polak_katoliklive
11.10.10, 19:55
Stachu miał uchoty na grzyby i wzioł z krydensu taki sztuczny drywniany grzyby cu Kryśka, jegu baba kupiła u Ruskich na ciuchach. Ja mu gadał, ży to ni dobry bu drzewiany i twardy, ali dzie, nic ni słuchał inu grzyby i grzyby, ży uni najlepsi du wódki na zagrychy. Wrzucił w guroncy wody trochu pusolił trochu cybuli dał , a puźni szystku zjad sam (ja nie chciał ni hu.ja, ani puł). A potym tu najpjerw najsampjerw si wysr... ni mug - grzyby mu w d.upi stanyli i ni h.uja wyjść ni chcum. My mu za Kryśkum udkurzacz du d.upy przyłużyli, ali dzie tam cug za słaby, Kryśka wzieła takij dzwon gumowyj co si kibyl przybija, tyż ni hu.ja. To my pugutowji zawułali bu ten już sinyj był, i gu het zabrali. A tam Doktur Rach-Wałek był i ubetnuł mu nogi, ali tylku jedny nogi i Staszyk wysrał szyski grzyby co mu ta w du.pi sidzieli i wykjść ni chcieli. H.uj tam w nogi, dobrzy ży żyji.