06.03.08, 11:17
Na moim osiedlu stał taki sklep, Artykuły Gospodarstwa Domowego, czyli ARGED.
Wielki był jak na sklepy w tamtych czasach. Dziwne, bo zwykle stał pusty,
chociaż czasem "rzucili" jakiś rarytas, jak np wiaderka, miednice, miotły,
ceratowe obrusy.
Ludzie często przyjeżdżali z innych części miasta z nadzieją upolowania
czegokolwiek. Ooo, jeszcze mi sie przypomniało że czasem deski sedesowe się
zdarzały.
Arged stał blisko pętli tramwajowej, od tramwaju trzeba było zejść po
szerokich schodach.
A my, dzieciaki, dla zabawy wyczekiwaliśmy na taki pełny tramwaj, dołączaliśmy
do przyjezdnych, a w pewnym momencie zaczynaliśmy biec. Tłum odruchowo rzucał
się po schodach "na łeb na szyję", popychając się i wyprzedzając nawzajem,
przekonany że do ARGEDU jakaś smakowita dostawa przyszła.
W sekundzie ustawiała się długaśna kolejka a my mieliśmy ubaw.
Złośliwe z nas bąki były co? :-))

Prawie trzydzieści lat minęło, sklep stał się Supermarketem, kilka razy
zmieniał nazwę, a dla nas "osiedlowych" wciąż jest ARGEDEM.
Obserwuj wątek
    • blacky5 Re: ARGED 06.03.08, 23:23
      Kowaliska, nie znam Cię, ale wychowałyśmy się na 100% na jednym osiedlu! Mam na
      myśli Widok, czyli Bronowice Nowe w Krakowie. Mam rację? :)
      A z ARGEDEM łączę też wiele miłych historii z dzieciństwa.
      • kowaliska Re: ARGED 13.04.08, 17:40
        Zgadza się! :-)
        • blacky5 Re: ARGED - kowaliska 14.04.08, 01:12
          Chociaż z drugiej strony, to może się znamy osobiście? :)Może nawet chodziłyśmy
          do jednej szkółki 145? Piszesz wcześniej: "30 lat minęło", a wygłupy robi się
          tak od 6-7 roku życia. Pasowałoby to również do mojego wieku.:)
          Jak masz ochotę, napisz na prv.
          Pozdrawiam
          blacky5
    • yanga Re: ARGED 13.04.08, 19:26
      Ja o Argedzie mam taką historyjkę:
      Otóż moja babcia w r.1950 wyjechała na stałe do Anglii. Zawsze była
      znakomitą gospodynią, ale nijak nie mogła sobie wyobrazić życia bez
      prodiża, którego w Anglii ponoć nie mogła dostać. Chciała poprosić
      moją drugą babcie, aby jej przysłała, ale najpierw postanowiła
      dowiedzieć sie o cenę, żeby nie narażać jej na zbyt wielkie koszty.
      No i w tym celu napisała list do Argedu właśnie. List z Wielkiej
      Brytanii z pytaniem o cenę prodiża wydał się dyrekcji tak
      egzotyczny, że niewiele myśląc, wysłali babci ów prodiż na własny
      koszt z najlepszymi życzeniami! A ponieważ pytanie o cenę babcia
      wysłała także do swojej przyjaciółki (pewnie nie wierzyła w
      odpowiedź od Argedu), kolejny prodiż otrzymała jeszcze od niej. A
      trzeci od mojej drugiej babci, która w jakiś sposób też dowiedziała
      się o sprawie.
      • the_dzidka Re: ARGED 13.04.08, 20:32
        Fantastyczna historia! :))))))
        • yanga Re: ARGED 13.04.08, 20:59
          Ta babcia była w ogóle dość ekscentryczną osobą. Po śmierci dziadka
          została w Polsce sama (moja mama - jej córka - też już nie żyła),
          więc postanowiła wyjechać do swego jedynego syna, byłego andersowca,
          który z rodziną mieszkał w Anglii i nie zamierzał wracać. Był rok
          1950, więc oczywiście odmówiono jej paszportu. No to napisała do
          samego Bieruta i pogroziła mu w tym liście, że jeśli jej nie puści,
          to zwróci się do Stalina! Bierut widać się przestraszył, bo zamiast
          babcię zamknąć, szybciutko kazał wydać jej paszport. No i wyjechała,
          a że z synową pod jednym dachem długo nie wytrzymała, zaczęła
          prowadzić dom pewnemu polskiemu małżeństwu. Mieszkała w małym
          miasteczku i wkrótce zasłynęła tym, że w sklepach mówiła wyłącznie
          po polsku. Kiedy po wielu latach ją odwiedziłam, miałam okazję
          zobaczyć to na żywo. Wchodziła np. do warzywniaka i mówiła: -
          Poproszę dwa funty jabłek. Nie, nie pomarańczy, tylko jabłek,
          JABŁEK, rozumie pani? Jabłek! Ile płacę? I nikt się na nią nie
          wściekał, przeciwnie, wszyscy się uśmiechali i starali rozumieć, w
          niektórych sklepach witano ją wylewnie - po angielsku, ona
          odpowiadała po polsku i wszystko grało. Angielskiego nie nauczyła
          się nigdy.
          • woman-in-love Re: ARGED 14.04.08, 10:06
            Proponuję założyć wątek pt Babcie i Twój wpis umieścić jako pierwszy. Ponieważ
            polskie Babcie, to potęga :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka