Dodaj do ulubionych

Świata nie wolno się bać...

04.08.09, 11:22
Boicie się czasem świata, świata w którym mają dojrzewać Wasze dzieci ?
Myślicie o zagożeniach, problemach z jakimi się będą spotykać ? O "
współczesnej młodzieży" i " współczesnych małżeństwach" ?
" Świata nie wolno się bać, trzeba go ewangelizować" powiedział kardynał do
kapłanów.
info.wiara.pl/doc/305871.Kard-Hummes-Ewangelizowac-wspolczesny-swiat
Czy my też ?
Obserwuj wątek
    • maadzik3 Re: Świata nie wolno się bać... 04.08.09, 13:06
      Tak, czasem sie boje. I to nie dlatego ze uwazam ze staje sie coraz dzikszy. W
      wielu aspektach jest tak samo albo lepiej niz kiedys. Nie idealizuje czasu
      przeszlego (zwlaszcza jak mysle ze jestesmy pierwszym pokoleniem od co najmniej
      5 ktore uniknelo wojny lub zamordystycznego rezimu, mimo ze w rezimie sie
      wychowalismy (no, ale juz nie tym stalinowskim). A niektore pokolenia - np.
      moich dziadkow "zalapaly sie" na 2 wielkie wojny i stalinizmsad.
      Niemniej swiat (jak zawsze) niesie zagrozenia - rozne - i czasem sie boje.
      Pewnie tego czego rzesze innych rodzicow i to nie tylko z mojego pokolenia: ze
      nie nadaze za swiatem (np. technicznym) i to dlugo przed emerytura, ze strace
      kontakt z nastoletnim dzieckiem wychowywanym w zupelnie innych realiach (na
      razie kontakt mamy swietny, ale czasem i tak sie boje), ze wychowane w wielu
      miejscach, w multikulturowej i wielojezycznej spolecznosci (ktora uwazam za duzy
      plus) moje dziecko bedzie kiedys mialo problem z okresleniem wlasnych korzeni.
      Oczywiscie wielkiej destabilizacji ekonomicznej grozacej destabilizacja
      militarna tez sie boje. Jakos "dzisiejszej mlodziezy" sie nie boje. Uwazam ze
      mlodziez mamy wspaniala. W duzej czesci ciekawa swiata, otwarta, chetna do dania
      czegos z siebie (tyle ich na woluntariatachsmile). Oczywiscie jest grupa mlodych
      ludzi kolo ktorych czasem nieprzyjemnie sie przechodzi. Zawsze byla. I pewnie
      zawsze bedzie. Ale generalnie w tej materii jestem optymistka. I mimo optymizmu
      czasem sie roznych rzeczy boje. Ale mysle ze jest to wpisane w zycie czlowieka
      (ta niepewnosc), ze walka - w tym moze zwlaszcza z samym soba - o zachowanie
      tego w co sie wierzy, co uwaza za wazne, w przejscie kazdego dnia zycia w sposob
      mozliwie dobry - jest integralna czescia czlowieczenstwa. I, podobnie jak w
      poszukiwaniu Bozej laski (tej "drogiej" uzywajac nomenklatury Bonhoeffera) nie
      ma tu latwych odpowiedzi i oczywistosci. Moze lepiej. Spotkalam sie kiedys z
      wypowiedzia mlodego, utalentowanego teologa, ktorego zdanie cenie, ze pelne
      poczucie bezpieczenstwa na teaz i przyszlosc oraz dazenie do zapewnienia sobie
      tego wygodnego bezpieczenstwa przeciw wszystkim zagrozeniom sa grzechem. I nie
      chodzilo tylko (choc rowniez) o bezpieczenstwo materialne. Wiec niech tesknota
      za iluzorycznym swiatem w ktorym wszystko jest oswojone, bezpieczne, pozbawione
      wyzwan i poukladane pozostanie tesknota. Proby stworzenia takiego swiata raczej
      konczyly sie zle...
      • mader1 Re: Świata nie wolno się bać... 04.08.09, 13:44
        Ależ dużo przemyśleń... Wiesz, czego się bać...

        > Pewnie tego czego rzesze innych rodzicow i to nie tylko z mojego pokolenia: ze
        > nie nadaze za swiatem (np. technicznym) i to dlugo przed emerytura

        jakoś tego przestałąm się bać. Dzieci przychodzą do mnie ze swoimi sprawami,
        nowinkami i gdy widzą, ze mnie to interesuje, chętnie się dzielą... Dopuszczam,
        że w pewnych momentach to ja dzielę się z nimi - doświadczeniem, widzą, ale w
        innych one powoli stają się na swoim poziomie ekspertami. Na razie udaje się.

        ze wychowane w wielu
        > miejscach, w multikulturowej i wielojezycznej spolecznosci (ktora uwazam za duz
        > y
        > plus) moje dziecko bedzie kiedys mialo problem z okresleniem wlasnych korzeni.

        też bym się bała. Ale mamy przykłady, ze to się udaje - i zyski z
        wielokulturowości i świadomość korzeni smileCiekawe, jakie są na to pomysły, bo
        przecież jest na tym forum conajmniej kilka osób w takiej sytuacji...

        > Oczywiscie wielkiej destabilizacji ekonomicznej grozacej destabilizacja
        > militarna tez sie boje.

        ja też. Choć te myśli odganiam od siebie.

        Ale mysle ze jest to wpisane w zycie czlowieka
        > (ta niepewnosc), ze walka - w tym moze zwlaszcza z samym soba - o zachowanie
        > tego w co sie wierzy, co uwaza za wazne, w przejscie kazdego dnia zycia w sposo
        > b
        > mozliwie dobry - jest integralna czescia czlowieczenstwa. I, podobnie jak w
        > poszukiwaniu Bozej laski (tej "drogiej" uzywajac nomenklatury Bonhoeffera) nie
        > ma tu latwych odpowiedzi i oczywistosci.

        no tak...
    • maryanne22 Re: Świata nie wolno się bać... 04.08.09, 13:07
      " Świata nie wolno się bać"
      - Niby nie a jednak. Gdzieś tam w środku myślę o tym i chociaż
      staramy się z mężem pokazywać dzieciom co jest "dobre" a co "złe",
      to mając w pamięci własne dzieciństwo i okres dojrzewania, gdzieś
      tam zapala się iskierka niepewności, czy aby nic głupiego nie
      strzeli im do głowy.
      Ale stwierdziłam ostatnio, że robimy z meżem co możemy, aby
      dziewczyny "wyszły na ludzi"smile a reszta i tak w rękach Boga.
      • mader1 Re: Świata nie wolno się bać... 04.08.09, 13:47
        > to mając w pamięci własne dzieciństwo i okres dojrzewania, gdzieś
        > tam zapala się iskierka niepewności, czy aby nic głupiego nie
        > strzeli im do głowy.

        No i pewność właściwie, że nieraz coś głupiego strzeli im do głowy. Musi. Jak z
        tego wybrną ? Czy będą potrafili przy Bożej pomocy, według Jego drogowskazów ?
    • tonika80 Re: Świata nie wolno się bać... 04.08.09, 13:10
      Nie boję się świata, mam wewnętrzne przekonanie, że uda nam się
      wspólnie jakoś te największe zagrożenia ominąć. Na pewno nie poślę
      dziecka do zwykłej rejonówki bo tam chyba czycha najwięcej
      niebezpieczeństw. Ważne jest środowisko w jakim dziecko sie
      wychowuje-jeśli nasza rodzina i najbliższe otoczenie będzie ok, to
      myślę,że sie uda. Poza tym wychodzę z założenia , że jeśli żyje sie
      według zasad chrześcijańskich to żyje się łatwiej i jakoś sie to
      wszystko zawsze ładnie układa smile
    • ula27121 Re: Świata nie wolno się bać... 04.08.09, 13:36
      mader1 napisała:

      > Boicie się czasem świata, świata w którym mają dojrzewać Wasze dzieci ?
      > Myślicie o zagożeniach, problemach z jakimi się będą spotykać ? O "
      > współczesnej młodzieży" i " współczesnych małżeństwach" ?

      Tych rzeczy się nie boję. Boję się wojny.
    • ula27121 Re: Świata nie wolno się bać... 04.08.09, 13:41
      Za szybko wysłałam...

      mader1 napisała:

      > Czy my też ?

      Chyba też, choć tego się boję. Najbardziej boję się, że nie podołam. Bo mam
      przekonanie, że najważniejsze jest działanie- dawanie przykładu, świadczenie
      swoim życiem a nie słowem.
    • anik801 Re: Świata nie wolno się bać... 04.08.09, 13:52
      Boję się bardzo!Może nie tyle o swoją co o przyszłość mojego
      dziecka/dzieciwink Tyle jest zła,o którym ciągle się słyszy/czyta że
      coraz trudniej dostrzega się dobrosad Boję się czy ktoś nie skrzywdzi
      mojej córki.Najgorsze jest to,ze wychowujemy nasze dzieci na dobrych
      ludzi(przynajmniej staramy się),a potem ktoś tak łatwo może to
      zniszczyć. Syn mojej przyjaciółki(ona bardzo dobra i mądra kobieta)
      pije alkohol,ćpa,zmajstrował teraz dziewczynie dziecko i ma ja oraz
      to dziecko w nosie!Co przeżywają rodzice tej dziewczyny i ona sama?
      ok.mogła nie iść z nim do łóżka.Może po prostu się zakochała(bo
      ogólnie dziewczyna spookojna i miła,nie jakaś ciekawica).Może moja
      córka kiedyś się zakocha i popełni błąd?A jeśli trafi na takiego
      chłopaka?
      • tolka11 Re: Świata nie wolno się bać... 04.08.09, 14:01
        >Czy my też ?<

        Ano własnie my też. W domu, w pracy, na wypadzie z przyjaciółmi, na
        grilu. Ewangelizować czynem, postawą. A to sztuka jest.
        Ewangelizować, a nie indoktrynować.
        • kocianna Re: Świata nie wolno się bać... 04.08.09, 14:31
          Ja gdzieś (czy nie w Musierowiczowej) przeczytałam, że to, co od nas zależy -
          będzie dobre. Tyle możemy. Tyle zmienimy. I to już będzie bardzo dużo.
          • tolka11 Re: Świata nie wolno się bać... 04.08.09, 14:34
            No, u Musierowicz. Gabrysia to chyba powiedziała. Madre. I
            optymistyczne.
          • mader1 Re: Świata nie wolno się bać... 04.08.09, 14:45
            tak, u Musierowicz. Tego strachu trochę jest, skoro nawet Gabrysia się bała
      • chrust5 Re: Świata nie wolno się bać... 04.08.09, 17:30
        Szczerze mowiac, boje sie. Glupio mi jakos z tego powodu, bo nasze
        starsze dzieci dopiero przedszkole rozpoczynaja... I, choc moze to
        dziwnie zabrzmi, bardziej chyba sie boje, ze one komus zrobia
        krzywde (zwlaszcza po jakichs medialnych doniesieniach), niz ze im
        ktos. Maz uspakaja, ze robimy co mozemy, a Opatrznosc tez nie
        zasypia gruszek w popiele, ale i tak zdarza mi sie bac. Mam
        poczucie, ze bardzo wazne jest srodowisko, bedziemy dzieci w nie
        wprowadzac (i juz wprowadzamy zreszta), o szkole jeszcze nie
        myslimy, przedszkole normalne. Lekow przed brakiem tozsamosci czy
        wojna nie mam.
        • ula27121 Re:nie na temat. 05.08.09, 07:28
          chrust5 napisała:

          nie
          > zasypia gruszek w popiele,

          Zainspirowani tym powiedzeniem zasypaliśmy ostatni gruszki popiołem z ogniska.
          Przepyszne!!! Polecam. Rozpływały się w naszych ustach a my razem z nimismile
    • mama_kasia Re: Świata nie wolno się bać... 04.08.09, 16:02
      Nie jestem w stanie ogarnąć człowieka, który na ziemi jest już
      tyle lat. Skupiam się na tym, co jest teraz (tak przynajmniej
      się staram wink Nie wiem, czy jest gorzej, straszniej. Takie zresztą
      rozważania chyba niewiele by mi dały. Dzieci usamodzielnić
      się muszą, i to w tych konkretnych warunkach. Pan Bóg nie zrobił
      im na złość i nie wsadził je w czasy trudniejsze niż np. ja miałam.
      Każdy czas ma swój trud.

      Tak, świat trzeba ewangelizować, ten świat koło mnie; tak, jak
      Bóg mi dał, z takimi zdolnościami, darami. Więc pytam Go: co
      chciałbyś, aby dzisiaj zrobiła?

      A wczoraj przyszła mi taka refleksja. Dobrze, że te nasze dzieci
      w Triduum Paschalnym w pełni uczestniczą, że jest rok kościelny,
      że powtarzają sie te wydarzenia, że "dobrze będzie, jeśli tak będą
      trwać".
    • sulla Re: Świata nie wolno się bać... 04.08.09, 20:56
      Ja chyba o tyle nie jestem dobrym przykładem, że ja się boję nieustannie i
      wszystkiego. Boję się świata, że hej! Ale każdy kij ma dwa końce - gdy już boję
      się tak, że dochodzę do ściany, spotykam tam Boga, który mówi mi "Twój strach
      niczego nie zmieni i w niczym Ci nie pomoże. Rób to co masz robić najlepiej, jak
      potrafisz, a resztę zostaw mnie. I nie bój się, że zaboli - ból jest normalną
      częścią życia".

      Są też rzeczy, których się boję tak bardzo, ze nie mogę o nich myśleć - tak
      bardzo boję się np. wojny. Ale wiem też, że rację miała Gabrysia Borejko, i tej
      wersji się będę się trzymać smile
      • mama_kasia Re: Świata nie wolno się bać... 04.08.09, 21:30
        A to jest mi bliskie...

        > ja się boję nieustannie i
        > wszystkiego.

        I to też...

        > Są też rzeczy, których się boję tak bardzo, ze nie mogę o nich myśleć - tak
        > bardzo boję się np. wojny.

        A jednak ten strach nie paraliżuje. Na pewno "dzięki Bogu".
        Nawet ten, co boi się wszystkiego, potrafi być odważny.
      • mamalgosia Re: Świata nie wolno się bać... 23.08.09, 14:40
        sulla napisała:
        Ja chyba o tyle nie jestem dobrym przykładem, że ja się boję
        nieustannie i
        wszystkiego.
        Ha! to tak jak i jasmile

        Ale powiem szczerze, że świata się boję mniej niż ludzi. Tzn tego
        ogólnego świata mniej niż konkretnych ludzi.
    • mader1 Re: Świata nie wolno się bać... 05.08.09, 00:33
      fragment Mateusza trochę pomaga
      25 Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co
      macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie
      znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? 26 Przypatrzcie się
      ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec
      wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? 27 Kto z was
      przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę* dołożyć do wieku swego życia?
      28 A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu,
      jak rosną: nie pracują ani przędą. 29 A powiadam wam: nawet Salomon w całym
      swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. 30 Jeśli więc ziele na
      polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa,
      to czyż nie tym bardziej was, małej wiary? 31 Nie troszczcie się więc zbytnio i
      nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać?
      32 Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że
      tego wszystkiego potrzebujecie. 33 Starajcie się naprzód o królestwo <Boga> i o
      Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. 34 Nie troszczcie się
      więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie.
      Dosyć ma dzień swojej biedy*.
    • szymama Re: Świata nie wolno się bać... 05.08.09, 14:21
      ze wychowane w wielu
      > miejscach, w multikulturowej i wielojezycznej spolecznosci (ktora
      uwazam za duz
      > y
      > plus) moje dziecko bedzie kiedys mialo problem z okresleniem
      wlasnych korzeni

      Ja sie tego nie boje. Moje dzieci sukcesywnie poznaja korzenie
      wlasnej rodziny. Ogladaja z nami zdjecia, znaja swoich kuzynow,
      wujkow, ciotki. Poznaja historie Polski. robujemy integrowac sie ze
      spolecznoscia polska, chadzamy od czasu do polskiego kosciola, a
      Swieta spedzamy tylko w polskim kosciele. Dzieci mowia po polsku
      (troche juz smiesznie ale mowia), czytaja i pisza. No dobra, jeden
      dziec na razie, drugi za mlody wink
      Nie boje sie o korzenia Ciesze sie, ze zyje w welkim
      kosmopolitycznym miescie, ma przyjaciol z roznych stron swiata,
      poznaje ich kultiure.
      Czego sie boje? Najbarzdiej tego, ze kiedys moga spokojnie wracac do
      domu a ktos wsadzi im noz w plecy ...przez przypadek. Tego wlasnie
      najbardziej. Nad innymi lekami staram sie panowac.
    • otryt Re: Świata nie wolno się bać... 22.08.09, 17:58
      mader1 napisała:

      > Boicie się czasem świata, świata w którym
      > mają dojrzewać Wasze dzieci ?

      Nie boję się. Uważam, że ten świat jest znacznie lepszy niż był w XIX
      wieku (dalej moja pamięć historyczno-rodzinna nie sięga), lepszy niż
      w okresie międzywojennym, lepszy niż w czasach stalinowskich, lepszy
      niż za Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego. Może to głupie co powiem, ale
      uważam, że jest w tym bardzo duża zasługa Jana Pawłą II. On wymodlił
      nam taki świat, on wyprostował wiele spraw z historii, potwornie
      zapętlonych od początku historii. On oddawał sprawiedliwość ludziom
      pokrzywdzonym, począwszy od biskupa Stanisława męczennika, poprzez
      haniebny proceder wyłapywania niewolników w Afryce w XV wieku,
      poprzez niewinne ofiary przeróznych licznych wojen i rewolucji i
      obłednych ideologii, będących źródłem tych nieszczęść, poprzez ofiary
      wyzysku ekonomicznego a skończywszy na bolesnym procederze aborcji.
      On przepraszał Boga i ludzi za grzechy Kościoła, za antysemityzm i
      podziały. On zostawił nam świat dużo lepszy niż był w roku 1920, gdy
      przyszedł na świat. Wykonał niebotyczną pracę. W pierwszych słowach
      swojego pontyfikatu uczył nas: "Nie lękajcie się!". A potem, gdy
      runęły mury zbrodniczego systemu, bez udziału żadnej dywizji
      (Chruszczow w latach 60-tych ironizował o sile papieża: "A ileż to
      papież ma dywizji?) uczył nas: "Bogu dziękujcie, Ducha nie gaście!"
      Mamy większą niż kiedyś troskę o środowisko , o ludzi
      niepełnosprawnych, najsłabszych, o los zwierząt. Jeśli porówna się to
      z minionymi latami.

      Ale świat nie będzie taki wiecznie. Jeśli nie będziemy pracować,
      zagospodarowywać wolności nam danej i zadanej, tak jak nas nauczał
      przez długie lata Jan Paweł II, jak nas naucza teraz jego następca,
      to możemy to wszystko utracić. Na to chciałbym szczególnie uwrażliwić
      moje dzieci. Wciąż należy powracać do Jego nauczania, pozostawił po
      sobie tak wiele.
      • verdana Re: Świata nie wolno się bać... 23.08.09, 11:18
        Nie boje się. Moge sie bać rzeczy konkretnych - wypadków,
        przestepczosci, chorob - ale nie swiata. jakos wszyscy sie teraz
        tego świata boja, zapominajac, ze sa jego częścia i że inni bojąc
        się świata - boja sie własciwie nas samych.
      • otryt Miłosierdzie Boże 24.08.09, 10:21
        Zapomniałem dodać niezwykle ważną rzecz, która odmieniła nasz świat,
        a mianowicie przedostanie się do świadomości wielu ludzi i
        świadomości Kościoła idei Miłosierdzia Bożego, przypomnianej przez
        Chrystusa za pośrednictwem św. Faustyny a upowszechnionej przez Jana
        Pawła II. O Miłosierdziu Bożym Pismo święte mówiło od dawna, jednak
        było ono jakby nieobecne w świadomości ludzi. Dawniejsze nauczanie
        Kościoła kładło główny akcent na sprawiedliwą karę, wielu ludzi
        przeżywało swoją wiarę w potwornym lęku. Po latach wyznają to we
        wspomnieniach. O tych lękach pisał Freud, pisali inni. Takie było
        nauczanie, takie wychowanie w rodzinach, taki był świat. Dziś kult
        Miłosierdzia Bożego promieniuje z krakowskich Łagiewnik na całą
        ludzkość.

        Pan Bóg potrafi przebaczyć bardzo wiele człowiekowi. Przebaczyłby
        również pewnemu wrażliwemu, religijnemu i łagodnemu 17-letniemu
        chłopcu, który w wypadku na polowaniu zastrzelił swoją młodszą
        siostrę. Pogodne dzieciństwo nagle się skończyło. Jak pisała św.
        Faustyna, największym sukcesem diabła, jest to, że człowiek uwierzy
        w to, że nie ma dla niego przebaczenia, nie ma żadnego ratunku,
        jest tylko potępienie i rozpacz. Jak może zachować się człowiek w
        rozpaczy mógł świat przekonać się już wkrótce. Ten człowiek uwierzył
        chyba w to, że skoro i tak będzie potępiony na wieki, to nie ma
        większego znaczenia, czy zabił niechcący jedną osobę czy w okrutny
        sposób zakatował miliony. Ktoś musiał mu taką myśl zaszczepić, dając
        początek spirali zła. Kto odgadł o kim piszę?

        Link kieruje do opisu tej tragicznej historii:


        www.magwil.lt/archiwum/2007/mag-10/paz-20.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka