Dodaj do ulubionych

Seria o Martynce:-(. Jak to można czytać?

24.11.06, 15:27
Dziewczyny, nie wiem czy Martynka była już tu opisywana. Ja na nią dopiero
trafiłam. Przeglądnęłam w ksiegarni ilustracje, słdkie ale do zniesienia, i
przekonało mnie, że opracowała tekst Wanda Chotomska. Zakupiłam więc Martynkę
i Arkę NOego i zabrałam się do czytania Marysi. No koszmar - bez składu i
ładu, cała historia praktycznie o niczym, język drewniany. Brrrrrrr. Franklin
to przy tym poezja. A jakie są Wasze odczucia??
Obserwuj wątek
    • i2h2 Re: Seria o Martynce:-(. Jak to można czytać? 24.11.06, 15:44
      Po francusku jest świetna ;-)
      My mamy kilka, które uważam za bardzo dobre, bo służą poszerzaniu słownictwa.
      Inne to czasem nic ciekawego, a czasem wręcz koszmarki.
      Ilustracje są po prostu historyczne - Martynka jest z lat pięćdziesiątych
      bodajże.
      • violik Re: Seria o Martynce:-(. Jak to można czytać? 24.11.06, 18:12
        Tekst mdły. Moje córki nie zostały fankami i niemalże cały komplet, który
        otrzymały w prezencie - sprzedałyśmy na aukcji. I super. Też jest pożytek.
      • zona_mi Re: Seria o Martynce:-(. Jak to można czytać? 24.11.06, 19:41
        i2h2 napisała:

        > Po francusku jest świetna ;-)

        Po polsku też, ale w innym niż pani Chotomskiej, tłumaczeniu - bez wiązania
        rymom kozich ogonów.
        Sprawdzę w bibliotece nazwisko innego tłumacza - można spotkać Martynki
        zbiorcze - kilka w jednej grubszej książce. Wtedy to zupełnie inna sprawa.
        • i2h2 Re: Seria o Martynce:-(. Jak to można czytać? 24.11.06, 23:58
          zona_mi napisała:
          > Sprawdzę w bibliotece nazwisko innego tłumacza - można spotkać Martynki
          > zbiorcze - kilka w jednej grubszej książce. Wtedy to zupełnie inna sprawa.
          Znalazłam dwoje: Sławomira Gibka (albo Sławomir Gibek - opis zawierał skróty)i
          Andrzej Woroniecki. Z tym, że to są te stare wydania Muzy. Nowe zbiorcze
          niestety są w przekładzie p. Chotomskiej.
          Nie znam, ale mnie zachęciłaś ;-) Niektóre francuskie są naprawdę dobre - może
          ten stary przekład im dorównuje.
          • zona_mi Re: Seria o Martynce:-(. Jak to można czytać? 25.11.06, 00:25
            O właśnie, Woroniecki!
    • hankam Re: Seria o Martynce:-(. Jak to można czytać? 24.11.06, 23:44
      Nie wiem jak, bo mnie od Martynki mdlilo. Ale moja corka uwielbiala, wiec chyba
      cos w sobie ma (Martynka).
      • aaniaaa Re: Seria o Martynce:-(. Jak to można czytać? 25.11.06, 00:08
        Mnie też mdli - niestety - a moją córę nie...
        Generalnie, nie mogą sie doczekać kiedy to opchnę na allegro ;/
        • zona_mi Re: Seria o Martynce:-(. Jak to można czytać? 25.11.06, 00:28
          Mnie też mdliło, ale to pewnie na okoliczność częstości czytania - kiedy moja
          Martynka miała fazę na którąś część, to prosiła kilka razy dziennie <błeh>
          Minęło jej już kilka lat temu, ale chyba nie uda mi się pozbyć tych książęk, bo
          ona jest taka jak ja - ukochanych nie oddam!
          • kolorko Prywata do zony:) 25.11.06, 07:21
            Zono:)
            1) Pamietam i czuwam, ale moje dziecka ciągle chore, w tym tygodniu ma nastapić
            nastapic odsiecz w postaci babci i dziadka, więc bedę mogła sie gdzies wyrwac i
            pierwsze kroki skieruje do książek:)
            2) To odnosnie Twojej sygnaturki, dopisze cos od nas. Moje dzieci po
            niedzielnej mszy cały dzień pośpiewują, Julce najbardziej przypadłay do gustu
            słowa "hej, hej,hej, nananana, hej, hej, hej, Alleluja", a śpiewa je tak,
            dodam, że z wielkim zapałem i zaangazowaniem- "hej, hej, hej, nananana, hej,
            hej hej, ale Jula" :)

            A zeby nie było zupełnie prywtnie, to parę słów na temat wątku:) mamy 2
            zbiorcze Martynki w przekładzie Woronieckiego, polecam jak najbardziej, nie
            mdli mnie od czytania ( ale gwoli sprawiedliwosci dodam, że to pewnie też
            dlatego, że Julka zdecydowanie woli Zużkę Zołzik:) )
    • zawsze_wolna_nilka słodka 25.11.06, 10:23
      że aż lepka... :-) i wcale z przekąsem tego nie piszę, bo gdyby mi "Martynkę"
      podarowano 20-25 lat temu, kochałabym ją całym sercem dziecięcia sfrustrowanego
      szarą PRL-owską nijakością.
      W zeszłym roku ładnie sprzedałam wydanie z Muzy (Woroniecki), bo tekst wydawał
      mi się mdły...
      A Chotomska? zaskoczyła mnie w "Martynkach", niemal podejrzewałam, że to
      zbieżnośc nazwisk;-)
      Pozdrawiam- M.
    • krtek7 Re: Seria o Martynce:-(. Jak to można czytać? 25.11.06, 10:48
      :)) Fakt, czytanie "Martynki" to wyzwanie! Mamy tylko 3: Martynka i Króliczek,
      Martynka i Wróbelek i Martynka jest chora. Tylko ta trzecią czytam bez zmian.
      Pozostałe czytam "po swojemu", w większej częsci.

      Ilustracje wg mnie i moich dzieci są piękne.
      • agatkar1 Re: Seria o Martynce:-(. Jak to można czytać? 29.11.06, 14:18
        Ostatnio wypożyczyłyśmy Martynkę,
        myślałam, że akurat ta część jest mdła, córa też nie była zachwycona,
        skoro piszecie, że takich jest wiele, nie będę już wypożyczać :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka