Dodaj do ulubionych

Herbata Ulung

16.03.08, 03:28
to byly takie zmiotki ze stolu gdzie pakowano herbate.
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: Herbata Ulung 16.03.08, 08:27
      A te polowania na yunan!!!!!
      • cromwell1 Re: Herbata Ulung 16.03.08, 16:35
        ewa9717 napisała:

        > A te polowania na yunan!!!!!


        byla wspaniala!
        zlosliwcy pisali ze wzmacnia szorstokosc jezyka
        podobnie jak garbniki w winie
        pozniej polowania przeniosly sie na herbate darjeeling
        do dzisiaj jestem smakoszem tej herbaty
        a kawy nie cierpie:)

        pzdr.
    • luccio1 "Broke Bond Tea" 16.03.08, 11:49
      Zmiotki ze stołu w Londynie czy gdzie tam...
      - upychane do nas w okresie "przezwyciężania kryzysu" w latach 80.
    • luccio1 A herbata "Jubileuszowa"? 16.03.08, 16:48
      Nie wiem, co to było i jak smakowało.
      Ale pudełko blaszane z tego służy mi do dziś.
    • syswia Re: Herbata Ulung 16.03.08, 17:14
      ja bardzo lubie ulung - dobra wedzona czerwona herbata
      darjeling to jedna z drozdzych herbat - wspaniala, aromatyczna

      nie cierpie natomiast orange pekoe, ktora kroluje w Kanadzie - to sa
      dopiero w wiekszosci przypadkow zmiotki zapakowane w papierowe
      torebki
      ohyda
      • horpyna4 Re: Herbata Ulung 16.03.08, 18:08
        Dla mnie najpaskudniejszą herbatą była zawsze gruzińska. Być może
        osoby pijące osłodzoną herbatę tego tak nie odczuwały, ale gruzińska
        była po prostu kwaśna i bez odrobiny goryczki.
        A ulung pół wieku temu, a może i jeszcze dawniej (takie kolorowe
        paczuszki w celofanie, owinięte czymś w rodzaju banderoli), nie był
        tak paskudny, jak późnopeerelowska popularna. To dopiero były
        zmiotki.
        Ale popularna też miała zastosowanie. Można było w niej ufarbować
        białą bawełnę na piękny ecru.
        Darjeeling najlepsza była, jak się tylko pokazała, ta w walcowatych
        puszkach. Po prostu nie ulatniał się jej delikatny aromat. Pudełkowa
        już tak nie pachniała.
        Za późnego peerelu pokazała się też herbata chyba turecka, w
        jasnożółtych puszkach. Miała imitować Earl Grey, ale smak był jak u
        gruzińskiej. Błeee...
        • luccio1 Re: Herbata Ulung 16.03.08, 18:30
          Czy to był "Çay kurumu"?
          • horpyna4 Re: Herbata Ulung 16.03.08, 18:35
            Chyba tak.
            • germanio Re: Herbata Ulung 16.03.08, 18:55
              Popularna uzywano czasami jako domowy lek przy zatruciach, aby wywolac wymioty

              ---
              Mlode kobiety pociagaja alfonsi, stare ojciec Rydzyk (madrosc forumowa)
    • yanga Re: Herbata Ulung 17.03.08, 15:29
      Jeszcze bardziej niż Yunan pożądana była Assam, a już same szczyty
      to Ridgeway, który się kupowało od wielkiego dzwonu albo na prezent
      w Peweksie albo prywatnym sklepie w pawilonach między Świętokrzyska
      a Królewską. Tamże, dla chorych, żeby im zrobić przyjemność,
      kupowało się sok pomarańczowy w puszkach - w porównaniu z
      dzisiejszym ohyda. I jeszcze krakersy - moja babcia je uwielbiała i
      zawsze starałam sie jej kupić. Nie dożyła czasów, kiedy leżały w
      kazdym sklepie. Drugi taki sklep był także na Marszałkowskiej, ale
      na rogu Wilczej.
    • luccio1 Re: Herbata Ulung 17.03.08, 19:31
      Kiedyś, w zamierzchłych latach 50./60., Rodzice kupowali dla domu "Yunan" - gdy
      był jeszcze w miękkich opakowaniach (folia, celofan, wokół tego oklejona
      etykieta papierowa czerwono-niebieska z żółtym czajnikiem);
      potem kupowano "Madras" - już w małych prostopadłościennych kartonikach z
      zaklejanymi skrzydełkami po obu końcach;
      w kryzysie, gdy nie było nic innego, piliśmy "popularną".
    • luccio1 "99 tea" 17.03.08, 19:37
      W r. 1989 kupiłem ostatnie 6 opakowań (wielkość odpowiadająca mniej więcej
      dużemu opakowaniu "popularnej") w sklepie GS w Kossocicach (wieś na pd. okrajach
      Krakowa, jeszcze w granicach miasta).
      Było to późnym latem tego roku, przy okazji jakiegoś spaceru w podkrakowski plener.
      Nie pamiętam już nazwy firmy, jaka figurowała na oryginalnych opakowaniach: była
      jak najbardziej angielska - związana z Komunistyczną Partią Wielkiej Brytanii!
      (jakiś "konsum partyjny" czy coś w tym rodzaju).
      Jak widać, do samego końca PZPR świadczyła "pomoc internacjonalistyczną".
      Uśmiałem się, czytając wielomowne wyjaśnienie na pudełku, że w razie reklamacji
      natychmiast zwracają pieniądze...
      • luccio1 Re: "99 tea" 18.03.08, 12:22
        Przypomniałem sobie część nazwy tej partyjnej firmy:
        było to jakoś tak: "Wholesale Ltd." - itd.
    • the_dzidka Re: Herbata Ulung 18.03.08, 12:54
      Jestem zdziona, że jeszcze nikomu nie przypomniał się dowcip o
      Gierku:

      (...) a Jasio na to: - A mnie towarzysz Gierek kojarzy się z
      herbata Ulung.
      - Jasiu, dlaczego?!
      - Bo moja babcia, ile razy go widzi w telewizji, to mówi: "A gdzież
      się taki ulungł?"
      • horpyna4 Re: Herbata Ulung 18.03.08, 20:00
        Ja słyszałam, że kojarzy się z obuwiem i herbatą.
        - A gdzież się taki trep ulungł?
        A czy chodziło o Gierka, czy Jaruzelskiego, to już nie pamiętam.
        • the_dzidka Re: Herbata Ulung 18.03.08, 20:27
          Nieważne :-) Istotne, że dowcip żyje :-))))
      • cromwell1 Re: Herbata Ulung 19.03.08, 09:27
        ewentualnie
        czegoś sie ulunkł?

        pzdr.
    • jolunia01 Re: Herbata Ulung 18.03.08, 20:32
      daria45-net napisała:

      > to byly takie zmiotki ze stolu gdzie pakowano herbate.


      Nie wiem, ile masz lat, ani co ci sie z nazwą "ulung" kojarzy, ale
      zawiadamiam, że PRAWDZIWY OOLONG to bardzo dobra (i droga) herbata.
      • horpyna4 Re: Herbata Ulung 18.03.08, 22:20
        To, co oferowano pod tą nazwą za PRL-u, było najtańszą herbatą.
      • daria45-net Re: Herbata Ulung 20.03.08, 20:18
        jolunia01 napisała:

        > daria45-net napisała:
        >
        > > to byly takie zmiotki ze stolu gdzie pakowano herbate.
        >
        >
        > Nie wiem, ile masz lat, ani co ci sie z nazwą "ulung" kojarzy, ale
        > zawiadamiam, że PRAWDZIWY OOLONG to bardzo dobra (i droga) herbata.



        Pisze o herbacie ULUNG
    • aankaa herbaciane wariacje :) 19.03.08, 22:06
      madras, yunan, ulung, gruzińska mieszana ze zdobycznymi lepszymi
      earl grey był nie do wypicia - jakiś taki perfumowany, nie nasz ;)
      wakacje w Bieszczadach (lata 70), puszka pewexowskiej herbaty i
      kolejne (doszliśmy do 10) zalewanie tych samych fusów
      • ewa9717 Re: herbaciane wariacje :) 20.03.08, 08:15
        Tak mi jakoś z mroków niepamieci świta: chyba paczka ulung
        kosztowała 7 złotych?
        • horpyna4 Re: herbaciane wariacje :) 20.03.08, 22:37
          Zgadza się. Tej samej wielkości Yunnan chyba 10, a Ceylon 14. Coś
          kosztowało 9 zł, ale nie pamiętam - może Madras? Assam pokazała się
          ciut później. Chyba kosztowała 16 zł, ale nie jestem pewna.
    • luccio1 Re: Herbata Ulung 27.03.08, 20:55
      W roku 1975 przywiozłem z wakacji spędzonych w Londynie herbatę
      "Sainsbury's Blossom Tea".
      Miała dodatek jakichś kwiatów.
      Puszka służyła lata jako puszka podręczna, do której przesypywało się ulung,
      madras, yunan (często mieszając te gatunki ze sobą), w końcu także "popularną".
      Gdzieś jeszcze jest - w głębi szafki "herbacianej"; mieści jakieś rzadko używane
      aromaty do ciast.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka