18.04.09, 09:24
Wstąpiłam do sklepu z odzieżą na wagę - pogoda się zmienia, Dzieci
jakoś podejrzanie szybko rosną, pora na zakupienie tysiąca koszulek
i tysiąca letnich spodenek. Były w tym sklepie dwie panie, w wieku
na oko pod 30tkę. Przymierzały powybierane przez siebie ciuchy,
zaśmiewając się przy tym do łez (przyznam, że i ja się uśmiałam). I
słyszę taki dialog:
- Co byśmy zrobiły bez tego lumpeksu? Gdzie byśmy przychodziły do
południa?
- No, gdzie my byśmy przychodziły pięć razy do południa? ha ha ha
- Po południu to jeszcze baby wyjdą na ławkę przed blok, to jest co
robić, ale do południa nuda

Po pierwsze zastanowiło mnie, jak to może być, że kobiety w tym
wieku się nudzą. Żadnej pracy? Obowiązków domowych? Dzieci? Hobby?

No, ale to ich sprawa. Moją sprawą jest to, jak JA wykorzystuję dany
i zadany mi CZAS. Ten, na który czekam z utęsknieniem; ten, który
sobie planuję; ten, który planują mi inni i nie mam na to wpływu. A
jak nie cierpię gdy ktoś mi marnuje czas! (a bywa i tak - np
konferencja o czymś co doskonale wiem, 3 godziny bite). Czas ten, w
którym zostałam postawiona. Jak go wykorzystuję?
No, nie do końca jestem zadowolona z efektów przemyśleń.

A jak Wy uważacie: czy wykorzystujecie dany Wam czas dobrze?

Moze ktoś zna myśl o Ojcu Czasie - który kładzie na swoich dzieciach
swe ręce - ciężkie dla tych, którzy wykorzystywali go źle? (może
Dickens, ale nie umiem sobie przypomnieć).

A właśnie: czy oprócz rozliczenia z czasu przed Najwyższym,
uważacie, że złe wykorzystywanie czasu mści się już na ziemi?
Obserwuj wątek
    • k_j_z Re: Czas 18.04.09, 09:42
      bardzo fajny wątek mamałgosiu, ale nie mam teraz czasusmile
      • mamalgosia Re: Czas 18.04.09, 12:38
        Eee, masz czas, tylko używany na coś innegosmile)
    • sulla Re: Czas 18.04.09, 09:47
      No to Mamalgosiu dałaś mi czas do przemyśleń.

      Ja teraz nie mam dużo "wolnego" czasu. Ale i tak często mam wrażenie, że czas
      ucieka mi przez palce. Marnuję go głównie w ten sposób, że nie jestem obecna w
      tym, co robię. Bez przerwy myślę o przeszłości (już nie moja) albo przyszłości
      (jeszcze nie moja). A przez to tracę "tu i teraz", jedyny realnie dany mi czas.

      Ale nie jest źle, bo są osoby, które umieją przywrócić mi mój czas - to jest
      moja córka i mój mąż, i moi bliscy i przyjaciele. Zwłaszcza kiedy jestem z Małą,
      czuję co to znaczy być tu i teraz. Niby nie robimy nic szczególnego - ot turlamy
      się po podłodze i się chichramy, ale właśnie wtedy czuję, żę żyję naprawdę i że
      dobrze wykorzystuję mój czas.

      I tak sobie postanawiam, że muszę się nauczyć tego tu i teraz, że muszę być
      bardziej obecna we wszystkim co robię. Nawet jeśli zmywam "statki" (piękne,
      zapomniane wyrażenie, nie? zmywać statki! smile ) albo dłubię nędzny scenariusze
      szkolenia z bhp -po prostu robić to co robię ze świadomością, że to jest właśnie
      MÓJ CZAS.
      • mamalgosia Re: Czas 18.04.09, 12:46
        sulla napisała:


        > Ja teraz nie mam dużo "wolnego" czasu. Ale i tak często mam
        wrażenie, że czas
        > ucieka mi przez palce.
        Wiesz, ja nawet nie chciałam pisac o tym, czy mamy wolny czas, czy
        jesteśmy zabiegani. W danym momencie każdy z nas coś robi (ja np
        teraz piszęsmile i jem, niestety więcej czynności nie potrafię
        wykonywać - czyli mieszanie zupy i robienie na drutach odpada) - i
        pytanie "czy to co robię TERAZ jest dobrym wykorzystaniem czasu?". I
        powtórzenie sobie tego pytania milion razy w ciągu dnia. Jakie
        byłyby odpowiedzi. Wróciłam z zakupów, oczy mi się zamykają po nocy
        z dwoma charczącymi - więc uznałam, ze chwila relaksu wskazana.
        Zakupy też były obowiązkowe. Więc na razie nie ma poczucia
        marnowania czasu. Ale w łazience rano za długo się guzdrałam...

        >Marnuję go głównie w ten sposób, że nie jestem obecna w
        > tym, co robię. Bez przerwy myślę o przeszłości (już nie moja) albo
        przyszłości
        > (jeszcze nie moja).
        No ależ miałabym ochotę to podkreślić!!!
        Marnuję go w ten sposób, ze nie jestem obecna w tym co robię!! Jakże
        często i ja to robię! Zbyt, zbyt często!


        Myślę o tym BHP. Może musisz, może lubisz. Ale jak dobrze
        wykorzystać czas, robiąc to, co się uważa za bezsensowne z każdego
        punktu widzenia? Niech przykładem będzie przytoczona przeze mnie
        konferencja. Idę bo muszę. W domu mnóstwo rzeczy do zrobienia,
        dzieci nieukochane, pieniądze znikają (bo albo niania musiała być
        extra, albo mąż bierze urlop), a ja siedzę i słucham czegoś co
        doskonale wiem albo co mnie nie interesuje w ogóle i co nie jest mi
        potrzebne. I nawet książki nie można poczytać. Jak usensownić taki
        czas?
        • sulla Re: Czas 18.04.09, 14:05
          Z tym bhp i innymi szkoleniami to mam o tyle dobrze, że na tym zarabiam. Choć
          często nie lubię - zależy z czego to szkolenie - a czasem wydaje mi się to wręcz
          bezsensowne, to jednak marnowanie czasu to nie jest.
          Ale konferencja - no tu bym miała zagwozdkę. Bo w istocie, jak taki czas usensownić?
          Może wykorzystać go na naukę "nie nierobienia"? Jak w korku - siedzisz i myślisz
          "nic nie robię, nic nie muszę robić, po prostu jestem. I to też jest dobre".
          • mamalgosia Re: Czas 18.04.09, 14:35
            sulla napisała:

            > Z tym bhp i innymi szkoleniami to mam o tyle dobrze, że na tym
            zarabiam.
            O, chyba wypłynął kolejny aspekt: "Czas to pieniądz"smile)
            Wiesz, czasem gdy patrzę na efekty mojej pracy (tzn na ich brak), to
            sobie myślę, że to zupełnie bez sensu. Czy to, że na tym zarabiam
            usensownia te 45 minut? No wiec dla mnie tak. Ale czy ten sens idzie
            w parze z dobrze wykorzystanym czasem? Hmmm... Tu chyba uczniowie
            mają większy zgryz - bo różnie mogą wykorzystać czas spędzony na
            lekcji, moga z tego wziąć dla siebie wiele, a mogą to zmarnotrawić.
            Ja daję najwięcej ile w danym momencie, w danej klasie się da. To
            chyba jednak bilans wykorzystania czasu pracy wychodzi u mnie na
            plus - pod względem moralnym. Bo "wartość dodana" to nie wiem czy
            jest


            > Ale konferencja - no tu bym miała zagwozdkę. Bo w istocie, jak
            taki czas usenso
            > wnić?
            > Może wykorzystać go na naukę "nie nierobienia"? Jak w korku -
            siedzisz i myślis
            > z
            > "nic nie robię, nic nie muszę robić, po prostu jestem. I to też
            jest dobre".
            W korku oczywiście też mam poczucie marnowania czasu. Ale
            przynajmniej czuję, że dokądś zmierzam. Że to środek do uzyskania
            pewnego celu.


            >
        • isma Re: Czas 18.04.09, 16:27
          mamalgosia napisała:

          a ja siedzę i słucham czegoś co
          > doskonale wiem albo co mnie nie interesuje w ogóle i co nie jest mi
          > potrzebne. I nawet książki nie można poczytać. Jak usensownić taki
          > czas?

          U mnie taki czas sie nazywa "przeglad zarzadzania" ;-(((. Nienawidze.
          No, ale w tym czasie np. robie w pamieci przeglad lodowki (co sie konczy, co sie
          bedzie gotowalo jutro/pojutrze, co trzeba kupic). Logistyka pracowa - co na
          ktorym biurku albo w ktorym wydziale, na co jest juz termin, a co moze poczekac.
          Logistyka domowo-towarzyska. W ostatecznosci zabawy umyslowe w slowniczki
          tematyczne w jezykach obcych wink)).
          • mamalgosia Re: Czas 18.04.09, 19:04
            No tak, czyli robimy to, co robi lekarz, gdy nie ma pacjentów:
            zabija czassmile
    • ula27121 Re: Czas 18.04.09, 11:43
      mamalgosia napisała:


      > A właśnie: czy oprócz rozliczenia z czasu przed Najwyższym,
      > uważacie, że złe wykorzystywanie czasu mści się już na ziemi?


      Myślę, że bardzo się mści. Nie zawsze ale często. Jak się ktoś obija zamiast
      uczyć, to potem ma większy problem, żeby na czynsz zarobić....Chyba, że zbyt
      powierzchownie podeszłam do tematu?
      • mamalgosia Re: Czas 18.04.09, 12:47
        smile No tak, jak poleżę cały dzień w łóżku, to hałda rzeczy do
        prasowania nei zmalejesmile a to zemsta okrutna
      • minerwamcg Re: Czas 18.04.09, 13:15
        ula27121 napisała:

        > Jak się ktoś obija zamiast
        > uczyć, to potem ma większy problem, żeby na czynsz
        > zarobić....Chyba, że zbyt powierzchownie podeszłam do tematu?

        Obawiam się, że tak... W bajeczkę, że intensywność nauki przekłada
        się na wysokość późniejszych zarobków dzieci przestają wierzyć
        gdzieś około starszaków w przedszkolu.
        • verdana Re: Czas 18.04.09, 13:18
          I co gorsza słusznie...
          Mam mieszane uczucia co do wykorzystywania czasu - obie skrajnosci,
          tzn, nie panowanie nad czasem, obijanie się caly dzień i całkowite
          zorganizowanie, tak aby kazda minuta byla sensownie wykorzystana,
          wydaja mie sie równie złe i niszczace dla czlowieka.
          Niestety, widze taka tendecje w "dobrych rodzinach" - aby dziecko
          wykorzystywalo pozytecznie caly swoj czas. I widze spustoszenia,
          jakie to czyni w dzieciach, niestety. O ile kazdy dostrzega
          niebezpieczenstwo przeciekania czasu przez palce, to tego drugiego -
          mało kto.
          • sulla Re: Czas 18.04.09, 14:07
            O tak, mało kto docenia umiejętność "bycia" po prostu. Że można tak czasem
            siedzieć i patrzeć przez okno i obserwować ptaki. Niby nic nie robisz, a jednak
            robisz dla siebie bardzo dużo.
            Tylko kto o tym teraz pamięta?
          • mamalgosia Re: Czas 18.04.09, 14:36
            verdano, ale nie chodzi w moim wątku o zapełnienie czasu. Chodzi o
            dobre wykorzystanie. To trochę głębiej, bo w sumieniu
        • mamalgosia Re: Czas 18.04.09, 14:35
          no, minerwo, przekona Cię Marysia, że wcześniejwink
          • minerwamcg Cytat a propos :) 18.04.09, 15:31
            – Mama, my jesdeśmy biedni? – spytał kiedyś Młody spod biurka, na
            którym aktualnie robiłam jakąś korektę.
            – Nie jesteśmy – odparłam zgodnie z prawdą. Pojęcie „biedny” w mojej
            prywatnej encyklopedii miało całkiem inną definicję niż ta oficjalna.
            – Ale my nie mamy piniondzóf – ciągnął temat Młody, wówczas w
            poważnym wieku lat czterech i pół.
            – Mówi się: pieniędzy – poprawiłam, jednocześnie wstawiając
            brakujący przecinek.
            – Nie mamy piniędzy – zgodził się Młody. – Darek mówi, ze jesdeśmy
            biedni.
            – Powiedz Darkowi, że masz w domu trzy tysiące pięćset dwadzieścia
            osiem książek i nie jesteś biedny. To on jest biedny, bo nie ma tyle.
            Należało podbudować Młodemu poczucie wartości, a nic prócz książek
            nie wchodziło w rachubę. Jego zabawkowy majątek mieścił się w dwóch
            kartonach po piwie Tyskie, a moje zaplecze finansowe w pudełku od
            zapałek. Następnego dnia Młody z podwórka wrócił z rozbitym nosem.
            – Powiedziałem – zawiadomił mnie urażonym tonem. – A on mi psywalił.
            – A co ty na to?
            – Tes mu psywaliłem!
            Tamtego wieczora pokazałam Młodemu blok z krav magi, literę J jak
            Jeremi i zaczęliśmy po raz trzeci czytać „Harry’ego Pottera i Kamień
            Filozoficzny”.
            Mój syn rósł na intelektualistę-twardziela.

            Ewa Białołęcka, Wiedźma.com
        • ula27121 Re: Czas 18.04.09, 18:24
          minerwamcg napisała:

          >
          > Obawiam się, że tak... W bajeczkę, że intensywność nauki przekłada
          > się na wysokość późniejszych zarobków dzieci przestają wierzyć
          > gdzieś około starszaków w przedszkolu.
          >

          Przepraszam Nie chciałam się rozpisywać. To był taki skrót, żeby sens przekazać.
          Następnym razem będę bardziej szczegółowa.
          • minerwamcg Re: Czas 18.04.09, 19:39
            Wiesz, na pewnym etapie uproszczenia to może być prawda.
            Tym niemniej co zrobić z młodym człowiekiem, który doskonale wie, że
            jako zbrojarz-betoniarz po zawodówce zarobi więcej, niż doktor
            filozofii? smile Ale dla przypadku zawodowego konsumenta "Arizony"
            żyjącego z zasiłków opieki społecznej może to być prawda, z
            pewnością.
            • ula27121 Re: Czas 18.04.09, 20:10
              Nie, nie. Masz rację. Ten mój przykład średnio trafiony. Mamalgosia lepiej
              ujęła to o co mi chodziło, przykład prasowanie lepszy.
    • maika7 Re: Czas 19.04.09, 06:37
      > A jak Wy uważacie: czy wykorzystujecie dany Wam czas dobrze?

      eee... a co to znaczy dobrze wykorzystywac czas?
      czasem mam poczucie, że mogłabym ten czas wykorzystywac bardziej
      twórczo, ale... ale wykorzystuję tak, jak potrafię, żeby miec
      poczucie, że dzielę go pomiędzy potrzebujacych mojego czasu (jak
      fajnie, ze Tacy są smile a siebie.
      Podejscie do czasu zmienia mi sie z czasem. Chyba najtrudniej
      zaakceptowac mi to, ze niezaleznie od tego ile bym go dostała, to
      ciagle mi go za malo. Mam pomysly na wykorzystanie kilku, ba, moze
      kilkunastu stastycznie srednich żyć smile) Ale poniewaz mam go za
      mało, to staram sie smakować go a nie "probowac dogonic" wink

      > A właśnie: czy oprócz rozliczenia z czasu przed Najwyższym,
      > uważacie, że złe wykorzystywanie czasu mści się już na ziemi?

      Przede wszystkim. Od tego, jak przeżywamy "tu i teraz" zalezy
      teraźniejszość i przyszłość nasza i naszych Najblizszych.

      M.
      • mamalgosia Re: Czas 19.04.09, 08:59
        Tak w ogóle, to cieszę się, że Cię widzęsmile

        maika7 napisała:
        > eee... a co to znaczy dobrze wykorzystywac czas?
        Wiesz, właśnie celowo nie chciałam precyzować. Niech to pozostanie w
        sumieniu a nie w zewnętrznej ocenie. Bo myślę, że tak w sobie to
        wiemy, czy w danej chwili dobrze ten czas wykorzystujemy, czy źle.
        Czy może w ogóle go nie wykorzystujemy, tylko zabijamysmile


        • maika7 Re: Czas 19.04.09, 09:19
          > Tak w ogóle, to cieszę się, że Cię widzęsmile

          smile no bo... czas wink


          > Wiesz, właśnie celowo nie chciałam precyzować. Niech to pozostanie w
          > sumieniu a nie w zewnętrznej ocenie. Bo myślę, że tak w sobie to
          > wiemy, czy w danej chwili dobrze ten czas wykorzystujemy, czy źle.
          > Czy może w ogóle go nie wykorzystujemy, tylko zabijamysmile

          nie wiem czy sumienie wystarczy smile
          bo co to w takim razie jest zmarnowany czas? czas zabijany?

          czy wystarczy, ze czujemy pewną równowage pomiędzy czasem dla siebie i czasem
          dla innych?
          i co to jest czas dla siebie? ten w wannie z książką? a może przy obieraniu
          ziemniakow, kiedy wykonujemy to mechanicznie, a mysli mogą sobie dryfować kędy
          im sie chce?

          Może czasem wystarczy zmienic optyke z "muszę" na chce i czas sie zmienia? z
          czasu zabijanego, zmarnowanego, na ten pozytywny, nasz?
          A moze w sumie tylko od tego, co w naszej głowie zalezy jaki to będzie dla nas
          czas. Korek. Możemy się wsciekać na sytuację, a mozemy wymyslic nowy wiersz,
          pogadać spokojnie z nastolatka/mamą/przyjacielem? itd...

          żeś z tym czasem otworzyła worek z pytaniami... wink)))
          • mamalgosia Re: Czas 19.04.09, 12:58
            maika7 napisała:

            > nie wiem czy sumienie wystarczy smile
            > bo co to w takim razie jest zmarnowany czas? czas zabijany?
            I znowu nie chciałbym precyzować. Ale ja to jakoś w sobie czuję.
            Może czasem zbyt ostro, może subiektywnie skrupulatnie, ale czuję:
            tak, ten czas zmarnowałam. I naprawdę nie da się powiedzieć, co
            wtedy robiłam, lub czego nie zrobiłam. Zresztą czasem ta sama
            czynność może być dobrym wykorzystaniem czasu, a czasem złym. Ojej,
            kręcęsmile)
            >


            > czy wystarczy, ze czujemy pewną równowage pomiędzy czasem dla
            siebie i czasem
            > dla innych?
            Myślę, że nie.


            > i co to jest czas dla siebie? ten w wannie z książką? a może przy
            obieraniu
            > ziemniakow, kiedy wykonujemy to mechanicznie, a mysli mogą sobie
            dryfować kędy
            > im sie chce?
            Zdecydowanie uciekam od wszelkiego definiowania. Sami wiemy, który
            czas był naprawdę dla nas. I też nie zawsze ta sama sytuacja
            powoduje to samo. Czasem spacer dla siebie, a czasem dla innych.
            Nie, nie chcę przykładów.
            A co do dryfowania myśli, to moje przekleństwo. No, dobra, dla
            osłabienia tego ostatniego słowa dodaję znaczekwink


            >
            > Może czasem wystarczy zmienic optyke z "muszę" na chce i czas sie
            zmienia? z
            > czasu zabijanego, zmarnowanego, na ten pozytywny, nasz?
            Nie wiem, być może masz rację. Mnie osobiście to nic nie daje


            > A moze w sumie tylko od tego, co w naszej głowie zalezy jaki to
            będzie dla nas
            > czas. Korek. Możemy się wsciekać na sytuację, a mozemy wymyslic
            nowy wiersz,
            > pogadać spokojnie z nastolatka/mamą/przyjacielem? itd...
            Maiko, toż o to jest główne pytanie tego wątkusmile)


            >
            > żeś z tym czasem otworzyła worek z pytaniami... wink)))
            Nietsety pytań ci u mnie dostatek. Tylko odpowiedzi deficytsmile
    • anndelumester Re: Czas 20.04.09, 20:22
      > A jak Wy uważacie: czy wykorzystujecie dany Wam czas dobrze?
      Nie wiem.
      Staram się go nie marnowac na ewidentne głupoty. Bo czym innym są
      drobne przyjemności i zasłużone leniuchowanie, imo, a czym innym
      bezsensowane czasu marnowanie.
      A poza tym po co marnowac czas, gdy brakuje czasu na tyle swietnych,
      interesujacych rzeczy i spraw smile
      > uważacie, że złe wykorzystywanie czasu mści się już na ziemi?
      oczywiscie wink mam podobne zdnie do zdnia uli27121
    • nati1011 Re: Czas 20.04.09, 21:34
      z czasem to ja mam od zawsze na bakier. Nie należę do osób najlepiej
      zorganizowanych i systematycznych. A ile razy się sprężę, to
      choroba - moja lub dzieci - skutecznie mnie z tego zamiaru wybija sad

    • minerwamcg Re: Czas 20.04.09, 21:35
      Nie wiem. Słowo daję, nie wiem. A nie jest tak, żebym w ogóle nad
      tym nie myślała i dlatego problem nie istniał.
      Wydaje mi się, że cały czas jest mi jakoś tam potrzebny. Że
      potrzebuję i swojej pracy, i odpoczynku, i zabawy... Nie mam
      poczucia, że jakoś dramatycznie marnuję dni. Choć teraz, w ciąży, to
      mi się zdarzało smile
      • sulla Re: Czas 20.04.09, 22:03
        Minerwo, marnuj póki możesz smile
        Ja pamiętam, że szlag mnie trafiał, bo wszyscy mówili "śpij póki możesz", a ja
        w ciąży nie mogłam spać wcale (jakaś mega bezsenność). Skutek taki, że prawie
        wcale nie śpię już od 1,5 roku "smile Szał!
        • minerwamcg Re: Czas 21.04.09, 00:23
          Ee, żeby to się tak dało na zapas smile Pocieszam się, że ten pierwszy
          etap nie będzie taki straszny, bo spanie po kawałku, tu godzinkę tam
          dwie mamy opanowane - ja w ogóle zasypiam na trzy-cztery, a Arthur
          przerobił to na morzu smile
          • ekan13 Re: Czas 21.04.09, 22:27
            Z moich obserwacji wynika, że im więcej obowiązków mam na głowie, tym bardziej czas mi sprzyja...Jestem wtedy bardziej zorganizowana i mam lepiej wszystko poukładane.

            Mówią też, że czas leczy rany i w tym coś tkwi.
            Tęsknoty jednak czas niestety nie leczy, tęsknotę wzmaga...
        • mamalgosia Re: Czas 23.04.09, 13:42
          Znam to bardzo dobrze. I nienawidzę bezsenności, nie-na-wi-dzę!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka