Dodaj do ulubionych

Gdy katolicki polityk się rozwodzi...

24.01.09, 15:36
...to trochę smutne jest. Myślę o Marcinkiewiczu i dzisiejszych
wiadomościach. Pewnie, nie można nikogo potępiać, bo nie wiemy, co
pod tym się kryje, ale gdy człowiek stojący na świeczniku, pełniący
ważny urząd publiczny powołuje się na katolicyzm i jawnie go
manifestuje, a potem w świetle jupiterów (bo jakże inaczej, gdy jest
i nie przestaje być publiczną osobą) postępuje w sposób otwarty
sprzecznie wobec tego, co wyznawał, to przykre.

Potwierdza się jednak opinia, że Kościół nie powinien nadmiernie
wiązać się z politykami.

Wolę trochę więcej... chłodu... w tych relacjach.

Jeden ze znanych (niegdyś) polskich polityków z partii deklarującej
przywiązanie do chrześcijańskich wartości, po rozwodzie miał na tyle
poczucia uczciwości, że wycofał się z politycznej działalności, gdyz
uznał, że sprzeniewierzył się wartościom, które głosił on i jego
partia. Czy hołubiony swego czasu przez Kościół pan Marcinkiewicz
uczyni podobnie?
Obserwuj wątek
    • nati1011 Re: Gdy katolicki polityk się rozwodzi... 24.01.09, 16:34
      Jedynie Marek Jurek udowodnił, ze wyznawane wartości są dla niego
      nadrzędne - nawet nad wysokie stanowisko.

      Pewnie jeszcze jest wielu uczciwych politychów w sejmie - ale tak
      ogólnie, to żadna z partii nie jest partią "wierzącą". Nawet LPR nia
      nie było. A PIS to już wogóle... wystarczy popatrzeć na wyniki
      głosowań w kluczowych kwestiach. Teraz znów zgłaszają poparcie dla
      in vitro.

      Dla mnie szczytem (obecnym) hipokryzji jest para prezydencka -
      głośno deklarująca swój katolicyzm przy jednoczesnym poparciu nie
      tylko dla in vitro ale nawet dla aborcji.
      • a_weasley Re: Gdy katolicki polityk się rozwodzi... 24.01.09, 17:19
        nati1011 napisała:

        > Jedynie Marek Jurek udowodnił, ze wyznawane
        > wartości są dla niego nadrzędne - nawet nad
        > wysokie stanowisko.

        I w imię tych wartości obiektywnie przysłużył się aborcjonistom.

        > Pewnie jeszcze jest wielu uczciwych politychów
        > w sejmie -

        Jeżeli uczciwość się przejawia tak jak u Jurka, to mam nadzieję, że jak
        najmniej. Udowodnił, owszem. Że się nie nadaje do tej roboty.
        To, co zrobił, to mniej więcej tak, jakby sto lat temu polski poseł we Widniu
        głosował przeciwko ustawie czyniącą Galicję trzecim równorzędnym członem
        c.k.monarchii, bo jego nie interesuje nic poniżej niepodległości.
        Co on załatwił? Uniemożliwił zmianę Konstytucji ustalającą obecny stan ochrony
        życia poczętego jako minimum. Mogliśmy to mieć, żeby to odkręcić, trzeba by
        zmienić Konstytucję, a to nieprosta sprawa.
        A mamy ustawę zwykłą, którą można zmienić zwykłą większością głosów, co zresztą
        już raz się zdarzyło. Wtedy zablokował to Trybunał Konstytucyjny, ale nie ma
        gwarancji, że to się powtórzy.
        Za to ob. Dwojga Imion Bez Nazwiska ma czyste sumienie.
        • nati1011 Re: Gdy katolicki polityk się rozwodzi... 24.01.09, 20:08
          ???

          Możesz rozwinąć? Z tego co pamieam to projekt upadł z winy kogoś
          innego.

          Inna sprawa, czy odejście ze stanowiska było najlepszym
          rozwiażaniem. Ale to raczej efekt postawienia tego na szali.
          • a_weasley Re: Gdy katolicki polityk się rozwodzi... 24.01.09, 21:45
            nati1011 napisała:

            > Możesz rozwinąć? Z tego co pamieam to projekt upadł
            > z winy kogoś innego.

            Mógłbym.
            Między innymi dzięki aktywnemu zaangażowaniu MJ pod głosowanie trafił projekt
            radykalny, który od początku nie miał szans na zebranie dwóch trzecich nawet w
            tamtym Sejmie.
            • nati1011 Re: Gdy katolicki polityk się rozwodzi... 25.01.09, 10:17
              poczekaj - ale właśnie przy temacie in vitro doszliśmy do wniosku,
              ze powinien być projekt radykalny, i dopiero jego odrzucenie
              upoważnia do głosowania za "liberalnym".

              Poza tym to ze nie miał szans to jedno, ale to, ze taki radykalny
              projekt nie powinien mieć wpływu na głosowanie nad mniejradykalnym
              to drugie. Gdyby nie postawa liderów PiS ustawa by przeszła.
              • a_weasley Chciejstwo i arytmetyka 25.01.09, 15:21
                Nati1011 napisała:

                > właśnie przy temacie in vitro doszliśmy
                > do wniosku, ze powinien być projekt
                > radykalny,

                Ja nie doszedłem, więc nie bardzo rozumiem, na co to ma być argument.

                > Gdyby nie postawa liderów PiS
                > ustawa by przeszła.

                W takich sprawach bardzo przydaje się umiejętność dodawania i odejmowania liczb
                naturalnych z przedziału <1, 460>, a także ich dzielenia przez 2 i mnożenia
                przez 2/3.
      • chrust5 Re: Gdy katolicki polityk się rozwodzi... 25.01.09, 12:12
        Nie mowiac o prowadzeniu sie politykow PIS: jak nie na prawo jazdy,
        to rozwodnik, najlepiej dwukrotny i z trzecia zona...
        • a_weasley Re: Gdy katolicki polityk się rozwodzi... 25.01.09, 15:50
          Chrust5 napisał(a):

          > jak nie na prawo jazdy,

          ???

          > to rozwodnik, najlepiej dwukrotny
          > i z trzecia zona...

          Jeśli masz na myśli Dorna, to przypominam z pewną taką nieśmiałością, że on się
          ochrzcił właśnie z powodu trzeciej żony.
          • kann2 Re: Gdy katolicki polityk się rozwodzi... 25.01.09, 15:56
            Wątek jest zatytułowany: Gdy KATOLICKI polityk się rozwodzi. D. gdy
            się rozwodził nie był katolikiem. Zresztą przez pojęcie "polityk
            katolicki" rozumiem polityka, który publicznie powołuje się na swoją
            wiarę. Tego Dorn nie czynił.
    • ese1 Re: Gdy katolicki polityk się rozwodzi... 24.01.09, 21:41
      Marcinkiewicz deklarowal 'politycznie' katolicyzm, bo partia do ktorej nalezal
      miala takie 'ukierunkowanie'. Jakie naprawde mial podejscie ds wiary i
      katolicyzmu, tylko jemu jest to wiadome.
      Mnie tylko denerwuje to 'udawanie katolicyzmu' przez politykow, bo nie jedyny
      Marcinkiewicz w ten sposob probowal. Jest ich wiecej, w ostatnich latach
      zwlaszcza kiedy Kosciol byl potrzebny do zdobycia poparcia czy dotarcia do
      pewnej grupy spolecznej.
      • isma Re: Gdy katolicki polityk się rozwodzi... 24.01.09, 21:59
        No, nie, nie. Jak sie dziala w Stowarzyszeniu Rodzin Katolickich, to juz raczej
        sie czlowiek do katolicyzmu z wlasnej woli przynaje, a nie dostaje go z
        przydzialu partyjnego.
        pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_Marcinkiewicz
        Przy czym ja to pisze z zamilowania do precyzji, a nie w celu osadzania pana M.
        • minerwamcg Re: Gdy katolicki polityk się rozwodzi... 24.01.09, 22:05
          Oj. Z rzeczonym Stowarzyszeniem miałam do czynienia w Krakowie,
          także z jednym z jego polityków... i nienajlepsza to dla mnie
          rekomendacja.
          • isma Re: Gdy katolicki polityk się rozwodzi... 24.01.09, 22:09
            Minerwa, please. Bo znowu nas na plotki wezmie. Czy ten polityk byl stomatologiem?

            A o stowarzyszeniu mam chyba podobne zdanie.
            • minerwamcg Re: Gdy katolicki polityk się rozwodzi... 25.01.09, 01:44
              Yhy. I kuzynem jednego z moich przyjaciół. W Krakowie nic się nie
              ukryje.
              • isma Re: Gdy katolicki polityk się rozwodzi... 25.01.09, 12:26
                No, ale z drugiej strony to optymistyczne jest, ze to ten sam. Bo moze tylko
                jednego takiego aparata maja na skladzie?
        • mamalgosia Stowarzyszenie Rodzin Katolickich 25.01.09, 10:22
          Czy rozwodnicy są w takim stowarzyszeniu?
          • kann2 Re: Stowarzyszenie Rodzin Katolickich 25.01.09, 11:04
            Ze statutu:

            § 3.
            Stowarzyszenie skupia osoby wyznania rzymsko-katolickiego,
            akceptujace nauke Koscioła, a w szczególnosci o małżenstwie i
            rodzinie.

            § 15.
            Do zadan Stowarzyszenia należy przede wszystkim:
            1) podejmowanie inicjatyw politycznych, społecznych i gospodarczych
            majacych na celu wszechstronna pomoc rodzinie w oparciu o Karte
            Praw Rodziny, Adhortacje Apostolska - Familiaris Consortio i inne
            dokumenty nauki społecznej Koscioła,
            2) troska o zachowanie życia ludzkiego i o własciwe warunki jego
            rozwoju, od chwili poczecia do naturalnej smierci,
            3) niesienie pomocy moralnej, materialnej i prawnej rodzinom
            znajdujacym sie w trudnej sytuacji życiowej,
            4) praca formacyjna,
            5) praca wychowawcza wsród dzieci i młodziey obejmujaca sfere
            edukacji, kultury fizycznej i rekreacji,
            6) podnoszenie i pogłebianie kultury życia małżenskiego i rodzinnego,
            7) wspieranie rodziców w procesie wychowania młodego pokolenia.

            § 18.
            Członkiem zwyczajnym Stowarzyszenia moe zostac osoba pełnoletnia,
            majaca pełna zdolnosc do czynnosci prawnych, dajaca gwarancje
            realizacji celów i zadan Stowarzyszenia przez własciwa postawe
            moralna i aktywnosc zgodna ze Statutem, regulaminami i uchwałami
            władz Stowarzyszenia.

            § 25.
            1. Członkowie Stowarzyszenia maja obowiazek:
            c) dbania o autorytet Stowarzyszenia i dawania dobrego swiadectwa,

            www.srk.diecezja.pl/docs/Statut_SRK.pdf
            Tak więc wprost zakazu członkostwa nie ma, ale chyba trudno pogodzić
            nieuregulowaną sytuację małżeńską i pozostawienie czworga dzieci z
            działalnością w SRK.
            • isma Re: Stowarzyszenie Rodzin Katolickich 25.01.09, 11:06
              Moze w Gorzowie maja inaczej wink)).
            • mamalgosia "Właściwa postawa moralna" 25.01.09, 14:30
              chyba ten punkt?
          • isma Re: Stowarzyszenie Rodzin Katolickich 25.01.09, 11:05
            Tego nie wiem. Ale pamietam calkiem na serio przeprowadzoan burzliwa dyskusje
            wsrod grona osob zwiazanych z tymze stowarzyszeniem, czy czlonkiem moze byc
            siostra zakonna. No, bo przeciez ona tez sie w jakiejs rodzinie wychowala wink)).

            Ostatecznie statut krakowski mowi, ze trza byc katolikiem rzymskim i akceptowac
            nauke Kosciola, w szczegolnosci o malzenstwie i rodzinie. No i trzeba miec
            "wlasciwa postawe moralna". Czyli ze osoba konsekrowana sie jak najbardziej
            nadaje wink)).
            • mamalgosia Re: Stowarzyszenie Rodzin Katolickich 25.01.09, 14:32
              No, ale to jest Stowarzyszenie Rodzin, czy Członków Rodzin? Bo
              siostra zakonna sama w sobie rodziny nie stanowi (no, chyba, że ze
              swym Oblubieńcemsmile). Myślałam, że tam całe rodziny należą. Czyli, na
              ten przykład ja bym mogła należeć, gdyby mój Mąż nie chciał?
              • isma Re: Stowarzyszenie Rodzin Katolickich 25.01.09, 14:50
                W kazdym razie wdow nie wyrzucaja.
      • a_weasley Re: Gdy katolicki polityk się rozwodzi... 25.01.09, 15:25
        Ese1 napisała zapewne dlatego, że nie ma pojęcia o sprawie, bo chyba nie ze złej
        woli:

        > Marcinkiewicz deklarowal 'politycznie'
        > katolicyzm, bo partia do ktorej nalezal
        > miala takie 'ukierunkowanie'. Jakie
        > naprawde mial podejscie ds wiary i
        > katolicyzmu, tylko jemu jest to wiadome.
        > Mnie tylko denerwuje to 'udawanie
        > katolicyzmu' przez politykow, bo nie
        > jedyny Marcinkiewicz w ten sposob probowal.
        > Jest ich wiecej, w ostatnich latach
        > zwlaszcza

        Pasjonujące. Tylko mocno nijak się ma do członka-założyciela ZChN (1989), który
        wcześniej redagował katolickie pismo.
        To raczej ostatni numer, który wywinął, stoi w sprzeczności do reszty biografii.
    • magdalaena1977 Re: Gdy katolicki polityk się rozwodzi... 25.01.09, 10:54
      Na mnie to nie robi specjalnego wrażenia. Ja z resztą w ogóle podchodzę
      podejrzliwie do takiego politycznego katolicyzmu i przesadne eksponowanie się z
      praktykami religijnymi to dla mnie raczej minus dla polityka niż plus.

      Ale ja w ogóle mam poglądy raczej centrolewicowe i niezmiernie denerwuje mnie
      stawianie znaku równości pomiędzy prawicą a katolicyzmem.
      • nati1011 Re: Gdy katolicki polityk się rozwodzi... 25.01.09, 12:45
        cały problem właśnie w tym, że niektóre partie głośno krzyczą
        (krzyczały) jakie to one sa katolickei, tylko potem w dsziałaniu
        tego nie było widać.

        Problem PiS -u polega głównie na tym, ze oni sami zadekalarowali się
        jako tacy prawi, sprawiedliwi i moralni... a wyszło jak zwykle. wink
        I gdyby te wybryki dotyczyły posłów partii lewicy, to nikt nie
        zwórciłby nawet na to uwagi wychodząc z ząłożenia, zę polityk nie
        koniecznie oznacza swiety. Ale jak ktoś sobie sam olejną domalował
        aureolę to niech sie nie dziwi, że go co rusz, za jakiś pospolity
        grzech na indeksy wpisują wink)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka