Dodaj do ulubionych

Bary dworcowe

18.02.11, 21:15
Na każdej stacji kolejowej w dziurach, które rościły sobie pretensje do bycia miastem, na dworcach kolejowych funkcjonowały bary dworcowe.
Takie poczekalnie z bigosem, ciemnym piwem i flaczkami, smutne jak cały PRL.
Pamiętacie smutne i zazwyczaj cuchnące bary dworcowe?
23.
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Bary dworcowe 18.02.11, 21:57
      Bywało różnie. Zależało to nie tylko od roku, ale i od konkretnego dworca.

      Na początku lat 60-tych byłam w Nowym Sączu. I najlepsze obiady były w samoobsługowej knajpie na dworcu kolejowym. Najgorzej było w restauracji I kategorii w centrum miasta, bo tam właśnie pijak potrafił zwalić się mordą na stolik i wszystko, co na nim było. Nie mówiąc o kelnerach w tej I kategorii ruszających się jak muchy w smole.

      Oczywiście pamiętam też i inne bary na dworcach, zresztą do dziś namiętnie jeżdżę po Polsce komunikacją publiczną. I uważam, że jak ktoś nie poznał tych barów dworcowych (i niedworcowych zresztą też), to nie zna życia...
      • hajota Re: Bary dworcowe 19.02.11, 21:31
        > Bywało różnie. Zależało to nie tylko od roku, ale i od konkretnego dworca.
        >
        > Na początku lat 60-tych byłam w Nowym Sączu. I najlepsze obiady były w samoobsł
        > ugowej knajpie na dworcu kolejowym.

        Ja byłam tamże w połowie lat 60-tych i potwierdzam!
      • voxave Re: Bary dworcowe 15.01.12, 17:52
        Znam bary dworcowe poniewaz często jeździlam w delegacje pociągiem,autobusem....N iektore miały bardzo dobre jedzenie.Lubilam cynaderki w takich barach, ale nigdy sama ich nie gotowalam nie umiem :)
        • ewa9717 Re: Bary dworcowe 15.01.12, 21:46
          Ech, cynaderki... Czy jeszcze gdzieś je można zjeść?
          A sama robić nie próbuj. Ja próbowałam, ale pomimo rozlicznych moczeń i takich tam nie przebrnęłam przez zabójczo smrodliwe obgotowywanie.
          • voxave Re: Bary dworcowe 15.01.12, 23:31
            Ewa----kiedys raz jedyny chcialam takie danie ugotowac--nie moglam sie pozbyc przykrego zapachu----dobrze ze mialam psa dalmatyńczyka----zeżarł nereczki z przyjemnością.
            Cynaderki sa, a jakże w jadłodajniach, ale od wielu lat nie chodze na publiczne jedzonko pozdrawiam :)
          • minerwamcg Re: Bary dworcowe 30.01.12, 22:11
            Ewa, jak będziemy jednocześnie w Krakowie, musimy się umówić - namówię mamę, żeby ugotowała, a Ty wpadniesz... np. pożyczyć "Wszystko czerwone" - i zostaniesz poczęstowana :) Zaiste, jest pożywienie pomniejszych bóstw na Olimpie (bo tylko one wiedzą, co dobre).
    • wirujacypunkt Re: Bary dworcowe 18.02.11, 23:17
      Najczęściej jednak te bary był okropne, brudne, obskurne, wstrętne.
      • tamsin Re: Bary dworcowe 18.02.11, 23:59
        pamietam, ze czasami przy dlugim czekaniu na opoznione pociagi szlismy cala rodzina do takiego baru zeby napic sie goracej herbaty. Jeden taki moment utkwil mi w pamieci, jak starsza para jadla w barze rosol lub zupe przypominajaca rosol. Facet chyba ze trzy kromki chleba porwal na kawalki i namoczyl w tej zupie i tak ja jadl. Nigdy przedtem nie spotkalam sie z czyms takim i pamietam, ze glosno wypytywalam sie mamy co on robi a ona mnie na sile uciszala. Mialam moze z piec lat.
      • minerwamcg Re: Bary dworcowe 30.01.12, 22:35
        Bez przesady. Ten na dworcu autobusowym w Tarnowie robił wrażenie całkiem sympatyczne., a na kolejowym tamże była nawet restauracja., z czystymi szybami i obrusami raz na jakiś czas jednak pranymi...
    • asdaa Re: Bary dworcowe 19.02.11, 13:16
      Czasem w takim obskurnym smierdzącym barze w jakiejś pipidówie serwowano przepyszne niedostępne gdzie indziej dania. Były tak wyśmienite, że nawet paskudna sceneria nie była w stanie odebrać apetytu.
      • horpyna4 Re: Bary dworcowe 19.02.11, 13:43
        Też się z tym spotkałam. Należało się przemóc i wejść do środka, a potem było niebo w gębie.
        • artjomka Re: Bary dworcowe 19.02.11, 17:17
          Moje jeszcze jako-tako przywolywalne obrazy barow dworcowych, to budki na peronach.
          W zimie sprzedawano tam tak zwane grzane piwo (oczywiscie nam malolatom nie) - czyli podgrzewana w wielkim dzbanie aluminiowym lub garnku, mieszanke moze i piwa - a napewno wody i cukru.
          do tego ( lub solo), tak zwana bulka dworcowka - czyli pare dni stara, wilgotnawa bulka czyms posmarowana (napewno nie maslem), plus plaster kielbasy typu mortadela lub podobna - albo przysuszonego sera.
          Podawana przez sprzedawczynie brudna reka klientowi (bez opakowania lub serwetki).
          To byly czasy!
          Pozdrowienia
          • ewa9717 Re: Bary dworcowe 19.02.11, 20:17
            Bardzo sobie chwaliłam specyficzne dania barowe, bo w domu były na indeksie. Cudne chwile barowe, kiedy czekałam ze dwie godziny między jednym a drugim pociągiem. No i czynne całą dobę, kiedy np. w czasie sesji o drugiej w nocy wyskakiwało się na schabowego (gruba panierka, a w środku coś, co mógłby badać instytut cienkich warstw) lub mielonego ;)
          • horpyna4 Re: Bary dworcowe 19.02.11, 21:36
            Do dziś wspominam bułki dworcówki w Nasielsku. Był to bodajże lipiec 1980 (!). Ucziwe tzw. "murarki", przekrojone i przełożone... szynką! Bez żadnego paskudnego posmarowania.
            • trevistas Re: Bary dworcowe 22.02.11, 00:04
              Potwierdzam powyzsze konstatacje:ogolnie bylo ponuro, i czesto niebezpiecznie.
              Spotkalem jednak i taki bar gdzie sprzedawano piwo jasne.
              • letalin Re: Bary dworcowe 22.02.11, 15:45
                Prawie koniec czasów Honeckera. Parówka z musztardą i dużą bułką na papierowej tacce . Za jedną wschodnioniemiecką markę. Na dworcu w Berlinie. Smak , który mi został w pamięci. To, że na dworcach smakuje wszystko lepiej, wynika pewnie z większego głodu po, lub w trakcie podróży.
                • rybak Re: Bary dworcowe 19.01.12, 17:47
                  Oj, TAK! W NDR-owskich imbissach ten zapach gotowanych parówek, dla nas zupełnie nieznany, powalał... Pozytywnie, zresztą. I piwo do tego. dla mnie zapach miał zawsze spore znaczenie. Węchowiec jestem. Nie zapomnę - także w enerdowie w połowie lat 80 - zapachu supermarketów. W ZSRR - zapachu sklepu z wsiaką wsiaczyną w lokalnym sowchodzie w kaliningradskoj obłasti - aromat cukierków pomieszany z wielbłądzią wełną (ze sprzedawanych koców) i zapachem zegarków (one pachną!) mechanicznych, wyłożonych pod szybą na ladzie...
                  W ogóle PRL i epokę (w tym kraje tzw. bratnie) wspominam głównie nosem. Wiecie, jakim juchtem pachniały futerały do radzieckich aparatów fotograficznych? No bajka!. A jak pachniały rumuńskie buty importowane do POlski i kupowane u nas na kartki (Pewex się chował przy nich!). A jak pachniały wnętrza czeskich supersamów z tysiącami kanapeczek (jak w filmie Kobieta za ladą). A jak pachniał Hortex u zbiegu świętokrzyskiej i Marszałkowskiej???! A kwiaciarnia z gożdzikami? A wnętrze sklepu z wyrobami ze skóry na tejże Świętokrzyskiej/róg Marszałkowskiej? Echchch!
                  • tymon99 Re: Bary dworcowe 31.01.12, 00:18
                    rybak napisał:

                    > zapachem zegarków (one pachną!) mechanicznych

                    pachniały tylko sowieckie. to kwestia oleju użytego do smarowania. miałem kiedyś próbkę tego zapachu w formie skondensowanej - do zestawu "junyj czasowszczik" dołączona była fiolka oleju. matko, co za smród!
                    • metalin Re: Bary dworcowe 01.02.12, 19:19
                      Pita na dworcu we Wrocławiu była wspaniała i do dziś śni mi się po nocach ;)

                      Witajcie , pierwszy raz TU piszę i mam nadzieję, nie ostatni , klimat macie OK :)
    • a_weasley Jakie były, takie były, ale przynajmniej były 23.02.11, 12:31
      Może mało eleganckie, ale czynne całą dobę.
      Przesiadając się o pogańskiej godzinie w jakimś Zakuprzu Pomorskim człowiek miał gdzie usiąść, wypić herbatę względnie kawę "sypaną", zjeść coś ciepłego. Wielkiego wyboru nie było, ale pomidorowa z makaronem, fasolka po bretońsku i kotlet, który tu się nazywał mielonym, a na dworcu w Ziazi Małopolskiej sprzedawano go jako kotlet pożarski, były raczej wszędzie, od Zagórza po Świnoujście i od Bogatyni po Suwałki.
    • nomader07 Re: Bary dworcowe 24.02.11, 10:18
      Narzekacie na bary na dworcach w PRL-u. Pojedzcie obecnie na jakis dworzec w mniejszej miejscowosci. Kiedys mozna przynajmniej bylo sie napic goracej herbaty za grosze. Obecnie sa to zapuszczone nory zwane dworcami, gdzie nawet nie ma kas biletowych, nie wspomnac juz o miejscu gdzie mozna poczekac na pociag.
      • horpyna4 Re: Bary dworcowe 24.02.11, 11:45
        Ja przecież nie narzekam, a nawet chwalę.
        • ewa9717 Re: Bary dworcowe 24.02.11, 12:12
          Ba, odniosłam nawet wrazenie, ze prawie wszyscy chwalimy ;)
          • asdaa Re: Bary dworcowe 24.02.11, 20:51
            ja też chwalę
            • trevistas Re: Bary dworcowe 24.02.11, 23:57
              A na dokladke, w ostatnich latach ograniczono siec kolejowa...:(
              • jarkoni Re: Bary dworcowe 25.02.11, 18:01
                Też pochwalę bary kolejowe, sięgam pamięcią późnych lat 70. i 80. już jako student.
                Że brudno i śmierdząco raczej - zgoda.
                Ale, być może to głód podróżnego, dało się zjeść coś gorącego za psie pieniądze.
                Schabowy w 80% z panierki- zgoda, mielone twarde- zgoda, fasolka po bretońsku rozwodniona i mało kiełbaski- zgoda.
                Ale wychodziłem rozgrzany, napchany i pełen sił do dalszej podrózy..
                Nigdy nie brałem bułek ani nic z podsuszonej oferty za szkłem lady, typu zimne nózki, jajko w majonezie brązowiejącym itp :-)
                • tamsin Re: Bary dworcowe 25.02.11, 18:39
                  prawdziwa odwaga bylo zjedzenie bigosu w takim barze.
                  • horpyna4 Re: Bary dworcowe 25.02.11, 19:57
                    Bigos jadałam wszędzie, w najgorszych spelunach; czasem tylko odsuwałam na bok co bardziej zielonkawe kawałki kiełbasy. I nigdy mi nie zaszkodził, a zdarzało się to czasem w przypadku innych potraw w bardziej eleganckich lokalach. Ciekawe.
                    • tamsin Re: Bary dworcowe 25.02.11, 20:16
                      Zoladkom zahartowanym za mlodu cieplymi lodami ciezko bylo zaszkodzic. Mnie odmowil kelner podania tatara w Paryzu, bo w/g niego nie mialam uodpornionego zoladka. Nie mial pojecia co ja za mlodu jadlam ;-)
                      • ewa9717 Re: Bary dworcowe 25.02.11, 20:25
                        Tamsin, ale na Głównym całkiem nieźle w restauracji karmili ;)
                        A Nadodrze znałaś? Czynne całą dobę, podróżnych w zasadzie nie było, kupa pijaków i cud kelnerka: pulchniutka, prawie okrągła, z ogromnym tapirowanym i na blond tlenionym kokiem. Kiedyś wpadliśmy kole drugiej w nocy (zakuwaliśmy do porannego egzaminu) i uwiodła nas wyglądem i takim dialogiem:
                        MY: - Co pani moze polecić?
                        ONA: -Kotleciki schabusiowe i piweńko.
                        Potem jeszcze wpadaliśmy, zeby te schabusiowe poleciła ;)
                        • a_weasley Re: Bary dworcowe 26.02.11, 20:06
                          Ewa9717 napisała:

                          > Tamsin, ale na Głównym całkiem nieźle w restauracji karmili ;)
                          > A Nadodrze znałaś?

                          Ze wzmianki o Nadodrzu wnoszę, że ten Główny to Wrocław Gł., uwieczniony jako Berlin Ostbf. w "Stawce większej niż życie", odcinek "Zdrada". Owóż stanowczo twierdzę, że w latach 80-tych ten dworzec to był sam cymes, miał kino całodobowe, a także restaurację, kawiarnię i co najmniej dwa bary, z których w jednym podawali znakomite ruskie pierogi. Istny raj gastronomiczny.
                          • tymon99 Re: Bary dworcowe 26.03.11, 23:03
                            a i owszem. w dodatku była to jedyna restauracja w mieście, gdzie można było zjeść w sobotę wieczorem, nie będąc narażonym na dancing albo "program artystyczny".
                        • kizuk Re: Bary dworcowe 06.01.12, 13:43
                          Na Głównym we Wrocku w takim kiosku na lewo przy wejściu na perony zawsze można było dostać ciemne piwo,która za młodu uwielbiałam.
                          Bywało,że z akademika na Tramwajowej w nocy tramwajem po to piwo...
                        • klara551 Re: Bary dworcowe 11.01.12, 23:26
                          Najlepsze pierogi były naprzeciwko dworca głównego a lody na Komandorskiej. Ale nic nie przebije baru samoobsługowego na głównym czynnego 24 godziny na dobę z chyba nigdy nie mytą podłogą ,piwem kuflowym wysokimi stołami bez hokerów,bo jadło się na stojąco. A jak smakowało jedzenie po powrocie z rajdu.
                • kaskakielbaska Re: Bary dworcowe 26.03.11, 20:48
                  jarkoni napisał:
                  > Nigdy nie brałem bułek ani nic z podsuszonej oferty za szkłem lady, typu zimne
                  > nózki, jajko w majonezie brązowiejącym itp :-)

                  A mi moi drodzy rodzice kupili na dworcu w Krakowie jajko w szynce. Jakieś 20 lat temu. Do tej pory je pamiętam, jedna z najpyszniejszych rzeczy, jakie jadłam w życiu:)
                  • jarkoni Re: Bary dworcowe 27.03.11, 09:31
                    kaskakielbaska napisała:

                    > jarkoni napisał:
                    > > Nigdy nie brałem bułek ani nic z podsuszonej oferty za szkłem lady, typu
                    > zimne
                    > > nózki, jajko w majonezie brązowiejącym itp :-)
                    >
                    > A mi moi drodzy rodzice kupili na dworcu w Krakowie jajko w szynce. Jakieś 20 l
                    > at temu. Do tej pory je pamiętam, jedna z najpyszniejszych rzeczy, jakie jadłam
                    > w życiu:)

                    Miałaś farta? Może trafiłaś na świeże. Pamiętam jajka owinięte szynką..
                    Albo to po prostu "makuch", takie wspomnienie z dzieciństwa a'la Roland Topor..
    • kusama Re: Bary dworcowe 25.02.11, 20:33
      Bary dworcowe, choć w przeważającej masie dość wstrętne - karmiły i poiły całkiem nieźle. Tylko to towarzystwo barowo-dworcowe, ło matko! Zresztą pod tym względem obecnie jest jeszcze lepiej, a z pewnością więcej (:
    • mme_marsupilami Re: Bary dworcowe 04.03.11, 11:58
      Kto choc raz byl w owych czasach w Krakowie, z pewnoscia zauwazyl spory budynek z neonem w ksztalcie jaszczura. Niezapomniany bar Smok ;)
      tamteczasy.pl/zdjecie/2210
      • tymon99 Re: Bary dworcowe 26.03.11, 23:06
        niezwykłością baru "smok" w tamtych czasach był, niepraktykowany gdzie indziej, zwyczaj podawania napojów gazowanych.. schłodzonych! do schładzania służyła dość niezwykła instalacja: maszyneria z mnóstwem otworów - gniazd z tkwiącymi w nich butelkami.
        • artjomka Re: Bary dworcowe 27.03.11, 10:04
          Temat chlodzonych napoi gazowanych, a takze i piwencja - byl w PRL raczej nieznany. Pilo sie to co podali - i czlowiek byl szczesliwy, ze w ogole napoje byly.
          Pamietam poczatki amierykanskich napojow Pepsi i Coca-Cola.Zaraz obeznani ze swiatem cywilizowanym eksperci pisali w "Kobiecie i Zyciu" czy "Przekroju" lub "Szpilkach", ze napoje te pija sie w temperaturze 4°C.
          Przez krotki czas w "cywilizowanych" napojopitniach pani za okienkiem po wlaniu Coca Coli z butelki do kufla (prawdopodobnie by nie ukrasc butelki), i skasowaniu naleznosci, ta sama brudna lapa siegala do wiaderka z kostkami lodu i sypala garsc do kufla z Cola.
          Mialo do wiele plusow. Pijacy mial zimny napoj - a pani - jako tako czyste rece.
          Pozdrawiam
          • kapitan_marchewa Re: Bary dworcowe 06.01.12, 08:08
            A "siłowe"przejęcie baru mlecznego w centrum stolycy?
            wyborcza.pl/1,75248,10845174,Mlodzi_nie_wytrzymali__przejeli_zamkniety_bar_mleczny.html
            W Łodzi już nie uświadczysz takiego baru..
            Bary i dworcowe i tzw mleczne to przeżytek?
            Szczególnie jak bezczelnie zajmują lokal w centrum?
            Koniecznie trzeba zrobić filię banku nr 17583..
            • balamuk Re: Bary dworcowe 06.01.12, 11:34
              Uwielbiałam bary dworcowe, pewnie dlatego, że mam odchył i w ogóle lubię menelskie lokale. W latach 70. i 80. jeździliśmy bardzo dużo po najgorszych dziurach i nie pamiętam przypadku, żeby ktoś się wykwintnym menu dworcowym struł.
              • ewa9717 Re: Bary dworcowe 06.01.12, 15:15
                O tak, czlek za młodu śmiało zycie w barach narażał ;)
                • kapitan_marchewa Re: Bary dworcowe 06.01.12, 16:39
                  Ale za to jaki żołądek miał taki człowiek młody.
                  Kiełbasa zielonkawa, bigos zalatujący, jajko sprzed trzech dni z majonezem brązowym - wszystko się pożarło w takim barze :-)
      • minerwamcg Re: Bary dworcowe 30.01.12, 22:23
        Faaajny był bar "Smok". Doskonale go pamiętam z krakowskiego dzieciństwa i młodości - kiedyś w ciężki mróz wybieraliśmy się we trójkę (mama, brat i ja) do babci na ferie zimowe. Na pobliskim dworcu autobusowym Sodoma i Gomora - odwołane, opóźnione, nie wiadomo, czy pojadą... mama nie chcąc czekać z dzieciakami na mrozie zaprowadziła nas właśnie do "Smoka". Do dziś pamiętam ten niebiański smak kiełbasy z rożna :) Mama patrzyła z lekkim strachem, czy się nie pochorujemy, bo "Smokowy" jadłospis odbiegał nieco od jej pojęć o żywieniu dzieci - ale popiliśmy wszystko gorącą herbatą i było okay.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka