No właśnie, jak to jest? Jestem osobą wierzacą i starającą się żyć
według zasad KK. Od małego jest mi wpajane, że człowiek wierzący to
patriota. Bóg, Honor, Ojczyzna.
Nie jestem patriotką. Nie kocham Polski (ani żadnego innego kraju),
czuję się człowiekiem, kobietą, nie Polką. Miłość do człowieka - jak
najbardziej, miłość do kraju-tego nie jestem w stanie pojąć. Życie
jest dla mnie wartością najwyższą toteż zabijanie/umieranie w imię
Ojczyzny-absurdalne.
Wydaje mi sie, że Kościół też wymaga od człowiek patriotyzmu. Jak to
jest naprawdę? Czy w Biblii jest coś na ten temat? Czy to połączenie
Kościół-Ojczyzna to tylko polska specyfika? jak wygląda to w innych
wspólnotach (np. Prawosławie, Protestantyzm) , w innych krajach
katolickich?
Wiem, pytań dużo ale nurtuje mnie to już od pewnego czasu.
I proszę, nie bulwersujcie się moim brakiem patriotyzmu. Jeśli
chcecie, możecie uznać to za swego rodzaju ułomność