lidka449 20.05.12, 22:26 niemal na kazdym osiedlu byl taki punkt, kursy kroju i szycia dla zainteresowanych a bylo to w czasach gdy ta umiejetnosc byla b.przydatna ja korzystalam tam z uslug krawieckich wszycie ekspresu,zwezenie spodnicy itp Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lidka449 Re: praktyczna pani 20.05.12, 22:55 raczej do zdolnych w sztuce krawieckiej sie nie zaliczam,podwine lub przeszyje prosta rzecz,trudniejsze oddaje w rece fachowca :) Odpowiedz Link
ewa9717 Re: praktyczna pani 22.05.12, 12:59 W pipidówkowej PP był salon fryzjerski, repasaczka (młodzież pewnie nie wie co to za jedna), punkt obciągania guzików, dwie krawcowe, pomieszczenie kursowo-szkoleniowe z zapleczem kuchennym (były kursy pieczenia, gotowania), tam też odbywały się jakieś zajęcia dla dzieci i młodzieży oraz spotkania pań - jakieś kółka czytelnicze i takie tam. Może coś jeszcze, ale na razie nie pamiętam. Odpowiedz Link
momas Re: praktyczna pani 23.05.12, 08:47 Na pierwszy kurs gotowania chodziłam do PP :) Co prawda, z zalozenia byl dla dorosłych, ale zglosily sie same dzieciaki :) Notatki mam do dzisiaj. I przepisy :) Kiedys nawet robiono reportaz o naszym kursie w Kobiecie i Zyciu. Tzn, byli, fotografowali - czy ukazal sie nie wiem. Watunkiemuczestnictwa bylo wpisanie sie na liste czlonkow społdzielni Społem. Moja mama sie zapisala, bo jako mocno nieletnia nie moglam. Chyba do dzisiaj ma legitymacje.... Odpowiedz Link
voxave Re: praktyczna pani 27.05.12, 04:36 Sama nauczyłam sie szyć-----do dzisiaj robie osobiscie poprawki. Odpowiedz Link
tamsin Re: praktyczna pani 29.05.12, 18:45 na zajeciach praktyczno - technicznych mozna bylo nauczyc sie wykroic spodnice, cos tam uszyc i oczywiscie ugotowac lub zrobic kanapki. Uszylam w siodmiej klasie podstawowki koszule nocna, ktora nawet nadawala sie do spania. Odpowiedz Link
matylda1001 Re: praktyczna pani 05.06.12, 01:03 Pamiętacie spódnice z jednym szwem? Wykonanie proste jak konstrukcja cepa, a jak wdzięcznie wyglądała taka spódniczka! To jedyna rzecz (poza prześcieradłem) jaką do tej pory potrafię samodzielnie uszyć :) Odpowiedz Link
voxave Re: praktyczna pani 05.06.12, 14:45 Loł--ja jestem lepsza, duzo potrafie chopciaz nie jestem po żadnym kursie.Spodnie i spódnice skrócę lub wydłużę jak jest z czego.Rękawy takoż i wiele innych przeróbek. Odpowiedz Link
aga-kosa Re: praktyczna pani 05.06.12, 18:48 W szkole mieliśmy zajęcia techniczne. Potrafię szklić okna, skleić i oprawić książkę, posługiwać się dłutem, imadłem, drewnianym młotkiem przy obróbce drutów, malować ściany i obrazki, szyć na maszynie, rysować wykroje, dziergać na drutach i szydełku, oraz obsługiwać maszynę dziewiarską, gotowanie i układanie menu, czytać nuty i zagrać je na cymbałkach lub jedną ręką na pianinie. Wymagałam tego samego od córki i syna aby ich współmałżonkowie nie powiedzieli, że są kalekami i mają dwie ręce lewe. Najgorsze przy tak wielkiej ilości talentów brak mi siły aby coś skończyć. Jak już wiem jak to będzie wyglądało to odkładam i leży niczym wyrzut sumienia. No, chyba, że mam jakiś bicz nad sobą. Bardzo praktyczna pani... ;) aga Odpowiedz Link
ewa9717 Re: praktyczna pani 05.06.12, 19:52 Patrz, u nas ten sam program, a mnie z 3 metrów materiału nie wyszła bluzka (a w nie byłam postury Grycanek), a kiedy moje koleżanki robiły pięcipalczaste rękawiczki jakimiś wymyślnymi ściegami, ja drutowałam krzywą opaskę z lecącymi oczkami ;) Ale jakoś dziś ze wszystkim sobie poradzę w razie konieczności, choć pędu na robótki nie mam;) Odpowiedz Link
iryska2604 Re: praktyczna pani 12.06.12, 22:07 Z letniego płaszczyka chciałam zrobić bezrękawnik, wydawałoby sie - nic prostszego, a wyszedł mi tylko berecik. Takie były moje początki. Póżniej radziłam sobie nawet nienajgorzej. Nauczyłam sie i przy tej mizerii w sklepach nawet sie przydało. Odpowiedz Link
zaradna.mama Re: praktyczna pani 08.08.12, 16:37 "Z letniego płaszczyka chciałam zrobić bezrękawnik, (...) a wyszedł mi tylko berecik." Padłam ze śmiechu :-))))) Ale i tak podziwiam, bo ja ani tego nie potrafię ;-) Odpowiedz Link
beata_ Re: praktyczna pani 09.08.12, 03:20 Udokumentowana fotograficznie jest przemiana płaszcza mojej mamy w "budrysówę" mojego brata, a później w płaszczyk mój :-)) Materiał był piękny! Ciemnozielono-biała (w oglądzie - szara) krata, taka jakby cieniowana - cudo! :-) Te przeróbki, to jeszcze przed Praktyczną Panią były - mama dała radę z pomocą swojej mamy - krawcowej :-) Niewykluczone, że kolejne dziecko (gdyby było) miałoby berecik :-D Odpowiedz Link
minerwamcg Re: praktyczna pani 30.06.12, 15:43 W Radomyślu Wielkim, gdzie jeżdżałam do babci, był w rynku na piętrze domu towarowego ośrodek "Praktyczna Pani" - może były tam i jakieś kursy, ale przede wszystkim usługi. Krawieckie - babcia tam szyła sobie sukienkę na ślub jednego z licznych krewniaków, i dziewiarskie - miałam stamtąd maszynowo zrobiony szafirowy sweter, nosiłam go całe lata. Odpowiedz Link
balamuk Re: praktyczna pani 09.08.12, 11:09 Irysko, berecik mnie powalił... :D Wiem, że Praktyczne Panie były, ale jakoś nie miałam z nimi kontaktu. Szyć, dziergać, haftować, malować, tapetować i naprawiać korki drutem (o zgrozo) nauczyłam się w domu. I całej masy innych przydatnych rzeczy. A ZPT to michałek był, robiliśmy różne takie, czasami zupełnie bezsensowne, ale na przykład całkiem porządnie nauczyli nas pisma technicznego i kreślenia przekrojów. Odpowiedz Link