezadowolonych" ] dzieci mają sie wszkole przede
wszystkim uczyć a nie ma im być tam przyjemnie, a teraz wszyscy
skupiaja się na tym, by dziecku w szkole było przyjemnie. A potrem
ja dostaję ten 'kwiat' na uczelni [jest wykładowcą uniwersyteckim] i
nie ma o czym z nimi porozmaiwać, w każdym roczniku są może dwie-
trzy osoby które reprezentują jakiś poziom, reszta jest biegła w
komputerach, wiedzy nie ma żadnej o kulturze nie wspominając..."

I tak sobie od kilku dni myślę o tym wszystkim... może mi
potowarzyszycie i napiszecie co Wy sądzicie.
Obserwuj wątek
    • a_weasley Re: "pajdocentryzm" 05.09.08, 11:10
      nordynka1 napisała:

      > uważam, że wymaga od niego bycia kimś innym niż
      > ten Mały jest.

      W ogóle wychowanie polega właśnie na robieniu z wychowywanego kogoś innego niż
      on jest. Co za barbarzyństwo.

      > uważa, że wiele z zachowania jej synka jest
      > "niewiłaściwe i nieprawidłowe

      Sądząc z podanych przez Ciebie przykładów, ma rację.
    • nordynka1 Re: "pajdocentryzm" 05.09.08, 11:37
      errata

      zalezy mi na rozmowie o drugiej części postu, bez odnoszenia sie do
      obu mam i jej dzieci, napisałam ten długaśny wstęp, żeby pokazać tło
      naszej rozmowy, może był niepotrzebny - opisywanie łobuziaków może
      wzbudzać emocje typu "słusznie, niesłusznie, co za matka, dobra
      matka itd itp" Rozmaiwałysmy o dzieciach, chcąc pomóc powiedziałm o
      książce, stąd wyzwiązało się o "pajdocentryzmie". I to mnie nurtuje.
    • twoj_aniol_stroz Re: "pajdocentryzm" 05.09.08, 12:00
      > Moja córka jest - gdyby użyć kryteriów babci - krnąbrnym i
      > nieposłusznym. Broni swojej autonomii, potrafi wybuchnąć o 'bele
      > co', wstyd lub nieśmiałość albo zażenowanie zakrywa 'złością',
      jest
      > energiczna i żywa, potrafi zwrócić na siebie uwagę przez np
      > ugryzienie kogoś bolesnie, przez pisk, od którego dziwię się że
      > jeszcze mi uszy nie pękły. Owszem, bywa to trudne, ale też zmusza
      > mnie do pracy - nad sobą nad moimi emocjami, nad moim egoizmem.

      No wszystko dobrze, tylko mi się urodziło jedno "ale" Na ile walcząc
      ze swoim egoizmem dla dziecka, pozwalasz na jego egoizm? Na ile
      ugryzienie kogoś po to, żeby zwrócił na dziecko uwagę jest właściwym
      zachowaniem przedszkolaka? No właśnie i co tu jest "właściwym"
      zachowaniem? Czy jest to nieskrępowane domaganie się
      uwagi, "złoszczenie się", wybuchanie o "bele co", czy raczej
      właściwym zachowaniem jest pozwolenie mamie na spokojną rozmowę z
      inną mamą, dopominanie się uwagi w mniej drastyczny sposób?
      W sumie to w pewnym sensie zgadzam się z mamą chłopca, że obecnie
      istnieje coś takiego jak "pajdocentryzm". Rodzina zamiast żyć
      wspólnie, żyje dla dziecka, poswięca cały czas dziecku i dostosowuje
      cały grafik do potrzeb dziecka. I o ile jestem w stanie zrozumieć to
      w przypadku niemowląt (choć one w mojej rodzinie zawsze żyły razem z
      nami tym co akurat się działo), o tyle już przedszkolak
      niekoniecznie musi być w centrum zainteresowania rodziny.
      I o ile twierdzenie, że z książek nic mądrego się nie wyczyta jest
      mi obce, o tyle pogląd o pajdocentryźmie w jakiś sposób się wpisuje
      w moje poglądy smile
      • verdana Re: "pajdocentryzm" 05.09.08, 13:37
        Wcale nie wiem, czy dziecko nie oduczane pewnych zachowań, trudnych
        do przyjecia dla otoczenia (gryzienie, piszczenie, zabieranie
        zabawek itd) jest wychowywane na szczęśliwsze dziecko niz to, u
        ktorego rodzice starają się takie zachowania korygować? Moim
        zdaniem - nie. Dziecko, ktore zachowuje się tak, ze trudno to
        zaakceptowac osobom innym niz rodzice jest mniej lubiane, ma
        problemy, ktorych nie maja inne dzieci, inni dorosli sie na nie
        gniewajai co więcej ono samo nie wie dlaczego.
        Nie jestem za tlumieniem wszystkich zachowań dziecka, ktore sa
        uciążliwe dla doroslych, ale jednak zdecydowanie za tym, zeby dalo
        sie z dzieckiem przyjemnie zyć.
      • nordynka1 Re: "pajdocentryzm" 06.09.08, 12:01
        trudno w kilu słowach opisac całe dziecko smile

        ja z moją córką jestem na codizen od 3,5 roku i wiem co kryje się
        za tymi kikoma słowami, mam całe tło

        takie zachowania jej się zdarzają, ale nie są na porządku dziennym,
        nie jest tyranem i nie terroryzuje całej rodziny, kto jej nie zna,
        nie wie o tym i sadzi, że jak wrzeszczy przy zakładaniu butów to
        włazi nam na głowę
        mogłabym cąły elaborat napisać o jej dobrych cechach
        napisałam że czasem zachowuje się gwałtownie żeby było wiadomo po
        co mi ksiązka
        nie radze sobie ze sobą w tych trudnych momentach i wrzeszczę,
        próbuję ją opanowac korzystając z siły "większego rodzica" i nie
        przynosi to żadneog efektu prócz lęku przede mną
        a tego nie chcę

        czy próba zrozumienia zachowań dziecka i pomoc mu w nazywaniu jego
        własnych uczuć to pajdocentryzm? czy też trzeba reagowac tak, jak
        mi moje uczucia podpowiadają? a jeśl jest to wściekłość? a jeśli
        moje uczucia sa przetrącone w dzieciństwie i odnoszenie sie do nich
        będzie powielaniem tego co oberwałam od moich ordziców?

        akurat w naszym przypadku uważam że nie działamy pajdocentrycznie ,
        zresztą widze to po sobie i po reszcie rodziny

        ale tak ogólnie; czy zielone szkoły i zajęcia pozalekcyjne grupowe
        to przejaw pajdocentryzmu w szkole? czy dziecko w szkole ma się
        uczyć uczyć i tylko uczyć? dlaczego nie ma mu się szkoła kojarzyć z
        czymś przyjemnym (wyjazdy, miło w grupie itp?)
        • twoj_aniol_stroz Re: "pajdocentryzm" 06.09.08, 15:58
          > czy też trzeba reagowac tak, jak
          > mi moje uczucia podpowiadają? a jeśl jest to wściekłość? a jeśli
          > moje uczucia sa przetrącone w dzieciństwie i odnoszenie sie do
          nich
          > będzie powielaniem tego co oberwałam od moich ordziców?

          Powiem tak, człowiek uporządkowany, poukładany emocjonalnie,
          pogodzony z dzieciństwem, które przerobił i jest tego świadom będzie
          reagował prawidłowo w kontakcie z dzieckiem. Jeśli jesteśmy świadomi
          lęków i traumy z dzieciństwa, to trzeba to jak najszybciej
          uporządkować przy pomocy mądrej przyjaciółki, podręcznika, czy
          wreszcie psychologa. Jeśli jest to opanowane i przerobione, to nie
          ma się czym martwić. Niestety obecnie jest moda na idealnego
          rodzica, który nigdy nie złości się, nigdy nie traci cierpliwości,
          jest zawsze opanowany i spokojny. Jest to tak samo sztuczny obraz
          jak idealny pracownik, idealny kochanek, partner, czy idealny
          obywatel. Człowiek jest tylko człowiekiem i czasem czuje się źle, ma
          mniej cierpliwości, ma gorszy dzień i ma do tego prawo. Rodzic też
          ma prawo i dziecko powinno to wiedzieć. Tak jak ja daję prawo
          dziecku do samodzielności (w granicach jego możliwości), do
          buntowania się, do wyrażania własnego zdania (pod warunkiem
          zachowania ogólnych zasad kultury), tak samo mam prawo do chwilowego
          braku cierpliwości, do smutku i braku chęci do zabawy z dzieckiem.

          A co się tyczy zielonej szkoły i zajęć pozalekcyjnych. Moje zdanie
          jest takie: zielone szkoły, przynajmniej w założeniu, to nauka
          poprzez doświadczenie czegoś innego niż szkolna klasa - no i dobrze,
          to kolejny powód do skupienia uwagi na czymś w nowych
          okolicznościach. Zajęcia pozalekcyjne - owszem, jeśli są rozwijaniem
          dziecięcych hobby, talentów, jestem na tak i nie nazwałabym tego
          pajdocentryzmem, jeśli są natomiast realizacją ambicji rodziców to
          jest to bez sensu. To jest wtedy jeden z przejawów pajdocetryzmu pt:
          wszystko dla dziecka, żeby było kimś - przy czym nie ważne czy
          dziecko ma w danym kierunku predyspozycje, czy sprawia mu to radość,
          ważny jest tylko cel w postaci realizowania ambicji rodzica. kiedyś
          uczyłam jazdy konnej dziewczynkę ok. 10 lat, która panicznie bała
          się konia, całą pierwszą lekcję zajęło mi namówienie jej, żeby w
          ogóle dotknęła konia, kolejna lekcja to były podchody uwieńczone
          sukcesem, bo po godzinie dziewczynka usiadła w siodle. Bała się
          panicznie nadal, a jej tata uważał, że skoro jest biznesmenem to
          jego córka musi jeździć konno, bo to dodaje prestiżu. No i to jest
          właśnie pajdocentryzm w tym wydaniu kiedy to dziecko jest
          przedłużeniem ambicji rodzica, cała uwaga rodzica jest skupiona na
          realizacji wychowania dziecka do bycia KIMŚ.
          • nordynka1 Re: "pajdocentryzm" 09.09.08, 11:40
            > Powiem tak, człowiek uporządkowany, poukładany emocjonalnie,
            > pogodzony z dzieciństwem, które przerobił i jest tego świadom
            >będzie reagował prawidłowo w kontakcie z dzieckiem. Jeśli jest to
            >opanowane i przerobione, to nie ma się czym martwić.

            Sądziłam (sądze nadal), że jest i opanowane i przerobione.
            Rozwałkowane w te i wewte, ponazywane, pogodzone, przebaczone. Są
            momenty, kiedy jestem zmęczona, tracę nerwy - i widze wyraźne
            odnosniki do mojego dzieciństwa, do tego co ja wyniosłam z domu.


            >Niestety obecnie jest moda na idealnego
            > rodzica, który nigdy nie złości się, nigdy nie traci cierpliwości,
            > jest zawsze opanowany i spokojny.

            nie, nie ulegam jej
            jak sama napisałaś - nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością

            ale to nie zmienia faktu, że daję sobie "pełen luz" i nie obserwuję
            siebie, można to przecież wykorzystać i usprawiedliwiac każde swoje
            zachowanie, jakies granice tu tez są

            A skąd opinia, że z dzisiejsza młodzieżą, świeżo upieczonymi
            studentaminie ma o czym porozmawiać? że są biegli tylko w
            komputerach ale ubodzy w wiedzę? że poziom ich kultury jest niski?
            Dzisiejsi 19-20latkowie to ludzie którzy byli małymi dziećmi gdy
            nasz nowy ustrój się rodził. Wielu ludzi - ich rodziców - zaczęło
            robić kariery, pieniądze, biznesy..itd itp siłą rzeczy nie mając
            czasu dla dzieci i rodziny. Może to po trosze i to?
    • mamalgosia Re: "pajdocentryzm" 05.09.08, 23:29
      Pajdocentryzm mnie nie martwi, ale pajdokracja - owszem.
      Czy słusznie? Czy ktokolwiek i kiedykolwiek będzie wiedział?

      Moje dzieci rządzą niepodzielnie swoją Babcią. Nie jestem tym
      zachwycona, ale nie mam na to żadnego wpływu.

      Nami dzieci nie rządzą, pajdokracji nie ma. Pajdocentryzm jest
      dalece posunięty, bo wszystko trzeba organizować "pod dzieci",
      wszystkie plany buduje się na nich i zarazem każdy plan przez nie
      może runąć. I to był dla mnie najtrudniejszy moment w
      macierzyństwie - pogodzić się z tym.

      Próbujemy wychowywać nasze dzieci z miłością, ale bez
      rozpieszczania. Czasem myślę, że może właśnie za mało tej
      pajdokracji w naszym domu. Codziennie mam wyrzuty sumienia,
      codziennie obiecuję poprawę i prosze Boga o siły do tej poprawy, a
      następnego dnia znowu to samo, znowu się denerwuję, zakazuję,
      nakazuję, denerwuję się, krzyczę...sad

      Nie może dziecko wejść rodzicowi na głowę. I jak tu to
      wypośrodkować...

      Co do poradników, to niestety mam opinię zbliżoną do opinii Twojej
      znajomej. Przeczytałam tego mnóstwo, na wiele tematów i najczęściej
      o kant d... roztrzaść. Ale może nie umiem odpowiednio czytać
      • nordynka1 Re: "pajdocentryzm" 06.09.08, 11:43
        > Nami dzieci nie rządzą, pajdokracji nie ma. Pajdocentryzm jest
        > dalece posunięty, bo wszystko trzeba organizować "pod dzieci",
        > wszystkie plany buduje się na nich i zarazem każdy plan przez nie
        > może runąć. I to był dla mnie najtrudniejszy moment w
        > macierzyństwie - pogodzić się z tym.

        a i to jest właśnie to - nie da się organizować pod rodziców,
        chcesz czy nie - musisz pod dzieci, i jak pisałam o egoizmie to
        miałam na mysli własnie pogodzenie sie powolne z tym o czym
        Mamałgosia pisze,
        pajdokracji u nas też nie ma

        > Próbujemy wychowywać nasze dzieci z miłością, ale bez
        > rozpieszczania.

        no własnie, próbujemy, my też próbujemy, nieustannie szukamy
        najwłasciwszych dla NICH rozwiązań, nie dla zadowolenia babci czy
        sąsiadki ale próbujemy obserwować nasze dzieci i wychowywać je z
        miłością

        >Codziennie mam wyrzuty sumienia,
        > codziennie obiecuję poprawę i prosze Boga o siły do tej poprawy,a
        > następnego dnia znowu to samo, znowu się denerwuję, zakazuję,
        > nakazuję, denerwuję się, krzyczę...sad

        i ja juz nie wytrzymuję z tym nieustannym szarpaniem się w
        poszukiwaniu 'złotego środka', miedzy dyscypliną z miłości a
        dyscypliną z siły większego rodzica, który potem zasnąc nie może
        rozpamiętując jak wrzeszczał
        > Nie może dziecko wejść rodzicowi na głowę. I jak tu to
        > wypośrodkować...

        dlatego nazywam to pracą

        a książka naprawdę mi (nam) pomogła (pomaga)

        tylko własnie w niej dużo jest o tym by wsłuchiwać się w to co
        dziecko chce powiedzieć, co może czuć w danej sytuacji, i aby mu te
        uczucia pomóc nazwać

        czy to pajdocentryzm?
        czy pajdocentrycznie jest wyobrazić sobie że dziekcu może byc
        trudno zawiązć buty i miast poganiać go "no zakałdaj szybciej, bo
        sie spóźnimy" kucnąć przy nim i szepnąć " to może być trudne"?

        Czy pajdocentrycznie jest współczuć mu gdy tata niechcąco zgniecie
        jego znaleziona przed chwilą biedronkę i powiedzieć"musi być ci
        smutno ze została zgnieciona" czy jak to czyniły nasze mamy
        mówić " co się przejmujesz to tylko głupia biedronka, znajdziesz
        sobie drugą"?

        Takie pochylenie się na dzieckiem wymaga wysiłku (dla mnie
        przynajmniej jest to trudne, gdy np widze że się spóźnimy i trzeba
        się spieszyć). Powiedziałabym nawet że to pochylenie się ma wiele
        wspólnego z miłosną troską o małych i słabych.

        Koleżanka móiwła mi jak jej znajoma opowiadała jakie
        ma "osiągnięcia" po lekturze - 18 letnia córka zamiast olać ją jak
        zwykle bywało zaczęła wynosić śmieci gdy mama prosiła. No i
        stierdziłą, że dla niej to nie jest żadne osiągnięcie, bo ta
        gówniara powinna wiedzieć, że matce się pomaga. Więc poradników
        czytać nie będzie.
        • mama_kasia Re: "pajdocentryzm" 06.09.08, 11:56
          Generalnie jestem obserwatorkę, więc w zupełnie naturalny
          sposób przychodzi mi obserwowanie dzieci. Ale już sprostanie temu,
          co zaobserwowałam, gorzej.

          > i ja juz nie wytrzymuję z tym nieustannym szarpaniem się w
          > poszukiwaniu 'złotego środka', miedzy dyscypliną z miłości a
          > dyscypliną z siły większego rodzica, który potem zasnąc nie może
          > rozpamiętując jak wrzeszczał

          A tutaj trzeba się przyznać przed sobą, że czasami się
          po prostu nie udaje i niech dziecko też o tym wie smile

          Ostatnio przeprowadziłam taką "terapeutyczną" rozmowę z mężem wink
          No pewnych rzeczy u siebie ja (a i on u siebie) przeskoczyć
          nie potrafię, choć bardzo się staram. I dużo łatwiej jest mi
          wtedy, gdy ta druga osoba to akceptuje. Nie zachowanie, ale mnie
          z tym zachowaniem. On wie, że się staram, ja wiem, że on wie,
          że mi nie wychodzi smile
          • nordynka1 Re: "pajdocentryzm" 06.09.08, 12:04
            > A tutaj trzeba się przyznać przed sobą, że czasami się
            > po prostu nie udaje i niech dziecko też o tym wie smile
            >

            tak, to prawda, też o tym pamiętam

            > Ostatnio przeprowadziłam taką "terapeutyczną" rozmowę z mężem wink
            > No pewnych rzeczy u siebie ja (a i on u siebie) przeskoczyć
            > nie potrafię, choć bardzo się staram. I dużo łatwiej jest mi
            > wtedy, gdy ta druga osoba to akceptuje. Nie zachowanie, ale mnie
            > z tym zachowaniem. On wie, że się staram, ja wiem, że on wie,
            > że mi nie wychodzi smile
            ilesmy my już tych rozmów przeprowadzili..bez takiego
            porozmaiwania po jakiejś "grubszej akcji" nie moge zasnąć, musze
            się wygadać
            • mama_kasia Re: "pajdocentryzm" 06.09.08, 12:06
              > porozmaiwania po jakiejś "grubszej akcji" nie moge zasnąć, musze
              > się wygadać

              I ja smile Ale mąż ciężko to znosi wink)
        • mamalgosia Re: "pajdocentryzm" 06.09.08, 13:27
          nordynka1 napisała:

          > > tylko własnie w niej dużo jest o tym by wsłuchiwać się w to co
          > dziecko chce powiedzieć, co może czuć w danej sytuacji, i aby mu
          te
          > uczucia pomóc nazwać

          Nordynko, ale przecież to i bez poradników wiadomo... Myślisz, że ja
          nie wiem, że lepiej byłoby nie wrzasnąć "jedz szybciej!!!"?
          Teorii nzie muszę czytać. Tylko co z tego, jak praktyka wielce
          kulawasad
          >
          >
    • pawlinka Re: "pajdocentryzm" 06.09.08, 16:25
      Nordynko! Odniosę sie do Twojego ostatniego postu o biedronce i
      butachsmile))
      To nie jest pajdocentryzm, bo metody, które znajdujemy w książkach
      Mazlish i Faber są dobre dla obu stron. Uczą szacunku,
      przestrzegania norm, wyznaczania granic, rozmowy...Te pozycje
      przeczytałam już dawno, ale najwięcej dał mnie i mojemu mężowi
      (postawa od: "w życiu z żadnymi psychologami na temat wychowania nie
      będę rozmawiał, bo taka teoria...", "hmmm, wiesz, doskonałe te
      metody dla każdego smile" udział w warsztatach szkoły dla rodziców.
      Może w twoim mieście są? Poszukaj tu:
      www.cmppp.edu.pl/node/13925cdn
      • pawlinka errata 06.09.08, 16:32
        www.cmppp.edu.pl/node/13925
        • nordynka1 Re: errata 09.09.08, 11:56
          dziękuję

          jest blisko smile i to nieodpłatnie smile)), tylko dojechać i męża namówić

          trzeba będzie dzeici do szafy schować na czas kursu..wink
    • mader1 Re: "pajdocentryzm" 06.09.08, 17:58
      Odniosę się do sytuacji z tamtą mamą. Bardzo możliwe, że ona uważa,
      że daje sobie radę smile))), bo to normalne, że dzieci biegają i
      normalne, że matki w takich sytuacjach na nie krzyczą ( "wypada
      zareagować") Wcale nie chodzi o jakiś efekt czy chęć zmieniania... A
      dziecko też to wie...
      Twoją propozycję książkową potraktowała, jako... hmmm... krytykę jej
      metod, jej osoby i jej dziecka. Jako pouczanie. I zaraz odezwało się
      w niej " Taaa... a sama po przeczytaniu poradnika, jakie ma
      efekty ????"
      No chyba, że prosiła o pomoc.
      No i wysmażyła całą teorię o pajdocentryzmie.
      A teraz...
      Szacunek do drugiego człowieka, zainteresowanie nim to powinna być
      norma. Dlaczego krzyczeć, tam gdzie można tego nie robić ? Dlaczego
      powtarzać ciągle te same metody, jeżeli są nieskuteczne ? No chyba,
      że nie chce się skutku osiągnąć, tylko odbyć rytuał...
      Ale nie należy się też katować, jak nie uda się danego dnia wcielić
      wszystkich swoich zamierzeń w życie smile Rodzice też są ludźmi smile
      Czasem coś czytam na temat wychowania, dopytuję innych (
      niekoniecznie mądrzejszych i takich, co mają same sukcesy - bo
      interesującej rzeczy można dowiedzieć się i od bezradnego)
      Powodzenia smile
      • kukulka11 Re: "pajdocentryzm" 08.09.08, 08:04
        aha, co do pajdocentryzmu - ja jestem przeciwna takiej postawie. u nas zyje sie
        razem z dzieckiem, a nie wyłacznie dla niego. wiadomo, jelsi chcemy gdzies
        wyjsc, a nie musimy byc konkretnie na te czy inna godzine, a dziecko akurat spi,
        dajemy mu sie wyspac. (tez bym nei chciala, by mnie ktos budzil bez powodu).ale
        dalecy jestesmy ofd tego, z enie pojdziemy tu czy tam, bo dziecko (małe w
        dodatku). praktycnzie od urodzenia targamy małego ze soba, robimy wszytsko
        wspolnie. w ten sposob, mysle, widzi, na czym polega zycie i codziennosc, a nikt
        nie dostosowuje calego swiata do niego
      • kukulka11 Re: "pajdocentryzm" 08.09.08, 08:11
        aha, co do krzyku jeszcze. mnei etz sie zdarza krzyczec, bo choleryczka jestem.
        ale bardzo nie lubie krzyczec, wlacze z tym, bo jak widze, jak moje dziecko sie
        kuli i przytula do mnie, gdy krzyknelam, to ono calym soba mi pokazuje,z e krzyk
        to nie jest zadna metoda.
        bardzo boleję nad tym,z e nie umiem tak raz dwa przestac krzyczec.
        czasem jak juz naprawde mały mnei wkurza do potęgi to po prostu sie słowem nie
        odzywam, nosze i przytulam bez slowa, bo wiem, ze jakbym sie odezwala to bym
        wybuchla.
        to trudne, ale moim zdnaiem nei powinno sie ani dzieci bic, ani na nie krzyczec.
        mowie to tez pamietajac o wlasnym dziecinstwie. jak na mnie krzyczano, to
        czulam sie skrzywdzona, nierozumiana i sie buntowalam. nei chce krzywdzic
        swojego dziecka
      • k_j_z Re: "pajdocentryzm" 09.09.08, 05:08
        mader1 napisała:

        > Odniosę się do sytuacji z tamtą mamą. Bardzo możliwe, że ona uważa,
        > że daje sobie radę smile))), bo to normalne, że dzieci biegają i
        > normalne, że matki w takich sytuacjach na nie krzyczą ( "wypada
        > zareagować") Wcale nie chodzi o jakiś efekt czy chęć zmieniania... A
        > dziecko też to wie...

        No właśnie, mader masz zupełna rację. One zawsze wiedzą, czy prosisz, bo ci na
        czymś zależy, czy po to, żeby sie "wykazac" prZEd innymi. Z dzieciństwa
        wczesnego moich najstarszych synów pamiętam scenki z moją siostrzenicą i jej
        matka a moją siostrą. Magda - siostrzenica- niecały rok starsza od Ignaca jako
        dziecko bywała u nas bardzo duzo i często, aże jej normy zachowania odbiegały
        sporo od naszych bywało to bardzo męczące dla mnie,a le teraz nie o tym.
        Wielokrotne sceny wyglądały tak:
        -Magdusiu, chodź do domu na górę - (mieszkały na pietrze)
        -nie, albo zero reakcji
        - Madziu, ja tu czekam
        -...
        Madziu, bo cię mamusia przestanie kochac
        -...
        -Madziu, bo pójdę sama
        =...
        I tak jescze kilka razy, po czym zadowolona z wypełnionego obowiązku (no
        przecież ona CHCIAŁA zabrać dziecko, żeby nie przeszkadzało, tylko ono nie
        chciasło pójśc)szła do siebie zostawiając Magdę.
        Przyznaję szczerze, szlag mnie zawsze trafiał przy tych rozmowach, bo doskonale
        widziałąm i czułam, że jej wcale nie chodzi o to, żeby zabrac swoje dziecko,
        tylko, zeby się wukazać.
        Ja w momentach tego typu - zetknięcie moich racji z dziecięcymi - zachowywałam
        się zupełnie inaczej.
        Np. za długie ubieranie się do przedszkola a czas goni. Siadam, biorę na kolana
        i zakładając rajstopy tłumaczę "rozunmiem, że wolałbys się ubierac wolbniej i
        sam, ale niesety dzisiaj zależy mi bardzo, żeby wcześniej wyjśc, dlatego ubiorę
        cię ja"
        to tylko przykład. Chodzi mi o to, zeby pokazać dziecku, że nie negujemy jego
        uczuć, myśli i nasze prośby nie są sobie a muzom.
        Chłopiec dlatego nie przestał biegać, bo wiedział, ze matce tak naprawdę wcale
        na tym nie zależy.
        Moje dzieci do dziś nie mają problemu z oodczytaniem i wypełnaniem moich próśb.
        Szacunek do dziecka, ale też szacunek do siebie.
        jakos tak się rozpisałąm i dlatego teraz skrótami.
        Nic też nie stoi na pzreszkodzie, żeby powiedzieć "jestem teraz na ciebie zła i
        lepiej nie rozmawiajmy bo trudno będzie mi zachowac się obiektywnie"

        > Twoją propozycję książkową potraktowała, jako... hmmm... krytykę jej
        > metod, jej osoby i jej dziecka. Jako pouczanie. I zaraz odezwało się
        > w niej " Taaa... a sama po przeczytaniu poradnika, jakie ma
        > efekty ????"
        > No chyba, że prosiła o pomoc.
        > No i wysmażyła całą teorię o pajdocentryzmie.
        > A teraz...
        > Szacunek do drugiego człowieka, zainteresowanie nim to powinna być
        > norma. Dlaczego krzyczeć, tam gdzie można tego nie robić ? Dlaczego
        > powtarzać ciągle te same metody, jeżeli są nieskuteczne ? No chyba,
        > że nie chce się skutku osiągnąć, tylko odbyć rytuał...
        > Ale nie należy się też katować, jak nie uda się danego dnia wcielić
        > wszystkich swoich zamierzeń w życie smile Rodzice też są ludźmi smile
        > Czasem coś czytam na temat wychowania, dopytuję innych (
        > niekoniecznie mądrzejszych i takich, co mają same sukcesy - bo
        > interesującej rzeczy można dowiedzieć się i od bezradnego)
        > Powodzenia smile
        >
        >
        • dominikjandomin Re: "pajdocentryzm" 09.09.08, 13:06
          k_j_z napisała:


          > Madziu, bo cię mamusia przestanie kochac

          Fajnie, czyli kocha się dziecko ZA COŚ? Za co Madzia będzie kochać mamusię? I
          kiedy stwierdzi, że może przestać ją kochać?
      • nordynka1 Re: "pajdocentryzm" 09.09.08, 11:49
        > Odniosę się do sytuacji z tamtą mamą. Bardzo możliwe, że ona
        uważa,
        > że daje sobie radę smile)))

        po zdecydowanej reakcji na propozycję książkową widać, że na pewno smile

        nie prosiła o pomoc
        jednak za każdym, razem kiedy się widzimy (codzinnie w przedszkolu,
        czasem i na tej samej Mszy niedzielnej i po niej) utyskuje na
        zachowanie swojego synka 'on znowu to, on tamto, zobacz jak on
        biega, to jest ten moment kiedy mama nie ma już siły, a tu jeszcze
        pół dnia przed nami..., myslałam że już mu to przeszło' itd itp
        Powiedziałm, więc co ja właśnie przerabiam i ...i o.

        > A teraz...
        > Szacunek do drugiego człowieka, zainteresowanie nim to powinna być
        > norma. Dlaczego krzyczeć, tam gdzie można tego nie robić ?
        Dlaczego
        > powtarzać ciągle te same metody, jeżeli są nieskuteczne ? No
        chyba,
        > że nie chce się skutku osiągnąć, tylko odbyć rytuał...

        tak, tak myślę

        > Ale nie należy się też katować, jak nie uda się danego dnia
        wcielić
        > wszystkich swoich zamierzeń w życie smile Rodzice też są ludźmi smile

        owszem, pamiętam o tym smile

        > Czasem coś czytam na temat wychowania, dopytuję innych (
        > niekoniecznie mądrzejszych i takich, co mają same sukcesy - bo
        > interesującej rzeczy można dowiedzieć się i od bezradnego)

        zgadza się

        > Powodzenia smile

        dziekuję smile))
    • kukulka11 Re: "pajdocentryzm" 08.09.08, 08:00
      Ja uważąm, zę dziecko ma prawo wyrażac emocje, inacZej niepotrzebnie nauczy sie
      je tłumić. Pewnei,z e dzieci ułozone, grzeczne, są chwalone, bo niekłopotliwe,
      tylko kto wyrasta z takich dzieci?
      Ja mam dziecko prawie 11 mies. Zabraniam mu czegos tylko wtedy, gdy miałby tym
      skrzywdzić siebie albo kogos innego.
      Zreszta mysle,z e dziecku trzeba zaufac, ono doskonale wie, czego chce, a moj
      ma np tak silny charakter, z ejak sie uprze,z e bedzie chodzil po pokoju w
      czasie ubierania, to unieruchomiony sie okropnie drze.
      ja tam uwazam, ze nie musi chodzić jak w zegarku. Pewnie,z e jak w sklepie
      bedize chcial kiedys, by mu pol sklepu kupic, to nie dostanie (to byloby juz
      rozpiesczanie), ale to, ze nie stoi w miejscu jak ja go ubieram - a niechze
      sobie biega wink
      Mysle,z e ludzie dzis czesto popadaja w skrajnosci. albo rozpieszczanie i
      bezstresowe wychowanie, albo skrajny rygoryzm typu stac grzecznie, od urodzenia
      zasypiac samemu w lozeczku itp.
      Tymczasem moim zdaniem dziecko ma byc przede wszytskim soba.
      Zreszta, ja etz mialam silny charakter, i dalej mam. to co sie dziwic, z emoje
      dziecko ma podobnie
    • dominikjandomin Re: "pajdocentryzm" 09.09.08, 12:59
      nordynka1 napisała:


      > Opowiedziałam o tejże książce owej mamie."aa tak znam, koleżanka mi
      > mówiła, ale ja mam niechęć do wszystkich poradników, i tak w żadnym
      > nie znajdziesz przykładu twojego dziecka,

      >I dalej mówi tak: " moja koelżanka posłałą dziecko do
      > niepublicznej szkoły i jest zachwycona, opowiada mi o zielonych
      > szkołach o spotkaniach, o zajęciach i tym jak dzieci się tam dobrze
      > czują, a ja się pytam gdzie jest w szkole nauka? [to już zbacza na
      > temat o "wiecznie niezadowolonych" ] dzieci mają sie wszkole przede
      > wszystkim uczyć a nie ma im być tam przyjemnie, a teraz wszyscy
      > skupiaja się na tym, by dziecku w szkole było przyjemnie. A potrem
      > ja dostaję ten 'kwiat' na uczelni [jest wykładowcą uniwersyteckim]

      Ona jest wykładowca uniwersyteckim? No cóż, nie dziwię się, ze ma takich
      student~ów, skoro sama do ksiązek nie chce zajrzeć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka