13.01.09, 13:51
Przeczytawszy na oficjalnej stronie miasta Torunia o pożegnaniu z najstarszym taksówkarzem, sięgnąłem po raz nie wiadomo po który
"Maniusia Kitajca i jego ferajnę" Wiecha i zwrócił moją uwagę fragment, gdzie
tytułowy bohater w roku 1958 mówi:
- Nalęży się za dwa kursy z Warszawy do Świdnicy. [...] 1800 zł po 3.00 za
kilometr [...] Dla pani już to zrobię, że policzem się według pierwszej taksy.
Mniejsza o to, że 1800:3=600, za mało nawet na jeden kurs tam i z powrotem
względnie dwa w jedną stronę, bo do Świdnicy jest ponad 400 km, ale kto
pamięta, kiedy ile kosztowała taksówka?
I kiedy jak było z dostępnością? Z dzieciństwa pamiętam, że za Gierka
fatalnie, ale wcześniej? W "Domu" Henio Lermaszewski wspomina, że noc
sylwestrowa "to jedyny czas, kiedy taksówkarz nie czeka pod słupkiem na
pijaka", a lata to są pięćdziesiąte.
I w ogóle jakie kto ma wspomnienia z taksówką związane, to niech się odezwie.
Obserwuj wątek
    • zwierze_futerkowe Re: Taksówki 13.01.09, 21:46
      Ja pamiętam, jak na zatłoczony klientami postój podjeżdżała taksówka, kierowca
      odkręcał okienko i rzucał: "Na Ochotę!" albo "Na Grochów!". Szczęśliwiec, który
      wybierał się w tym kierunku, wskakiwał czym prędzej. Szans na zmianę decyzji
      taksówkarza (bo na dworzec, bo do lekarza, bo dziecko, bo ja byłem
      pierwszy...)nie było żadnych.
      • meduza7 Re: Taksówki 14.01.09, 13:20
        Dla mnie jednym ze znaków zmiany ustroju stało się to, że na postoju taxi przed
        dworcem kolejowym, zamiast sznureczka zmarźniętych klientów, stanął sznureczek
        czekających taksówek.
        • a_weasley Re: Taksówki 14.01.09, 14:57
          meduza7 napisała:

          > Dla mnie jednym ze znaków zmiany ustroju
          > stało się to, że na postoju taxi przed dworcem kolejowym, zamiast sznureczka
          zmarźniętych klientów,
          > stanął sznureczek czekających taksówek.

          A to jest, zdziwię Cię, obrazek, który od czasu do czasu występował wcześniej.
          1. W małych miasteczkach. Na rynku, ewentualnie przed dworcem, stało kilka
          taksówek, nawet można było sobie zamówić przez telefon (stał w skrzynce przy
          słupku).
          2. Jak w 1983 r. podwyższono ceny, to odtąd w soboty taki obrazek się widywało.
          3. Radykalnie sytuacja się poprawiła wcale nie po zmianie ustroju, lecz nieco
          wcześniej, kiedy ustawa o działalności gospodarczej zniosła wszelkie
          ograniczenia. Każdy, kto miał samochód spełniający wymagania (czyli w praktyce
          jakikolwiek czterodrzwiowy), mógł zarejestrować działalność, postawić klocek na
          dachu i już był taksówkarzem.
          Takie taksówki charakteryzowały się tym, że nie należało z nich korzystać, jeśli
          się dobrze nie znało miasta, bo taksówkarz najczęściej go dobrze nie znał.
      • a_weasley Re: Taksówki 14.01.09, 15:03
        zwierze_futerkowe napisała:

        > Szans na zmianę decyzji taksówkarza (bo na
        > dworzec, bo do lekarza, bo dziecko, bo ja byłem
        > pierwszy...)nie było żadnych.

        Były, były. Tylko trzeba było być bardzo upartym i nie dać się zakrzyczeć. On
        też wiedział, że może stracić koncesję.
        • ewa9717 Re: Taksówki 14.01.09, 17:56
          Ba, ale rzadko komu przychodziło do głowy krzyczeć na panisko
          taksówkarza czy paniska za ladą - to nie oni byli dla klientów, lecz
          klienci istnieli , jak się wtedy wydawało, dla nich. To przekonanie
          do dziś zostało wielu urzędasom. Ciekawe, ile pokoleń musi minąć...
          • horpyna4 Re: Taksówki 15.01.09, 11:28
            Taksówkarzom nie wolno było pobierać opłat od dodatkowych klientów
            podczas kursu. Płacił tylko jeden, a jak zgodził się, żeby
            taksówkarz zabrał po drodze kogoś rozpaczliwie machającego, to ten
            dodatkowy powinien jechać darmo. To w teorii, bo praktycznie żyli z
            takich pasażerów "na łebka".
            • a_weasley Re: Taksówki 15.01.09, 14:50
              horpyna4 napisała:

              > To w teorii, bo praktycznie żyli z
              > takich pasażerów "na łebka".

              I wciskali pasażerom kit, że "każdy płaci za siebie". Jeden to aże za mną z
              taksówki wyleciał, że mu za mało dałem. Powiedziałem, że jak ma jakieś wąty, to
              niech na milicję dzwoni, o proszę tu jest automat na klatce, ja bardzo chętnie z
              nim na władzę poczekam.
              • ewa9717 Re: Taksówki 15.01.09, 15:12
                No i byli też tacy, którzy podjeżdżali na postój (gdzie karnie stał
                ogon czekających) i - wystawiwszy łeb przez okienko - informowali.
                dokąd ewentualnie pojadą. Rany, teraz wierzyć się nie chce, że tak
                było!!!!!
                • bercik38 Re: Taksówki 15.01.09, 18:19
                  Taryfa, "Warszawa" albo "Wołga". Kurs 1,5 km z rynku do parku na piwo, koszt,
                  cena piwa. To były piękne dni. I żaden taryfiarz nie wybrzydzał.
              • horpyna4 Re: Taksówki 15.01.09, 21:55
                A ja miałam sposób na takich cwaniaków. Jak czekałam na postoju, to
                pytałam innych stojących, czy ktoś nie jedzie w tym samym kierunku.
                I jak podjeżdżała taksówka, to wsiadałam jeszcze z kimś i
                udawaliśmy, że jesteśmy znajomymi i razem jedziemy. Tylko że jedno z
                nas wcześniej wysiada (nie zawsze, czasem zdarzał się ten sam cel
                jazdy). Jedna osoba płaciła, a druga dyskretnie podawała jej połowę
                ceny przejazdu.
                Gdyby taksówkarz to wszystko wiedział, pewnie dostałby apopleksji.
                Taka krzywda...
                • werner.rauch Re: Taksówki 21.01.09, 13:44
                  W czasach PRLu mialem rózne doswiaczenia z taksówkami.

                  We Warzawie tasówkarz wykorzystal moj brak orientacji jako turista z
                  za granicy i zadal ode mnie bardzo duza cene, ca ja uwazalem za
                  nieuczciwy.

                  We Wroclawiu Taksówkarz wiózl mnie do celu i nie chial pieniedzy, bo
                  cieszyl sie ze mogl ze gosciem zagranicznym porozmawiac. Zaplacilem.

                  Prawdziwy hit byl jazda w Zgorzelcu: Ja jedyny pasazer w duzej
                  ruskiej „Czajce”!

                  Pozdrawiam wszyskych taksówkarzów!

                  Werner
    • a_weasley "Opłata wg tabeli" 22.01.09, 15:38
      Początkowo po podwyżkach cen taksówkarze musieli przerabiać taksometry. Tyle, że
      ponieważ to nie była elektronika, przeróbka wymagała wstawiania dodatkowych
      trybików. W pewnym momencie z tego zrezygnowano i najpierw pojawiły się
      tabliczki "Taksometr nie przerobiony", a potem np. "Licznik x 5" (tabela była i
      tak, bo się taksówkarzom nie chciało kalkulatorów wozić".

      A taryf (rok X, cena za km Y) dalej nikt nie jest w stanie podać...
      • nikka00 Re: "Opłata wg tabeli" 04.02.09, 02:24
        "Radykalnie sytuacja się poprawiła wcale nie po zmianie ustroju,
        lecz nieco
        wcześniej, kiedy ustawa o działalności gospodarczej zniosła wszelkie
        ograniczenia"


        To nieco wcześniej to rok 88 kiedy weszła w życie ustawa o
        działalności gospodarczej. Trudno to chyba nazwać działaniem w
        czystym prl-u...
        • a_weasley Cóż to jest czysty PRL? 11.02.09, 00:21
          Na słowa me:

          > "Radykalnie sytuacja się poprawiła wcale nie po zmianie
          > ustroju, lecz nieco wcześniej, kiedy ustawa o działalności
          > gospodarczej zniosła wszelkie ograniczenia"

          Nikka00 napisała:

          > To nieco wcześniej to rok 88 kiedy weszła w życie ustawa o
          > działalności gospodarczej.

          Czyli dobrze napisałem: nieco przed zmianą ustroju.

          > Trudno to chyba nazwać działaniem w
          > czystym prl-u...

          Czysty PRL to nie wiem, kiedy był, za Bieruta chyba. Już ten
          gierkowski był cherlawy jak jakiś Chryzostom nie przymierzając, a
          lata 80-te to już czysta kontrrewolucja (przynajmniej w sferze
          drobnego biznesu).
          • horpyna4 Re: Cóż to jest czysty PRL? 11.02.09, 09:46
            Czysty był ten za Gomułki. Siermiężny i trzymający się kurczowo
            doktryn.
            Gierek próbował kombinować, ale to było nie do zmiany i wyszło, co
            wyszło.
            Zresztą zgodnie z dowcipem, który powstał na XXX-lecie PRL:

            Pewien Żyd, który po wojnie osiadł w USA, dożył emerytury i
            postanowił odwiedzić Polskę, z którą czuł się bardzo związany
            emocjonalnie. Przyjechał więc, ale po pewnym czasie zaczął się mocno
            dziwić wszelkim absurdom w gospodarce socjalistycznej. Napisał więc
            do władz PRL list, w którym wskazywał na nonsensy w jakiejś
            dziedzinie gospodarki i jako fachowiec proponował inne, sensowne
            rozwiązania. Odpisano mu uprzejmie, że ma rację i bardzo dziękują mu
            za cenne wskazówki. No i oczywiście poza listem nie było żadnej
            reakcji. Powtórzyło się to, gdy napisał o następnej dziedzinie,
            potem o następnej... zawsze mu przyznawano rację i na tym się
            kończyło.
            Biedak zupełnie zgłupiał, więc udał się do rabina po wyjaśnienie tej
            zagadki.
            - Rebe, wytłumacz mi, jak to jest. Przyznają, że nie jest dobrze,
            że to, co zaproponowałem, jest lepsze - i nic się nie zmienia.
            Stary, mądry rebe uśmiechnął się, pogładził brodę...
            - Icek, ty popatrz na mój chałat. On jest brudny, wyświechtany...
            Ale ten chałat ma już trzydzieści lat, jakbym go uprał, to on by się
            rozleciał...
      • horpyna4 Re: "Opłata wg tabeli" 04.02.09, 11:40
        Wydaje mi się, że za średniego peerelu dość długo utrzymywała się w
        Warszawie taryfa 2 zł/km. Oczywiście w dzień i w I strefie. No i
        jeszcze było coś tam "za złamanie chorągiewki" (chyba 4 zł), do tej
        kwoty licznik doliczał opłatę za jazdę. Młodzież to pewnie nie
        pamięta tych liczników z chorągiewkami...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka