Dodaj do ulubionych

"kup pan cegle" ... handelek w PRL

26.03.08, 15:52
spod lady
szynki
fajki
czekolady ...
- fajnie bylo ... chociaz mialem sny o potedze ...
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: "kup pan cegle" ... handelek w PRL 27.03.08, 10:52
      Jak cegłę, to pewnie i cement...
      Kupowanie cementu w PRL jak wyglądało, każdy wie. Przytoczę tu więc
      smakowitą historyjkę z lat bodajże 60-tych.
      Budowano (czy raczej może remontownano, dokładnie nie pamiętam)
      kościół. Potrzebna była większa ilość cementu, który nie dość, że
      był reglamentowany, to jeszcze władze w ramach walki z Kościołem
      robiły wszystko, żeby utrudnić. Proboszcz, warszawski cwaniak,
      włożył mundur wojskowy (był kapelanem) i pojechał do jednej z
      wielkich cementowni.
      Tam rozłożono bezradnie rączki i powiedziano, że cementu nie ma.
      Proboszcz przed wyjazdem odwiedził jeszcze w tym mieście znajomych
      i wyżalił im się. Oni znali dyrektora tej cementowni i zadzwonili
      do niego. Dyrektor (mocno partyjny, a jakże) powiedział, że widząc
      mundur, myślał że to dla wojska i dlatego nie chciał sprzedać, ale
      księdzu oczywiście sprzeda...
      • luccio1 Re: "kup pan cegle" ... handelek w PRL 27.03.08, 12:13
        Sama świadomość, że coś dla mnie - właśnie dla mnie! - Pani Sprzedawczyni
        zostawiła pod ladą,
        jak wspaniale budowała poczucie wartości własnej, poczucie bycia kimś
        wyróżnionym z masy, z tłumu, kimś wyniesionym ponad "hołotę"...
        można to też było nazywać "zakorzenieniem w środowisku lokalnym"...
        Gdyby poskładać do kupy doświadczenia setek, tysięcy, milionów jednostek -
        robiła się z tego sytuacja opisywana zdaniem bezosobowym:
        "da się żyć".
        No więc, jeżeli "dało się żyć" - to dlaczego ludzie czuli się z tym źle?
        • imagiro Re: "kup pan cegle" ... handelek w PRL 27.03.08, 14:24
          pewexem im pachnialo ...
          • woman-in-love Re: "kup pan cegle" ... handelek w PRL 01.04.08, 17:30
            w ogóle w Pe-er-elu sie nie kupowało, ale załatwiało. pralkę telewizor a nawet
            kiełbasę czy buty. Kiedyś proponując mi pracę zachwalano to miejce: pani z
            cielęciną przychodzi :-) a poza tym po biurach, szkołach chodzily osoby z
            bluzeczkami i innym towarem na spylenie, przeważnie z paczek zagranicznych.
            • lezbobimbo Re: "kup pan cegle" ... handelek w PRL 01.04.08, 21:11

              Moja mama reperowala nasz skromny budzecik za pomoca sztrykania do
              komisu - czasem zdobyla welne, wysciubolila sweter, oddala do komisu i
              jak mialo sie szczescie, to czasem ktos to kupil.
              No i jeszcze antykwariaty na czarna godzine - ksiazki nielubiane mama
              tam opychala, czasem starczylo nawet na cos w rodzaju cieplego obiadu
              dla 3 osób.
              • lezbobimbo Re: "kup pan cegle" ... handelek w PRL 01.04.08, 21:18
                A i zalatwiala mama oczywiscie dobra wszelakie od znajomych - n.p.
                jedna z jej kolezanek dorwala prace na nocnej zmianie w fabryce typu
                Winiary - to po pracy przed pójsciem do domu zahaczala o nas i
                przynosila nam podprowadzone stamtad budynie w proszku, w papierowych
                torebkach - pamietam do dzisiaj to, ze w nocy przychodzil budyn na
                sucho, pachnacy lagodnie czyms ni to chemicznym ni to jadalnym - to
                nie byla ani prawdziwa chemia taka wyrazna jak dzisiaj, ani tez
                naturalny smak ;)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka