i2h2
01.12.05, 22:11
Nie chodzi mi bynajmniej o treść, ale tak mi się nagle przypomniało: byłam w
pierwszej albo drugiej klasie, książek w domu było sporo, czytałam co
chciałam, ale moje były raczej cienkie i mocno kolorowe (sporo Szancera
miałam itp). I nagle, któregoś dnia mama kupiła mi ksiażkę nieco
bardzie "spasłą", z czarnobiałymi ilustracjami gdzieniegdzie tylko
widniejącymi. Boże, jaka ja się dorosła poczułam!Do tej pory czuję tę dumę,
że nareszcie zostałam poważnie potraktowana;-)
Nie mam niestety tej książki, tytuł tylko pamiętam:"Jędrek i inni".
Zarówno potem, jak i przedtem różne dużo poważniejsze rzeczy czytywałam, ale
jakoś ten brak koloru znamienny był, nobilitował czemuś:-)
Macie tego typu wspomnienia pierwszej "dorosłej" lektury?
Pozdrawiam
Iwona