Dodaj do ulubionych

Problemy z bajkami

20.02.08, 12:00
Wiem, że jest kilka wątków na temat przemocy w bajkach.Ale cotwieram
nowy bo problem wydaje mi się szerszy.
Kupiłam Laroussa - Moje pierwsze bajki, pisałam, że format poręczny
a język chropawy, ale niepokoi mnie inna sprawa.
I tak w Królewnie Śnieżce zła macocha wysyła łowczego, żeby zabił
Śnieżkę i na dowód przyniósł jej serce i wątrobę (sic).
W Tomciu Paluchu rodzice próbują uśmiercić swoje dzieci wysyłając je
do lasu.
W Czerwonym Kapturku nie ma leśniczego,który ratuje sytuację a bajka
się kończy pożarciem Czerwonego kapturka.
Ja w ogóle nie pamiętam tego typu szczegółow z dzieciństwa, czy to
są wersje rozszerzone bajek?? Po czym poznać nie zaglądając w realu
do książki czy mamy wersje rozszerzoną czy skróconą.
Trochę się przeraziłam i dzieciom jednak nie czytam tego typu
atrakcji.
Iza
Obserwuj wątek
    • alistar1 Re: Problemy z bajkami 20.02.08, 12:08
      To są wersje oczyszczone z lukru;-) Moje dziecię je lubi, serio.
      • izagalicja Re: Problemy z bajkami 20.02.08, 12:38
        No to mam problem, bo dla mnie są za okrutne. Poważnie.
        Iza
        • uccello Re: Problemy z bajkami 20.02.08, 12:45
          Serdecznie polecam ci książkę
          Bruno Bettelheima
          Cudowne i pożyteczne
          O znaczeniach i wartościach baśni

          biblionetka.pl/ks.asp?id=15754
        • i2h2 Re: Problemy z bajkami 20.02.08, 12:54
          izagalicja napisała:
          > No to mam problem, bo dla mnie są za okrutne. Poważnie.

          Pytanie, czy również dla Twojego dziecka?
          Okrucieństwo bajkowe jest potrzebne, ma konkrete cele (ja wiem, że
          to zabrzmi strasznie, ale wilk zjada Kapturka "na śmierć" dla
          przestrogi, że należy być czujnym, bo zdarzają się sytuacje
          nieodwracalne, kiedy ratunkiem jest tylko odpowiednie zachowanie
          dziecka)
        • alistar1 Re: Problemy z bajkami 20.02.08, 12:59
          Zawsze możecie spróbować czytać bardziej wybiórczo, a jeśli to
          konieczne uzupełniać, dodawać, tłumaczyć, rozmawiać o tym, co
          przeczytaliście.
          Zwróć uwagę, że nie wszystkie zawarte tam bajki są
          okrutne. "Kopciuszek" czy "Królewna na ziarnku grochu" są
          zdecydowanie bardziej "przyjazne", jeśli chodzi o czytanie maluchom
          i wszelkie zabiegi, nazwijmy je korygujące, są zasadniczo zbędne.
          "Wybiórcze czytanie" można z powodzeniem stosować w przypadku zbyt
          poważnych albo chociażby trudnych treści w książkach dla dzieci.
          Chociaż generalnie uważam, że konieczność takiego czytania oznacza w
          praktyce, że dziecko ma na daną lekturę jeszcze czas, że nie jest
          ona odpowiednia do jego wieku, rozwoju emocjonalnego.
          Kiedy czytamy laroussowego Kapturka, córka często pyta mnie o "brak"
          szczęśliwego finału, który zna z innych wersji. Czasem więc go
          dodaję od siebie, jeśli widzę, że jest taka potrzeba.
    • ash3 Re: Problemy z bajkami 20.02.08, 12:45
      Ja czytam z tymi wszystkimi atrakcjami. W końcu sama historia o tym, że rodzice
      są tak biedni, że nie mogą wyżywić rodziny jest już bardzo smutna, więc kierując
      się tym tropem, w ogóle nie trzeba byłoby czytać tej bajki. Potem, w Tomciu
      Paluszku, jest taka scena, że mama przytula swoje dzieci ("Jakże się ucieszyła,
      gdy zobaczyła chłopców całych i zdrowych z powrotem w domu!") mimo że rankiem
      ręka w rękę z ojcem porzuciła je w lesie. Moja córka lubi tę własnie scenę
      przytulania.
      Myśliwy, który ma przykazane, żeby przynieść serce królewny, nie czyni tego -
      wykazuje się miłosierdziem i przyczynia się do ocalenia dziewczynki. Zło spada
      na konto złej, pysznej, królowej.
      A jesli chodzi o wilka... Hm, nie jestem pewna, czy dociera do córki że połknął
      "na śmierć" babcię i Czerwonego Kapturka, bo lubi tę właśnie postać.
    • izagalicja Re: Problemy z bajkami 20.02.08, 13:01
      Przeczytam Bruno Bettelheima i wtedy się wypowiem, bo naprawdę na
      dziś jestem w kropce.
      Nie pamiętam tych wersji bajek z dzieciństwa.
      Może faktycznie jest tak jak pisały dziewczyny na wątku o przemocy w
      bajkach, że dzieci zapamietują wybiórczo.
      Dla mnie najbardziej smuntnymi bajkami z dzieciństwa były bajki
      Andersena, O Królowej Śniegu i o 12 Łabędziach (??).
      Pamiętacie, bracia zamienieni w łabędzie i siostra, która im tka z
      pokrzyw koszule, ostatniemu nie zdążyła w całości utkać.
      To były takie bajki traumatyczne, ale Czerwony Kapturek, Tomcio
      Paluch i Królewna Śnieżka wcale mi się tak nie kojarzyły.
      Ok, przemyślę, przeczytam i dam znać.
      Dziękuję za pomoc.
      Iza
      • zf71 Re: Problemy z bajkami 20.02.08, 14:11
        to były "Dzikie łabędzie", jedna z moich ulubionych baśni Andersena,
        obok "Dziewczynki z zapałkami".
        Mam czterech starszych braci i myślałam sobie wtedy czy ja bym dała
        radę moim braciom zamienionym w łabędzie uszyć z pokrzyw takie
        sukienki (a w ogrodzie rosło sporo pokrzyw więc doskonale wiedziałam
        jak to parzy). Bardzo lubiłam tą baśń. Moja „szancerowa” księga
        kiedyś przekazana została w rodzinę i przepadła, jak urodziło się
        moje dziecko jedną z pierwszych kupionych książek to był taki sam
        Andersen i lektura dzikich łabędzi - zachwyt pozostał.
    • katrio_na Re: Problemy z bajkami 20.02.08, 13:06
      No to raczej nie kupujcie Spiewajacej lipki ;-)

      Wlasnie, ja mialam opory ale czytalam. I nie zaluje. Mysle, ze
      kiedys bajki byly okrutniejsze( patrz wspomniana Lipka czy chociaz
      bracia Grimm) a jednak zadnej traumy sobie nie przypominam.

      Ja wychodze z zalozenia, ze Dziecko w pewnym wieku nie moze juz
      czytac o samych Misiach Samach, i ide dalej. Ale rozumiem Cie bo
      mialam takie same opory jak Ty.




    • abepe Re: Problemy z bajkami 20.02.08, 14:03
      Uccello - nie denerwuj mnie z tym Bettelheimem, czuję się
      zobowiązana do posiadania tej książki a chodzi w takich cenach,
      buuuuuuuuuu
      • i2h2 Re: Problemy z bajkami 20.02.08, 14:09
        Pozwól, Anetko, ze się do Ciebie przyłączę i razem będziemy płakać.
        Szukam tej książki już ładne parę lat, a tego nowszego wydania to w
        ogóle nigdy na oczy nie widziałam.
        • uccello Re: Problemy z bajkami 20.02.08, 14:45
          No to załóżmy trio i wymyślmy image dla grupy, bo ja też tę książkę
          znam tylko z biblioteki.

          Kiedy sie ktoś kapnie,żeby zrobić dodruk, albo wykupić licencję i
          zarobić na tym górę dukatów?
          • abepe Re: Problemy z bajkami 20.02.08, 14:46
            uccello napisała:

            > No to załóżmy trio i wymyślmy image dla grupy, bo ja też tę
            książkę
            > znam tylko z biblioteki.
            >
            > Kiedy sie ktoś kapnie,żeby zrobić dodruk, albo wykupić licencję i
            > zarobić na tym górę dukatów?

            Kto ma znajomości u Santorskiego???????
        • abepe Bettelheim 20.02.08, 14:45
          A ja kurczę, chyba widziałam to nowsze, jak byłam na studiach. Ale
          zawsze było tyle innych bardzo potrzebnych akurat książek (przez
          cały okres studiów nie kupiłam chyba nic spoza branży,a na czytanie
          innych dziedzin tez nie było czasu:((
          • zawsze_wolna_nilka Re: Bettelheim 20.02.08, 15:00
            mam, ale mogę TYLKO pożyczyć...;-)
            N.
      • agisek Re: Problemy z bajkami 20.02.08, 18:43
        He, a ja mam to nowsze wydanie, jak dziś pamiętam emocje z aukcji :-) Ale wtedy
        to jednak taniej chodziło.
    • zawsze_wolna_nilka Re: Problemy z bajkami 20.02.08, 14:58
      Dzieci potrzebują właśnie takiej dawki strachu, okrucieństwa i przemocy, żeby
      ich psychika zdrowo się rozwijała. Lepiej, że poznają ciemne strony życia w
      formie baśni, to pozwala ich psychice poznać nowe doznania, przyzwyczaić się i
      okrzepnąć.
      Świat dzieci to nie tylko słodycz, radość i szczęście- bywają smutne,
      zawiedzione, wściekłe, zagniewane, przerażone - a my, dorośli, raczej nie
      pozwalamy im odczuć i przejść przez te uczucia.
      Czasem dziecko jest złe na mamę lub tatę- ale nauczone doświadczeniem wie, że to
      nie będzie zaakceptowane. Gniew i strach w nim nie znika, więc dobrze, że może
      przenieść go na Babę Jagę zżerającą dzieci, ojca Jasia i Małgosi, wilka- itd.
      Małe dzieci nie boją się tych baśni- po prostu ich słuchają, starsze- mogą mieć
      pytania, dziecko w wieku szkolnym- wybaczcie, ale miało już tyle do czynienia z
      zabójczymi treściami TV i gier, że Bettelheim zrobił się grubo nieaktualny.

      Nie wymyślaj szczęśliwych zakończeń. Odpowiadaj na pytania zgodnie z treścią
      baśni- Czerwony Kapturek został połknięty, bo rozmawiała z obcym, który wydawał
      się być miłym, a rzeczywiście był wilkiem -ale nie dlatego, że "nie posłuchał
      mamy"- jakkolwiek to tłumaczenie nie wydawałoby się kuszące;-)

      Współczesne baśnie to tzw "legendy miejskie" i ballady o "krwawym Hendryku",
      które dzieci przekazują sobie w przedszkolu- nie przez przypadek przedszkolna
      opowieść o "czarnej łapie" ("czerwonej ręce") wiecznie żyje...

      Unikałabym baśni na własną rękę tylko po dużych traumach- śmierć w rodzinie,
      gwałt, wypadek, porzucenie- ale daję głowę, że dobry terapeuta właśnie baśnią
      uleczyłby duszę takiego dziecka.


      Oprócz Bettelheima polecam "Biegnącą z wilkami" i cykl artykułów w Zwierciadle-
      dopiszę tytuł, kiedy znajdę:-)

      Przepraszam za chaos wypowiedzi, gotuję i pracuję jednocześnie;-)
      N.
      • ash3 to jeszcze polecanka ode mnie 20.02.08, 21:06
        zawsze_wolna_nilka napisała:


        >
        > Oprócz Bettelheima polecam "Biegnącą z wilkami" i cykl artykułów w Zwierciadle-
        > dopiszę tytuł, kiedy znajdę:-)


        Duży rozdział tematyce okrucieństwa w baśniach poświęcił też Grzegorz
        Leszczyński w takiej nowej pracy "Magiczna biblioteka". Nie wiem nawet czy
        książka jest dostępna w normalnej sprzedaży księgarniowej (kupiłam u wydawcy),
        nie jest też tania. Izo, jeśli chcesz, prześlę Ci ją do wypożyczenia. Naprawdę
        ciekawa praca.
        • lunatica Magiczna Biblioteka. Zbójeckie księgi młodego wiek 20.02.08, 21:32
          ash3 napisała:

          > zawsze_wolna_nilka napisała:
          >
          >
          > >
          > > Oprócz Bettelheima polecam "Biegnącą z wilkami" i cykl artykułów w Zwierc
          > iadle-
          > > dopiszę tytuł, kiedy znajdę:-)
          >
          >
          > Duży rozdział tematyce okrucieństwa w baśniach poświęcił też Grzegorz
          > Leszczyński w takiej nowej pracy "Magiczna biblioteka". Nie wiem nawet czy
          > książka jest dostępna w normalnej sprzedaży księgarniowej (kupiłam u wydawcy),
          > nie jest też tania. Izo, jeśli chcesz, prześlę Ci ją do wypożyczenia. Naprawdę
          > ciekawa praca.

          Magiczna Biblioteka. Zbójeckie księgi młodego wieku.
          www.wydawca.com.pl/?s__karta.id__74
          zajeczanora.blogspot.com/2007/11/czytam-sobie-g-leszczyski-magiczna.html
        • izagalicja Re: to jeszcze polecanka ode mnie 21.02.08, 09:13
          Mam możliwości pożyczenia tych obydwu pozycji, więc na pewno je
          przeczytam.
          Na razie toczę boje z dziadkami i babciami ( takie okropieństwa
          chcesz dzieciom czytać??) bo część argumentów dociera do mnie na
          podstawie waszych postów ( Nika).
          Zrobiłam też krótką ankietę w pracy, kto zna bajki w jakiej wersji.
          "Opowiedz czerwonego kapturka". Niestety wszyscy znali wersje z
          gajowym, ale za to Śnieżka jest znana w brutalniejszej wersji.
          Jedno do mnie przemawia już teraz,że dzieci poprzez baśnie tak
          naprawdę poznają skomplikowany świat rzeczywisty.
          A propos literatury okołodziecięcej to niezłe są "Archetypy i
          symbole" Junga, też rodział o baśniach w innym ujęciu.
          Z Bettelheimem się nie zetknęłam.
          Naprawię to.
          Pozdrawiam dziewczyny.
          Iza
          • hophopi Re: to jeszcze polecanka ode mnie 21.02.08, 12:10
            ych... Do mła uparcie to nie przemawia i dalej nie bardzo rozumiem,
            czemu wersja z wyrywaną wątrobą jest lepsza od tej z niewyrywaną -
            że niby dzieci poznają podstawy anatomii czy jak? :P

            A tak na zupełnym marginesie pewna refleksyjka spokoju mi nie daje -
            gdyby, załóżmy, pan jakiś [najlepiej debiutant, żeby było bardziej
            pikantnie], zafascynowany Grimmowo-Andersenowym klimatem, wydał
            zbiorek będący kontynuacją tego literackiego ducha - opasły tomik
            baśni, z wypasionym morałem, ale rojących się od wyrywanych wątróbek
            i innych atrakcji, z trupem rozlicznym i malowniczym, jakież
            recenzje miałby ten pan? Czy wszyscy - w ogóle i forumowym
            szczególe - rzuciliby się go czytać, no bo edukuje wszak i dzieci
            życia uczy?
            Wątpię.

            • ash3 Re: to jeszcze polecanka ode mnie 22.02.08, 00:46
              hophopi napisała:

              > ych... Do mła uparcie to nie przemawia i dalej nie bardzo rozumiem,
              > czemu wersja z wyrywaną wątrobą jest lepsza od tej z niewyrywaną -
              > że niby dzieci poznają podstawy anatomii czy jak? :P


              Ojej, przeciez nie chodzi o to, żeby było bardziej makabrycznie i jeszcze jeden
              trup więcej czy wyrwana kończyna...
              To tylko jeden z elementów basni - ważne są też inne "składniki", które tworzą
              kontrast między okrucieństwem i dobrocią, miedzy mądrością i głupota itd.
              A prop. wyrywanej wątroby - czy wyobrażasz sobie zmianę tego mitu na nieco
              łagodniejsza wersję męki Prometeusza? Przecież to nie byłoby to samo (chociaż
              mit w różnej wersji zapewne istnieje).
      • alistar1 Re: Problemy z bajkami 20.02.08, 21:36
        Nilko, mądrze napisałaś.
        Pozdrawiam.
      • eglantine Re: Problemy z bajkami 20.02.08, 22:14
        > Oprócz Bettelheima polecam "Biegnącą z wilkami" i cykl artykułów w Zwierciadle-
        > dopiszę tytuł, kiedy znajdę:-)

        Cykl artykułów w Zwierciadle nazywał się "To nie bajka". Były to rozmowy Tatiany
        Cichockiej z psycholożką Katarzyną Miller, którą bardzo cenię. Udało mi się
        znaleźć w sieci rozmowę o Dziewczynce z zapałkami:
        www.zwierciadlo.pl/index.php?pid=2&c=5&a=190&rok=2006&numer=6&id=1
        Może w archiwum można znaleźć ich więcej, nie miałam czasu szperać.
    • tom_papioh Re: Problemy z bajkami 20.02.08, 22:42
      No niestety - oryginalne wersje bajek są często okrutne, makabryczne
      i ponure. Wersje braci Grimm w tym celują, są zdaje się najbliżej
      oryginalnego ludowego przekazu. Andersen jest nieco bardziej
      poetycki, ale też są to smutniejsze bajki, zdecydowanie dla
      dorosłych. W ogóle baśnie rzadko kiedy powstawały z myślą o
      dzieciach. Może z takich znanych bajkopisarzy najbardziej dla dzieci
      jest Perrault, ale on też od okrucieństwa nie stroni... Czerwony
      Kapturek bez happy endu - i to z wierszowanym uzasadnieniem, że
      autor zechciał właśnie zakończyć rzecz "wielkim hapsem" - to u niego
      właśnie...
    • mamalina Re: Problemy z bajkami 22.02.08, 15:33
      izagalicja napisała:
      > I tak w Królewnie Śnieżce zła macocha wysyła łowczego, żeby zabił
      > Śnieżkę i na dowód przyniósł jej serce i wątrobę (sic).

      Podsłuchalam ostatnio, jak córka pięciolatka, rekonwalescentka po zabiegu
      migdałkowym, poprawiała opiekunkę:
      – …żeby poszedł do lasu i …zostawił tam królewnę. (Opiekunka jest z "poprawiaczy")
      – Hania, żeby zabił!
      – Ale ja chciałam, żeby było tak mniej strasznie, tłumaczy spłoszona Hania.
      – Ale on ją miał zabić.
      Koniec kropka.

      O zabiegu opowiadała córka rzeczonej Hani, troszcząc się "ale ja nie wiem, czy
      ja ci to powinnam opowiadać, bo to trochę straszne".

      Ze wspomnień: jak się zdziwiłam w wieku dorosłym powracając do lektury
      Andersena, przy "Małym i dużym Klausie": z dzieciństwa nie pamiętałam wcale, że
      akcja z przywiązywaniem trupa do siedzonka ma miejsce… może i mi czytał jakiś
      poprawiacz?

      No i jeszcze: koleżanka Amerykanka z Seattle strasznie się zadziwiła,
      przyjechawszy za mężem do Europy, bo w USA podobno tylko dosłodzone
      Disnejoszczakowe wersje chadzają po ludziach. Bidoki. Nie tylko w jedzeniu, ale
      i w baśniach są do tyłu.
    • ash3 spostrzeżenie 04.03.08, 22:23
      Ponieważ coś zauważyłam, wracam do wątku o zagrożeniach w baśniach.
      Nie wiem do końca, czy to nie jest przypadkowe, ale... W domu pojawił się
      dzidziuś i od tego dnia starsza córeczka wróciła do lektur sprzed mniej więcej
      10 miesięcy (kiedy miała ponad półtora roku). Baśnie są całkowicie pomijane.
      Wyraźnie potrzebuje prostych fabuł, znanych i zaczytanych ulubionych pierwszych
      książek tzn. z tego okresu początków świadomego wybierania. Acha, z nowych
      rzeczy czytam jej i oglądamy rymowanego Pinokia (pięknie powtarza "Nie
      odpływaj!"). Jednym słowem wyraźnie rzuca się w oczy, że kiedy w jej zyciu coś
      tapneło (chociaż jest przychylna siostrze), powróciły przede wszystkim te
      "bezpieczne" oswojone lektury. Chyba że się mylę w interpretacji (???)...
      • alistar1 Re: spostrzeżenie 05.03.08, 07:15
        Ash, zapewniam Cię, że starsza pociecha jeszcze niejednym Cię
        zaskoczy. My wracaliśmy na przykład zupełnie nieoczekiwanie do
        ksiązek "nocnikowych", choć temat był już dawno oswojony;-)
        Obecnie zaś córka zdecydowanie preferuje swoje ksiązki,
        proporcjonalne do wieku i zainteresowań; natomiast te z
        wcześniejszego okresu jej czytelnictwa, podobnie jak książki
        braciszka, trochę ignoruje.
        Ale z drugiej strony lubi do nich wracać np. gdy jest chora.
        Czyli Twoje obserwacje są jak najbardziej słuszne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka