a_weasley
13.01.09, 13:51
Przeczytawszy na oficjalnej stronie miasta Torunia o pożegnaniu z najstarszym taksówkarzem, sięgnąłem po raz nie wiadomo po który
"Maniusia Kitajca i jego ferajnę" Wiecha i zwrócił moją uwagę fragment, gdzie
tytułowy bohater w roku 1958 mówi:
- Nalęży się za dwa kursy z Warszawy do Świdnicy. [...] 1800 zł po 3.00 za
kilometr [...] Dla pani już to zrobię, że policzem się według pierwszej taksy.
Mniejsza o to, że 1800:3=600, za mało nawet na jeden kurs tam i z powrotem
względnie dwa w jedną stronę, bo do Świdnicy jest ponad 400 km, ale kto
pamięta, kiedy ile kosztowała taksówka?
I kiedy jak było z dostępnością? Z dzieciństwa pamiętam, że za Gierka
fatalnie, ale wcześniej? W "Domu" Henio Lermaszewski wspomina, że noc
sylwestrowa "to jedyny czas, kiedy taksówkarz nie czeka pod słupkiem na
pijaka", a lata to są pięćdziesiąte.
I w ogóle jakie kto ma wspomnienia z taksówką związane, to niech się odezwie.