nati1011
05.03.09, 11:09
Ostatnio miesiac bez wizyty w szpitalu to dla mnie miesiac stracony :
( Tak wiec znów pół nocy spędziłam na izbie przyjeć, choć tym razem
na szczesci skończyło sie na strachu.
ALe bardzo mi smutno po tej wizycie. 2 przypadki.
1. Pan w wieku 50-60 lat. wychudzony gorzej niz z Auschwitz. Jest
chory, a zona go głodzi. Po paru minutach zostawiła go w izbie
przyjć i poszła sobie z innym panem, zabierajac jedyne klucze do
domu. Mimo iz miała zawieśc go do domu. Szpital musia wezwac policje.
2. za chwile przywieli młodą dziewczyne. 10 tydzien ciazy. zadbana,
ładna.... z krwawieniem. Lekarz już w południe skierował ją do
szpitala, ale ta pojechała do domu. Kolejny krwotok i pogotowie
przywiozło ja na oddział. Podpita. Na pytanie pielegniarki dlaczego
nie przyszła wcześniej i dlaczego piła pada odpowiedż: bo ja nie
chce tego dziecka. Aż czasami trudno dziwić sie lekarzom, ze czasem
tak grubiańsko traktuja dziewczyny po poronieniu samoistnym. Tyle
razy spotykają dziewczyny, które same, różnymi sposobami "pomagają"
w poronieniu. A potem udają, że to tak samo

((