Dodaj do ulubionych

"Sklepy komercyjne"

12.01.08, 17:49
Pamiętacie to cudo?
Obserwuj wątek
    • yanga Re: "Sklepy komercyjne" 12.01.08, 19:54
      Peewnie... Ale miały krótki żywot, bo one zaczęły świecić pustkami.
      O ile pamiętam, ich likwidacja była jednym z postulatów
      sierpniowych? Swoją drogą - samo określenie "sklep komercyjny" budzi
      śmiech.
    • luccio1 Re: "Sklepy komercyjne" 12.01.08, 20:13
      Zarówno nazwa, jak i sama idea zostały skopiowane ze Związku
      Radzieckiego wczesnych lat 30. -
      to właśnie tam w tym czasie "kommierczeskije magaziny" sprzedawały
      po cenach znacznie wyższych towary, które w sklepach "normalnych"
      były dostępne po cenach "państwowych" - za to wyłącznie na różnego
      rodzaju talony.
      W ten sposób zamierzano ściągnąć z rynku część tzw. "nawisu
      inflacyjnego", tj. pieniądza nie znajdującego pokrycia w towarze
      obecnym na rynku. Z założenia tylko w tych sklepach (albo na placach
      targowych, albo też jakkolwiek inaczej, np. nabywając mięso
      wprost "od baby") mogliby się zaopatrywać w żywność ludzie pracujący
      nie "na państwowym", bez stosownego stempelka w dowodzie osobistym -
      i w związku z tym wypłacani poza strukturami oficjalnymi. Na te
      tylko sklepy byliby też "skazani" turyści zagraniczni, gdyby
      zechcieli - zamiast jeść w restauracjach - przyrządzać sobie samym
      posiłki.
      Te "sklepy komercyjne", które pamiętam z Polski, powstały wraz z
      wprowadzeniem w r. 1976 kartek na cukier - sprzedawany na kartki po
      10,50 - był w sklepach komercyjnych bez ograniczeń, ale po 26 zł za
      1 kg. Gdzieś tak od 1977-78 r. w sklepach "komercyjnych" pojawiło
      się mięso i wędliny - początkowo były to asortymenty lepiej
      przetworzone, np. różnego rodzaju kiełbasy podsuszane - w krótkim
      jednak czasie te same ochłapy, co w sklepach "zwykłych", tyle że do
      dostania tylko tam i to po odpowiednio wyższej cenie komercyjnej.
      W Krakowie jeden z takich sklepów był w ścisłym centrum: na rogu
      Szewskiej i Jagiellońskiej (po parzystej stronie Szewskiej - dom
      bodajże nr 10)
      [NB: obecnie w ścisłym centrum w obrębie Plant sklepów spożywczych
      prawie nie ma - na tym miejscu, co za PRL, został tylko spożywczy
      PSS "Społem" na Pl. Szczepańskim; uchowały się dwa sklepy
      sprywatyzowane na Szpitalnej oraz "odrodził się" jeden ze sklepów na
      Grodzkiej - w sieci "Kefirek"].
      Jak pamiętamy, przeniesienie z dniem 1 VII 1980 większości
      oficjalnie dostępnego mięsa do sklepów komercyjnych, co równało się
      podwyżce cen mięsa bez nazywania rzeczy po imieniu, uruchomiło fałę
      strajków. Te z "lubelskiego lipca" udało się jeszcze wygasić
      rzucając ludziom pieniądze, z gdańskim sierpniem już tak łatwo nie
      poszło...
      Od wiosny-lata 1981, od kiedy wszystkie podstawowe dobra objęto
      reglamentacją, sklepy komercyjne zaczęły znikać.
    • hajota Re: "Sklepy komercyjne" 13.01.08, 12:06
      A jakże, pamiętamy. Bywał też "schab komercyjny" w zwykłych sklepach.
      A ja pamiętam jeszcze inne kuriozum czasów minionych, mianowicie sklep mięsny
      dla korpusu dyplomatycznego w Warszawie (nie wiem, czy w innych miastach też
      były). Mieścił się na rogu Mokotowskiej i Koszykowej, a później na Baczyńskiego,
      na tyłach Nowego Światu. W tym drugim miejscu pamiętają o tradycji, bo dziś jest
      tam sklep spożywczy o nazwie "Dyplomatka".
    • luccio1 "Sklepy agencyjne" 13.01.08, 13:20
      Pojawiły się na przełomie 1978/79 r. Prowadzone były nadal przez WSS
      Społem, PAH (Państwowa Agencja Handlowa - było coś takiego zamiast
      istniejącego wcześniej MHD) czy inne twory państwowo-
      pseudospółdzielcze.
      Różnica polegała na tym, że kierownik funkcjonował względem
      właściciela sklepu jako dzierżawca: miał większą swobodę w nabywaniu
      towaru (w tych sklepach po raz pierwszy spotkały się, obecne
      dotychczas tylko w sklepach czysto prywatnych cukierki produkowane
      przez firmy półrzemieślnicze, jajka prosto ze wsi - z towarami
      właściwymi dotychczas tylko sklepom "państwowym", jak sól,
      cukier...; jeśli agent prowadził alkohol, nad stoiskiem wisiała
      tabliczka z napisem "Cesja PONAL" [Przedsiębiorstwo Obrotu Napojami
      ALkoholowymi, wyodrębnione z Polmosu, czyli Monopolu]);
      mógł też - co było istotną zmianą także dla tzw. "krajobrazu
      miejskiego" - umieścić własne nazwisko na szyldzie. Efekt bywał
      komiczno-żałosny: "Artykuły Spożywcze - mgr inż. X.Y." ...
      • luccio1 Butiki 19.02.08, 14:15
        Pojawiły się równocześnie ze "sklepami agencyjnymi". Nazwa od początku była
        ograniczona do branży odzieżowej - z dodatkiem kosmetyków, środków czystości itp.
        Na szyldach nazwa występowała albo w wersji oryginalnej: BOUTIQUE, albo w
        spolszczonej: BUTIK.
    • luccio1 Wierszyk 29.01.08, 19:39
      Pamiętam w związku ze sklepami komercyjnymi wierszyk:

      Kto Ty jesteś?
      - Komercjuszek!
      Jaki znak Twój?
      - Mały brzuszek!
      Gdzie jest mięsko?
      - W obcym kraju!
      W jakim kraju?
      - Ja nie znaju!
      • karolina_w_gazecie brzuszek był, zdaje się, PUSTY, a nie mały :D:D:D 20.02.08, 10:36
    • luccio1 Piosenka 29.01.08, 19:45
      Przeróbka piosenki znanej na przełomie lat 70./80.:

      Wsiąść do tramwaju byle jakiego,
      Nie dbać na mięso z komercyjnego,
      Ściskając w ręku bilet na cukier
      Patrzeć, jak Gierek ma wszystko w d...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka