Dodaj do ulubionych

"Wszystko gra" BolognaRagazzi Award 2012!!!

20.02.12, 14:12
Za informacjami z FB:

Wydawnictwo WYtwórnia oficjalnie może już ogłosić, że książka "Wszystko gra" Anny Czerwińskiej-Rydel i Marty Ignerskiej zdobyła BolognaRagazzi Award 2012 w kategorii Non Fiction. Hi hip...!

GRATULACJE!!!
Cieszę się niezmiernie, bo to książka, którą kocham niezmiernie od XI. Kocham i zachwycam się nad tym, jak jest zrobiona!!!

Sukces niezmierny, w ubiegłym roku - Maum zilustrowany przez Iwonę Chmielewską - a tym roku dziewczyny, Polki też górą :)
Obserwuj wątek
    • poppy76 Re: "Wszystko gra" BolognaRagazzi Award 2012!!! 20.02.12, 14:55
      No to gratulacje!
      Ogromne:)

      My jeszcze nie mamy, bo czekam na zapowiadane wczesniej lutowe, a teraz juz kwietniowe nowosci, by kupic wszystko razem w wydawnictwie;)
      • modrooczka Re: "Wszystko gra" BolognaRagazzi Award 2012!!! 20.02.12, 21:26
        Wielkie gratulacje!
    • anna_mrozi Ryms_rozmowy 20.02.12, 22:10
      Tutaj podlinkowane wywiady z wydawczynią "Wszystko gra" i autorkami.
      Gratulacje :)
    • steffa Re: "Wszystko gra" BolognaRagazzi Award 2012!!! 21.02.12, 00:00
      Przeczytałam: XI i zastanawiałam się, dlaczego powołujesz się na jedenasty wiek. ;-)
      • anna_mrozi Re: "Wszystko gra" BolognaRagazzi Award 2012!!! 21.02.12, 08:51
        Aż tak wiekowa nie jestem ;)
        Choć jak widać po sposobie zapisu (i skrótach, także myślowych), czas mocno mnie ogranicza.
        "Wszystko gra" mam w ręku, co i rusz, od listopada :) (premiera) i ciągle do niej wracam. Przyciąga mnie i hipnotyzuje.
        Przy okazji - 25 marca spotkanie z "Wszystko gra" w Łodzi, w ramach Czytanek pod ekranem, tym razem muzyczno-graficznych.

        Nie sprawdzałam tego, ale wydaje mi się, że książka z "Wytwórni" to pierwsza, całkowicie polska pozycja, która zdobyła BolognaRagazzi Award w kategorii Non Fiction? Czy tak?
        • abepe Re: "Wszystko gra" BolognaRagazzi Award 2012!!! 21.02.12, 09:26
          > Nie sprawdzałam tego, ale wydaje mi się, że książka z "Wytwórni" to pierwsza, c
          > ałkowicie polska pozycja, która zdobyła BolognaRagazzi Award w kategorii Non Fi
          > ction? Czy tak?

          Tuwim pewnie był bardziej Fiction.
          W każdym razie Wytwórnia rządzi!
          • anna_mrozi Re: "Wszystko gra" BolognaRagazzi Award 2012!!! 22.02.12, 06:54
            > Tuwim pewnie był bardziej Fiction.
            Był.

            > W każdym razie Wytwórnia rządzi!
            :)

            A u "Zorro" uzasadnienie werdyktu i jego polskie tłum.
            Bardzo podoba mi się fragment werdyktu Jury o nawiązaniach do I.Calvino :)
            I ten o tym,że nowatorskość M.I. nie podaje się łatwo krytyce :)
            • uccello Re: "Wszystko gra" BolognaRagazzi Award 2012!!! 22.02.12, 09:46
              Dawałam upust radości na Polskiej ilustracji ale poupuszczam sobie i tu- bardzo się cieszę.
    • steffa Re: "Wszystko gra" BolognaRagazzi Award 2012!!! 22.02.12, 21:50
      Hi hi - taki ciekawy tekst znalazłam, tzw. opinia z wystawy. ;-)
      • oqo_loco Re: "Wszystko gra" BolognaRagazzi Award 2012!!! 22.02.12, 22:01
        Też to wczoraj namierzyłam. Niezłe kwiatki ;)
        • anna_mrozi Re: "Wszystko gra" BolognaRagazzi Award 2012!!! 22.02.12, 22:33
          Też czytałam to, jakiś czas temu, szukając informacji o Marcie :)
          najbardziej podoba mi się to wielkie pytanie bijące spomiędzy wersów: "ale o co chodzi"...?

          Po wiadomości o bolońskiej nagrodzie przypomniał mi się też forumowy wątek o "awangardzie" w książkach dla dzieci (tam awangarda=Zakamarki, mniej więcej) - widząc wtedy tytuł wątku, przepłynęło przeze mnie skojarzenie tego jak tłumaczono mi pojęcie awangardy w LO i automatyczne skojarzenie tego z "Wytwórnią".
          Awangarda - "ci, którzy kroczą na przodzie" :)
          • uccello awangarda po obiedzie 23.02.12, 13:44
            anna_mrozi napisała:
            > Awangarda - "ci, którzy kroczą na przodzie" :)


            Awangardowe, to było tak gwoli prawdy historycznej 50 czy nawet 90 lat temu .
            Na podlinkowanej stronie można zobaczyć plakat z 1919roku.
            ooops.pl/?p=15566
            Gdyby dziś ktoś pokusił się o taką okładkę, nazwana by była awangardową, a wydawca i grafik chodzili w nimbie odkrywców i męczenników niezrozumianych przez prosty Lud:)

            Lata dwudzieste trzydzieste ubiegłego wieku. Okładki do poezji Przybosia zaprojektowane przez Strzemińskiego

            www.eprarebooks.com/cgi-bin/phillips/145
            www.msl.org.pl/dzialalnosc-naukowa/article/27/sub,biblioteka/pic,2202
            www.raraavis.krakow.pl/Foto93/a93-0139.jpg



            Pablo Picasso rok 1925
            imageshack.us/photo/my-images/228/picasssopocaunek.jpg/

            późniejsze grafiki Picassa z lat 60
            www.picassomio.com/pablo-picasso/65067.html
            picasso.parkwestgallery.com/picasso-347-series/celestine-images/descriptions/92253.html

            Sztuka zawsze żywiła się sztuką. Cytaty, nawiązania, inspiracje, dialog z artystami przeszłości może być źródłem nowych jakości. Pomysł wydania Brzechwy w stylistyce nowatorskiej grafiki lat ówczesnych jest nośny i świetny. Zaprzęganie odkryć konstruktywistów, futurystów, kubistów do grafiki skierowanej do dzieci - SUPER. Uczą się nowego nieestetyzujacego graficznego języka. Chwała Wytwórni za jej książki. Ale miano odkrywców i kroczącej w przedzie awangardy można przypisać nie tyle twórcom, którzy z ferworem i talentem odgrzewają artystyczne kotleciki sprzed lat, co działaniom wydawcy na polskim, zachowawczym rynku książki.
            • abepe Re: awangarda po obiedzie 23.02.12, 14:08
              uccello napisała:

              > Sztuka zawsze żywiła się sztuką. Cytaty, nawiązania, inspiracje, dialog z artys
              > tami przeszłości może być źródłem nowych jakości. Pomysł wydania Brzechwy w sty
              > listyce nowatorskiej grafiki lat ówczesnych jest nośny i świetny. Zaprzęganie o
              > dkryć konstruktywistów, futurystów, kubistów do grafiki skierowanej do dzieci -
              > SUPER. Uczą się nowego nieestetyzujacego graficznego języka. Chwała Wytwórni z
              > a jej książki. Ale miano odkrywców i kroczącej w przedzie awangardy można przyp
              > isać nie tyle twórcom, którzy z ferworem i talentem odgrzewają artystyczne kotl
              > eciki sprzed lat, co działaniom wydawcy na polskim, zachowawczym rynku książki.

              Myślę, że można mówić o neoawangardzie w ilustracji dla dzieci:) Te same prace skierowane do dorosłych już awangardą nie będą.

              A swoją drogą (zamiast BTW;) - czy w czasach awangardy częsty był ten styl w ilustracji dla dzieci?
              • uccello Re: awangarda po obiedzie 23.02.12, 23:11
                abepe napisała:
                > A swoją drogą (zamiast BTW;) - czy w czasach awangardy częsty był ten styl w il
                > ustracji dla dzieci?

                A jakże. Prym wiedli Rosjanie 50watts.com/Hands-Up-or-Enemy-no-1
                50watts.com/We-have-captured-a-most-rare-specimen-of-an-extinct-insect-which-was
                A w Polsce fantastyczni Themersonowie, którzy działali już bodaj od 1935 roku
                strawdogs.wordpress.com/2011/05/03/franciszka-themerson/
                www.bu.umk.pl/archiwum_emigracji/Prace141.htm
                lotawica.blog.onet.pl/THEMERSON-profesor-MMAA,2,ID286576700,n
                niewiele pozycji udało mi się wyklikać w sieci, ale za awangardowe w swej prostocie i świeżości środków uznane są wydane w Polsce: Narodziny liter, Nasi ojcowie pracują
                artbazaar.blogspot.com/2009/12/z-poki-kolekcjonera-stefan-themerson.html

                A tu strona na którą wpadłam szukając ilustracji Themerson. Książki od sasa do lasa, od początku wieku 20 po lata współczesne. Europejskie, amerykańskie, japońskie. Dla dzieci i dorosłych. Uprzedzam lojalnie- na każdej stronie kilkadziesiąt książek ( pod każdym obrazkiem jest link) a stron 101 50watts.com/images/random
                • uccello dlaczego wszystko gra 15.03.12, 19:31

                  www.instytutksiazki.pl/pl,ik,site,6,4,27167.php
                  Małgorzata Cackowska

                  Dlaczego wszystko gra we „Wszystko gra”?


                  „Wszystko gra” z tekstem Anny Czerwińskiej–Rydel z ilustracjami i w opracowaniu graficznym Marty Ignerskiej to niezwykle oryginalna literacko-graficzna forma edukowania muzycznego, ujęta w ramy przedstawienia orkiestry symfonicznej na kilka chwil tuż przed koncertem, przed którym instrumenty stroją się. To wspaniała książka, której treść i forma, choć wykonane przez dwie różne osoby są nierozłączne. Cała idea książki zachwyca, jednakże na wyobraźnię w sposób bardziej bezpośredni oddziałuje to, co można w niej zobaczyć.

                  Jak to się dzieje, że książka wręcz hipnotyzuje jakąś niezwykłą siłą artystycznego wyrazu? Już na okładce widzimy dość mocnego, muskularnego, ale frywolnego jednocześnie (bo w koszulce atlety z częściowo odkrytym torsem i muszką na szyi) puzonistę, rodem jakby z Nowego Orleanu. Ta jazzowa konotacja wiedzie odbiorcę do kontekstu rodzenia się kultury popularnej. Wprowadzenie popkultury do świata muzyki klasycznej to oryginalność stylu Marty Ignerskiej.

                  I dalej. Wizualizacje tego, co wyrażone słowem, przypominają awangardę z początku dwudziestego wieku, a szczególnie eksperyment filmowy pt. Oko i ucho Franciszki i Stefana Themersonów z 1945 roku, gdzie synkretyzm abstrakcyjnego obrazu i pieśni Karola Szymanowskiego jest niemal idealny. W książce jesteśmy jakby krok dalej – dźwięku w ogóle nie słyszymy, ale możemy przynajmniej spróbować wyobrazić sobie (niczym osoby niesłyszące), jak brzmi i czym jest głos każdego instrumentu? Jaką jakość wnosi do orkiestry: czy ogień, czy lot ptaka, rzewną miłość…? Ta książka może zatem powiedzieć i pokazać, czym jest muzyka, również osobom niesłyszącym.

                  Ukazane w książce dzikie rumaki, grajkowie i bożki przywołują ducha kultury antycznej, malarstwa początku naszej cywilizacji. Wyraźne figury postaci, często profilowanych, jednobarwnych na skontrastowanym wyrazistym tle są niczym te z antycznych waz. Tam widzimy czerń i pomarańcz, a tu ultranowoczesny oranż. Takie zestawienie kolorystyczne (oranż z magentą) jest zresztą ostatnio w dizajnie bardzo en vogue. Ale w tej książce (a również w kilku innych najnowszych dziełach młodych polskich graficzek) intensywność barw doprowadzona jest do takiego punktu, że stają się fluorescencyjne, choć ciągle trzymają się klasycznych zasad.
                  • uccello Re: dlaczego wszystko gra 15.03.12, 19:32
                    cd.

                    W książkach dla dzieci bardzo często spotykamy się z personifikacją, antropomorfizacją i animizacją tego, co dotąd nie żyło. To swego rodzaju funkcjonalna norma. W tej książce mamy do czynienia z bardzo oryginalnym, a do tego niezwykle zabawnym, czasami nawet prześmiewczym stylem personifikacji instrumentów muzycznych, oddającej ich atrybuty (np. altówki to zazdrosne i dość łatwe do urażenia pańcie z zadartymi nosami, właśnie dlatego, że nie są tak ważne jak skrzypce), ale przede wszystkim ich historię i kulturową proweniencję, np. flet, będący instrumentem bogów i pasterzy przedstawiany jest jako bożkowo-pastuszkowy, brodaty mężczyzna z gęstą czupryną wijących się węży i łączki kwiatuszków, skąd wiemy że ma moc zaklinania węży i pochodzi z krajów Azji, ale także umila pasterzom czas na całym świecie. Niezwykłą jest też trąbka – trębaczka z gąszczem płomieni i kłębami dymu zamiast włosów, czyli ta, której dźwięk jest jak jasność ognia i ma moc wołania na alarm. Takie portrety, zdają się czerpać inspiracje z szesnastego wieku, głównie z manierystycznych, alegorycznych dzieł Arcimbolda, które „spełniają manierystyczną zasadę capriccio - dzieła niezwykłego, dziwacznego (bizzarro), pomysłowego, zaskakującego odbiorcę i prowadzącego z nim grę umysłową i optyczną ”. Również tak jak Arcimboldo projektował barwny system zapisu nutowego, z którego muzyk odróżniając tonację miał wygrywać dźwięki, tak Marta Ignerska komponuje obrazy z inwencją własną, zapisując dźwięki barwami drukarskimi i kształtami, ale też operując symboliką sprowokowaną przez tekst.

                    We "Wszystko gra" wszystko gra również dlatego, że niezwykle płynnie, jakby zupełnie bez żadnej granicy tekst zamienia się w obraz, a potem w muzykę!

                    Odbiorca może odnieść wrażenie, że uczestniczy w jakiejś niezwykłej, lecz przypisanej naszej kulturze „walce żywiołów”. Dla przykładu, w dwóch rozkładówkach narracji tak słownej jak i wizualnej wszystkie instrumenty spotykają się. W pierwszej z nich są jeszcze ‘osobami’, które zdają się szaleć samopas jak na ogromnych igrzyskach i tańczyć (co oznacza etymologia słowa orcheisthai ) w niczym nieograniczonej przestrzeni: trąbka i róg strzelają wprost dźwiękiem, szarżują po diagonalnych liniach, opowiadający sobie dowcipy fagot z puzonem pękają ze śmiechu, piszczą flety i skrzypią skrzypce, płaczą altówki, jeleń ryczy… słowem zgiełk taki, że aż z lasu uciekają wilki, dzik i wszystko, co żywe. W drugiej – już nie spotkamy osób, ale widzimy oddaną w równych pasach trzech barw harmonię samego, czystego współbrzmienia dźwięków, które wszystkie one jednocześnie wydają, ale tym razem już potulnie pod władzą batuty dyrygenta i utworu koncertowego na orkiestrę symfoniczną.

                    Podstawowym tworzywem ilustratorki jest rysunek, często karykaturalny (niejednokrotnie dodaję ‘gębę’ swoim protagonistom), czasem nawet komiksowy, wykonany ręcznie miękkim ołówkiem i poddany obróbce komputerowej. Te miękkie, czasem krągłe i rozmazane nieco kształty zderzane zostają z czyściutkim, zwielokrotnionym śladem komputerowego, sterylnego niemal sznytu (np. ilustracja wydobywania dźwięku ‘a’ z oboju albo snucia się ‘a’ cieniuteńkiego niczym pajęcza sieć wyskakująca spod smyczka). Technika ta zdaje się mieć ogromny sens w dziele jakim jest książka. Gdyby bowiem artystka chciała oryginały swych prac wykonanych ołówkiem wystawiać jedynie w galeriach – szanse na ich długowieczność byłby nikłe. A tu – proszę bardzo – dzięki świadomej działalności wydawcy, jest książka z ilustracjami wydrukowanymi w doskonałej drukarni, na jednym z jakościowo najlepszych i najtrwalszych papierów. Ilustracja w oryginale wykonana ołówkiem czy cienkopisem, dzięki temu, że znalazła się w książce, przynależy do sztuk użytkowych zostaje zwielokrotniona i w postaci takich kopii może trafiać prosto w ręce tysięcy odbiorców, a co najważniejsze - ma szanse przetrwać kilkaset lat!

                    Książka Wszystko gra ma wartość artystyczną, pragmatyczną i edukacyjną, a jednocześnie charakter śmiałej, awangardowej plastycznej kreatywności. Jest ona zapowiedzią serii tak oryginalnych i przede wszystkim nienudnych lekcji z teorii muzyki i stanowi chwalebny przykład książki edukacyjnej, o której śmiało można powiedzieć, że przekroczyła przepaść dzielącą współczesną polską produkcję książkową dla dzieci ostatnich dekad od najlepszych ilustrowanych książek edukacyjnych powstałych w Polsce w latach 60 i 70 ubiegłego wieku .

                    Na zakończenie warto dodać, że nie sposób nie dostrzec w książce swego rodzaju odrębnej, ale jakże ważnej i niezwykle humorystycznej opowieści wizualnej, którą możemy śledzić na obu wyklejkach: początkowej i końcowej. Jest to nie tylko przegląd i typologia melomanów, ale przede wszystkim ukazanie bogactwa i różnorodności społecznej reakcji na sztukę, w przewadze entuzjazmu, głównie dlatego, że wszystko zagrało. Dobrze by było gdyby takiego właśnie odbiorcę miała ta książka, w której również wszystko zagrało. W każdym razie, bardzo chciałabym w to wierzyć.
                    • abepe Re: dlaczego wszystko gra 04.05.12, 19:53
                      Od dziś mam własny egzemplarz. I wszystko gra oprócz bólu oczu od pomarańczowej farby:))
                      Pomyślałam w pierwszej chwili, żeby pokazać dyrektorce szkoły muzycznej mojego syna, ale przypomniało mi się, że ma opinię strasznej konserwatystki:) To może nauczycielce instrumentu, ona jest bardzo postępowa.
    • aniam123 Re: "Wszystko gra" BolognaRagazzi Award 2012!!! 04.05.12, 23:13
      abepe spróbuj....
      Moja córka (zachwycona) zabrała swój egzemplarz na kształcenie słuchu i audycje muzyczne. Panie przejrzały i "puściły" po klasie... Jedna nauczycielka oceniła pozycję "no..., nawet fajne", a druga "wiesz, ale to chyba bajka dla młodszych dzieci?". Dodam, że Z.jest w VI klasie PSM, szkoła z tzw. renomą, ale "skostniała" do bólu. Musiałabym długo opisywać rozgoryczenie mojej córki, która na krakowskich Targach miała przyjemność porozmawiać z autorką A. Czerwińską-Rydel, przez co jest z tą pozycją związana emocjonalnie ;-).
      • abepe Re: "Wszystko gra" BolognaRagazzi Award 2012!!! 05.05.12, 19:18
        Rozgoryczenie brakiem zainteresowania książką mój syn ćwiczy regularnie:))
        Spróbuję na pewno pokazać nauczycielce kształcenia słuchu i rytmiki. Samym dzieciakom niekoniecznie, to pierwsza klasa,dzieciaki jeszcze mogą nie poradzić sobie z czytaniem.
        G. nauczycielka gitary na pierwszym miejscu stawia pokazanie dziecku, że granie to świetna rzecz (technikę apoyando starsza koleżanka syna ćwiczyła na balladzie Metaliica'i;), więc takie dodatki powinny ją zainteresować. Nasza szkoła jako całość konserwatywna chyba nie jest, wszystko zależy od nauczyciela. Mają tam na przykład zajęcia z improwizacji, których nie było za moich czasów, więc dla mnie duży postęp;)
        Co do Czerwińskiej-Rydel - jest z naszego terenu, więc okazji do spotkań było już sporo;) Mamy więc "Tajemnicze dźwięki" i "Moja babcia kocha Chopina" z autografem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka