Dodaj do ulubionych

Intymne pytanie w kontekście PRL

23.02.06, 16:12
Nie, nie będzie to pytanie o antykoncepcję bo jej wtedy prawie nie było lecz
pytanie : czy czujecie,że w PRL, w określonym kontekście,w określonych
realiach czuliście się psychicznie inni?.Innymi słowy, czy czujecie,ze
obecny dostęp do wielu dóbr zmienił Was , cos w rodzaju " byt okresla
świadomość?")),ja w sobie wyczuwam tę róznicę bardzo , może dlatego,że jestem
od urodzenia estetką i teraz to dostępne piękno przedmiotów itd.itp.
wszelakich poprawia i mój humor i mój image.
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: Intymne pytanie w kontekście PRL 23.02.06, 16:29
      w PRL-u jak czlowiek skarpetki wystal/upolowal, cieszyl sie jak glupi,
      zakladalam te skarpetki z duma. Teraz przyjde do domu z torba nowych ciuchow,
      walne to w kat szafy i zapomne. I tak zle, i tak niedobrze :-)
      • zoraz Re: Intymne pytanie w kontekście PRL 23.02.06, 18:19
        Pewnie że się zmieniłam, ale czy to z racji wieku i doświadczenia czy tylko ze zmiany realiów życiowych - trudno mi ocenić.
    • horpyna4 Re: Intymne pytanie w kontekście PRL 23.02.06, 19:12
      Zmieniłam się w tym sensie, że stałam się sobą. Tamten ustrój mnie tak uwierał,
      że odechciewało mi się wszystkiego. I nie chodzi tu nawet o powszechną obecnie
      dostępność do wszelakich dóbr, ale o atmosferę tamtych czasów. Nachalna
      propaganda polityczna, wszechobecna cenzura i potworne zakłamanie, to wszystko
      było dla mnie nie do strawienia. A jak to wszystko padło, poczułam się wreszcie
      normalnie.
      • zoraz Re: Intymne pytanie w kontekście PRL 24.02.06, 08:43
        Ano to ja się ustosunkuje do Twojej odpowiedzi.
        Czy aby na pewno to wszystko padło? Nie sądze. Nachalna propaganda polityczna, potwoene zakłamanie. To wszystko jest nadal. Tylko mnie się oczy otworzyły na fakt, że nie był to li tylko przywilej komuny. Dziś zależnie od tego z czyjej portmonetki sypią się pieniążki - otrzymujemy taką a nie inną informację. Brak tylko znaczka "tekst sponsorowany" :)"partyjniactwo i kolesiostwo" to ostatnio popularne określenie. Obrzucają sie nim partje wzajemnie. Każda ma racje :(
        A z rzeczy przyziemnych, to nadal jak kiedys osiedle gdzie zamieszkuje fisza polityczna, jest osiedlem specjalnej troski :)
        Czyli niewiele sie zmieniło. Tylko w telewizji można nie słuchać orędzia do narodu, i przełączyć się na inny schow.
        • horpyna4 Re: Intymne pytanie w kontekście PRL 24.02.06, 10:15
          Ale mimo wszystko nie ma cenzury. A wynik wyborów może nie zadowalać, ale
          przynajmniej nie jest z góry ustawiony. A co do telewizji - pamiętasz pierwsze
          anteny satelitarne? Żeby kupić i korzystać, trzeba było mieć zezwolenie. To
          kierująca wszystkim PZPR decydowała, czy obywatel jest godzien oglądać świat w
          wersji nieocenzurowanej. Na szczęście szybko to minęło po liście pewnego pana,
          który pytał, czy jak do niego przyjdą goście, to mają wszyscy mieć zezwolenia,
          czy wyprosić takiego, który nie ma. Czy może nie powinien włączać telewizora?
          • zoraz Re: Intymne pytanie w kontekście PRL 24.02.06, 13:18
            I tu się będziemy spierać :)Nie pamiętam czy aby na pewno na posiadanie anteny trzebabyło mieć zezwolenie od kogośtam, ale trzeba było mieć pozwolenie na zainstalowanie tejże anteny na elewacji budynku od architekta miasta. Ten przepis jest zdaje się aktualny do dziś dnia, ale wszyscy maja go w poważaniu i nikt nie pyta o pozwolenie na wymalowanie balkonu, zawieszenie anteny, wymiane okien , i miasta wyglądaja jak wyglądają :)
            A cenzura ? Cenzurą jest pieniądz i tak naprawdę, chcąc otrzymać informacje bliskie prawdzie trzeba przeczytać kilka źródeł i średnią wybrać ;).
            Każdy /a przynajmniej wielu/ pismak smaruje co chce i o kim chce, byle pieniędzy dali. A raczej co mu każą.
            Tylko na forum można sobie pokłapać od serca, ale to prawie to samo co pod chałupą z sąsiadką.
            • bumbecki Re: Intymne pytanie w kontekście PRL 24.02.06, 14:27
              wiesz, ale ja wolę przeczytać kilka gazet i sama ustalić swoją wersję, niż
              przeczytać jedną z gotowym, jedynie słusznym, wyjaśnieniem

              pzdr
              • zoraz Re: Intymne pytanie w kontekście PRL 24.02.06, 16:41
                Twój wybór, kiedyś było prościej, jak pisali że białe to było duże prawdopodobieństwo że wręcz przeciwnie :D
                • horpyna4 Re: Intymne pytanie w kontekście PRL 24.02.06, 17:51
                  Zoraz, widocznie nie pamiętasz wiele, bo istniały najrozmaitsze ograniczenia.
                  Z tymi antenami to prawda, a co do chaosu na budynkach, to pewnie nie pamiętasz,
                  jak każdy właściciel telewizora montował na dachu indywidualną wielką pokraczną
                  antenę. Przez długie lata nie istniały tzw. anteny zbiorcze.
                  Dzisiaj ludzie skarżą się na drożyznę, ale dziś wystarczą TYLKO pieniądze. Nie
                  trzeba podlizywać się POP - pamiętasz, co to było? Dawniej domy o powierzchni
                  ponad 110 metrów kwadratowych przejmował kwaterunek, chyba że taki dom należał
                  do jakiegoś kacyka. W mieszkaniach, nawet budowanych za własne pieniądze
                  obowiązywały "normy zasiedlenia", zniesiono je dopiero w drugiej połowie lat
                  siedemdziesiątych i tylko dla mieszkań własnościowych. W spółdzielczych
                  lokatorskich obowiązywały nadal. A telefony? Władze rządziły wszystkim i robiły
                  ze wszystkigo wielką łaskę. Ja żyłam w tamtym ustroju dość długo i zdaję sobie
                  sprawę, że dla ludzi, którzy urodzili się w jego końcówce pewne rzeczy, wtedy
                  normalne, są nie do pojęcia. Jakby słuchali bajek.
                  • margo.pf horpyno ... tylko pieniadze ? powiedz to tym 25.02.06, 10:52
                    ktorzy ich nie maja !
                    Kwaterunek przejmowal domy, bo po wojnie nie bylo mieszkan dla wszystkich.
                    Budownictwo mieszkaniowe w kraju tak naprawde ruszylo pod koniec lat 50.
                    Przedtem odbudowywano zniszczona Warszawe, Wroclaw i inne.
                    Nie nalezy zapomninac o tym, ze w tym kraju nie bylo nic. Wiekszosc przemyslu i
                    infrastruktur byla w gruzach. A to, ze nad glowa stal nam czerwony brat w
                    niczym nie pomagalo.
                    Co do ucisku to mam troche inne wspomnienia. Koscioly byly otwarte dla kazdego
                    kto chcial. Nauka religii odbywala sie w kosciele. To samo z pierwsza komunia i
                    bierzmowaniem. Swieta koscielne byly wolne od pracy. Partia czepiala sie tych,
                    ktorzy do niej nalezeli i chodzili do kosciola. Trudno bowiem byc jednoczesnie
                    ateista i katolikiem. Nalezalo wybrac. Albo partia i stanowisko albo bez partii
                    i bez stanowiska ale z bywaniem w kosciele.
                    Odnosnie cenzury , to owczesna biurokratyczna cenzura to zero w porownaniu z
                    tym co sie dzisiaj wyprawia. Siedzialo sobie w niej kilku najmniej zdolnych
                    polonistow lub historykow i odbebniali. Zelantow bylo niewielu. Zreszta orly to
                    nie byly. Mozna bylo w ich obecnosci otworzyc okno na osciez bez obawy, ze
                    odleca. Wystarczy poczytac lub posluchac teksty z tamtego okresu.
                    • horpyna4 Re: horpyno ... tylko pieniadze ? powiedz to tym 25.02.06, 16:27
                      Margo, chyba nie wiesz wszystkiego. Piszesz, że nauka religii odbywała się w
                      kościele. Ale przez kilka lat po "Październiku" odbywała się w szkołach, dopiero
                      potem to zlikwidowano. Kościołów brakowało, zwłaszcza na dużych, nowych
                      osiedlach. Nauka religii w odległym kościele ma ten minus, że odbywa się po
                      południu lub wieczorem. Zauważ, że rok szkolny obejmuje w całości najkrótsze
                      dni, a więc wiązało się to z bardzo długimi spacerami uczniów po ciemku, często
                      po bardzo nieciekawych dzielnicach. I nie mów, że rodzice mogli podrzucić
                      dziecko samochodem, bo większości ludzi NIE BYŁO STAĆ na samochód. Nie to, co
                      dzisiaj, "z tej biedy". W wielu szkołach młodzież była szykanowana za udział w
                      praktykach religijnych, chociaż odbywały się one w czasie wolnym od nauki.
                      Przytoczę Ci jeden tylko przykład (chociaż mogłabym więcej), i to z późnego
                      PRL-u. Podczas jednej z wizyt papieża w pewnym mieście obniżono stopnie ze
                      sprawowania wszystkim uczniom, którzy wybrali się na spotkanie z papieżem.
                      W Warszawie pewno ten numer w tamtych czasach by nie przeszedł, ale to była
                      akurat Częstochowa.
                      A co do cenzury, to czy wiesz, ile trwał cykl wydawniczy książki? Piszesz, że
                      to byli najmniej zdolni poloniści i historycy. Właśnie, a ile u nich się
                      przeleżał skrypt z analizy matematycznej? Przecież bali się, że jak coś trefnego
                      przepuszczą, to bekną. Teraz to wydaje się śmieszne, a studentom przez rok
                      pozbawionym podręcznika wcale nie było do śmichu.
                  • zoraz Re: Intymne pytanie w kontekście PRL 01.03.06, 17:28
                    Horpyno, nie złość się na mnie. Wiem kto to sekretarz POP - ten ostatni z mojego zakładu pracy ma teraz ciepłą posadkę w starostwie powiatowym :D Nigdy nie musiałam mu się podlizywać, nigdy nie należałam do PZPR. Ani ja, ani moja rodzina. Pewnie, nie jeździliśmy na wczasy zagraniczne, nie dostaliśmy nowego - większego mieszkania, przydziału na samochód, awansu czy wycieczki statkiem po wołdze, ale nie mieliśmy obowiązku podlizywania się. Wiem, bez tego było ciężko, ale dało się żyć.
                    Co do przepisów czy norm budowlanych obowiązujących w tamtych czasach - pamiętam doskonale. Do mojego skromnego 36 metrowego mieszkania musiałam zameldować 4 osoby. Nie było słodko.
                    Ale jak widzę co robimy z tą cudem odzyskaną wilnością to płakać mi się chce. I zawsze znajdziemy usprawiedliwienie. Bo musieliśmy. Bo czasy takie.
                    Kiedyś dawała partia- nuże do partii. Teraz dają inni. Zatańczymy jak grają. Prosty przykład - dziennikarz. Bo wreszcie sie odkuje, wreszcie wyjdzie z bloków. Swoim wnukom powie - trzeba było sie podlizywac komuśtam. Do diabła z taką wolnością zakłamaną. Nic nie potrafimy uszanować. Śmietnika na skwerku, wiaty na przystanku, cudzej własności, wspólnej własności, godności, wolności...



                    • horpyna4 Re: Intymne pytanie w kontekście PRL 01.03.06, 18:44
                      Zoraz, oczywiście, że wszystko zależy od ludzi. I teraz właśnie widać, kto ile
                      wart. Bo teraz tak naprawdę nikt nie musi się podlizywać. I nie musi na nikogo
                      zwalać swojego nieudacznictwa. To są zwykłe wykręty, a kto pamięta, jak dawniej
                      ludzie byli tłamszeni, tym bardziej jest zniesmaczony tym, co widzi. Co do tego
                      się zgadzamy?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka