Dodaj do ulubionych

skąd otwartość na "awangardę"?

18.02.09, 19:10
Miałam dziś w pracy ksiązki Siny Wirsen o misiu. Pokazałam je trzem
koleżankom, dwie z nich zareagowały na nie negatywnie, że ilustracje
dla dzieci powinny coś dokładnie przedstawiać, że są nieczytelne,
mogą przestraszyć (jedna z nich wspomniała o swoich ulubionych
starych książkach z rosyjskimi obrazkami). Z powątpiewaniem
wysłuchały mojego przekonywania, że mój niespełna dwulatek widzi w
tych mazajkach emocje.

I zastanawiam się - skąd się to bierze, że pewnym osobom się od razu
nie podobają takie, szeroko pojęte awangardowe ilustracje. Inne
reaguję zaciekawieniem, inne chwytają od razu.

Zaczynam żałować, że mój tryb pracy powoduje, że widuję koleżanki
raz w miesiącu i na dodatek zupełnie nie ma czasu na rozmowy. Dziś
też za dużo nie było. Szkoda, bo miałam ochotę podrążyć temat.
Obserwuj wątek
    • lis888 Re: skąd otwartość na "awangardę"? 18.02.09, 19:29
      Mialam dzisiaj okazje porozmawiać na ten temat z autorem książki "Anastazy"
      Przemyslawem Wechterowiczem - byl u mnie w księgarni, pytal sie, jak jego
      książka się sprzedaje. Niestety, nie mialam dla niego fajnych wiadomości bo,
      choć szata graficzna książki żadną awangardą nie jest, skutecznie odstrasza
      potencjalnych klientów. Dla mnie książeczka jest rewelacyjnie zilustrowana,
      bardziej przyczepilabym się do "niedokończoności tekstu"; jednakże klienci
      odkladają te książeczkę z niesmakiem, twierdząc że jest brzydka, że ma zbyt
      ciemne, mroczne kolory, przez co jest "niedziecięca". Mój synek zaś bardzo
      cieplo ją przyjąl. Tak samo Tuwima z Wytwórni, którego można zaliczyć do
      awangardy (szatę graficzną, nie autora;-)) Wiele takich pozycji "niechodliwych"
      moglabym wymienić, i niemal wszystkie w jakis sposób odbiegają od ogólnie
      przyjętej "ladności".
      Mam wrażenie, że dzieci są bardziej otwarte na różne eksperymenty ilustracyjne,
      niż rodzice, którzy z uporem maniaka próbują im wciskać różowiaste, ociekające
      lukrem i zlotem zbiorki w rodzaju "365 bajek" - sprzedaję tego talatajstwa
      najwięcej, to są "hity", na których się wlaśnie zarabia...
      Ja się wychowalam na książkach z rosyjskimi obrazkami, i nie tylko, również z
      rosyjskim tekstem;) Muszę powiedzieć że ten kanon "ladnej ilustracji" bardzo mi
      przeszkadzal w odbiorze ilustracji awangardowej
      • abepe Re: skąd otwartość na "awangardę"? 18.02.09, 19:49
        Lis - a próbujesz pokazywać rodzicom "awangardowe" rzeczy i
        tłumaczyć im, że odbiór dzieci jest inny niż nasz? Udało Ci się coś
        pokazać jakiemuś dziecku, które dorosłym towarzyszy?
        Żałuję, że nie mam czasu na eksperymenty w pracy i zabawę z książka.
        Ale może zrobię jednak małą akcję wśród pacjentów:)
        • lis888 Re: skąd otwartość na "awangardę"? 18.02.09, 20:25
          Rzadko min się to udaje, bo większość rodziców nie konsultuje z dziećmi swoich
          wyborów, a moje chęci pokazania czegoś bezpiośrednio dziecku byly pare razy
          odebrane jako gest przeciwko rodzicom, tzn. że ja chce wciągnąć dziecko w
          namowienie rodzica w wybranie na przyklad droższej książki (nie wiem czy dobrze
          to wytlumaczylam, więc muszę się skupiac bardziej na tych, co trzymaja portfel;)
          Próbuję, ale ponieważ pracuję tu od niedawna, nie mam jeszcze swojej klienteli,
          która ma 100% zaufanie w moje kompetencje, więc różnie to się kończy;) (uczę się
          pokory najczęściej;-))Poza tym mój kontakt z rodzicem jest zbyt krotki, a
          awangarda wymaga czasu i zaangażowania;)
          Generalnie rodzice bardzo malych dzieci, takich do 4 lat, są bardzo pewni
          siebie, rodzice dzieci starszych pozwalają swoim dzieciom wybierać. Zauważylam,
          tez, że niezwykle popularne są tzw. serie, typu Scooby Doo, o Tomku, Strażaku
          Samie, Bobie, bo są podparte kreskówkami. Na moja sugestię, że skoro dziecko i
          tak ogląda w TV tę kreskówke, to może lepiej zaproponować mu coś z innej beczki,
          rodzice reagują niechętnie.
          Awangarda awangardą, ale jeśli zakamarkowe ksiązki takie jak Binta czy Max
          oceniane są jako dziwne, to mi się ręce same rozkladają:(
          • abepe Re: skąd otwartość na "awangardę"? 18.02.09, 21:35
            :)) Lis - nie proponuję Ci manipulowania dzieciakami, to by
            było:)))))) A na serio - gdybym kupowała G. tylko i wszystko to, co
            on wypatrzy - mielibyśmy w domu różne dziwne książki, więc preferuję
            dawanie wyboru spośród tego, co ja wybieram:)

            A z państem księgarzami na temat książek dla dzieci nie rozmawiam,
            bo dawno nie trafiłam na kogoś zorientowanego. Fajnie, że Ty się
            interesujesz:)
    • agisek Re: skąd otwartość na "awangardę"? 18.02.09, 21:02
      Może jakaś akcja uświadamiająca w szkołach rodzenia?
      • abepe Re: skąd otwartość na "awangardę"? 18.02.09, 21:51
        agisek napisała:

        > Może jakaś akcja uświadamiająca w szkołach rodzenia?

        Gdzie???????????? Mam wrażenie, że w szkołach rodzenia ludzie nie
        wychodzą poza mycie, przewijanie, karmienie. Gdzie tu książki, a
        jeszcze takie???????

        BTW - nasz mały, na przekór moim koleżankom wypatrzył w mojej torbie
        ksiązki Wirsen i przed kolacją przejrzał je 4 razy a potem do
        kolacji też musiałam je czytać. W jego słowniku artukułowanym brak
        słów opisujących, to co widzi, ale w nieartukułownym, hohoho...
    • ciri_77 Re: skąd otwartość na "awangardę"? 18.02.09, 21:06
      To trochę perpetuum mobile - rodzice wychowani na "grzecznym" kanonie uważają ze
      dzieciom "awangarda" sie nie spodoba i kupują znów tzw grzeczny kanon. Dzieci
      znają serie kreskówkowe i książki które kupuja im ci rodzice - a potem tracą
      ciekawość odkrywania nowych rzeczy i nawet jeśli przez przypadek oglądną ksiażke
      zilustrowana ciut inaczej - to juz im sie ni podoba, bo w innym stylu.
      Podobny mechanizm zaobserowałam w pracy - koleżanka kupuje sporo książek dla
      swoich dzieciaków (6,5 lat i 4,5), często razem zamawiamy. Tylko nasze
      zamówienia mocno sie różnią i patrzymy na siebie obie lekko zdegustowane :) Tak
      było np z "gdzie jest moja siostra?" i "Nusia i wilkami" - usłyszałam ze jej 6
      letnia córcia bałaby sie takich obrazków, bo sa brzydkie! a moim 2,5 latkom
      straszliwie sie podobają. Tylko ze ja awangardę lubie i moje dziewczyny ja po
      prostu znają. A już inżynier Mamoń mówił "podoba mi sie to, co znam"
      • abepe Re: skąd otwartość na "awangardę"? 18.02.09, 21:55
        ciri_77 napisała:

        > To trochę perpetuum mobile - rodzice wychowani na "grzecznym"
        kanonie uważają z
        > e
        > dzieciom "awangarda" sie nie spodoba i kupują znów tzw grzeczny
        kanon.

        A Ty byłaś wychowana na awangardzie? Ja nie. Więc dlaczego, dlaczego?
        • ciri_77 Byłam wychowana na awangardzie :)) 18.02.09, 22:00
          bo książek w domu było sporo, ale głownie dla dorosłych i tata mi "streszczenia
          " robił. A do tego sam ilustrował, hmm mocno awangardowo, bo rysowac nie
          potrafił :))
          • abepe Re: Byłam wychowana na awangardzie :)) 18.02.09, 22:08
            U nas też książki były, ale nie pamiętam awangardy:) Mój tata
            rysował tak "ładnie" , teraz mojemu pięciolatkowi też czasem
            pokazuje, jak trzeba "ładnie" narysować.

            Po galeriach mnie specjalnie nie ciągali, albumów jakoś też było
            niewiele, ale pamiętam, że jako ośmioklasistka spędziłam sporo czasu
            w, jeszcze wtedy leningradzkim, Ermitażu i na pytanie, kto chce
            gdzie jechać też wybrałam Ermitaż i pojechałam:) A tam
            trochę "awangardy" było.
            Zastanawiam się, jak wygląda wychowanie plastyczne w obecnej szkole.
            Pokazują tam coś, co nie jest "ładnym obrazkiem"?
        • deleine Re: skąd otwartość na "awangardę"? 18.02.09, 23:44
          bo pozwalasz sobie myśleć i czuć i widzieć
          bo pozwalasz sobie wyjść poza przyzwyczajenie
          bo odczuwasz taką potrzebę
          a dla dzieci wszystko to jest jeszcze naturalne, bo nie zdążyły zsocjalizować
          swojego postrzegania
          • abepe Re: skąd otwartość na "awangardę"? 18.02.09, 23:59
            deleine napisała:

            > bo pozwalasz sobie myśleć i czuć i widzieć
            > bo pozwalasz sobie wyjść poza przyzwyczajenie
            > bo odczuwasz taką potrzebę
            Myślę, że kluczem jest też ciekawość i coś jeszcze, czego na razie
            nie umiem nazwać.
            Zastanawiam się, koleżanki o których pisałam to osoby mądre,
            doświadczone, od 20 lat pracujące z dziećmi, mające własne dorosłe
            dzieci i nieco młodsze, w wieku szkolnym. Myślę, że może właśnie są
            ZA BARDZO doświadczone, już nie poszukują, albo poszukując przyjmują
            to, co inni doświadczeni im przekazują. Nowych, młodych nie pytają.
            Myślę, że do rozmowy z nimi wrócę, bo to, co mówiły tylko częściowo
            brzmiało mi, jak ich własne przemyślenia, wydaje mi się, że miały
            też na myśli jakieś konkretne teorie, co mnie ciekawi.

            > a dla dzieci wszystko to jest jeszcze naturalne, bo nie zdążyły
            zsocjalizować
            > swojego postrzegania

            Ach, tak, o dzieci się nie martwię, póki są dziećmi:)
            Siedzę właśnie nad opracowaniem etapów rozwoju zabawy i aktywności
            dzieci w wieku przedszkolnym , co jest dla mnie bodźcem do dumania
            na takie tematy i widzę, ile krzywdy im wyrządzamy wciskając w swoje
            ramy (mam nadzieję, że nie wciskam własnych w ramy
            różnych "awangard";)
            • abepe Re: skąd otwartość na "awangardę"? 19.02.09, 00:55
              abepe napisała:

              > deleine napisała:
              >
              > > bo pozwalasz sobie myśleć i czuć i widzieć
              > > bo pozwalasz sobie wyjść poza przyzwyczajenie

              Ha! Właśnie dostałam od męża album z grafikami Eschera i pomyślałam,
              że chodzi jeszcze o poszukiwanie nieoczywistych rozwiązań, nie
              przywiązywanie się do jednej i tej samej drogi.
            • agisek Re: skąd otwartość na "awangardę"? 19.02.09, 14:15
              Z całą pewnością są takie teorie. Mnie samej na studiach uczyli jaka powinna być
              książeczka dla dziecka w określonym wieku i Wirsten na pewno by się "w normie"
              nie zmieściła. Wszelaka awangarda jest uważana za rzecz nie do przyjęcia w
              przypadku dzieci poniżej trzeciego roku życia. Mam na ten temat sporo w
              komputerze, jeśli chcesz, to Ci podeślę.
              • agisek Re: skąd otwartość na "awangardę"? 19.02.09, 14:22
                Przeprasza za błędny zapis nazwiska, i poprawiam: Wirsén.
    • bea-sjf Re: skąd otwartość na "awangardę"? 18.02.09, 22:04
      Wydaje mi się ,że na "inność " trzeba otwierać oczy rodzicom -
      najprościej tak jak robią to niektóre księgarnio-klubiki : zajęcia z
      czytaniem , spotkania z autorami , slajdy z ilustracjami .
      Pokazywać , przekonywać ,że TO się dzieciom czyta na
      świecie .Zwłaszcza ,że nasze dzieci reagują na te "awangardowe"
      ksiązki z autentycznym entuzjazmem .
      No przecież , Wirsen - u nas hit nad hity ! Mojemu bratu też się
      podoba :)
    • siostraheli Re: skąd otwartość na "awangardę"? 19.02.09, 13:40
      Wydaje mi się, że problem tkwi głębiej, książki to tylko czubek góry. Polska to kraj niskiej kultury wizualnej, generalnie Polacy są niewrażliwi plastycznie. To kraj słowa, poezji, gadania, dyskusji, kłótni. A obraz, kolor, zjawiska plastyczne na nikim nie robią wrażenia. Może to kwestia tzw. słowiańskiej duszy, a może światła, które u nas panuje? To nie przypadek, że uwrażliwieni wzrokowo są południowcy. Czy zauważyliście przejezdżając przez Europę, że w okolicach Berlina zmienia sie intensywność światła? Świetliste staje się szare i pejzaż się spłaszcza. Pomijam już takie sprawy, jak brak wykształcenia plastycznego i muzycznego, wyeliminowanie tego typu edukacji ze szkół, zastąpienie kultury rozrywką, niski poziom telewizji, niedoształceni nauczyciele i inne takie;-) Nawet w Akademii Sztuk Pięknych historia sztuki kończy sie gdzieś na początku xx wieku a w większości polskich akademii w ogóle nie uczą teorii sztuki, lub uczą jej po łebkach. Nie ma akceptacji dla awangardy (nawet tej z poczatku XX wieku) w architekturze, panuje styl dworkowy, domy są zółte lub łososiowe, dizajn to pojęcie zrozumiałe dla promila. Światowe wystawy sztuki omijają Polskę, Polacy omijają światowe wystawy, w polskich muzeach nic nie ma, muzeum sztuki nowoczesnej będzie lub nie, kolekcja polskiego dizajnu jest w magazynach, osiedla maluje sie farbą akrylową na kolory cukierniczo-bieliźniane. Matejko jest największym poslkim malarzem. Prowinacja. I naskórkowa warstwa wrażliwej inteligencji tego nie zmieni. Amen.
      • zf71 Re: skąd otwartość na "awangardę"? 19.02.09, 13:46
        Od rana myślałam o napisaniu czegoś bardzo podobnego. Masz dużo
        racji - niestety.
        • uccello odbiór awangardy, a skłonność do zabawy 19.02.09, 14:04
          Tak, macie rację, to nasza otwartość, elastyczność i ciekawość,
          stanowi o tym, czy łykamy awangardę czy nie. A jeśli nawet nie
          łykamy, to chociaż czy próbujemy jej posmakować. Zawsze mi szkoda,
          kiedy ludzie odrzucają z pogardą wszystko, co nie jest
          estetyzującym, "ładnym obrazkiem".
          Do obcowania ze sztuką nowoczesną potrzebna jest jednocześnie i
          pokora ( nie zjadłem wszytkich rozumów, i nie "wiem lepiej") i
          odwaga, żeby (choćby, A CO!) dać się wcisnąć w butelkę. Odwagi, żeby
          dać sie zaprowadzić w zaułki pełne graficznej przemocy. Jedną z
          charakterystycznych cech awangardy jest potrzeba szokowania,
          wstrząsania zgnuśniałą publiczością:)
          Odbiorcy bojąc się śmieszności, niepewni swoich gustów NIE CHCĄ DAĆ
          SIĘ NABRAĆ.
          Wpadkę realisty łatwo zauważyć- obnaża ją kiks z perspektywą, czy
          jakiś absurd anatatomii.
          W "awangardzie" też przecież zdarzają się artyści wtórni, bajeranci
          i kiksiarze, tylko ,że trudniej to zauważyć.
          Odróżnić konwencję, od hucpy.

          Dzisiaj trudno nam uwierzyć w to ,że obrazy impresjonistów były
          wyszydzane, porównywane do malarstwa pijanych małp, lub atakowane
          parasolkami. Dziś, rozumiemy ten malarski język, dajemy się wciągnąć
          w tę grę, opartej na intuicji, wrażliwości, poddajemy się tej
          rozedrganej przesyconej światłem i kolorem wizji rzeczywistości.
          Kupujemy ten "filr". Wydaje się nam absolutnie normalny.

          Nikt nie próbuje zrozumieć śpiewu ptaków, za to wszyscy chcą
          zrozumieć malarstwo. Tak mówił imć Picasso.

          No właśnie - kontakt ze sztuką nowoczesną to PRZYGODA, każda "inna"
          książka, to bilet do wesołego miasteczka, cała zabawa polega na
          tym , żeby dać się zaskoczyć.


      • zuzannao Re: skąd otwartość na "awangardę"? 19.02.09, 15:40
        Oj, Siostro Heli, czy to nie za duże uogólnienie? A może jeszcze Polacy nie myją
        się i stąd panująca szarość nie tylko naskórkowa?
        Podoba mi się za to słowo "prowinacja" - coś między prowincją a profanacją;-)
        • siostraheli Re: skąd otwartość na "awangardę"? 19.02.09, 16:29
          Prowinacja też mi się podoba:-)
          Oczywiście, że to uogólnienie, to oczywiste. Ale przecież to prawda, że Polacy się nie myją. Wystarczy przejechać się tramwajem. Niektórzy się jednakowoż myją. Ale ci są w mniejszości. Ci którzy czytają też są w mniejszości. Chodzący do teatru też są w mniejszości. A posiadający jakieś WŁASNE poglądy estetyczne są w niszy. Wystarczy poczytać rocznik statystyczny. Z Warszawy nie widać prowincji. To zamknięty świat. A z Krakowa już bardziej. Wystarczy 12 km do Skały przejechać i nikt tam o Kantorze nie słyszał, a tym bardziej o Abakanowicz.
      • tom_papioh Re: skąd otwartość na "awangardę"? 19.02.09, 16:06
        Rzekomy niski poziom oświecenia w narodzie nie ma tu nic do rzeczy.
        Czy się to nam podoba, czy nie, trudnym zadaniem i losem każdej
        awangardy jest wytyczanie nowych kierunków, a nie bycie przez
        wszystkich lubianym mainstreamem. To wynika z definicji, i już.
        Jakość wkładu awangardy dla historii sztuki, muzyki itp., weryfikuje
        czas.
        Kiedy awangarda zaczyna być powszechnie akceptowana, przestaje być
        awangardą. Wtedy z reguły pojawia się nowy ruch, kontestujący
        dokonania dawnej awangardy itd.
        • pszczolamaja Re: skąd otwartość na "awangardę"? 19.02.09, 16:25
          Zgadzam się z przedmówcą, że awangarda i masowa popularność wykluczają się
          wzajemnie - do momentu, kiedy ta pierwsza nie przyjmie się na tyle, że stanie
          się bezpieczna czy wręcz konserwatywna.
          Awangardowość nie jest dla mnie wartością samą w sobie, tzn. fakt, że coś jest
          awangardowe (czy dizajnerskie - co za słowo!) nie przesądza jeszcze dla mnie o
          niczym. Awangarda nie musi być ani mądrzejsza, ani piękniejsza, ani bardziej
          rozwijająca wrażliwość czy pobudzająca do refleksji niż nie-awangarda. Ci, co
          cenią awangardę, nie muszą być mądrzejsi, lepsi, staranniej wykształceni.
          Otwartość...Hm, to chyba Tuwim, którego tu ostatnio obfitość, napisał "Umysł
          miał otwarty.Niestety, na przestrzał". Wydaje mi się, że "wartości" człowieka
          nie można mierzyć tym, czy wybiera awangardę, czy jest tradycjonalistą. Znacie
          taki film "Gusta i guściki"? Bardzo mnie wzrusza. Trochę jest o tym - co jest
          tak naprawdę ważne. Chyba, żeby być sobą i nie bać się tego, nawet za cenę
          śmieszności.
          Wirsen mi się nie podoba. Robiłam kilka podejść w bibliotece, nie mogę. Nie
          chcę. Przykro mi.
          • verdana Re: skąd otwartość na "awangardę"? 19.02.09, 16:52
            Drżyjcie narody - moge podpisac się pod każdym slowem Pszczoły...
            Nie bardzo rozumiem, dlaczego wiekszość przedpisców uznaje, ze
            kupowanie dziecku książek awangardowych jest z definicji lepsze od
            tradycyjnych. Ani lepsze, ani gorsze. Trzeba kupować to, co dziecku
            się podoba i co potrafi zrozumieć.
            Realistyczne, banalne ryssunki spełniaja pewna role wychowawcza - o
            ile awangarda pokazuje dziecku jak można malować, rysunki
            realistyczne pokazuja czasem, jak wygląda swiat, sklaniają do
            zadawania zupełnie innych pytań.
            • agni71 Re: skąd otwartość na "awangardę"? 19.02.09, 16:57
              Trzeba kupować to, co dziecku
              > się podoba i co potrafi zrozumieć.

              Moje zdanie jest takie, ze trzeba kupowac różne estetycznie ksiązki,
              zeby dziecko miało szansę sobie ten gust i upodobania wyrobić.
            • deleine Re: skąd otwartość na "awangardę"? 19.02.09, 18:08
              popełniasz moim zdaniem podstawowy błąd w założeniu - to co lubi i to co potrafi
              - to kształtujesz pokazując
              nikt się nie rodzi z wyrytym wzorcem odbioru obrazu

              dziecku trzeba pokazywać różne rzeczy, różne estetyki i to w równych ilościach,
              a nie 10 barbiowatych do jednego "ludzkiego"
              i książki nie są zdaje się od pokazywania świata :) - obrazek to nie świat

              mi się wydaje, że to nie chodzi o rolę wychowawczą/poglądową
              chodzi o znienawidzone przeze mnie określenie - poszerzanie horyzontów
            • uccello Re: skąd otwartość na "awangardę"? 19.02.09, 19:40
              verdana napisała:
              >Nie bardzo rozumiem, dlaczego wiekszość przedpisców uznaje, ze
              >kupowanie dziecku książek awangardowych jest z definicji lepsze od
              >tradycyjnych.

              Ejże Verdano, nikt tu czegoś takiego nie napisał!

              Rozmawiamy raczej o tym, czemu niektórzy rodzice odrzucają z góry
              nierealistyczne ilustracje , jako brzydkie i nie nadające się dla
              dzieci.
        • deleine Re: skąd otwartość na "awangardę"? 19.02.09, 18:10
          a ja jestem tępa jak przysłowiowe sanki w maju i nie widzę w książkach dla
          dzieci żadnej awangardy - wszystko przyjmuję naturalnie
          chyba niepotrzebnie się przyznaję ;)
    • siostraheli Re: skąd otwartość na "awangardę"? 19.02.09, 17:07
      Myślę, że temat dyskusji całkowicie rozminął się z przedmiotem dyskusji. Weszłam na stronę Stiny Wirsén i zobaczyłam tradycyjne rysunki (zwłaszcza te dla dorosłych), coś pomiędzy Uniechowskim a Ignacym Witzem. Sprawnie rysowane i fajne, ale gdzie tu awangarda? Te misie też nie są awangardą. Są po prostu swobodnie rysowane, a nie zaprojektowane. Taki trend. Chyba bardzo popularny teraz. Może pytanie powinno dotyczyć rozróżnienia między komercją i niekomercją? Choć, jak zobaczyłam ilość gażdżetów (pościeli, lamp, kubków i innego badziewia) produkowanych z wykorzystaniem tych miśków, to zaczynam się obawiać, że o komercję w czystej postaci tu chodzi.
      • uccello Kurczeż blade! 19.02.09, 20:09
        >jak zobaczyłam ilość gażdżetów (pościeli, lamp, kubków i innego
        >badziewia) produkowanych z wykorzystaniem tych miśków, to zaczynam
        się obawiać, że o >komercję w czystej postaci tu chodzi.

        Czemu zaraz badziewia? Dlaczego sztuka użytkowa należeć musi do
        niższej kategorii? Dlaczego dziecko nie ma pić soku z kubka z
        ulubionym bohaterem i spać w pościeli zaprojektowanej przez artystę?
        Czemu sztuka nie może przenikać do naszej codzienności choćby za
        sprawą talerza z misiem?
        Ten sam miś - że się tak uczepię sierściucha, namalowany na
        blejtramie farbami olejnymi jest sztuką, a umieszczony na koszulce,
        czy bilboardzie reklamującym tę koszulkę jest już wrażą komerchą?
        Samo zarabianie pieniędzy przez artystę, czy popularność jakiegoś
        motywu obiera obiekt z głębi i degraduje artystycznie?

        A dryfowanie w dyskusji w stronę , która nas porusza i emocjonuje
        uważam za twórcze i ciekawe.
        • deleine Re: Kurczeż blade! 19.02.09, 20:43
          zasadniczo tak - sztuka tym żywsza jest w umysłach odbiorców im bardziej
          bezpośrednio wchodzi w ich życie
          ale ja cały czas nie wiem o jaką dziecięcą awangardę chodzi :)
          • uccello Re: Kurczeż blade! 19.02.09, 20:58
            Ta książka na przykład uważana jest za awangardową:
            www.wydawnictwodwiesiostry.pl/tytuly/swiat_jest_dziwny/swiat_jest_dziwny.html

            Awangardową- czyli zdaniem niektórych jest brzydka, prymitywna, coś
            takiego może się spodobać jedynie komisji przyznającej nagrody
            IBBY ,a reszta -zdrowa cześć społeczeństwa mówi hola, hola Pani
            Lange, nie damy się nabrać i kalać oczu naiwnych dziateczek takimi
            bazgrołami.
            • uccello Tuwim 19.02.09, 21:03
              Tuwim wydany przez Wytwórnie też nazywany był awangardowym. Tu link
              do burzliwej dyskusji, która toczyła się w Zajęczej Norze

              zajeczanora.blogspot.com/2008/03/nagroda-w-bolonii.html
              • siostraheli Re: Tuwim 19.02.09, 22:20
                Dzięki za załączenie tego linka. Dyskusja mnie poraziła.
            • deleine Re: Kurczeż blade! 19.02.09, 21:06
              definicję poniekąd rozumiem, domyślam się o jakie tytuły może chodzić, ale nijak
              to dla mnie awangarda
              może zbyt lubię pollocka i mam odwrotny problem - jestem zbyt otwarta na obraz -
              czy to możliwe?
              • tom_papioh Re: Kurczeż blade! 19.02.09, 21:14
                Awangardy powstają, po czym zmieniają się w mainstream i komercję,
                przeciwko którym będą występować kolejne awangardy. Historia sztuki -
                a zwłaszcza XX w. - jest tego pełna. Awangarda dawnej ariergardy jest
                ariergardą nowej awangardy...
                • deleine Re: Kurczeż blade! 19.02.09, 21:19
                  ale czy ta teoria sprawdza się patrząc na historię książek dla dzieci?
                  • tom_papioh Re: Kurczeż blade! 19.02.09, 21:47
                    W pewnym stopniu tak, bo ilustracja to sztuka użytkowa, ale bądź co
                    bądź sztuka - i idzie ramię w ramię z obowiązującymi trendami
                    artystycznymi...
                    • deleine Re: Kurczeż blade! 19.02.09, 22:04
                      mogę prosić o przykłady? bo o ile się "interesuję" sztuką, to nie widzę tej
                      korelacji, a chciałabym :)
                      ja wiem, że teoria jest ładna, gładka i przejrzysta -ale "wszelka teoria jest
                      szara przyjacielu, a zieleni się jedynie drzewo życia"
        • siostraheli Re: Kurczeż blade! 19.02.09, 21:31
          Ależ nie złość się ucello, misie są cudne, pościel i lampy też. Badziewie, to skrót myślowy. Miało to znaczyć, że to ani awangarda, ani działalność wybitnie ambitna, skoro każde dziecko może spać w tej pościeli bez obrzydzenia. To bardzo miłe i fajne misie, a nie żadna twórczość wyważająca jakieś drzwi do nowych artystycznych światów.
          • tom_papioh Re: Kurczeż blade! 19.02.09, 21:54
            Nie jestem pewien, czy jasno Cię zrozumiałem... Z tego zdaje się
            wynikać, że warunkiem awangardowości czy "ambitności" ilustracji jest,
            że się nie podobają i budzą obrzydzenie... W takim razie twórcy
            awangardowi nie powinni się skarżyć - mają to, o co im chodzi...
            • siostraheli Re: Kurczeż blade! 19.02.09, 21:57
              To było ironiczne.
              • tom_papioh Re: Kurczeż blade! 19.02.09, 22:08
                Wstyd mi bom głupi kołtun i wszechobecne emo-tiki ;-) stępiły mi słuch
                na niuanse... i gdy emotikonów nie ma to biorę na serio i szarżuję...
                • siostraheli Re: Kurczeż blade! 19.02.09, 22:18
                  :-}
    • atama Re: skąd otwartość na "awangardę"? 20.02.09, 08:52
      U nas hitem od jakiegoś czasu jest zaklęty rumak z ilustracjami
      Wilkonia. Niespełna 2-letni malec studiuje ciemne obrazy, podczas
      gdy ja bez problemu odczytuję mu całą stronę litego tekstu.
      Ma też książeczki bardziej w nurcie powszechnie akceptowanym - te na
      dużo krócej przykuwają jego uwagę.
      Nie wydaje mi się, żebym mniej popularnymi ilustracjami wyrządzała
      dziecku krzywdę. Jego to po prostu bardziej ciekawi :)
      • abepe Re: skąd otwartość na "awangardę"? 20.02.09, 10:26
        Zanim się zagłębię w czytanie Waszych postów ze zrozumieniem (teraz
        nie mam warunków), jako załozycielka wątku chcę sprostować dwie
        sprawy:
        1) pojęcia "awangardowe" używam tu w cudzysłowie, w znaczeniu "nieco
        inne od tradycyjnego", miśków Stiny Wirsen jako specjalnie
        awangardowych nie uważam, ale moje rozmówczynie, o których pisałam w
        pierwszym poście na pewno tak, dlatego nieco uprościłam to, o co mi
        chodziło,
        2)nie uważam, że kupowanie dziecku "awangardowych" książek jest
        lepsze od "tradycyjnych", po prostu zastanawiam się, skąd się bierze
        absolutna pewność, że te pierwsze się dla dziecka (i dla rodzica
        wyraźnie też) nie nadają i brak chęci sprawdzenia. "Otwartość
        na "awangardę"" - miałam na myśli chęć poznania, sprawdzenia (które
        może się zakończyć odrzuceniem).

        Dziękuję za Wasze słowa.
        • abepe Re: skąd otwartość na "awangardę"? 20.02.09, 11:37
          Oj, przepraszam, zrobiłam w poprzednim poście kilka stylistycznych
          błędów (aj, ten dziecięcy szumek), ale i tak chyba da się zrozumieć.

          Zastanawiam się, czy otwartość na inne rozwiązania plastyczne może
          się też wiązać z zamiłowaniem do patrzenia na sztukę w ogóle.
          My lubimy łazić i oglądać, bardzo daleko nam do twierdzenia, że się
          znamy, ale lubimy patrzeć i coś tam w związku z tym czuć.
    • siostraheli Re: skąd otwartość na "awangardę"? 20.02.09, 13:05
      Przeczytałam wczoraj tę zajęczą dyskusję na temat Tuwima i przecierałam szeroko oczy ze zdumienia. Zadziwiło mnie, że nawet osoby zawodowo zajmujące się książką potrafią być totalnie zablokowane na jej odbiór. To jest moim zdaniem zawodowa dyskwalifikacja. Na szczęście jest to książka dla dzieci a nie dla zajęcy. A dzieci chyba potrafią się otworzyć na różne rodzaje przekazu, bo nie myślą konwencjonalnie i kody kulturowe są dla nich obce. Szkoda, ze książki wybierają przeważnie rodzice. Może należałoby zatrudnić ekspertów dziecięcych w wydawnictwach?
      • hophopi Re: skąd otwartość na "awangardę"? 02.03.09, 09:19
        > dzieci chyba potrafią się otworzyć na różne rodzaje przekazu, bo nie myślą kon
        > wencjonalnie i kody kulturowe są dla nich obce. Szkoda, ze książki wybierają pr
        > zeważnie rodzice. Może należałoby zatrudnić ekspertów dziecięcych w wydawnictwa
        > ch?

        Ano, dzieci konwencjonalnie nie myślą. Ale jako istoty wielbiące baśniowość i
        magiczne sztuczki miewają jednak specyficzne gusta, z własnego dzieciństwa
        pamiętam :) Róż, brokaty i lukier, no nie mówcie, że nie... :D
        W związku z czym na ten przykład moje dziecięcia - mimo iż po muzeach targane, w
        zajęciach plastycznych uczestniczące [w trakcie których robią różne przejmujące
        awangardy ;)], przeróżnych dziwnych książek posiadające wypakowany regał - gdy
        grzebiemy w księgarni czy na wyprzedaży zawsze wywloką jakieś kosmiczne,
        błyszczące badziewie, jęcząc, że chcą li i jedynie TO! Jednak ten ich brokatowy
        gust istnieje jako byt równoległy, nie przeszkadza im w pozytywnym odbiorze i
        lubieniu tzw. awangard. Ale te "awangardy" to ja im muszę podsuwać, by je
        łyknęły jak głodne gęsi. Założę się jednak, że gdybym im np. wspomnianego
        Anastazego dała do wyboru w zestawieniu z czymś błyszczącym, wybrałyby
        błyskotkę. Taa, muszę kiedyś przeprowadzić taki dramatyczny eksperyment. ;)
        • eviluk Re: skąd otwartość na "awangardę"? 02.03.09, 09:45
          Tak, mój 2,5-latek, który różu i brokatu w domu nie posiada, dostał
          na gwiazdkę różowo-srebrzystą książkę o wróżkach od Mikołaja :) Do
          dziś uwielbia ją.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka