Dodaj do ulubionych

Odrzuty z eksportu

18.03.07, 12:48
Pamiętacie taką kategorię produktów? Tą paranoiczną kategorię, najbardziej
pożądaną w PRL? Coś co było zbyt kiepskie aby mogło zostać wyeksportowane,
było na tyle doskonałe, że marzyła o niej większość ludowego społeczestwa. Ja
sama wychowałam się w pokoiku urządzonym takimi "odrzutami z eksportu".
Rodzice mi opowiadali że u częsci znajomych wzbudzały zachwyt, ale u częsci
poważne zgorszenie - były to mebelki dziecięce w kolorze...... CZERWONYM!!!!
Coś wówczas niebywałego. Miały popękany lakier na połowie powierzchni ale i
tak były najoryginalniejsze spośród mebli wszystkich moich koleżanek :).
Pamiętacie jeszcze coś takiego?
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Odrzuty z eksportu 18.03.07, 13:10
      Oooo, tak! Zwłaszcza jak Gierek nabrał pożyczek na Zachodzie, to potem usiłował
      spłacać towarami... pewne rzeczy były wtedy produkowane wyłącznie na eksport.
      No, ale na nasze szczęście trafiały się buble, które kontrola odrzucała. I
      trafiało to na rynek jako niesłychana okazja.
      Brakoróbstwo było zresztą w PRL-u czymś zupełnie naturalnym. Gdy pewien profesor
      wyższej uczelni uciułał na syrenkę i po wielu staraniach mógł ją już sobie
      kupić, zaprotestował nieśmiało, że w oferowanym mu egzemplarzu nie zamykają się
      drzwi. Sprzedawca oburzył się:
      - O co panu chodzi? Przecież to nie mercedes...
      Przy takim podejściu producentów do jakości wyrobów nie należy się dziwić, że
      "odrzuty z eksportu" stanowiły niezbyt może wielką, ale nie do pominięcia, część
      towarów w sklepach.
      • nikka00 Re: Odrzuty z eksportu 18.03.07, 13:22
        ooo tak tak..... "to nie mercedes".... dobrze prawicie... .
        Zresztą muszę powiedzieć, że dopiero jako nastolatka (wiem, aż wstyd się
        przyznać) dowiedziałam się, że "odrzuty z eksportu" to nie jest jakaś najwyższa
        kategoria towarowa (sic!)!! Tak jakoś to sformułowanie od zaczątków mojej
        dzieciecej pamięci było wymawiane z zachwytem i podziwem, że przez wiele lat
        uważałam że są kategorie: kiepskie, dobre, porządne, luksusowe i odrzuty z
        eksportu :))))
      • tamsin Re: Odrzuty z eksportu 19.03.07, 01:15
        te oddrzuty z eksportu byly tak doceniane, ze moja ciotka zsciszala glos
        wymawiajac z nabozenstwem "odrzut z eksportu". Tlumaczyla sobie swoje szczescie
        nabycia takie produktu, nie brakiem jakosci ale nadmiarem towaru na eksport i
        dlatego odrzut. Nie byla w stanie zobaczyc niczego wybrakowanego,
        przyzwyczajona do partaczych produktow, absolutnie nie kwestionowala "malej"
        skazy.
    • a_weasley Aparaty Zenit 18.03.07, 13:57
      Zenity ogólnie uchodziły za niezłe aparaty, z tym że były dwie grupy. Za gorsze
      uchodziły Zenity z ładniejszym futerałem z okuciami i nazwą fabryczną alfabetem
      łacińskim. Porządny Zenit miał futerał bez okuć i wszystko po rusku.
      Otóż Zenity pierwszej grupy pochodziły ze sklepów FotoOptyki i były sztuka w
      sztukę odrzutami z eksportu na Zachód. Porządnego Zenita kupowało się w komisie
      albo wujek przywoził z wycieczki do ZSRR.
      • meduza7 Flamastry 18.03.07, 20:29
        Jedynie w "odrzutach" trafiały się 12-kolorowe komplety flamastrów, normalnie
        były dostępne, 3, 4 i 6-kolorowe.
    • babiana Re: Odrzuty z eksportu 19.03.07, 13:49
      Moja najwieksza zdobycza byla kurtka z jagniat hiszpanskich - odrzut z eksportu
      do Niemiec. Do tej pory nie moge sie z nia rozstac, pomimo ze nie mialam jej na
      sobie przez circa 27 lat. Byly tez w Chelmku buty z odrzutu. Jedyne, ktore dalo
      sie nosic.
    • sherman-doberman Re: Odrzuty z eksportu 19.03.07, 20:43
      Nie dam głowy, czy te tzw. odrzuty z eksportu nie miały dwóch klas.
      Przynajmniej, jeżeli chodzi o odzież. Wele renomowanych firm niemieckich i francuskich (np.Printemps)
      z nie najwyższej półki, szyło w Polsce: tzn. wzornictwo było ich materiały były ich. Coś takiego
      praktykowała też Telimena. Oto mam podejrzenia, że to, co nawet aktorzy oraz ja( bardzo rzadko,
      chociaż cioteczna babcia była magazynierką) kupowali od tyłu w magazynie Telimeny, to niekoniecznie
      były odrzutu tego, co nasi spartaczyli w zagranicznych projektach i materiałach. To mogły być
      wykonane z autentycznych naszych materiałów ukradzione modele owych zachodnich firm. A może
      nasi specjalnie partaczyli, żeby jak najwięcej dobra zostało?
      Wszystko jedno zresztą. Nosiłam z wielkim zadowoleniem, bo taki płaszczyk wzbudzał podziw nawet
      za granicą. Nie mam pojęcia, czego mu brakowało: leżał idealnie, co w produktach krajowych było
      sztuką nieosiągalną.
      • letalin Re: Odrzuty z eksportu 20.03.07, 12:52
        A może
        > nasi specjalnie partaczyli, żeby jak najwięcej dobra zostało?

        W KW PZPR w latach 80-tych można było kupic za bezcen np. wybrakowane kurczaki.
        Ich brak polegał na braku połowy kurczaka. Zabawny przywilej , powstały pewnie
        dzięki zażyłości między towarzyszami z POP ubojni kurczaków i zaopatrzeniowcem
        komitetu.
        Podejrzewam, że pod pretekstem odrzutu z eksportu , zaopatrywały się "elyty" w
        pełnowartościowe i trudnodostępne dobra.
      • horpyna4 Re: Odrzuty z eksportu 20.03.07, 13:38
        Przypadkiem wiem, jak robi się pełnowartościowy odrzut odzieżowy. Wystarczy
        wszyć taką szmatkę informacyjną od środka w prawy szew, zamiast w lewy (chyba).
        Zachodni odbiorca już tego nie kupi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka