20.11.10, 10:39
Czy zdarza się, że Wasze dzieci wybierają książki, które Wy osobiście uważacie za okropne?
Co wtedy robicie?
Ja mam ten "problem" (duże słowo i może sporo z tym przesady, może raczej tę zagwozdkę;) ) z córką...
Zastanawiam się, czy komentować to, co ona chce czasem czytać... Czasem, bo lubi też te dla-mnie-także-ciekawe rzeczy. Ale kiedy wybiera coś, w czym śledzi się losy niezbyt bystrej osóbki, coś, co świeci niezbyt bystrym humorem i obrazkiem... To mówić jej to, czy nie mówić? Oto jest pytanie...
Już pewnie i tak sprzedałam jej kilka tego rodzaju opinii, bo mam dosyć niewyparzony język, ale zastanawiam się, czy celowe jest takie świadome opiniowanie jej książek... a więc i jej wyborów...
Czy to nie będzie wychowywanie na snoba? W końcu albo się coś czuje, albo nie, a jeśli się czuje, to trudno nie czuć ;)
Obserwuj wątek
    • zona_mi Re: Gust 20.11.10, 11:35
      Moja córka dostała kiedyś ksiażkę, którą mi gorąco polecała. Zaczęłam czytać i wymiękłam - nudy jak diabli, właściwie głównie opisy ciuchów, w których aktualnie występują bohaterki i co wrednego która której wykręciła. Załamałam się, ale stwierdziłam, że trudno, mnie też nic sie nie dzieje, jeśli czasem przeczytam jakiegoś gniota.
      I zauwazyłam, że sama nie sięga po tego typu lektury, wybiera głównie takie, do których "nic nie mam". A gustem się różnimy, są takie, na widok których u niej jest mi niedobrze (z zupełnego braku zainteresowania tematem głównie, mnie np. wampiry nie kręcą) i odwrotnie.
      Zreszta ona tyle czyta niezłych (w mojej ocenie), że od kilku gorszych nic jej nie będzie.
      Aha - jeśli się wypowiadam, to w formie wypowiedzenie moich odczuć, a nie oceny jej gustu i to chyba jest ok.
    • 7oz Re: Gust 20.11.10, 15:06
      W księgarni nie kupuję takich książek ale w bibliotece wypożyczamy co tylko mój syn zechce, część wybieram ja, część on. Kończy się tak, że sam po jednym czytaniu nie wraca raczej do tych których bym nie polecała. Obserwuję, że z czasem wybiera coraz lepsze książki, częściej mi ufa i odkłada te, które skrytykuję. Nie zabraniam czytania książek, które mi się nie podobają bo po pierwsze wcześniej czy później nasze gusty nie będą się pokrywać i bardzo dobrze, a po drugie zakazany owoc zawsze lepiej smakuje więc po co go tworzyć?
      Sama czasami nie mogę przebrnąć przez obsypaną nagrodami książkę a całkiem dobrze wspominam takie, które najlepszych recenzji nie otrzymały. Gust rzecz bardzo względna, ważne żeby go mieć ;)
      • verdana Re: Gust 20.11.10, 15:24
        Mój syn miał i ma zupełnie inny gust czytelniczy. Nigdy mi to jakoś nie przeszkadzało, nawet jak był mały. Opór stawiałam tylko przy kupowaniu książek Disney'a, ale potem sama zrozumiałam, że to głupie. Problem miałam tylko z książkami napisanymi fatalnym jezykiem...
        • per-vers Re: Gust 20.11.10, 17:10
          Właśnie o to mi chodzi, o język...
          Albo o miągwowatość bohatera (czy raczej częściej: bohaterki). Nie mogę przeżyć mocno płytkich i niezbyt bystrych dziewczynek, nudnej i mało lotnej fabuły... wybieranej przez małą tylko w oparciu o obrazki ekstrawaganckich i różowych babsztyli na okładce. Ale w sumie moje dziecko chłonie wszystko, nie chce tylko i wyłącznie samych głupot, więc ogólnie nie mogę narzekać.
          Mam nadzieję, że i u nas ta pasja osłabnie z wiekiem... ;)
    • mika_p Re: Gust 20.11.10, 22:08
      W bibliotece próbuję przekonać, ale macham ręką, jak sie dziecko upiera.
      W księgarni odmawiam finansowania i sugeruję dziecku, żeby samo sobie kupiło, jakąś tam kasę ma.
      Mówię o 5,5-latce.
      12,5-latek jest czytelnikiem leniwym, kupowania się nie domaga, szkolną bibliotekę omija szerokim łukiem (chyba, ze ma wypozyczyć lekturę), do publicznej nie chce chodzić (bo to taki wiek, że wyprawa z matką i siostrą to nuda i przypał), ale zmuszony do wyjścia wybiera coś. Do tej pory raz mu się zdarzyło, że wykazał wolę wypożyczenia ("Eragona" - do I czytania i potem do II). Nie, przepraszam, jak był w fazie na "Monstrualną erudycję" i podobne, to jęczał w antykwariacie, żeby mu uzupełnić kolekcję :) Książkę, którą mu się da do ręki, przynajmniej napocznie, i albo odłozy, albo czyta do upadu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka