Dodaj do ulubionych

rozpoczęcie nowego roku szkolnego

31.08.08, 20:56
te emocje - po powrocie wszyscy jacyś inni, opaleni, po letnich przeżyciach -
mniej lub bardziej fantastyczne opowieści, tęsknota za "wakacyjną miłością",
niedowierzanie, że trzeba siadać do lekcji, powtarzać zapomniany materiał,
ech! Ja miałam wszystkie czytanki z góry przeczytane jeszcze w czerwcu.
Bardzo nie lubiłam mieć używanych podręczników.
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 31.08.08, 21:05
      Na nowe podręczniki dostawało się u nas talony. Najlepsi uczniowie
      na komplet, potem kilka osób na niektóre książki... Nie pamiętam
      już, ile tych kompletów na klasę przypadało, pewnie co roku
      inaczej...
      Czytanki podstawówkowe też wyczytywałam natychmiast:-))
      • woman-in-love Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 31.08.08, 21:22
        mimo tego omawianie czytanek nie było nudne. zawsze dziwiłao mnie, jak wiedza
        szybko wietrzeje z głowy, nawet sobie myślałam w duchu, że nie warto sie uczyć...
    • luccio1 Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 01.09.08, 00:08
      Można zajrzeć, co o tym niedawno pisałem na "Wychowaniu w wierze" - wątek o
      chińskich gumkach...
      • ewa9717 Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 01.09.08, 07:32
        I pamiętam jeszcze, że co roku "na początku szkoły" obiecywałam
        sobie, że w tym roku to hoho! Że lekcje będę odrabiała zaraz po
        szkole, a dopiero potem latać...Że będę pisała starannie i moje
        zeszyty będą ładniejsze od zeszytów pewnej Maryni...I rzeczywiście:
        pierwsze strony były wypieszczone, a potem mi przechodziło aż do
        następnego września, kiedy sobie mówiłam, że tym razem...
        • woman-in-love Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 01.09.08, 19:15
          zawsze pięknie pisałam na pierwszej stronie każdego zeszytu... a potem różnie
          bywało. Dużo dziur do uzupełnienia "pożniej"
        • tamsin Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 01.09.08, 21:47
          w szkole podstawowej rozpoczecie roku szkolnego wiazalo sie z dzikim
          poszukiwaniem fartucha, tenisowek i bialego podkoszulka na wf, nie
          wspominajac o tuzinie innych rzeczy. Czesto te poszukiwania
          owocowaly w udane zakupy, niekoniecznie odpowiedniego rozmaru. Tak
          wiec dzieci przychodzily do szkoly w trzy rozmiary za duzych
          szortach, lub tenisowkach z zeszlego roku w dziurami na placach i
          wyczyszczonych pasta do zebow "pollena". Z rana mozna bylo zobaczyc
          mnostwo dzieci zaopatrzonych w prawie identyczne tornistry i
          roznokolorowe, uszyte przez mamy torby na kapcie, ktore rowniez
          sluzyly jako bron na nieznosnych chlopakow ;-)
    • skrzydlate Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 02.09.08, 10:16
      nie lubiłam szkoły, nie tęskniłam za szkoła i mam nadzieję nie mieć juz nigdy z
      nia do czynienia
      • horpyna4 Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 02.09.08, 10:54
        Ja też. Co prawda chodziłam do szkoły "tylko" 10 lat, bo poszłam od
        razu do II klasy, a klas do matury w tamtych czasach było 11, ale dla
        mnie było to "aż" 10 lat. Jak usiłowałam później wyobrazić sobie 12
        lat w szkole, to na samą myśl robiło mi się niedobrze...
        • skrzydlate Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 02.09.08, 18:26
          ja się uczę jeszcze, ale obecnie mam szkołę bardzo mało szkolną..
          najśmieszniejsze, że dzisiaj mialam praktykę w szkole, tzn byłam na jednej
          lekcji i nawet miałam spicz do mlodych, i nawet mnie przez chwilę słuchali, nie
          chciałam ich dręczyć i sobie poszłam, kiedy przestało byc śmiesznie
          • cromwell1 Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 02.09.08, 19:34
            Gdy dorośliśmy i poszliśmy do szkoły
            Napotkaliśmy tam kilku nauczycieli którzy chcieli
            Skrzywdzić dzieci w każdy możliwy sposób
            Nabijając się
            Z każdego naszego czynu
            I odsłaniając każdą słabość
            Nie ważne jak głęboko chowaną przez dzieci
            Ale w miasteczku powszechnie było wiadomo
            Że gdy wracali do domów wieczorem ich grube
            I psychopatyczne żony niszczyły ich
            Na każdym kroku ich życia


            to tylko fragment hymnu nieposluszenstwa uczniow
            zespolu pink floyd /the wall/
            czesto wspomaganego przez nauczycieli
            wyluzuj skrzydlate
            nie mozna brac wszystkiego na czarno i bialo

            pzdr.

            • woman-in-love Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 02.09.08, 20:22
              bardzo długo trzeba było stać w kolejkach po różne przybory, które nie były do
              przewidzenia wcześniej. A te kolejki to był szczyt powolności!
              • minerwamcg Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 03.09.08, 22:42
                Pewnie, że szczyt powolności! Przecież każdy z kupujących miał
                taaaaaką listę zakupów. Zeszyt stukartkowy w kratkę, dwa zeszyty
                sześcdziesięciokartkowe w szeroka linię, dziesięć zeszytów
                szesnastokartkowych w wąską linię (do rosyjskiego), zeszyt gładki do
                biologii, pięć zeszytów sześćdziesięciokartkowych w kratkę, jakieś
                pióra, jakiś atrament, jakieś cyrkle, ekierki, mapy konturowe do
                geografii, stalówki do pisma technicznego, blok rysunkowy, blok
                techniczny, zeszycik do słówek, dzienniczek ucznia... Im dalej w
                kolejce, tym lista szła szybciej, bo było coraz więcej
                odpowiedzi "nie ma".
                • ewa9717 Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 03.09.08, 22:56
                  Zeszyt nutowy, blok rysunkowy, blok techniczny, koniecznie nowe
                  kredki i farbki...A jak się jeszcze pisało w pierwszej klasie piórem
                  maczanym w ławkowym kałamarzu, to i kilka obsadek, każda inna, a
                  stalówki różniaste...
                  • skrzydlate Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 05.09.08, 21:33
                    i koniecznie koszulki i spodenki do gimnastyki w nieobojetnym, z gory w kazdej
                    szkole innym, wyznaczonym kolorze!! w czasach, kiedy nie mozna bylo nic kupic!!
                    pamietam.. groza.. mnie sie to wydawalo okrutne i glupie.. ja w ogole wspominam
                    szkole jako horror do entej potegi

                    PRECZ ZE SZKOŁAMI!
                    ;)
                    • ewa9717 Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 05.09.08, 22:09
                      Ha, żeby tylko koszulki!!!! Te mama farbowała perfekcyjnie na
                      dowolny kolor. Pewnego roku jakiś jełop kuratoryjny wymyślił, że
                      skoro kolor zielony uspokaja, dzieci mają mieć zielone okładki na
                      książki i na zeszyty. To dopiero było!!! Z obłędem w oczach
                      rodzice "delegacyjni" kupowali każdą ilość tam, gdzie akurat byli.
                      Tylko niech was nie zmyli ta każda ilość, np. ktoś z Warszawy
                      przywiózł 10, inny z Koszalina 7...i tak się zbierało ;-)))

                      PS - a gatki gimnastyczne, takie bufiaste pamiętacie?
    • luccio1 Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 03.09.08, 23:16
      Pierwsze półrocze kl. I pisałem ołówkiem. Potem resztę kl. I i całą kl. II
      piórem maczanym. Od kl. III wolno było pisać piórem wiecznym.
      Długopisami pozwolono nam pisać w kl. VII-VIII (lata 1967-69) - nigdy z tego
      pozwolenia nie skorzystałem, piszę piórem nawet teraz to, co muszę pisać ręcznie.
      • ewa9717 Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 04.09.08, 07:50
        Chyba we wszystkich szkołach wówczas dzieci zaczynały od pisania
        ołówkiem. Dopiero jak stawiały kształtne znaczki, pani pozwalała na
        osadkę ze stalówką. Jakże zazdrościliśmy tym, którzy już mogą pisać
        atramentem!
        Też nie używam długopisów. Miałam pióro chińskie (były z prawdziwie
        złotymi stalówkami!!!), które mi wiernie służyło od drugie klasy
        podstawówki przez całe liceum, studia i jeszcze kilka lat po nich.
        Dziś waterman i parker, ale marzy mi się jedno takie spoza mojego
        zasięgu: kosztuje (bagatelka!) coś kole 30 tysięcy złotych...
        • oryginal23 Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 04.09.08, 10:10
          Najpierw na sali gimnastycznej wysłuchałem przemówienia radiowego
          pana ministra oświaty(Kuberski czy jakóś tak)a potem do klasy.
          W klasie nauka pisania ołówkiem,a potem stalówką w plastikowej
          oprawce.Atrament nalewała pani z wielkiej butli,zeszyty miały
          wewnątrz bibułę do likwidacji kleksów.
          Dzisiaj dzieciaki chyba nawet nie wiedzą co to takiego kleks.
          • luccio1 Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 04.09.08, 10:19
            Zaczynałem w r. 1961. "Mój" minister nazywał się Wacław Tułodziecki. Oczywiście
            był spęd na podwórku i słuchanie, co też miał do powiedzenia, z wystawionego na
            zewnątrz radia, podkręconego na maxa.
            • apodemus Re: rozpoczęcie nowego roku szkolnego 04.09.08, 14:44
              luccio1 napisał:

              > był spęd na podwórku i słuchanie, co też miał do powiedzenia,
              > z wystawionego na
              > zewnątrz radia, podkręconego na maxa.

              Zaczynałem podstawówkę w 1981 roku i ten zwyczaj trwał dalej w najlepsze...
              • a_weasley Słuchanie ministra 04.09.08, 17:33
                apodemus napisał:

                > Zaczynałem podstawówkę w 1981 roku i ten zwyczaj
                > trwał dalej w najlepsze...

                Ja w 1981 zaczynałem liceum i tam już tego nie było. Ba, OIP w VIII klasie też nie.
                Za to w VI... świat i ludzie... Jak wszyscy starsi od Apodemusa pamiętają,
                podstawówki zaczynały za Gierka rok szkolny 21 sierpnia i odpowiednio rychlej
                kończyły (co osobiście uważam za pomysł dobry), rozpoczęcie było skromne, a 1
                września była impreza z hukiem, pukiem, wierszykami, przemówieniem ministra i
                powszechnym entuzjazmem.
                1 września 1978. Siedzimy wszyscy na sali gimnastycznej, czekamy godziny 9:00,
                dziewiąta nadeszła, rozległ się sygnał czasu, Sznuk ogłosił, że minęła
                dziewiąta... i z radia popłynęła kochana Polka-Dziadek. Tu Polskie Radio,
                słuchacie audycji "Lato z Radiem"!
                Śmiech na sali.
                "Goworit Polskoje Radio... Hovorzi Polski Rozhlas...
                Tu już wszyscy klaskali do taktu, spiker się produkował, że hier ist die
                Polnische Rundfunk, dyrektorka rozglądała się rozpaczliwie za najbliższą mysią
                dziurą, sygnał wybrzmiał do końca, spęd rozpuszczono i tak się skończyło
                uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego. Potem się dopiero dowiedziałem, że owszem,
                przemówienie nadano, o 9:20 czy jakoś tak.
                Opowiedziałem mamie, jak było, a mama spokojnie:
                - Aha. Znaczy Kuberski jest przeznaczony do odstrzału.
                I faktycznie niedługo potem przestał być ministrem.
                • germanio fartuszki 08.09.08, 17:30
                  Mnie sie rok szkolny kojarzy z koncem sierpnia, kiedy babcia codziennie chodzila
                  do sklepu naprzeciwko i pytala o "Fartuszek dla wnuczki".

                  Fartuszki byly okropne, granatowy stylon...
                  • cromwell1 Re: fartuszki 08.09.08, 18:47
                    ehh
                    fartuszek ze stylonu
                    mroczny przedmiot porzadania;)
                    z reguly wszyscy smigali w blyszczacym badziewiu atlasopodobnym
                    nie bez przyczyny nazywanym chalatem

                    pzdr.
    • plater-2 hej, luccio ! 15.08.13, 10:33
      I ja 1961 zaczynalam. Dzieckiem byles, nie zdawales sobie sprawy co sie swieci.Budowano mur berlinski, kochany !


      Mnie pan kierownik szkoly uswiadomil wrzeszczac (nie bylo mikrofonow !) "Za chwile bomby amerykanskie spadna na nasze domy !!!!

      Sa listy rodzinne z tego okresu "Kochany Marku, wobec paniki wojennej, jaka sie wytworzyla, mam prosbe. Czy we Wroclawiu nie da sie kupic kakao, czekolady, miodu...?."
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka