i2h2
04.10.07, 09:51
Na świecie jest to moda, mania, sposób życia. U nas chyba w sumie
mało znana, ale właśnie Nasza Księgarnia wydała dwie ksiażeczki i ja
się od nich oderwać nie mogę! Od razu uprzedzam, że to trzeba
zobaczyć "na żywo" - żaden skan nie odda. Zresztą, sprawdźcie:-)
Mimo, że prawie same obrazki, są to pozycje dla starszych dzieci,
przekleję fragment recenzji, pod którą chętnie się podpisuję:
"(…) Emily to ikona amerykańskiej popkultury, a dokładnie jej
nieedukacyjnego, a nawet antyedukacyjnego nurtu. Bo Emily, proszę
Państwa, "nie oszukuje... tylko sama ustala zasady". I łamie
je "równie łatwo jak serca". Ona także "nie wymyśla sobie
przyjaciół... zdecydowanie woli wrogów".
Ale najdziwniejsze nawet teksty obu książeczek równać
się nie mogą z charakterem ich opracowania graficznego. I nie chodzi
tu bynajmniej o same ilustracje - niekiedy mroczne, innym razem
psychodeliczne, czasem śmieszne. Najbardziej fascynujące jest to, co
wyłania się z poszczególnych stronic przy dokładnym im oglądaniu.
Ukryte sensy widać wyłącznie wtedy, gdy na papier patrzymy
pod odpowiednim kątem (znakomite użycie lakieru UV!). (…)
Oba tomiki przetłumaczył Bartosz Wierzbięta, autor
przekładu "Shreka", co stanowi nie tyle rekomendację, ile
drogowskaz, w jakim kierunku zamierzał pójść wydawca. Tłumaczenia
dowcipnego, niepokornego i zarazem piekielnie inteligentnego. Emily
nie wierzy bowiem w "jasną przyszłość". Być może dlatego, że w
określeniu tym zawiera się inne: "na złość" ("jasna przyszłość").
Takich smaczków jest tu znacznie więcej. A wszystkie świetnie
smakują.
Przyznam, że dawno nie byłem pod takim wrażeniem
oglądając jakąkolwiek książkę - nie tylko dla młodzieży. Po jej
lekturze mam chęć kupić czarnego kota, zapalić w domu świece i
poddać się wspomaganej farmakologicznie autohipnozie i
eksterioryzacji. Bo pewnie też "mam diabla pod skórą".
Kuba Frołow, „Książki. Magazyn Literacki” ,nr 8/ 2007 (131),
1.08.2007