Dodaj do ulubionych

hipochondria:)

09.04.09, 15:50
Trochę luźny temat - tak pośród świątecznych przygotowań.
Mam koleżankę - lekarkę. Pracuje ona w przychodni rejonowej. I
opowiadała mi, jak przychodzą do niej siostry zakonne czy księża - z
drobiazgami, które w ich oczach urastają do wielkich rozmiarów. Z
katarem - "żeby nie przerodziło się grypę i zapalenie płuc". Z
biegunką trwającą pół dnia. Z półcentymetrowym żylakiem na udzie
(pod nigdy-nie-zdejmowanym-wszak-habitem). Z pękniętym naczynkiem. I
czy aby z tego na pewno nic się nie rozwinie, i czy to aby na pewno
nie jest groźne.
Kolega - chirurg dla odmiany opowiada, jak się kler zachowuje na
oddziale. Mówi: "Gdyby moja wiara była słabsza, to bym normalnie
zwątpił w to życie pozagrobowe, jak tu się jeden z drugim ksiądz tak
tej śmierci boi".
Ciekawesmile
Macie jakieś obserwacje? Temat mnie zainteresował
Obserwuj wątek
    • nati1011 Re: hipochondria:) 09.04.09, 16:07
      a ja myślę, ze to nie hipochondria tylko my sie za mało za kapłanów
      i zakonników modlimy. Wydaje nam się, ze raz wyświeceni mają
      gwarancje wiary na wieczność. A jest jak w tym dowcipie: gdzie jest
      więcej diabłów? Na dachu burdelu czy klasztoru? ODpowiedź: na
      klasztorze, bo na dachu burdelu siedzi tylko 1 i interesu pilnuje.

      • mamalgosia Re: hipochondria:) 09.04.09, 18:26
        Na pewno sie mało za nich modlimy, ale nie wiązałabym tych spraw
      • mader1 modlitwa w Wielki Czwartek 09.04.09, 19:18
        za kapłanów pilnie potrzebna smile
        Cieszę się, że o tym przypomniałaś.
        Wierszyków i tekstów z rymami częstochowskimi nie cierpię ( dziś
        doszła jeszcze wdzięczna pioseneczka), ale prośbę o modlitwę
        traktuję bardzo poważnie.
        A oni dziś o to proszą.
        • mamalgosia za kapłanów 10.04.09, 12:07
          O Jezu, Odwieczny Arcykapłanie, Boski Ofiarniku, który w
          niezrównanym porywie miłości dla ludzi, Twych braci, sprawiłeś, że
          chrześcijańskie kapłaństwo wytrysnęło z Boskiego Serca Twego, nie
          przestawaj wlewać w Twych kapłanów ożywczych strumieni Twej
          nieskończonej miłości.
          Żyj w nich, o Panie, przeistaczaj ich w siebie, uczyń ich mocą
          łaski swojej narzędziami swego miłosierdzia. Działaj w nich i przez
          nich i spraw, by przyoblekłszy się zupełnie w Ciebie przez wierne
          naśladowanie Twych godnych uwielbienia cnót, wykonywali mocą Twego
          imienia i Twego ducha uczynki, któreś sam zdziałał dla zbawienia
          świata.

          Boski Odkupicielu dusz, spojrzyj, jak wielu jest jeszcze
          pogrążonych w ciemnościach błędu. Policz owieczki zbłąkane, krążące
          nad przepaścią, wejrzyj na tłumy ubogich, głodnych, nieświadomych i
          słabych, jęczących w opuszczeniu.

          Wracaj do nas, o Jezu, przez Twych kapłanów. Ożyj w nich
          rzeczywiście, działaj przez nich i przejdź znowu przez świat ucząc,
          przebaczając, pocieszając, poświęcając się i nawiązując na nowo
          święte więzy miłości łączące Serce Boże z sercem człowieczym. Amen.
          • mamalgosia Re: za kapłanów 10.04.09, 12:09
            Panie i Boże nasz, Królu nieba i ziemi, Ty powierzyłeś kapłanom
            Najświętszy Sakrament
            i skarb swojego Stworzenia oddając w ich ręce Władze nad samym sobą.
            Ześlij Twojemu ludowi świętych kapłanów, aby mu byli podporą w
            trudnościach, Braćmi w potrzebach, aby Ciebie słowem, czynem,
            miłością wprowadzali w serca ludzkiei trudy codziennego życia.
            Spraw, aby serca kapłańskie, myśli i ręce pozostały czyste, pokorne
            i zawsze gotowe do posługi. Niech będą odbiciem Twego Świętego
            Oblicza, Niech pozostaną wierni Tobie, Twojemu Kościołowi i swojemu
            powołaniu, aż do ostatniej chwili swego życia. Amen
    • mader1 Re: hipochondria:) 09.04.09, 16:40
      o ! jaki przyjemny temat na Wielki Czwartek wink))))
      No tak, kler ma tyle wad i grzechów, że hipochondria akurat wydaje
      mi się najmniej szkodliwym wink)))
      Nie, nie zaobserwowałam tego, ale nic dziwnego - nie jestem
      lekarzem. Skupiam się na razie na tym, żeby nie zamęczać tychże
      swoimi chorobami wink))))
      W naszj przychodni rejonowej nie spotkałam jeszcze księdza - siostry
      nie mogłam, bo na naszym terytorium jedynie zjawiają się gościnnie.
      Nawet nie bedę pytać, bo niby z iloma ksieżmi mają doświadczenie
      nasi lekarze rejonowi - czterema raptem ?
      A na wsi z dwoma i to o od wielu lat tymi samymi...
      Natomiast rozumiem, że hipochondycy,jak i matki histeryczki, które
      zamęczają prośbami o skierowania mogą zakłócać spokój lekarski smile))
      Na szczęście wśród drugiej grupy jest znacznie mniej kleru smile)) To
      już coś smile
      • isma Re: hipochondria:) 09.04.09, 17:12
        mader1 napisała:

        > o ! jaki przyjemny temat na Wielki Czwartek wink))))

        Prawda? Ale za to zaraz (jak pozmywam) dla rownowagi ja, ktora nie cierpie
        kleru, sprobuje zapuscic cos sympatycznego wink)).


        matki histeryczki, które
        > zamęczają prośbami o skierowania mogą zakłócać spokój lekarski smile))
        > Na szczęście wśród drugiej grupy jest znacznie mniej kleru smile)) To
        > już coś smile
        >

        Tak! I bylazby to jedna z podstawowych zalet tej grupy (w tym rozumieniu jedna
        ogromna zalete ma tez Radio Maryja - dobre przepisy kulinarne tam daja)?
        • mamalgosia Re: hipochondria:) 09.04.09, 18:28
          isma napisała:

          >
          > Prawda? Ale za to zaraz (jak pozmywam)
          nie masz zmywarki?

          • isma Re: hipochondria:) 13.04.09, 20:12
            Nie. Meza mam (a on ma mnie). Jedno zmywa, drugie mu czyta. Zadna zmywarka nie
            ma takiej funkcji.
        • mader1 Re: hipochondria:) 09.04.09, 19:10
          > Tak! I bylazby to jedna z podstawowych zalet tej grupy (w tym
          rozumieniu jedna
          > ogromna zalete ma tez Radio Maryja - dobre przepisy kulinarne tam
          daja)?

          Nie, nie jedyna smile))) Zawsze mają kłopot z zamknięciem Pana w
          Ciemnicy... ( w sensie - kluczyk nie pasuje, zamek się zacina, nie
          chce się zamknąć z powrotem )))) To jest zaleta tego rodzaju, że
          gdyby wystąpiła w tamtych czasach, nie byłoby problemu z
          hipochondrią wink)))

          No... nasz proboszcz jest tak pracowity, że nawet jakby się
          pozwierzał lekarce z problemów zdrowotnych, nie zmieniłoby to mojego
          zdania o nim wink))) Zresztą... czy on chorował ? Kompletnie nie
          wiem smile))
          Siostrami w przedszkolu przełożona też nieźle zarządza. Są zawsze w
          pracy ( może jeden dzień opuszczają w roku)
      • mamalgosia Re: hipochondria:) 09.04.09, 18:25
        A ja lubię kler - co już pisałam nie raz i potwierdzamsmile

        Właśnie też tego dotychczas nie wiedziałam, no bo niby skąd. Ale
        przypominam sobie, jak mój Przyjaciel - ksiądz - narzekał na
        gorączkę (miał goraczkę, katar i kaszel i uważał, że umiera - ale
        wiązałam to raczej z płcią niż ze święceniami).

        A ta koleżanka nie mówiła tego w tym sensie, że zakłócają oni spokój
        lekarski, tylko że rozweselają jej smutne lekarskie dnismile
    • mamalgosia acha, jeszcze coś 09.04.09, 18:27
      I siostry zakonne ledwo przekroczą próg gabinetu, to zaraz zdejmują
      te czepki-welony, nawet jeśli przychodzą z problemem na nodzesmile Bo u
      lekarza wolnosmile))
      • sion2 z mojego doswiadczenia... 09.04.09, 18:49
        ... ale zaznaczam ze sie poruszam wsrod ksiezy ktorzy serio traktuja
        swoje powolanie - to sie nie pokrywa a wrecz obserwuje karygodne
        niedbanie o swoje zdrowie. Moj kierownik duchowy konczy kazda
        chorobe prawie w szpitalu na dozylnich antybiotykach gdyz jesli
        leczy sie w domu zawsze znajdzie sposob zeby zrobic "tylko" cos tam
        mimo choroby w calej pelni. Oczywiscie jak ma 40 C goraczki to lezy
        ale wystarczy pierwszy dzien z 37 zamiast 40 i juz "wychodzi tylko
        na chwile" badz przyjmie "tylko jednego penitenta". Do
        nieprzyjechania do mnie gdy leżę nie zmusi go ze on ma wlasnie
        zapalenie oskrzeli i powinien leżec ale to że "rozmawiał z lekarzem
        i istnieje ryzyko że mnie zarazi więc nie przyjedzie". I tak w
        kółko. Normalne przeziębienie to dla niego żaden powód żeby sie
        leczyc sad.
        Z kolei moja ciocia zakonnica przejawia inna skrajnosc. Ma sporo
        dolegliwosci takich srednio powaznych ale wymagajacych leczenia i
        stalej kontroli. Ona jest pracoholiczką ale w taki sposob że uwaza
        iz skoro ona sie zle czuje, ma za wysokie cisnienie czy krwtotoki z
        nosa itd i mimo tego pracuje 10 godzin na dobe - to kazdy moze tak
        jak ona. jesli ja sie skarżę na cokolwiek, jej zdaniem powinnam
        powiedziec sobie "alleluja i do przodu" a wszystko samo zniknie.

        Moim zdaniem zakonnice i ksieza to grupa ludzi ktorzy jesli nie
        traktuja powolania serio, nie wydaja siebie dla innych coraz
        radyklaniej na wzor Chrystusa to niestety w sposob naturalny coraz
        mocniej krecą sie sami wokół siebie...
        • mamalgosia Re: z mojego doswiadczenia... 10.04.09, 10:22
          Chyba bałabym sie takich uogólnień
    • minerwamcg Re: hipochondria:) 11.04.09, 14:27
      Może dlatego, że ksiądz nie ma żony, która by mu powiedziała "daj
      spokój, banalna sraczka, ugotuję ci ryżu, to przejdzie" albo "biedny
      miś, nie wychodź dzisiaj nigdzie, masz tu herbatę z malinami, jak
      nie przejdzie, to poproszę mamę, żeby ci postawiła bańki" (pokażcie
      mi chłopa, który na perspektywę stawiania baniek przez teściową nie
      ozdrowieje w mgnieniu oka), albo zgoła "daj, pocałuję i nie będzie
      bolało".

      No niestety, taka natura człowieka, że czasem potrzebuje być
      dopieszczony. Jak nie uczuciowo, to chociaż medycznie. Moja ciotka,
      stara panna, lubiła chodzić do dentysty - przynajmniej ktoś się nią
      zajął, dotknął, zaopiekował...
      • mamalgosia Re: hipochondria:) 11.04.09, 16:38
        Może rzeczywiście rzecz w trzeźwym spojrzeniu współmałżonka?

        A co do dopieszczania, to obawiam się, że tego czasem księżom nie
        brakuje
    • a_weasley Od strony księży sprzed półwiecza 11.04.09, 19:35
      Na plebanii stryja była książka "Urbanitas sacerdotalis", coś a la
      poradnik savoir vivre dla księży, wydana za wszesnego Gomułki.
      We fragmencie "U lekarza" radzono księdzu m.in.:
      "...opisać swoje dolegliwości kompletnie, lecz zwięźle, nie
      roztkliwiając się nad sobą (do czego podobno księża mają skłonność)".
      Jest to, podkreślam, tekst pisany przez księdza do księży.
      Czy stryj ma, nie wiem - mnie się ze swych dolegliwości nigdy nie
      zwierzał, a rodziców chwilowo nie mam jak spytać.
      • mamalgosia Re: Od strony księży sprzed półwiecza 12.04.09, 19:26
        no patrzcie, patrzcie!smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka