Dodaj do ulubionych

TAK DLA TURNICKIEGO PARKU NARODOWEGO!

05.01.08, 23:32
Szanowni Mieszkańcy Gmin Bircza i Fredropol. Zmiana władzy, rządu stworzyła
sytuację, w której powstanie Turnickiego PN staje sie jak najbardziej realne.
Realnym stanie się objęcie najwyższą formą ochrony unikatowej przyrody i
krajobrazu Pogórza Przemyskiego i Gór Słonnych.
Dla waszych dzieci i dla was samych, dla waszego dobrobytu-park musi powstać!
Nikt waszej ziemi nie zabierze-park powstanie tylko i wyłącznie na gruntach
skarbu państwa, w większości Nadleśnictwa Bircza. Ochrona krajobrazowa , która
i tak istnieje na waszych nieruchomościach z racji parku krajobrazowego,
będzie istniała w takim samym stopniu, tutaj reżim ochronny nie zmieni się.
Powstanie Turnickiego PN to dla was ogromne korzyści i profity, nie wierzcie
ludziom, którzy chcą z was zrobić zaścianek.
Powstanie parku to:
- ozywienie infrastruktury, remonty dróg
-dofinansowanie z UE, m.inn. zalesień i rolnośrodowiskowe
-zyski z agroturystyki i turystyki
-promocja regionu
-Bircza-stanie się miejscowością uzdrowiskową, centrum turystyki

Mieszkańcy Birczy-piszę w szczególności do młodego pokolenia, nie dajcie sobie
nigdy wmówić,że czyiś, obcy interes-to wasz interes, bo tak nie jest. Waszym
interesem jest przyszłość i rozwój Birczy. Park nie zaprzepaszcza tego
rozwoju! Park ten rozwój będzie stymulował!
Przypatrzcie sie czy jakakolwiek gmina straciła na powstaniu parku narodowego.
Gminy nie tylko nie tracą ale i zyskują, doskonałymi przykładami są :
1.gminy obszaru Parku Narodowego Ujścia Warty, które same chciały aby park na
ich obszarze powstał!!!
2. bogata gmina Białowieża-Białowieski PN
3.gmina Zakopane-Tatrzański PN.

...i inne gminy leżące na obszarze: Pienińskiego PN, Poleskiego PN,
Narwiańskiego PN, Biebrzańskiego PN, Wolińskiego PN, Wielkopolskiego PN,
Roztoczańskiego PN, i tak dalej...

Nie dajcie sobie wmówić,że w waszym interesie jest niepowstanie Turnickiego PN
bo nie jest to prawdą!

TURNICKI PARK NARODOWY

JESTEŚMY ZA!!!
Obserwuj wątek
    • tawnyroberts Niszczenie krajobrazu powinno być karalne-cz. I 09.01.08, 14:59
      Niszczenie krajobrazu powinno być karalne - ze Stanisławem
      Krycińskim rozmawia Grzegorz Bożek

      Grzegorz Bożek: Powoli odchodzi w przeszłość widok turysty
      wędrującego przez góry z plecakiem. Coraz częściej można natomiast
      spotkać nowy typ turysty, który preferuje różnego rodzaju rozrywki,
      sporty ekstremalne, wysoki standard wypoczynku w pensjonatach. Czy
      to znak naszych czasów, że tak się dzieje?

      Stanisław Kryciński: Na pewno to znak tych czasów. Ale myślę, że
      przez czasy PRL-owskie mamy trochę zaburzony obraz turystyki. Już
      przed wojną turyści korzystali z różnych udogodnień. Nawet w Polsce,
      Mieczysław Orłowicz, kiedy prowadził wycieczki po Czarnohorze,
      wynajmował do tego konie huculskie, które nosiły za ludzi bagaże.
      Więc jakieś udogodnienia były nawet i wtedy, i tak działo się przez
      cały czas. Ale po II wojnie byliśmy oddzieleni od świata zachodniego.

      U nas chodzenie z plecakiem było dominującą formą turystyki. Ja też
      korzystałem z tego rodzaju turystyki podczas studiów (druga połowa
      lat 70.). Organizowano wtedy mnóstwo studenckich rajdów i obozów
      wędrownych - nie tylko w górach, ale w całej Polsce. Mieszkając w
      Warszawie, wielokrotnie wyjeżdżałem na 2-3 dniowe rajdy studenckie
      na Mazowszu. Głównym sposobem wędrowania było chodzenie z plecakiem,
      nie było żadnych schronisk, agroturystyki. Alternatywą dla noclegu
      pod namiotem był nocleg w stodole. Jeśli chodzi o Bieszczady, to
      niewielkie schroniska były jedynie w Ustrzykach Górnych, Wetlinie i
      Cisnej. Ale nie miały one możliwości przyjęcia wszystkich turystów.
      Chodzenie z plecakiem było po prostu koniecznością. Potem pojawiły
      się bazy studenckie, lecz turystyka plecakowa, z nieodłącznym
      śpiworem i namiotem, pozostała aktualna. Obecnie też jest grupa
      ludzi, która chodzi z plecakami, ponieważ uważają, że to pewna forma
      uniezależnienia się od bazy noclegowej, co daje swego rodzaju
      wolność. I to mocno nawiązuje do idei mówiącej, że góry dają
      wolność - mi też zawsze tak się kojarzyły - mogę pójść z plecakiem w
      każdą stronę, w którą zechcę.

      Dziś mamy dużą bazę noclegową, nawet sporo tanich miejsc - i z tego
      głównie się korzysta, ja również. Jest to, owszem, odejście od formy
      turystyki znanej mi z młodości (mam dziś ponad 50 lat), ale
      jednocześnie jest to powrót do normalności, która istniała w świecie
      zachodnim, kapitalistycznym i przyszła do nas wraz z kapitalizmem.

      G. B.: Przemierzył pan Karpaty z plecakiem. Czy zmieniły się one w
      ciągu tych lat?

      S. K.: Zwiedziłem Beskid Niski, polskie Bieszczady, Pogórze
      Przemyskie. Chadzałem też na Roztocze Wschodnie. Tereny te wyglądały
      podobnie, ziemie wysiedlone, resztki cerkwi, cmentarzy. Jak ten
      kawałek Karpat się zmienił? Na przykład ubyło bardzo dużo
      drewnianych domów, co jest naturalne - budownictwo tradycyjne jest
      zastępowane budynkami murowanymi. Jesienią 2005 r. odwiedziłem wiele
      wsi w północnej części Pogórza Przemyskiego. W porównaniu do stanu
      sprzed 20 lat, bo wtedy robiłem obszerną inwentaryzację w pięciu
      gminach tego regionu, zauważyłem, że tradycyjne budownictwo wiejskie
      niemal przestało istnieć. Domów pod strzechą nie ma, te domy
      drewniane, które jeszcze istnieją, stawiane były na kilka lat przed
      II wojną lub zaraz po niej. Zwykle są bardzo zmienione - dachy
      pokryte blachodachówką, ściany sidingiem, czy też oszalowane w jakiś
      inny sposób. Widać ogromne różnice na podstawie zdjęć, których dużo
      robię podczas wędrówek.
      Trochę poprawiły się drogi, przybyło bazy noclegowej. Kiedyś na
      Pogórzu Przemyskim były zaledwie dwa, trzy schroniska młodzieżowe,
      działające latem, a o tzw. agroturystyce nie było nawet mowy. Takie
      są zmiany cywilizacyjne...

      G. B.: Turystyka masowa mocno ingeruje w przyrodę polskich Karpat,
      niszcząc także walory kultury materialnej. W jaki sposób możemy coś
      jeszcze zachować?

      S. K.: Chyba nie znam odpowiedzi na to pytanie... Generalnie jest
      takie nieszczęście, że ludzie, którzy decydują o tym, jak ma być
      zagospodarowany teren, np. lokalne władze, nie doceniają tego, jakie
      wartości ma piękny krajobraz, cisza, świeże powietrze, możliwość
      popatrzenia na dolinę rzeki, na budownictwo harmonijnie zgrane z
      krajobrazem. Oni tego nie widzą i nie rozumieją. Nie wiem, w jaki
      sposób zadziałać? Mam taki pomysł, aby powołać centralną organizację
      na poziomie ministerstwa, która powinna zajmować się przekazywaniem
      lokalnej władzy wiedzy o tym, jaką wartość mają walory krajobrazowe
      połączone z tradycyjnymi elementami kultury materialnej. Tu trzeba
      działać jak kiedyś na Podhalu. Przyjeżdżali tam wykształceni ludzie
      z miast i zachwycali się budownictwem, mową, zwyczajami, strojami,
      co spowodowało, że górale podhalańscy w końcu uwierzyli w swoją
      wartość. Dziś kultura podhalańska jest bardzo ekspansywna w stosunku
      do sąsiednich Orawian czy Spiszaków, ponieważ obie te grupy nie
      miały tyle szczęścia i ich kultura, równie cenna, nie została
      odpowiednio, jak to się dziś mówi, wypromowana.

      Musi to zatem przyjść z zewnątrz, np. przez pokazywanie przykładów z
      Europy. W Estonii są takie wsie skansenowskie (np. wsi estońskiej z
      XVIII wieku), gdzie żyją ludzie, część domów funkcjonuje jako
      ekspozycja - można pochodzić po niej - która żyje, zarabia przez
      sprzedaż biletów i prezentację tradycyjnego rękodzieła. I to działa,
      jest tam kawiarenka, możliwość przenocowania, skosztowania
      tradycyjnych potraw. To przyszło z mądrości lokalnej. Spotkałem
      takiego mądrego człowieka na Roztoczu, we wsi Guciów w dolinie
      Wieprza - sołtysa Stanisława Jachymka. Uważa on, że piękno
      krajobrazu również może być na sprzedaż, ale bez niszczenia.
      Niszczenie krajobrazu powinno być karalne na równi z sabotażem, tak
      jak za podłożenie materiału wybuchowego pod jakiś zakład
      przemysłowy, za co grozi przecież proces. Niestety u nas wciąż jest
      tak, że gdy miejscowy urzędnik pozwoli zbudować jakieś szkaradztwo,
      niszcząc przy tym przepiękny krajobraz, to kary za to nie poniesie.
      Jeśli takie myślenie się nie zmieni, będzie jeszcze gorzej...

      G. B.: Dziś w Bieszczadach, po okresie historycznej zawieruchy
      wojennej i wysiedleniach, rządzi przyroda. Wydaje się też, że to
      właśnie ona jest największym bogactwem gmin i mieszkańców regionu.
      Niestety, część ludzi upatruje szans na rozwój tego terenu w
      zagospodarowaniu go poprzez infrastrukturę turystyki masowej.
      Dlaczego tak się dzieje i jak przekonać ludzi, żeby zachowali cenną
      przyrodę dla przyszłych pokoleń?
    • tawnyroberts Niszczenie krajobrazu powinno być karalne-cz. II 09.01.08, 15:04
      S. K.: Ludzie na wsi - w swej masie - absolutnie nie widzą piękna
      krajobrazu, ani nie uważają, że należy je zachować. To takie dziwne,
      że mieszkańcy wsi od zawsze uważali się za gorszych od tych z
      miasta, i zapatrują się na mieszczuchów, co zawsze było widać w
      strojach, zwyczajach, budownictwie. Trzeba byłoby zmienić pewne
      rzeczy w odgórny sposób, przez mądrych ludzi czy media. Zamiast
      puszczać kolejny serial filmowy, to w czasie największej
      oglądalności puścić program o tym, co jest w terenie, że jest cenne
      i warte zachowania. W przeciwnym razie nie wiem, ile czasu musi
      minąć, aby ci ludzie mogli sami do tego dojść.

      Rzeczywiście Bieszczady w skali Europy są ewenementem. Przeżyły
      wysiedlenia, które dla ludności były wielką tragedią. Z czasem
      jednak te wysiedlenia stały się, paradoksalnie, przyczyną
      zwiększenia atrakcyjności tego terenu. Przed wojną Bieszczady były
      przeludnione, a dziś mieszka tu dziesięć razy mniej ludzi niż przed
      wysiedleniami.

      Zachować cenną przyrodę można byłoby poprzez mądre jej użytkowanie,
      np. turystykę wykwalifikowaną, czyli umożliwiającą chodzenie z
      plecakiem, namiotem. Ale ilość takich ludzi również należałoby
      dozować. Miłośnicy przyrody z całej Europy mogą tu podziwiać dziko
      żyjące zwierzęta, znane im tylko z książek lub ogrodów
      zoologicznych. Ci ludzie, którzy mieszkają w Bieszczadach, nie muszą
      obsługiwać ogromnych mas ludzkich, aby żyć dobrze. Mogą obsługiwać
      grupy dużo mniejsze, ale za to wymagające znacznie większej uwagi.
      Bo prócz noclegów i wyżywienia, grupy takie potrzebowałyby
      przewodników umożliwiających im dotarcie do miejsc, gdzie mogą
      zobaczyć rzadkie gatunki roślin czy z ukrycia obserwować dzikie
      zwierzęta. Tylko ktoś musi to zorganizować, pewnie na szczeblu
      państwowym. Dziś, 60 lat od wysiedleń, Bieszczady porośnięte wtórnie
      dzikim lasem, są wielką wartością, docenianą w całej Europie.
      Niestety najmniej cenią je miejscowi decydenci.

      G. B.: Interesuje Pana kultura Karpat - skąd wybór akurat tego
      obszaru?

      S. K.: Moja rodzina ze strony ojca pochodzi z Kresów, z Galicji
      Wschodniej. Z opowiadań babci z Tarnopola, zapamiętałem, że trzy
      główne nacje tych terenów - Ukraińcy, Żydzi i Polacy - żyli w
      zgodzie. Babcia chodziła z Rusinkami do szkoły, umiała mówić po
      ukraińsku, trochę znała jidysz. To było naturalne, że ludzie różnych
      kultur czy religii żyją razem na jednym terenie i nie robią sobie
      krzywdy.

      Będąc chłopcem (w latach 60.) zostałem wysłany na kolonie do Dobrej
      Szlacheckiej - między Dynowem a Sanokiem. Tam zetknąłem się z
      niesamowitym zjawiskiem. Trafiłem do wsi, gdzie przed wojną było
      ponad 400 rodzin, w większości ukraińskich. Gdy przyjechałem, było
      zaledwie około 40, widać było puste domy, zdziczałe sady, wśród
      ludzi obecna była psychoza strachu - Polacy bali się ukraińskiej
      mniejszości i wzajemnie. W nocy się barykadowali, kładli siekiery
      pod poduszki - to było przerażające. Miejscowe dzieci, z którymi się
      bawiliśmy, opowiadały nam o tym. Było to zupełnym przeciwieństwem
      opowieści zasłyszanych od babci. Zastanawiałem się, jak to możliwe.

      I gdy na studiach zacząłem uprawiać turystykę, to w ramach
      działalności wydziałowego klubu turystycznego pojechałem we wrześniu
      1974 r. na obóz wędrowny w Bieszczady. Wiedziałem, że będzie to w
      pewnym sensie podróż do tych klimatów z Dobrej. I Bieszczady tak
      mnie przyjęły - widać było pozostałości po wsiach, zrujnowane
      cerkwie, cmentarze, zniszczone domy. Chciałem znaleźć informacje w
      literaturze na ten temat, ale czasy PRL-u skażone były mocno
      propagandą. Jednak brak dostępu do obiektywnej literatury tylko
      wzmagał moją ciekawość. Miejscem, gdzie można było się dowiedzieć
      wielu ciekawych rzeczy o historii Bieszczadów, było Studenckie Koło
      Przewodników Beskidzkich. Poszedłem tam na kurs i w 1977 r. zdałem
      egzamin na przewodnika beskidzkiego. W kole, dzięki kontaktom z
      kolegami, którzy po Bieszczadach i Beskidzie Niskim chodzili od lat,
      można było zdobyć wiedzę nieosiągalną gdzie indziej. Szczególnie
      interesująca była tematyka dotycząca wysiedleń czy Ukraińskiej
      Powstańczej Armii. Drążyłem długo temat, aż tak się złożyło, że
      byłem jedną z osób, które zainicjowały Akcję "Opis" w ramach
      działalności naszego koła. Pierwsze dwa obozy odbyły się na
      Łemkowszczyźnie latem 1979 r., a ja swój pierwszy obóz o
      nazwie "Nadsanie" poprowadziłem na Pogórzu Przemyskim rok później.
      Chcieliśmy na wysiedlonych terenach zrobić inwentaryzację
      fotograficzną i rysunkową tego wszystkiego, co jeszcze tam zostało -
      ostatnich wsi, chałup, cerkwi, cmentarzy, miejsc po dworach,
      młynach. Staraliśmy się również rozmawiać z ludźmi, którzy tam
      pozostali, choć nie było to łatwe. Korzystaliśmy ze świetnych
      przedwojennych map WIG-owskich (Wojskowego Instytutu
      Geograficznego), na których wszystko było idealnie zaznaczone.

      Początkowo prowadziłem obozy inwentaryzacyjne, ale po sześciu latach
      przekształciły się one w obozy remontowe cmentarzy. Okazało się, że
      w każdej wsi był mały wiejski cmentarz z kilkunastoma nagrobkami,
      zwykle mocno zdewastowany W zniszczeniach widać było wyraźnie
      ingerencję ludzką, jakąś złość czy wręcz nienawiść w stosunku do
      Ukraińców, rozładowywaną na nagrobkach. Te cmentarze zostały jedynym
      dowodem na kilkusetletnie istnienie bieszczadzkich wsi. Według mnie,
      jedną z podstawowych wartości i zasad cywilizacji jest szacunek dla
      zmarłych, co objawia się dbałością o ich groby. Dla mnie niszczenie
      tych nagrobków było dużym szokiem, czułem wstyd za ludzi, którzy
      tego dokonali. I chciałem je naprawić. W ciągu kolejnych 12 lat
      prowadziłem dwutygodniowe obozy, podczas których udało się
      wyremontować 40 cmentarzy w Bieszczadach i Beskidzie Niskim. W
      pracach tych, prowadzonych nieodpłatnie, wzięło udział ok. 300 osób
      z całej Polski.

      G. B.: Zwyczaje ludności karpackiej były mocno wpisane w otoczenie
      przyrodnicze, w którym przyszło jej żyć. Związki ludności z przyrodą
      objawiały się zapewne w każdym elemencie ich życia. Gdzie
      najwyraźniej uwidaczniały się wpływy tego oddziaływania?

      S. K.: Ludzie żyjący na wsi są bardzo związani z naturą, nie ma
      innej możliwości. Na wsi podlega się rytmom pór roku i dnia. W
      górach te warunki są jeszcze bardziej surowe i to uzależnienie jest
      jeszcze silniejsze. Wszędzie to można zauważyć, na całym świecie
      wśród tradycyjnych społeczności, które muszą się podporządkować
      przyrodzie, bo inaczej by nie przetrwały. W Karpatach widoczne jest
      to np. w charakterze budownictwa drewnianego - domy powstały z pni
      wyciętych w okolicznym lesie, słoma na dachach pochodzi z pobliskich
      pól, podmurówki z kamieni leżących w potoku. Letnie stroje robiono z
      lnu i konopi własnoręcznie uprawianych, a zimowe z owczej wełny.
      Częścią życia było pasterstwo, wypas zaczynał się pod koniec
      kwietnia i trwał aż do października - stąd zapotrzebowanie na
      odpowiedni strój. Ludzie żyli dzięki doświadczeniom gromadzonym
      przez pokolenia. Człowiek na wsi musi z przyrodą współdziałać, bez
      tej współpracy po prostu nie przeżyje.

      Związek z przyrodą widać najwyraźniej na przykładzie gospodarki
      pasterskiej, wspólnego wypasu bydła. Pasterze bieszczadzcy używali
      prostych rozwiązań - nie budowali szałasów, jak robiono to na
      Podhalu czy w Gorcach. Budowali maleńkie schrony, koliby dla dwóch
      osób, kryte korą świerkową, które na płozach można było przeciągnąć
      w inne miejsce z pomocą koni czy wołów.

      G. B.: Niektóre cerkwie umiejscowione są, jak choćby ta z Ulucza w
      powiecie brzozowskim, w samym sercu przyrody. To niezwykłe
      połączenie wytworu budowniczych obiektów sakralnych z pięknem
      przyrody do dziś oddziałuje na ludzi bardzo mocno. Dlaczego?
    • tawnyroberts Niszczenie krajobrazu powinno być karalne-cz. III 09.01.08, 15:10
      S. K.: Ta cerkiew jest sama z siebie piękna, usytuowana daleko od
      ludzi, na wzgórzu i działa kojąco na człowieka - można być daleko od
      innych, z dala od zgiełku świata. Można tam posiedzieć, pomedytować.
      Ludziom zawsze to się podobało i chcieli tam przebywać. Ale
      oczywiście to nie działa na wszystkich. Kiedyś rozmawiałem w
      Bieszczadach z człowiekiem, przyjechałem do jego miejscowości
      zobaczyć cerkiew. On nie mógł pojąć: "przecież to tylko kupa
      drewna" - dziwił się - "taki kawał pan jechał?".
      A dlaczego oddziałuje na tych wybranych? Muszą mieć pewną wrażliwość
      na piękno, na to połączenie wytworów architektury i przyrody,
      szczególnie gdy obiekt jest położony w cennym przyrodniczo terenie,
      wtedy się wszystko razem dopełnia.

      G. B: Co przez lata zmieniło się tych miejscach, która Pan odwiedza
      jako badacz kultury?

      S. K.: Przede wszystkim zniknęło całkowicie świeckie budownictwo
      drewniane. Ćwierć wieku temu, gdy dojeżdżałem do Sanoka przez Blizne
      i Starą Wieś, to prawie cała wieś była pod strzechą, jak dziś w
      skansenie, wszędzie dokoła były drewniane domy. Teraz przejeżdżając
      przez te okolice, widzimy pojedyncze, stare, dogorywające domy,
      zamieszkane przez starych ludzi, których nie stać na remonty, a tym
      bardziej na nowy budynek. W miejscu drewnianych chałup pojawiły się
      setki nowych murowanych domów.

      Cerkwie kryto gontem lub blachą, ale były w naturalnym otoczeniu,
      wkomponowane w krajobraz wraz ze starymi drzewami i barwinkiem
      kryjącym mogiły na cmentarzu okalającym świątynię. Teraz, co boli
      mnie szczególnie, trwa jakaś straszliwa akcja wycinania starych
      drzew przy świątyniach, nie tylko przy cerkwiach, ale w całej
      Polsce. Nie wiem, o co tu chodzi, ale pewnie o pieniądze. Te
      znikające lub okaleczone drzewa, pozostawiane same kikuty, zmieniają
      na niekorzyść otoczenie cerkwi i kościołów. Dawne archaiczne,
      omszałe murki z łamanego kamienia, zamieniane są dziś na koszmarne
      ażurowe betonowe płoty albo ogrodzenia z siatki. Giną urokliwe
      bramki z kamienia czy drewna. Cmentarze cerkiewne powszechnie
      brukuje się betonową kostką. Poza tym często pojawiają się nieudane
      architektonicznie, szpecące dzwonnice. Również remonty obiektów
      pozostawiają wiele do życzenia. Oczywiście to dobrze, że się je
      odnawia, ale czyni się to w dziwny sposób. Ci, którzy wykonują tę
      pracę, zwykle nie czują kilkusetletniego uroku miejsca. Więc zamiast
      podkreślić szacowność tego zabytku, jego wiek, zamieniają go w jakąś
      współczesną ozdóbkę czy błyskotkę. Na tym tle są też chwalebne
      wyjątki, jak np. działalność remontowa brygady ciesielskiej pana
      Chronowskiego. Wyremontowane przez niego cerkwie w Kwiatoniu czy
      Rychwałdzie (Owczarach) są przykładem, jak można
      zachować "starożytność" odnawianej świątyni. Wielce chwalebna jest
      również działalność katolickiego księdza Czekaja. Na własną prośbę
      obejmuje on małe wiejskie parafie, gdzie świątyniami są cerkwie
      przerobione na kościoły. Dzięki swojej ogromnej wiedzy i
      pracowitości doprowadza je do dawnej świetności, poddając renowacji
      zarówno budynki, jak i wyposażenie.

      G. B.: Był Pan zaangażowany w próby utworzenia Turnickiego Parku
      Narodowego. Dlaczego stał Pan na stanowisku, że teren ten jest wart
      ochrony?

      S. K.: Jestem z całym Pogórzem związany od ćwierćwiecza, jest mi ono
      bliskie. A ten las turnicki jest pewnym ewenementem, ponieważ
      występuje w bardzo starych dokumentach w 1359 r., gdy fragment
      dorzecza Wiaru z Rybotyczami jako centrum dóbr, został nadany
      Stefanowi Węgrzynowi. I tam m.in. wymieniany jest Las Turnica jako
      cenny kompleks leśny, który nie miał podlegać wycinaniu, lecz
      pozostać w stanie naturalnym. Oczywiście pozyskiwano z niego drewno,
      ale czyniono to w sposób rozsądny. Był również eksploatowany w inny
      sposób. W tamtych czasach wypasano w lasach świnie czy bydło na
      polanach. I ten las od tamtych 600 lat żyje. Nigdzie nie widziałem
      takich pięknych starych drzew, jodeł czy jaworów. Dla mnie było
      oczywiste, że taki fantastyczny obszar lasu nie wycinanego od czasów
      średniowiecza powinien zostać przekształcony w park narodowy. Tutaj,
      gdzie mieszkam, w Warszawie, mamy Kampinoski Park Narodowy, który na
      tle lasu Turnica wygląda jak mizerny zagajnik, bowiem od wieków był
      intensywnie eksploatowany. Drzewostany mają tu po 50-70 lat, a
      pojedyncze sosny niewiele ponad sto lat. Najstarsze dęby, których
      jest kilka, nie sięgają nawet 300 lat. I na tym tle Las Turnicki
      jest jak pierwotna, przepiękna puszcza, malowniczo położona wśród
      jarów i gór, z kilkusetletnimi okazami drzew. Dla mnie jest
      oczywiste, że powinien on być parkiem narodowym. Ale tak się nie
      stało, po raz kolejny głupota zwyciężyła...

      G. B.: Przygotowuje Pan kolejne wydanie przewodnika po Pogórzu
      Przemyskim. Jakie wartości tego obszaru urzekają dziś najbardziej?

      S. K.: W 2005 roku wędrowałem przez dwa tygodnie przez Pogórze
      Przemyskie. Zastanawiałem się, jak je ludziom przedstawić, bo dla
      mnie osobiście stosunek do tych stron jest już mocno sentymentalny.
      Lubię tamtejsze widoki, bez tłoku turystycznego, ładne cerkwie i
      spokój. Uważam, że jest to bardzo dobry teren do kontemplacji. Ale z
      drugiej strony nie jest to jednak obszar jakoś niesłychanie
      atrakcyjny, gdy porównamy go do Tatr czy Bieszczadów. Dla mnie w tej
      ziemi jest jednak jakaś zagadka, coś mnie do niej ciągnie.

      Zajmuję się tym tematem od 30 lat, ale nadal historia tej ziemi,
      zarówno ta sprzed wieków, jak i ta najbardziej tragiczna, sprzed
      sześćdziesięciu lat, okryta jest mgłą tajemnicy. Stwierdziłem, że
      literatura, z której korzystałem 15 lat temu, w dużym stopniu się
      zdezaktualizowała. Jest to więc teren dziewiczy pod względem badań
      naukowych. Muszę więc ten przewodnik napisać od nowa, choć
      pierwotnie chciałem tylko poprawić pierwsze wydanie. Dotyczy to
      głównie konfliktu polsko-ukraińskiego, którego echa są tam żywe do
      dzisiaj, choć minęło 60 lat i zdecydowana większość ludzi już nie
      żyje. Niemniej jednak kolejne pokolenia pamiętają - te tematy są
      żywe i zagmatwane, bolesne, trudno je rozwikłać, poukładać. Zdaję
      sobie sprawę, że to trudne zadanie, by zachęcić czytelników do
      przyjazdu tam. Takich, co przyjeżdżają na chwilę, jest dużo, lecz
      tych, którzy pozostaną na dłużej - niewielu.

      G. B.: W jakim kierunku będą Pana zdaniem zmieniać się Karpaty w
      ciągu następnych dziesięcioleci?

      S. K.: Widzę to raczej w czarnych barwach. Światem rządzi pieniądz i
      gdy on się u nas pojawił na skrzydłach kapitalizmu, to kolejne
      podejmowane tu inwestycje będą związane z masową turystyką czy
      narciarstwem. Jaskółką takich poczynań jest ośrodek w Arłamowie,
      wykupiony przez prywatnego inwestora i coraz bardziej rozwijany.
      Pewnie niebawem ktoś zainwestuje w przedsięwzięcie typu "Kolorowy
      zawrót głowy", propagowane w końcu lat 80. w Bieszczadach. Tacy
      ludzie jak ja, podobnie myślący, którzy chcieliby zwyczajnie
      posiedzieć i pokontemplować piękne widoki w ciszy i spokoju, będą
      mieli coraz mniej miejsca. Nadzieja jest w tym, że może zmądrzejemy
      w dość szybkim tempie i docenimy walory Karpat, które są zupełnie
      bezcenne, i których nie trzeba zmieniać, a jedynie umiejętnie z nich
      korzystać. Daj Boże, by to poszło w tą stronę, chociaż dzisiaj nie
      wiem, czy to się uda.

      G. B.: Dziękuję za rozmowę.

      Artykuł ukazał się w miesięczniku "Dzikie Życie" nr 3(153)/2007.

      www.pracownia.org.pl/dz/index.php?d=archiwalne&e=artykuly&rok=2007&nr=155&id=958
      • rusin321 Re: Niszczenie krajobrazu powinno być karalne-cz. 09.01.08, 23:13
        Coś dla dociekliwych...
        www.pracownia.org.pl/prac/index.php?
        d=o_pracowni&e=artykuly&idm=14&id=40&str=7
        www.ptakipodkarpacia.com/04%20lipiec%202007%20dod%20lit/Artku%B3y%
        20prasowe%20na%20WWW/Turnicki/target1.html
        www.ptakipodkarpacia.com/04%20lipiec%202007%20dod%20lit/Artku%B3y%
        20prasowe%20na%20WWW/Turnicki/target2.html
        www.ptakipodkarpacia.com/04%20lipiec%202007%20dod%20lit/Artku%B3y%
        20prasowe%20na%20WWW/Turnicki%20Park%20Narodowy%202000/target2.html
        www.ptakipodkarpacia.com/04%20lipiec%202007%20dod%20lit/Artku%B3y%
        20prasowe%20na%20WWW/Turnicki%20Park%20Narodowy%202000/target0.html
        www.ptakipodkarpacia.com/04%20lipiec%202007%20dod%20lit/Artku%B3y%
        20prasowe%20na%20WWW/TPN%202007/target1.html
    • ralston A ja mam mieszane odczucia... 10.01.08, 09:21
      Z jednej strony teren jest tak unikalny, że zasługuje na ochronę bez
      wątpienia. Z drugiej zaś - kiedy zostanie utworzony park narodowy
      skończy się też możliwość uprawiania takiej turystyki jaką sam
      kocham i o jakiej wspomina S. Kryciński. Nie będę mógł więcej z
      grupą przyjaciół pojechać i wędrować na przełaj przez lasy, rozbijać
      namiot w dowolnie wybranym, pięknym zakątku. Trzeba będzie trzymać
      się wyznaczonych szlaków i pól biwakowych. A to już nie to samo.
      Trudno będzie o kontemplację, kiedy zniknie dostęp do ulubionych
      miejsc, których na żadnej mapie się nie znajdzie, ale wiadomo, że
      ilekroć się tam pójdzie to niezmiennie będzie tam rosło siedem
      starych buków na wzgórzu po środku lasu, niezmiennie będzie tam
      cisza i żywej duszy w pobliżu...
      Wiem, że to egoistyczne, ale żal mi będzie, że do takich miejsc
      docierać będą już tylko leśnicy i pracownicy parku. Mi zostaną
      wspomnienia i garść zdjęć może...
      • tawnyroberts Nieco sentymentalnie... 10.01.08, 11:31
        Ja do tego co napisał Ralston dorzuciłbym jeszcze "przeczesywanie"
        terenu w poszukiwaniu śladów dawnych ukraińskich wiosek, cerkwisk,
        cmentarzy, albo choćby pojedynczych kamieni ocalałych z kapliczek
        znanych z przedwojennych WIG-ówek. Tutaj jakieś zagłębienie, tam
        kopczyk, jeszcze dalej sterta kamieni - co też tam mogło być? Znowu
        mapa, a wokół cisza, tylko potok szemrze w oddali. Żal będzie
        porzucić stare nałogi, żal... Ja wiem, że to wszystko pozostanie,
        nie zniknie, gdy pojawi się park, ale nie wszędzie będę mógł dotrzeć
        i to już nie będzie takie moje, własne... Jak to Twoje, wredny
        egoisto?!? Ano moje, przecież żywego ducha dookoła...
        • ralston Bardzo sentymentalnie... 10.01.08, 15:01
          O tym nie wspominałem, ale to nie mniej ważna część tego, co od
          kilkunastu lat mnie na Pogórze ciągnie. Szukanie zarośniętego
          cmentarza w Paportnie, samej Lachawy, a potem śladów w niej życia,
          podobnie Helichy, szperanie za śladami po dawnym dworze
          Kopystyńskich, szukanie po lasach starych grodzisk i możnaby długo
          jeszcze wymieniać. I dokładnie tak jak to ująłeś Tawny - w pewnym
          sensie w danej chwili to wszystko moje, bo śladu człeka dookoła.
          Przez te kilkanaście lat wakacyjnych (i nie tylko) wypraw na moich
          trasach napotkałem raptem kilka! osób. Nie liczę oczywiście tych
          spotykanych po wsiach, bo tych nie zliczę. Mam na myśli tylko tych
          napotkanych w trakcie wędrówek w samych lasach i na górkach. I to
          jest właśnie jedną z najbardziej niesamowitych rzeczy na Pogórzu -
          właściwie brak turystów, przy wciąż bardzo atrakcyjnym otoczeniu,
          krajobrazach, śladach kultury materialnej.
          Ciężko by mi się było z tym rozstawać...
          • tawnyroberts Cmentarz w Paportnie 14.01.08, 15:00
            Czy wiesz, że cmentarz w Paportnie zmienił się ostatnio nie do
            poznania? Już nie trzeba go szukać gdzieś w lesie. Odkrzaczony,
            uprzątnięty i ogrodzony prezentuje się teraz wspaniale. Ta biel
            nagrobków kontrastująca z zieloną ścianą lasu, zrobiła na mnie
            niesamowite wrażenie na tym pustkowiu.

            fotoforum.gazeta.pl/3,0,1030957,2,1.html
            fotoforum.gazeta.pl/3,0,1030958,2,2.html

            Jeszcze tylko nad niektórymi nagrobkami trzeba trochę popracować...
            • rusin321 Re: Cmentarz w Paportnie 14.01.08, 15:15
              Kiedy ostatni raz tam byłem to krzaki po pas, nie mówiąc już o trawach i
              siedzących w nich żmijkach:)... Piękny teren, ma w sobie to "coś", w sumie ten
              "poprzedni " nieuprzątnięty i zarośnięty cmentarz podobał mi się bardziej ;),
              ale taka już moja natura.
              PS. Podobny , ale mniejszy cmentarz jest w Kopyśnie...
              • ralston Re: Cmentarz w Paportnie 15.01.08, 13:22
                Też bardziej mi się podobał klimat tego zarośniętego cmentarza, ale
                gdyby to dłużej tak potrwało, to niedługo nie byłoby już co oglądać.
                A jeśli chodzi o cmentarz w Kopyśnie, to on nigdy nie był aż tak
                zarośnięty. Raz na jakiś czas był przynajmniej obkaszany z trawy...
            • ralston Re: Cmentarz w Paportnie 15.01.08, 17:25
              A ten krzyż na drugim zdjęciu też mam w swoich zbiorach :)
    • rusin321 Re: Tylko co z tego pozostanie za parę lat... 10.01.08, 15:23
      Zgadzam się z wami, sam kilkanaście lat temu zakochałem się w
      Pogórzu, Górach Słonnych. Te wyprawy rowerowe, piesze, nie ma
      szlaków, których bym nie obszedł. Zgodzę się-po powstaniu parku mogą
      być ograniczenia, ale wiecie równie dobrze jak ja, ze skuteczniejsza
      ochrona tego pięknego obszaru jest koniecznością. Nie wiem czy
      zdajecie sobie sprawę , ale są pomysły budowy farm wiatrakowych-
      bardzo zle oddziaływujących na ptactwo. Dodatkowo rajdy samochodami
      terenowymi.
      Coraz rzadziej spotykam pomnikowe okazy jodeł..niestety. Czy tego
      chcemy?
      Jeżeli nie park, to co?
      Jeżeli nie park to-moim zdaniem-powiększenie istniejących rezerwatów
      i objęcie ich OCHRONĄ ŚCISŁĄ (bierną-w planie ochrony), w tej chwili
      wszystkie rezerwaty są rezerwatami , których plany ochronne
      wskazują, iż są chronione częściowo...
      W każdym razie należy coś zrobić-chociażby w kewestiach ochrony
      krajobrazu, np. dot. regulacji Wiaru co było by bardzo niekorzystnym
      przedsięwzięciem...
      To właśnie w was, ludziach, którzy tak jak ja kochają te miejsca i
      ludzi je zamieszkujących-leży cała nadzieja. Czasami podziwiać nie
      wystarczy, czasami należy wykazać się odwagą cywilną,propagować i
      domagać się skuteczniejszej ochrony Pogórza...
      Pozdrawiam ...
      • tawnyroberts Nie tylko o Parku 11.01.08, 14:54
        Swego czasu było głośno na temat wiatraków, które miały powstać w
        okolicach Arłamowa. Uważam to oczywiście za absurd, bo przecież
        można produkować ekologiczną energię elektryczną na terenach
        uprzemysłowionych, gdzie wiatraki nikomu nie przeszkadzają i nie
        stanowią aż takiego zagrożenia dla ptactwa. Zresztą wyprodukowaną
        energię i tak należałoby przesłać do większych ośrodków
        przemysłowych, więc chyba lepiej budować wiatraki właśnie tam.

        Rajdów samochodami terenowymi w takich miejscach też szczerze
        nienawidzę i uważam, że tego typu działalność (nielegalna) powinna
        być surowo karana. Dobrym przykładem jest tutaj miejscowość Łubno w
        gminie Dynów, gdzie dla amatorów tego typu wrażeń wytyczyno
        specjalną trasę w porozumieniu z mieszkańcami wsi, władzami Gminy i
        Nadleśnictwem w Dynowie. W październiku ubiegłego roku zorganizowano
        w Łubnie nawet zawody z cyklu Grand Prix, czy jakoś tam. Były dwa
        konkursy nocny i dzienny i mnóstwo frajdy dla gapiów - w końcu
        zjechały ponoć najlepsze ekipy z całej Polski. Myślę, że w ten
        sposób należało takie rzeczy robić.

        Co do regulacji Wiaru na odcinku, który może się znaleźć w granicach
        Parku, to uważam, że jest ona niewskazana z uwagi właśnie na kwestię
        ochrony krajobrazu. Próbuję sobie wyobrazić Trójcę i Grąziową z
        prostym jak od linijki Wiarem i na samą myśl o tym robi mi się
        niedobrze. Co prawda w kilku miejscach rzeka próbuje "uszczknąć"
        trochę drogi, ale można przecież miejscowo umacniać brzegi bez
        uciekania się do kompleksowej regulacji.

        W sprawie Parku będę miał do Ciebie kilka pytań, ale już w przyszłym
        tygodniu. Pozdrawiam i życzę miłego weekendu!
        • darino a co z tą regulacją Wiaru ? 14.01.08, 16:56
          Są takie plany ?
          • ralston Re: a co z tą regulacją Wiaru ? 15.01.08, 13:22
            Pogięło chyba kogoś...
    • tawnyroberts TPN - skąd to nagłe ożywienie??? 17.01.08, 14:39
      W sumie powinienem o to zapytać na samym początku. Skąd to nagłe
      ożywienie w sprawie powstania Turnickiego Parku Narodowego? Czy to
      tylko "internetowy szum", czy może stoją za tą sprawą jakieś
      organizacje i są już konkretne plany? A może Ministerstwo Środowiska
      wróciło do tego tematu? Szczerze mówiąc, nie znalazłem w sieci
      żadnych aktualnych informacji dotyczących zawirowań wokół TPN. Skąd
      więc to forumowe zamieszanie?
      • rusin321 Re: TPN - skąd to nagłe ożywienie??? 17.01.08, 23:01
        Ożywienie spowodowane jest szansa jaką stwarza nowy rząd a w szczególności nowy
        Minister Środowiska , który zapowiedział mi.inn. podjęcie działań związanych z
        powiększeniem Białowieskiego PN na cały obszar PB. Dodatkowo jego stosunek do
        ochrony przyrody jest zgoła inny od "opcji Szyszki"- byłego ministra (?)
        środowiska. M. Nowicki zaznaczył wyraźnie, iż zasoby leśne powinny być
        nastawione bardziej na funkcję ochronną niż produkcyjną.
        Dodatkowym motywem by ożywić "Turnicki" jest obowiązujący Plan Urządzania Lasu,
        który zakłada roczne pozyskanie surowca drzewnego- 130.000 m3, co oznacza wzrost
        w porównaniu z analogicznym okresem. Takie pozyskanie jest moim i nie tylko moim
        zdaniem za duże jak na obszar projektowanego w przeszłości parku
        narodowego-obecnie LKP "Lasy Birczańskie". Kolejna sprawa to stan rezerwatów
        przyrody, który jest moim zdaniem opłakany (posiadam dokumentacje fotograficzną
        dzikich wysypisk śmieci) i ogólnie beznadziejna kondycja ochrony przyrody, w
        tym egzekwowania przepisów Ust. prawo ochrony środowiska, prawo ochrony
        przyrody, przepisów karnych, itd., które to akty normatywne są traktowane
        lekceważąco, nie są wystarczająco przestrzegane. Świadomość prawna jest mierna-
        bo jeśli ktoś uważa, iż prawo własności daje mu prawo do bezsensownego i niczym
        nieuzasadnionego niszczenia (m.inn. wypalania łąk) to w takim razie nie mamy do
        czynienia z państwem prawa a raczej z jego przeciwieństwem. Zakaz wypalania łąk
        nie narusza prawa własności-każdy "zdrowy psychicznie" człowiek o tym wie, tym
        bardziej "niewypalanie" nie powoduje żadnych strat finansowych. Dlaczego więc
        na obszarze Pogórza jest to działalność jawna i beszczelna?
        Kolejna sprawa-pomysły budowy farm wiatrakowych- pomysł bezprawny już z samego
        swojego założenia-biorąc pod uwagę status prawny parku krajobrazowego, który
        takich przedsięwzięć jasno i kategorycznie zabrania.
        Pogórze Przemyskie z każdym rokiem, powoli aczkolwiek systematycznie ,traci
        swoje walory przyrodnicze-każdy uważny obserwator o tym wie.
        Fakt, iż wszystkie rezerwaty zakładają tylko ochronę częściową nie napawa
        optymizmem. Nie istnieje żaden rezerwat leśny o statusie ochrony biernej (
        dawniej ścisłej). Osobiście szkoda mi też jodeł, buków, jaworów- pieknych,
        gonnych, monumentalnych...i wycinanych. Takich drzew jest w naszym kraju bardzo
        niewiele.
        Kończąc-zdaję sobie sprawę, iz jest wiele osób, które marzą o
        "Turnickim"...jednak bez naszej aktywnej działalności, bez szerzenia świadomości
        społecznej, bez informowania, bez reakcji na dewastacje marzenia te spełzną na
        niczym. Nie jesteśmy sami- Pracownia Na Rzecz Wszystkich Istot od lat prowadzi
        kampanię na rzecz "Turnickiego". Co raz czytam w "Dzikim Życiu' ( ich pismo)
        artykuły, które poruszają kwestię ochrony przyrody Pogórza Przemyskiego. Nie
        jesteśmy sami -pamiętajmy o tym. Przekazując prawdziwe fakty i informacje
        społeczeństwu, domagając się przestrzegania obowiązującego prawa- przyczyniamy
        się do zachowania dziedzictwa przyrodniczego tych wspaniałych terenów. Sprawa
        "Turnickiego" wraca, od nas zależy czy ta szansa zostanie właściwie
        wykorzystana. Tak na marginesie-niezwykle istotny jest także rozwój ekonomiczny
        Birczy, Fredropola- nie można zapominać o ludziach bo to oni są najważniejsi.
        Niestety niektórzy manipulują opinią publiczną stosując prymitywny skrót
        myślowy: park= bieda i bezrobocie. Nie biora pod uwagę wariantów
        kompromisowych-tj. objęcia ochroną 10.000 ha na południe od Wiaru-obszaru
        najcenniejszego i najmniej zaludnionego. !0.000 ha to 1/3
        Nadlesnictwa....Komentować tego faktu nie muszę. Nie upieram sie również przy
        parku, wystarczyłoby dostosowanie pozyskania drzewa do walorów przyrodniczych
        regionu-czytaj-zmniejszenie tego pozyskania ze 130.000 m3 do ok 70-80.000 m3.
        Niestety szanse na to są małe dlatego w chwili obecnej park pozostaje jedyną
        alternatywą...
        Pozdrawiam...
        • tawnyroberts Przekonać ludzi do idei TPN 18.01.08, 07:53
          Rozumiem, że to ożywienie wokół sprawy TPN spowodowane jest samym
          pojawieniem się nowego Ministra Ochrony Środowiska, o zgoła innym
          nastawieniu do tej właśnie ochrony od poprzedniego. Rozumiem także,
          że to jest najlepszy moment na rozpoczęcie lobbowania na rzecz
          utworzenia Parku. Według mnie najtrudniejszym zadaniem będzie
          przekonanie okolicznych mieszkańców do powołania TPN. Z
          Nadleśnictwem powinien być mniejszy problem, w końcu to spółka
          Skarbu Państwa. A i bezrobocie też im raczej nie grozi, bo, jak
          napisałeś, TPN to tylko jedna trzecia obszaru Nadleśnictwa. Poza tym
          część leśników mogłaby znaleźć zatrudnienie w Parku. Podsumowując,
          najwięcej kłopotów sprawi przekonanie do idei TPN ludzi związanych z
          okolicą i w tym kierunku powinny iść obecnie działania animatorów
          Parku.
          • rusin321 Ożywienie medialne w sprawie Turnickiego! 28.01.08, 12:13
            2008-01-23 10:12
            ŻYCIE PODKARPACKIE
            Jeszcze trochę, a wcale nie będzie trzeba tworzyć parku narodowego. Bo co to za
            park, w którym nie będzie co chronić?

            O Turnickim cicho sza!
            „Rezerwat niezgody”, „Nie ma zgody i pieniędzy”, „Park Turnicki do lamusa” – to
            pierwsze z brzegu tytuły artykułów, jakie w ostatnich latach pojawiały się na
            temat idei utworzenia na terenie dawnego „księstwa arłamowskiego” Turnickiego
            Parku Narodowego.



            fot.Łukasz Mendychowski
            Turnicki Park Narodowy powstaje od piętnastu lat. Czy po kolejnych piętnastu
            będzie jeszcze co chronić?
            Tymczasem miasta i miasteczka położone wokół terenu przyszłego parku urbanizują
            się coraz szybciej. Powstają nowe drogi, punkty handlowo-usługowe, wycina się
            las... Wioski też nie te same co jeszcze przed kilkoma laty: raz, że wiele z
            nich to już satelickie sypialnie miastowych, dwa – że i mieszkańcy wsi obrastają
            w różnego rodzaju infrastrukturę. Związek między urbanizacją a dzikością
            otaczającej nas przyrody jest oczywisty. Dwa miesiące temu w lasku – wcale nie
            wielkim, wcale nie dzikim – na Kruhelu Wielkim, zaledwie dwa kilometry od
            miasta, zobaczyć można było puszczyka uralskiego. Od kilku tygodni lasek ten
            jest wycinany, a puszczyka ani widu.
            Kiedy przed laty rozgorzała dyskusja o utworzeniu parku, „za” byli ekolodzy,
            „przeciw” niemal wszyscy pozostali: mieszkańcy terenów objętych projektowanym
            parkiem, leśnicy, lokalne samorządy. Wśród argumentów na „nie” najczęściej
            wymieniano utratę pracy przez mieszkańców i leśników.

            Nie pytajcie, bo mi zaszkodzicie...
            O tym, że mamy jeszcze resztki dzikiej puszczy karpackiej, a rzadkie okazy fauny
            i flory, najlepiej wiedzą przyjeżdżający w nasze strony turyści. Na ich pobytach
            zarabiają m.in. właściciele gospodarstw agroturystycznych, znajdujących się na
            terenie planowanego parku. Jednak próba rozmowy na temat TPN z gospodynią
            jednego z takich gospodarstw kończy się całkowitą porażką. – Zapraszam, ale o
            parku wypowiadać się nie będę – mówi kobieta stanowczo. – Kiedyś powiedziałam,
            że w sumie jestem za i do dziś mam problemy..

            Cyt za "ŻYCIEM PODKARPACKIM"

            Całość na : zycie.pl/informacje.php?region=Inny&nr=442&dodaj=1#komentarze
    • tawnyroberts Pytanie do Rusina w sprawie TPN 31.01.08, 11:20
      Pisałem już, że największym problemem dotyczącym powołania TPN
      będzie przekonanie miejscowej ludności do tego projektu. Widzę, że
      jesteś mocno oddany sprawie powstania Parku i w związku z tym mam
      pytanie, czy nie zechciałbyś przyjechać do Birczy i wystąpić na
      jednym ze spotkań Lokalnej Organizacji Turystycznej "Wrota Karpat
      Wschodnich". Mógłbyś opowiedzieć o idei powołania Parku, o
      korzyściach z tym związanych itp. "Wrota..." skupiają ludzi
      działających na rzecz rozwoju turystyki na Pogórzu Przemyskim, a
      więc, przynajmniej teoretycznie, mógłbyś liczyć na ciepłe przyjęcie.
      Zdecydowana większość członków stowarzyszenia to właściciele
      gospodarstw agroturystycznych z gmin Bircza i Fredropol. Nasze
      działania mocno popierają też wójtowie tych gmin. Co Ty na to?
      • rusin321 Bedę czuł się zaszczycony:) 31.01.08, 12:16
        Oczywiście jestem gotów na pzyjazd.Tylko kiedy i gdzie?
        Wcześniej chciałbym się jednak spotkać z osobami , które organizują takie
        spotkania, m.inn. z tobą aby dograć szczegóły i kwestie organizacyjne. Myslę, że
        można zaprosić też inne osoby- w przeszłóści o wiele bardziej zaangażowane w
        sprawę Turnickiego ( Pan Kryciński, Prof.J. Janecki. Dr J. Piórecki, poseł M.
        Kuchciński. Pan P. Kunysz) Ich wiedza jest bezcenna i niezbędna. Niektóre z osób
        ww jestem w stanie sam zaprosić, jednak aby zebrać "wszystkich" zainteresowanych
        potrzebuję szerszego poparcia.
        A co powiesz na panel dyskusyjny: Park- korzyści czy zagrożenia?
        Pozdrawiam. Jeśli możesz to udostępnij mi swojego m-eila. Pozdrawiam.
        • tawnyroberts Re: Bedę czuł się zaszczycony:) 31.01.08, 12:59
          Najbliższe spotkanie "Wrót..." odbędzie się prawdopodobnie 9 lutego
          2008 r. w Birczy. Na tym zebraniu będzie m.in. wybierany zarząd
          stowarzyszenia. Spróbuję także poruszyć temat powołania TPN i
          wstępnie dowiem się co na ten temat sądzą inni członkowie "Wrót...".

          Co do Twojej propozycji, to, o ile dobrze zrozumiałem, masz na myśli
          zorganizowanie (np. w Birczy) takiego spotkania, na którym
          wymienione przez Ciebie osoby przekonywałyby ludzi do idei powołania
          TPN. Myślę, że coś takiego udałoby się zrobić, oczywiście przy
          wydatnym wsparciu naszej organizacji.

          Proponuję taką kolejność działania: na najbliższym wyborczym
          zebraniu "Wrót.." porozmawiam z odpowiednimi osobami o Twojej
          (mojej) propozycji dotyczącej TPN; na kolejne spotkanie redakcyjne
          stowarzyszenia zaproszę Ciebie i porozmawiamy już o konkretach, w
          tym o organizacji spotkania z udziałem znanych osobistości, panelu
          dyskusyjnym itp. Zgoda?

          P.S. Możesz pisać na adres: tawnyroberts@gazeta.pl
          • rusin321 Re: Bedę czuł się zaszczycony:) 31.01.08, 15:43
            Zgadzam się. Oczywiście pomysł z panelem dyskusyjnym to rozwiązanie najlepsze i
            najbardziej obywatelskie-możliwość wypowiedzenia się będą miały wszyscy
            oponenci. Szczegóły ustalimy mailowo. Pozdrawiam.
            PS. Dziś rozmawiałem w tej sprawie z jednym z Profesorów;) .
    • tawnyroberts Zawiązało się Stowarzyszenie Na Rzecz TPN 31.03.08, 12:14
      "Chcą utworzenia Turnickiego Parku Narodowego"

      Zawiązało się Stowarzyszenie Na Rzecz Utworzenia Turnickiego Parku
      Narodowego. Park objąłby cenne przyrodniczo tereny, w powiecie
      przemyskim. Celem stowarzyszenia jest m.in. promocja tej inicjatywy
      oraz przekazywanie rzetelnych informacji o funkcjonowaniu parku.

      www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080324/AKTUALNOSCI/802526017&SearchID=73313060632824


      Czy to oznacza, że stowarzyszenie zostało już zarejestrowane?
    • tawnyroberts Co się stanie z łąkami w Jamnej Dolnej i Górnej? 03.04.08, 15:59
      Jadąc doliną potoku Jamninka z Trójcy do Arłamowa, zwłaszcza wiosną
      i latem, niesamowite wrażenie robią na mnie "bezkresne" łąki,
      ciągnące się niemal nieprzerwanie, szczególnie po lewej stronie
      drogi. W górze ściana lasu, a poniżej cudna zieleń traw, falująca
      lekko na wietrze, gdzieniegdzie poprzetykana brzozowymi zagajnikami
      i zaroślami, rosnącymi wzdłuż strumyków, spływających do Jamninki.
      Po prostu coś wspaniałego!

      A teraz mam pytanie (zwłaszcza do Rusina), czy w przypadku powstania
      Turnickiego Parku Narodowego te piękne łąki zostaną zalesione? Mnie
      byłoby ich strasznie szkoda...
      • rusin321 Re: Co się stanie z łąkami w Jamnej Dolnej i Górn 04.04.08, 11:55
        Odpowiadam na pytanie. Oczywiście obawy związane z zalesianiem Doliny Jamninki
        są nieuzasadnione. Parki narodowe na terenach łąkowych prowadzą ochronę aktywną
        polegającą na utrzymywaniu takich zbiorowisk i niedopuszczeniu do sukcesji
        leśnej. Z tego co wiem to swego czasu "ktoś" :)tą dolinę
        zalesiał...świerkiem.Pozdrawiam.
        • tawnyroberts Świerkowe "zagajniki" w Jamnej Dolnej 09.04.08, 14:24
          Zgadza się, "ktoś" rzeczywiście zalesiał i jest tego całkiem sporo,
          szczególnie w Jamnej Dolnej, po prawej stronie drogi z Trójcy do
          Arłamowa. Rozumiem, że te świerkowe "zagajniki" (sadzone w rzędach),
          zupełnie nie przystające do koncepcji i ducha Parku, zostaną
          wycięte. Czy tak?
          • carexic Re: Świerkowe "zagajniki" w Jamnej Dolnej 09.04.08, 20:51
            raczej nie Jeżeli są to ( a zapewne są) uprawy Nadlesnictwa to przez najblizsze
            kilkadziesiąt lat ich nikt nie wytnie. Prędzej może jakas choroba albo gradacja
            owadów je zniszczyć .D-stany świerkowe są ogólnie w marnym stanie w karpatach ze
            względu na wiele błędów jakie popełniono przy ich zakładaniu. Głowny problem
            stanowią przede wszystkim zgnilizny korzeni i huba korzeni. Dodatkowo żerowanie
            owadów i tu głównie korniki i inne z ogłodkowatych. Jedyne cięcia jakie moga tam
            zostac wykonane na przestrzeni 10 lat to cięcia sanitarne o ile zajdzie taka
            potrzeba a z czasem te ładne rządki beda zanikac co zwiazane jest z naturalnym
            procesem przechodzenia tej uprawy w kolejne fazy Obecna to chyba uprawa starsza
            lub młodnik ( nie wiem kidy ja założono)
            • tawnyroberts Re: Świerkowe "zagajniki" w Jamnej Dolnej 10.04.08, 10:50
              Czyli zakładasz, że Turnicki Park Narodowy jednak nie powstanie. W
              takim wypadku wycinka rzeczywiście nie miałaby sensu. Nie po to
              przecież Nadleśnictwo te świerki sadziło. Ja jednak pytałem, czy w
              razie powstania Parku te sztuczne nasadzenia zostaną usunięte, bo z
              puszczą karpacką to one nie mają zbyt wiele wspólnego...
              • carexic Re: Świerkowe "zagajniki" w Jamnej Dolnej 10.04.08, 12:25
                witam:) raczej nie ponieważ prawo jakby nie działa wstecz. Obecnie na terenach
                tych jest prowadzona normalna gospodarka leśna ( czego przykładem jest ta
                uprawa) a w ramach powołanego w 2001 r. LKP "Lasy Birczańskie" ma ona być
                zrównoważona i powiązana ściśle z czynna ochroną terenów cennych w tym , np. łąk
                , które akuratnie w tym przypadku są w wiekszości podpięte pod grupę roslinności
                kserotermicznej z kilkoma rzadkimi gatunkami itd.. Wiesz podobny przykład jest w
                BIeszczadach gdzie w latach 50-60 pewne tereny zalesiono m.in. świerkiem a po
                powstaniu Parku nikt tego nie wycinał i usuwał. A co do moich przekonań odnosnie
                powstania Parku to tak juz kiedyś rozmawialismy o tym Park powstanie ale
                najprędzej za 10-15 lat.Pozdrawiam
                • ralston Re: Świerkowe "zagajniki" w Jamnej Dolnej 10.04.08, 12:33
                  To jeszcze trochę czasu zostało na nieskrępowane szwędanie się po
                  tych pięknych lasach. Przy okazji pytanie - czy ewentualny park
                  zamknąłby się w dzisiejszych granicach parku krajobrazowego, czy
                  plany są inne?
                  • rusin321 MEDIALNY TURNICKI 10.04.08, 15:23
                    ODPOWIEDZI NA NURTUJĄCE WAS PYTANIA SZUKAJCIE TU;

                    www.wrota.podkarpackie.pl/pl/turystyka/aktualnosci/080409_turnicki_park_narodowy
                    www.pracownia.org.pl/prac/
                    www.obywatel.org.pl/index.php?name=News&file=article&sid=9680
                    www.bankier.pl/wiadomosc/Stowarzyszenie-dla-Turnickiego-Parku-Narodowego-1745876.html
                    • carexic Re:pytanie??? 10.04.08, 16:38
                      Czy stowarzyszenie planuje przeprowadzić jakąś ankietę lub referendum wśród
                      mieszkańców gmin Bircza i Fredropol dotyczącą preferencji w tej sprawie .
                      Co robicie lub co zamierzacie zrobić w celu zmiany nastawienia do tej sprawy
                      kręgów politycznych. Jak wiadomo w sferach polityki inicjatywa nie cieszy się
                      zbytnim powodzeniem co moim zdaniem smuci i świadczy o pewnej niewiedzy wielu ludzi.
                      Czy w planie jest organizacja jakiegoś heapeningu mającego na celu propagowanie
                      inicjatywy bo np. okazji w Birczy moze być kilka chocby festyn majowy lub Dni
                      Birczy??
                      Prosze o odpowiedź. Pozdrawiam
                    • tawnyroberts Turnicki Park Narodowy 11.04.08, 10:06
                      Myślę, że warto zapoznać się z tym, co na temat parku pisze Wojciech
                      Jarosz, prezes Stowarzyszenia na rzecz TPN. Wygląda to dość
                      obiecująco i co najważniejsze "nie taki ten diabeł straszny" (mam
                      tutaj na myśli szczególnie leśników i ich podejście do tematu).


                      "Turnicki Park Narodowy"

                      Celem powstania Turnickiego Parku Narodowego jest objęcie najwyższą
                      formą ochrony wybitnie cennych terenów Gór Turczańsko - Sanockich.
                      Przedmiotem ochrony byłyby w szczególności wspaniałe zbiorowiska
                      leśne - buczyna karpacka z pomnikowymi i niespotykanymi już w naszym
                      kraju okazami jodeł, buków, jaworów. Do innych walorów
                      projektowanego parku należy bogata ornitofauna - między innymi
                      występuje tu orlik krzykliwy, orzeł przedni, trzmielojad, puszczyk
                      uralski, puchacz, zimorodek, bocian czarny. Obszar parku byłby też
                      ważnym stanowiskiem występowania rysia i wilka. Wartym uwagi jest
                      fakt występowania nowych dla nauki gatunków roślin i zwierząt.
                      Prowadzone badania wskazują, iż projektowany Turnicki Park Narodowy
                      przewyższa swoimi wartościami przyrodniczymi istniejące już parki
                      narodowe.

                      Park obejmowałby gminę Bircza i częściowo gminę Fredropol.
                      Minimalistyczna i najbardziej kompromisowa wersja zakłada powołanie
                      parku na obszarze 10 000 ha - terenie niezamieszkanym, stanowiącym w
                      większości własność Skarbu Państwa. Są to tereny na południe i
                      wschód od rzeki Wiar. Warto zauważyć, iż ta alternatywa zakłada
                      zachowanie Nadleśnictwa Bircza. Biorąc pod uwagę, iż powierzchnia
                      tego nadleśnictwa wynosi 30 000 ha, park obejmowałby 1/3 jego
                      całkowitej powierzchni. Byłoby to rozwiązanie kompromisowe, godzące
                      interes lokalnej społeczności i leśników, z interesem ochrony
                      przyrody.

                      Stowarzyszenie zawiązało się 30 marca 2008 r. W tej chwili czeka nas
                      procedura rejestracji. Jako stowarzyszenie zamierzamy aktywnie
                      lobbować na rzecz parku, przez podejmowanie działań politycznych i
                      prawnych. Myślimy także o własnej stronie interenetowej, w planach
                      jest wydanie folderu informacyjnego - promującego wartości
                      przyszłego parku. Żywimy nadzieję, iż nasze starania poprą lokalni
                      politycy a w szczególności mieszkańcy zainteresowanych gmin.

                      Niestety w obowiązującym stanie prawnym procedura powołania parku
                      narodowego jest bardzo utrudniona. Jest to złe prawo. Od czasu
                      wejścia nowego ustawodawstwa powołano tylko jeden nowy park narodowy
                      i to 5 lat temu - Park Narodowy Ujście Warty (2003), który - i tu
                      niespodzianka - powstał z inicjatywy lokalnych samorządów. Powołanie
                      parku narodowego uzależnione jest od stanowiska lokalnego samorządu,
                      który zazwyczaj jest bardzo negatywnie nastawiony do idei parku.
                      Wynika to po części z niedoinformowania o prawdziwych szansach i
                      potencjalnych zagrożeniach jakie niesie powstanie parku, po części
                      natomiast z niezrozumienia samej zasady zrównoważonego rozwoju -
                      wynikającej z Konstytucji RP. W przypadku Turnickiego PN zagrożeń
                      dla lokalnej społeczności praktycznie nie ma - w granicach parku nie
                      znajdzie się żadna miejscowość, to obszar bezludny, w większości
                      należący do Lasów Państwowych.

                      Obawy samorządu są nieuzasadnione. Park narodowy jest magnesem,
                      który przyciąga turystów, a z nimi pieniądze. Znajdą się tacy,
                      którzy powiedzą: turystyka może być i bez parku. I to jest błędne
                      myślenie. Park narodowy stałby się wizytówką rozpoznawalną w Polsce
                      i w Europie. Teraz gminy Bircza i Fredropol nie istnieją w
                      powszechnej świadomości turystycznej. Owszem, turystyka stanowi
                      zagrożenie dla przyrody i niewątpliwego romantyzmu tego pustkowia,
                      ale musimy sie zdecydować: gospodarka leśna i rozwój "brudnych"
                      sektorów gospodarki czy zachowanie tej "perły Podkarpacia" z
                      możliwością rozwoju turystyki, która w tym przypadku jest mniejszym
                      złem, przynoszącym przy tym pokaźne dochody. Już teraz dochodzą do
                      mnie pozytywne głosy właścicieli gospodarstw agroturystycznych z
                      gminy Bircza, którzy, choć z pewnymi zastrzeżeniami, generalnie są
                      za powstaniem parku, bo wiedzą jak na turystyce zarabiają takie
                      gminy jak Białowieża czy Zakopane.

                      Oczywiście należy brać pod uwagę zdanie lokalnej społeczności, ono
                      jest najważniejsze, musimy profesjonalnie i wiarygodnie informować
                      ich o skutkach takiego przedsięwzięcia. Najwięcej zyskają
                      właściciele gospodarstw agroturystycznych, rolnicy. Stracą myśliwi
                      i, w o wiele mniejszym stopniu, leśnicy, choć nie można zapomnieć,
                      że Nadleśnictwo Bircza będzie istniało nadal, a część jego
                      dotychczasowych pracowników będzie zatrudniona w parku narodowym.
                      Reasumując, park narodowy plus status gminy uzdrowiskowej to szansa
                      rozwoju dla gminy Bircza.

                      W tej chwili szanse na powstanie Turnickiego Parku Narodowego są
                      znaczne, mamy szerokie poparcie społeczne. Liczymy na zrozumienie ze
                      strony lokalnej społeczności gmin Bircza i Fredropol. Bardzo zależy
                      nam, aby dotrzeć do tego środowiska. To wspaniali ludzie zżyci z tą
                      przyrodą, należy dać im szanse na rozwój, na modernizacje dróg,
                      których stan jest często bardzo zły, na godziwe życie. Muszą
                      zrozumieć, że można żyć z tej "przyrody", jednocześnie nie niszcząc
                      jej. Posiadają bogactwo, którego nie są świadomi. Cieszy mnie, że
                      coraz więcej osób z regionu jest za powstaniem parku. Były kiedyś
                      zarzuty, że to osoby z zewnątrz chcą narzucać park mieszkańcom gminy
                      Bircza. Patrząc na obecna sytuację, parku chce wielu mieszkańców
                      gminy, choć często boją się do tego przyznać. Jednocześnie liczę, iż
                      te osoby przyłączą się do naszych działań. To będzie bezcenne
                      wsparcie. Myślę, że park może powstać w przeciągu 3-7 lat, choć
                      niewykluczone, że wcześniej, tym bardziej, iż jest zapisany w
                      obowiązujących planach i strategiach o znaczeniu centralnym jak i
                      wojewódzkim. Warto o tym pamiętać, tym bardziej, iż projekt parku
                      jest, to nie są tylko kreski na mapie. Jest też kilka poważnych
                      opracowań naukowych na ten temat.

                      W stowarzyszenie zaangażowało się szereg osób. Z tego zacnego grona
                      należy wymienić przewodników turystycznych zrzeszonych w "Grupie
                      Bieszczady", pracowników naukowych i studentów wydziału ochrony
                      środowiska Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, są też z nami
                      ornitolodzy, nauczyciele, przyrodnicy, rolnicy, studenci. Ważnym
                      akcentem jest obecność we władzach stowarzyszenia osoby związanej z
                      Bieszczadzkim Parkiem Narodowym.

                      Prezes Zarządu Stowarzyszenia na rzecz Turnickiego Parku Narodowego
                      Wojciech Jarosz
                      • rusin321 Ośrodek w Arłamowie 11.04.08, 22:06
                        Co do rozbudowy ośrodka w Arłamowie stoi to w jasnej sprzeczności z celami
                        ochrony projektowanego Turnickiego Parku Narodowego. Myślę,że jeśli zostaniemy
                        jako Stowarzyszenie zignorowani na płaszczyźnie regionalnej dyskusji powiadomimy
                        takie organizacje jak Greenpeace i PNRWI.Oczywiście nie ugniemy sie przed
                        naciskami grup i lobbystów - w razie czego będzie protest.

                        Sama rozbudowa ośrodka nie stoi w sprzeczności z powołaniem parku - bowiem
                        można tereny ośrodka wyłączyć z jego powierzchni. Na pewno jednak nie służy to
                        celom ochrony przyrody- presja na nią będzie jednak ogromna.

                        W najbliższy czwartek będzie miała miejsce debata nt Turnickiego w Radiu Rzeszów
                        - naturalnie kwestię rozbudowy ośrodka poruszę.

                        A co do pytań czy zamierzamy aktywnie lobbowac na rzecz parku wśród mieszkańców
                        Birczy - oczywiście,że TAK. Pierwsze działania już na wakacjach a byc może nawet
                        w czerwcu. Co do referendum to w tej chwili jest niefortunne rozwiązanie. Nie
                        należy zapominac,iż Turnica jest dobrem ogólnonarodowym ;)-dlatego lepszym
                        rozwiązaniem byłoby referendum o zasięgu wojewódzkim.
                        • piotrzr Re: Ośrodek w Arłamowie 12.04.08, 20:04
                          Pozwolę sobie zachowywać rezerwę co do chęci rygorystycznego wprowadzenia Parku
                          Narodowego na tym terenie !!
                          Obszar na południe od linii Sanu (od Krasiczyna po Mrzygłód czy sanok)
                          i na zachód od granicy z Ukrainą po ową linię Sanu - nie powinien podlegać
                          scislym rygorom Parku narodowego !!
                          Tu potrzeba i ochrony przyrody , w tym krajobrazu,szlaków turystycznych ale też
                          i dobrych dróg jezdnych, turystyki samochodowej ludzi z kasą, inwestycji w bazę
                          noclegową, pracy dla ludzi - także w ramach gospodarki leśnej i łąkowej (z
                          wypasami włącznie. Rygory parkowe i szlaki rowerowe -to stanowczo za mało i za
                          dużo zarazem !!! Za mało - bo utrwala sie obecną zaściankowość. za dużo - bo
                          zamyka sie ten obszar w formę swoistego rezewatu - ze sporymi ograniczeniami dla
                          ludzi tu żyjących. Czy nie lepszą metodą byłoby utworzenie np sieci rezerwatów
                          przyrody z zawęzeniem dla co ciekawszych dolin i pasm górskich ???
    • tawnyroberts Debata na temat TPN w Radiu Rzeszów 14.04.08, 11:28
      W czwartek (17.04.2008 r.) ok. godziny 18 w Radiu Rzeszów odbędzie
      się debata na temat projektu Turnickiego Parku Narodowego.
      • rusin321 WRAŻENIA Z DEBATY 18.04.08, 10:17
        Wrażenia z debaty...
        W studiu w Rzeszowie obecny był P. Edward Marszałek (rzecznik Lasów
        Państwowych) i Woj. Konserw. Przyr., a także osoba z Urz. Woj.
        W studiu w Przemyślu byłem ja i kolega.
        Całą audycje prowadziła dziennikarka z Rzeszowa i muszę powiedzieć,
        że nie przejawiała zbytniego obiektywizmu, o ile P. Marszałek mógł
        mówić nie na temat i to długo-bez przerywania, moje wypowiedzi były
        skracane i urywane,
        Ale ogólnie oceniam debate na plus, w końcu temat stał się medialny,
        poruszył ciekawe kwestie.
        Zainteresowały mnie w szczególności anty-parkowe wypowiedzi
        mieszkańców Birczy, szczerze mówiąc odniosłem wrażenie,że niektórzy
        przyznają sie wprost do (cenzura:) :) )...

        JEDNAK PRZEDE WSZYSTKIM CIESZĘ SIĘ Z ODWAŻNYCH I GODNYCH UZNANIA
        WYPOWIEDZI ZWOLENNIKÓW TURNICKIEGO PARKU NARODOWEGO Z BIRCZY.
        • tawnyroberts Re: WRAŻENIA Z DEBATY 18.04.08, 11:27
          Mógłbyś napisać parę słów o formie debaty, bo niestety nie dałem
          rady jej wysłuchać. A może by tak wrzucić jej zapis do sieci na
          którąś ze stron związanych ze Stowarzyszeniem na rzecz TPN...

          O co chodzi z tymi wypowiedziami? Publiczność zgromadzona w studio
          też mogła zabrać głos?
          • warszawa17 Re: WRAŻENIA Z DEBATY 18.04.08, 14:58
            Jaka tam debata.Kolejne odfajkowanie
            dziennikarskiej ,,aktywności,,.
            • rusin321 Re: WRAŻENIA Z DEBATY 18.04.08, 18:00
              Warszawa nie do końca się z toba zgodzę. Zauważ ,że do tej pory
              sprawa Turnickiego mbyła martwa.Jeśli myslisz inaczej- sama nadstaw
              głowy, zapewniam cię - działanie dla Turnickiego PN jest w tej
              chwili traktowane jak działalność wywrotowa i niebezpieczna;).

              W końcu zaczyna sie publiczna dyskusja. I zapewniam Cię - to dopiero
              początek i przedsmak tego co będzie, ale to tajemnica.

              • warszawa17 Re: WRAŻENIA Z DEBATY 18.04.08, 18:13
                Tak, czyny są istotniejsze.Sam się
                zaangażuję jeśli zadziałacie skutecznie.
    • tawnyroberts Granice Turnickiego Parku Narodowego 22.04.08, 14:16
      Pytanie szczególnie do Rusina. W jakich granicach zamyka się
      projektowany Turnicki Park Narodowy? Mam tutaj na myśli tę wersję
      parku, zabierającą Nadleśnictwu w Birczy około 1/3 powierzchni ich
      lasów. Może tak jakiś link do mapy? Pytam w imieniu
      stowarzyszenia "Wrota Karpat Wschodnich", bo ludzie nas wypytują, a
      my nie potrafimy im konkretnie odpowiedzieć...
      • darino Re: Granice Turnickiego Parku Narodowego 22.04.08, 14:30
        Gdzieś czytałem, że są trzy wersję. Trzecia, ta maksymalna, pewnie
        jest tajna ? :))))
        • carexic Re: Granice Turnickiego Parku Narodowego 23.04.08, 01:06
          TO NIE TAKkkkk:) co do konkretnych granic to se moga gdybać wszyscy nawet sam
          mnister:0 jak zapadnie decyzja o powstaniu PArku to dopiero wtedy sie zbierze
          ekipa która ustali konkretne granice itd..,
          • tawnyroberts Re: Granice Turnickiego Parku Narodowego 23.04.08, 08:23
            Ale jakieś wstępne założenia muszą być. Stowarzyszenie na rzecz TPN
            ma kilka koncepcji co do granic parku. Fajnie byłoby je poznać, ale
            mam wrażenie, że w tej chwili to jakaś tajemnica. Jeśli zapadnie
            decyzja o powstaniu parku, to w oparciu o konkretne granice. Później
            mogą wystąpić już tylko drobne korekty.
            • rusin321 Re: Granice Turnickiego Parku Narodowego 23.04.08, 13:01
              Koncepcja kompromisowa ( w zalezności od podwersji) zakłada
              powołanie parku na obszarze od 8.000 - 12. 000 ha. Obszar, który
              obejmie park ograniczy się zasadniczo do obszarów leśnych zlewni
              Turnicy, obejmie także w wiekszej cześci Dolinę Jamninki. Granice
              beda zwarte. Pewny jest przebieg wschodni i północny granic parku.
              Park nie obejmie żadnej miejscowości. Od połnocy granicą parku
              stanie się Wiar, następnie granica skreci na południe omijając od
              wschodu Huwniki i Kalwarię Pacławską, dalej granica obejmie tereny
              dawnej wsi Paportno, od mniej wiecej tego etapu granica parku bedzie
              zbieżna z granicą państwa.
              Granice zachodnie i południowe zostaną znacznie okrojone w stosunku
              do wersji proponowanej 15 lat temu. Z pewnościa obszar Chwaniowa nie
              wejdzie w granice parku a także tereny na zachód i północ od linii
              Wiaru.Tak wiec w kompetencji nadlesnictwa pozostanie nadal jakies
              55 - 70 % obszaru wyjsciowego.
              Tak wiec granica północna i wschodnia jest pewna.Natomiast granica
              południowa i zachodnia opierać sie bedzie raczej na rz. Wiar - choć
              w tym przypadku przewiduje pewne odchylenia na rzecz nadleśnictwa -
              z pewnoscia lasy nad Kwaszeniną (gr. południowa) zostana pod jego
              zarządem.
              • carexic Re: Granice Turnickiego Parku Narodowego 23.04.08, 15:32
                brzmi ciekawie , co do Chwaniowa - to z parku w takim układzie "ucieka" jeden
                rezerwat??
                • rusin321 Ministerstwo Środowiska zainteresowane Turnickim! 08.05.08, 15:05
                  Z bardziej i mniej oficjalnych źródeł dowiedzialem się o podjeciu
                  formalnych i oficjalnych starań o utworzenie Turnickiego PN. Z
                  pewnością jest pismo MŚ do wojewody podkarpackiego.

                  To wspaniała wiadomość.
                  Jeszcze raz zapraszam wszystkie chętne i zdeterminowane osoby,
                  chcące coś uczynić dla Birczańskiej Ziemi, dla Polski i jej wartości
                  narodowej jaką jest przyroda, do współpracy...
                  Warto wypromować ten region, warto podjąć dyskusję z ludzmi, warto
                  przekonywać o potrzebie powstania parku narodowego...

                  Szczerze mówiąc nie spodziewałem się,że sprawa nabierze takiego
                  tempa o obije się tak szybko o kręgi decyzyjne.
                  Pozdrawiam...
                  • rusin321 Aptyt na park 06.06.08, 15:55
                    www.lp.gov.pl/media/prasa_l/el/najnowszy-numer/apetyt_na_park
    • tawnyroberts Co słychać w sprawie Turnickiego Parku Narodowego? 06.06.09, 17:25
      Coś ostatnio ucichło na temat Turnickiego Parku Narodowego, nie
      pierwszy raz zresztą. Czy Stowarzyszenie Na Rzecz Utworzenia
      Turnickiego Parku Narodowego przebrnęło już wszystkie trudności
      związane z rejestracją? Wiem skądinąd, że jeszcze późną jesienią
      2008 r. były z tym spore problemy...
      • rusin321 No całkiem głucho nie jest 18.08.09, 08:16
        Wolontariusze z zagranicy pomagają chronić przyrodę Pogórza
        Przemyskiego
        Norbert Ziętal

        Wolontariusze z różnych krajów przez dwa tygodnie będą w okolicach
        Kalwarii Pacławskiej inwentaryzować pomnikowe drzewa, poprawiać
        oznakowanie szlaków turystycznych oraz sprzątać śmieci w lesie.


        Wolontariusze z różnych krajów będą inwentaryzować pomnikowe drzewa
        oraz sprzątać śmieci w lesie.

        (Norbert Ziętal)
        To jeden z dziesięciu obozów wolontariackich, jakie podczas
        tegorocznych wakacji organizuje w Polsce Service Civil
        International. Jej polskim oddziałem jest Stowarzyszenie "Jeden
        Świat” z Poznania.

        Workcamp w Kalwarii Pacławskiej koordynuje Fundacja Dziedzictwo
        Przyrodnicze. Prowadzi działania na rzecz ochrony przyrody oraz
        zrównoważonego rozwoju obszaru Pogórza Przemyskiego. M.in. poprzez
        wspieranie rozwoju rolnictwa ekologicznego, agroturystyki i
        turystyki przyrodniczej.

        www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090817/PRZEMYSL/497183513
    • tawnyroberts Dokumentacja projektowa Turnickiego PN 17.11.09, 23:25
      Dyskusja z linkami (które zresztą i tak już nie działały) do
      dokumentacji projektowej Turnickiego Parku Narodowego została
      zarchiwizowana. Może by tak w tym głównym wątku o TPN zamieścić
      aktualne odnośniki z dokumentacją projektową? Prośba zwłaszcza do
      Rusina.
      • rusin321 Dokumentacja projektowa Turnickiego PN 11.01.10, 18:51
        forum-pttk.pl/pliki/2008-11-04_Turnicki_Park_Narodowy.zip
    • tawnyroberts Turnica w Turnickim Parku Narodowym 13.01.10, 14:42
      Niedźwiedzica, która narozrabiała trochę w ubiegły piątek w
      Przemyślu, trafiła z powrotem w lasy pomiędzy Arłamowem a Birczą,
      czyli na teren projektowanego Turnickiego Parku Narodowego. Dostała
      nawet ładnie brzmiące imię - Turnica.


      "Turnicę trzeba trochę utuczyć"

      Niedźwiedzica, którą złapano pod Przemyślem, a potem wywieziono w
      lasy koło Birczy, będzie dokarmiana przez leśników. Dzięki obroży
      telemetrycznej wiadomo, że zwierzę znajduje się w pobliżu miejsca, w
      którym je pozostawiono.

      Niedźwiedzica ma już swoje imię. Nazwano ją Turnica, bo zanim
      zawędrowała pod Przemyśl, mogła żyć na terenach przyszłego
      Turnickiego Parku Narodowego, czyli w lasach między Birczą a
      Arłamowem. - Wiemy, że nie odeszła daleko od miejsca, w którym ją
      zostawiliśmy. W pobliżu zostawiliśmy dla niej karmę, może dlatego
      nie oddaliła się - mówi dr Wojciech Śmietana z Instytutu Ochrony
      Przyrody PAN w Krakowie, badający życie dużych drapieżników.

      Wspólnie z leśnikami dr Śmietana zdecydował, że przez jakiś czas
      Turnica będzie dokarmiana. - Niedźwiedzica była trochę za chuda, o
      tej porze roku misie mają trochę grubszą tkankę tłuszczową. Stąd
      decyzja, żeby ją trochę dokarmić - tłumaczy dr Śmietana. Leśnicy
      wysypali w lesie dwa worki kukurydzy, około 100 kg buraków i
      niewymłócone snopki owsa. Kolejna porcja karmy zostanie dorzucona,
      gdy Turnica zje to co jej zostawiono.

      Informacji o tym co robi niedźwiedzica dostarcza obroża
      telemetryczna, którą dr Śmietana założył Turnicy, gdy została
      uśpiona. Nadajnik znajdujący się w obroży wysyła co jakiś czas SMS-
      y, które trafiają do komputera i tam są przetwarzane. - W tej chwili
      to jedyny niedźwiedź, który ma założoną obrożę, ale w tym roku
      planujemy założenie ich kilku kolejnym - wyjaśnia dr Wojciech
      Śmietana.

      W poprzednich latach urządzenia nadawcze nosiły dwa niedźwiedzie -
      200-kilogramowy samiec nazywany Czarnym oraz samica o imieniu
      Solina. Dzięki nadajnikom przyrodnicy dowiedzieli się wielu
      interesujących rzeczy o życiu niedźwiedzi. Okazało się, samiec
      bytuje na obszarze ponad 1000 km kw., a samica na terenie około 500
      km kw. - Na tym samym obszarze może żyć kilka niedźwiedzi. To
      zwierzęta, które nie są związane ściśle z jakimś terytorium -
      informuje naukowiec. Leśnicy zauważyli, że zdarzały się przypadki,
      że kilka niedźwiedzi żerowało obok siebie. To powinno ułatwić
      Turnicy życie w lesie koło Birczy. Według ubiegłorocznego spisu
      zwierząt w tamtejszych lasach żył jeden niedźwiedź.

      Naukowcy będą wiedzieć co niedźwiedzica będzie robić przez kilka
      najbliższych miesięcy, ale nadal zagadką jest dlaczego w miniony
      piątek znalazła się na przedmieściach Przemyśla. Dr Śmietana mówi,
      że niedźwiedzie przemieszczają się czasem w pobliże ludzkich
      siedzib, ale rzadko się zdarza, że widzą je ludzie. - Bywa, że coś
      zakłóci ich spokój, uciekają, a potem trafiają na zupełnie nowe dla
      nich tereny. Nie mogę wykluczyć, że Turnicę wypłoszyły z lasu
      noworoczne fajerwerki. Ludzie świętowali Nowy Rok także w
      najbardziej dzikich rejonach Bieszczadów i Pogórza. I w wielu
      przypadkach było to bardzo huczne świętowanie. Turnicę mógł
      wypłoszyć huk fajerwerków - podejrzewa się naukowiec.

      Jak już informowaliśmy niedźwiedzica pojawiła się w piątek przed
      południem na wschodnich obrzeżach Przemyśla. Jej tropem podążali
      policjanci, strażnicy miejscy, a potem dołączyli do nich także
      lekarze weterynarii. Pierwsi mieli czuwać nad tym, żeby
      niedźwiedzica nie zrobiła krzywdy ludziom, weterynarze - żeby pomóc
      zwierzęciu. Po południu zapadła decyzja, że miś zostanie uśpiony, a
      potem przewieziony do lecznicy weterynaryjnej doktora Andrzeja
      Fedaczyńskiego. Po północy oddano strzał, po którym zwierzę zasnęło.
      Niedźwiedź trafił do lecznicy. Okazało się, że jest to około 3- lub
      4-letnia niedźwiedzica, trochę za chuda, ale w nie najgorszej
      kondycji. - Miała pazury ostre jak brzytwa, zdrowe zęby, sierść bez
      otarć i wylinień. Poza niedożywieniem miała niewielkie skaleczenie
      na opuszku łapy, ale to w żaden sposób nie wpływało na jej zdrowie -
      wyjaśnia doktor Andrzej Fedaczyński. Wygląd i stan zdrowia
      niedźwiedzicy wskazywał, że zwierzę żyło na wolności. To przesądziło
      o tym, że po konsultacjach z Regionalną Dyrekcją Ochrony Przyrody
      zapadła decyzja, że powinno wrócić do lasu. Niedźwiedzicę dokładnie
      zbadano, założono jej obrożę i wywieziono w birczańskie lasy.

      Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

      rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,7444219,Turnice_trzeba_troche_utuczyc.html
    • tawnyroberts TPN - stracona szansa? 10.01.11, 22:49
      O Turnickim Parku Narodowym nadal głucho i coś mi się wydaje, że na powstanie parku nie ma już żadnych nadziei. Czy od tej pory o TPN powinniśmy już pisać jak o bezpowrotnie straconej szansie na rozwój, tak jak w poniższym artykule sprzed kilku lat? Pytanie nie tylko do Rusina...


      "Turnicki Park Narodowy - stracona szansa na rozwój"

      Piszę w sprawie, która niepokoi mnie już od dłuższego czasu jako "zielonego". Chodzi o Turnicki Park Narodowy, którego nie ma, mimo 25 lat starań przyrodników. Lokalne władze, zamiast informować o zaletach takiego przedsięwzięcia, wolą obecnie chować głowę w piasek i sprzeciwiać się temu pomysłowi. Tymczasem może on przynieść obopólne korzyści - zarówno dla przyrody, jak i dla lokalnych społeczności. Wszystko zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju.

      Jako osoba pochodząca z Pogórza Przemyskiego doskonale wiem, jak piękny jest to obszar. Rozszerzenie ochrony nad miejscem, w którym krzyżują się rozmaite ekosystemy jest korzystne nie tylko dla przyrody jako takiej. Już sam fakt uznania jakiegoś obszaru za park narodowy równa się większemu zainteresowaniu turystycznemu, które dzięki umiejętnej promocji turystycznej może być jeszcze większe. Władze Ustrzyk Dolnych, mając niemal za miedzą Bieszczadzki Park Narodowy, powinny o tym wiedzieć najlepiej.

      Bieszczady nie były, nie są i nie będą miejscem, w którym nagromadza się wielki przemysł, kojarzący się z dobrobytem. Panaceum na bolączki tego regionu mogą być zatem inwestycje w ochronę przyrody i nowoczesne technologie. Darmowy Internet, będący informatyczną autostradą XXI wieku, pozwoliłby na rozwój telepracy i na lepsze poinformowanie lokalnych społeczności o wydarzeniach z regionu, kraju i ze świata. Panele słoneczne i termoizolacja zmniejszałyby koszty życia. To tylko dwa z wielu pomysłów, które zielona polityka niesie na obszary takie jak Pogórze Przemyskie.

      Warto przytoczyć za "Dziennikiem" konkretne liczby - do Biebrzańskiego Parku Narodowego rocznie przyjeżdża 25 tys. turystów, którzy płacą 4 zł za wejście i kolejne złotówki za wynajęcie sprzętu i nocleg. Tak jak unijne dotacje pozwalają rolnikom na korzystanie z zalesienia swojego areału, tak agroturystyka staje się w rejonach graniczących z parkami narodowymi rosnącym działem gospodarki. Kolejne miejsca pracy może zapewnić chociażby przewodnictwo albo rolnictwo organiczne, bez udziału chemikaliów.

      Zamiast zatem udawać, że interesy mieszkanek i mieszkańców okolicznych gmin są sprzeczne z postulatami ekologicznymi, warto poinformować, jakie korzyści można wynieść z zielonej, ekologicznej modernizacji.

      Z poważaniem

      Bartłomiej Kozek
      Sekretarz Generalny Zielonych 2004

      "Zielone Podkarpacie", 19 września 2008 r.

      zielonepodkarpacie.blogspot.com/2008/09/turnicki-park-narodowy-stracona-szansa.html
    • tawnyroberts Parki narodowe - zmiany w ustawie? 10.01.12, 13:09
      W lutym ubiegłego roku podczas rozmowy z jednym z birczańskich leśników dowiedziałem się, że prowadzone są prace nad takimi zmianami w ustawie o parkach narodowych, aby decyzję o utworzeniu parku podejmowano wyłącznie na szczeblu centralnym, czyli bez udziału lokalnych samorządów. Pozwoliłoby zwolennikom parków uniknąć niepożądanych sprzeciwów ze strony gminnych i powiatowych władz, a także miejscowych społeczności. Chociaż może inaczej: tubylców - przeciwników powołania parków uniknąć się nie da, ale ich głos nie będzie już w tej sprawie decydujący. Ciekawe, na jakim etapie są obecnie prace nad wspomnianą ustawą?
      • traper01 Re: Parki narodowe - zmiany w ustawie? 10.01.12, 15:09
        Tutaj trochę o tym piszą: www.wwfpl.panda.org/?8120%2FSejm-zadecyduje-o-losie-polskiej-przyrody
        • tawnyroberts Sejm bierze się za "Ustawę o ochronie przyrody" 17.01.12, 08:37
          Dzięki za ten link. Ciekawie się złożyło, bo w momencie kiedy, chcąc odświeżyć wątek, przypomniałem sobie o rozmowie z leśnikiem, akurat do Sejmu trafił obywatelski projekt zmian w "Ustawie o ochronie przyrody". Zobaczymy, co z tego wszystkiego wyniknie...


          "Sejm zadecyduje o losie polskiej przyrody"

          W czwartek, 12 stycznia, Parlament nowej kadencji zajmie się obywatelskim projektem zmiany "Ustawy o ochronie przyrody", którego celem jest lepsza ochrona m.in. Puszczy Białowieskiej. W 2010 roku podpisało się pod nim ćwierć miliona Polaków. Po raz drugi będzie to pierwsze czytanie, bo poprzedni skład Sejmu nie zdążył zająć się doprowadzeniem projektu do decydującego finału. W związku z tym procedura, która ma zadecydować o losach najcenniejszych przyrodniczo obszarów w Polsce, rozpoczyna się od początku. Organizacje ekologiczne, wśród nich WWF Polska, wspierające inicjatywę na rzecz oddania parków narodowi, apelują o jak najszybszą zmianę przepisów, które blokują powoływanie nowych parków narodowych i poszerzanie już istniejących.

          W Polsce, od dziesięciu lat nie powstał żaden park narodowy. Jednak wciąż w naszym kraju są obszary, które wymagają skutecznej formy ochrony, a taką jest w stanie zapewnić wyłącznie park narodowy. "Ustawa o ochronie przyrody" w obecnym kształcie uniemożliwia nie tylko tworzenie nowych parków narodowych, ale również powiększanie już istniejących. Blokowane jest powołanie nowych: parków Jurajskiego, Mazurskiego i Turnickiego.

          Na poszerzenie czeka Białowieski Park Narodowy – mówi Marta Majka Wiśniewska z WWF Polska. – Objęcie ochroną całej Puszczy Białowieskiej nie jest jednak możliwe, bo władze samorządowe mogą wetować plany Ministra Środowiska, odpowiedzialnego bezpośrednio za parki narodowe. W praktyce oznacza to, że skarby polskiej przyrody, które są dziedzictwem całego narodu, nie są chronione skutecznie.

          Do zadań państwa polskiego należy zapewnienie należytej ochrony dziedzictwa przyrodniczego, między innymi poprzez tworzenie i powiększenie parków narodowych. Zadania te nie mogą być jednak skutecznie realizowane przez Rząd, bo zgodnie z obowiązującymi przepisami "Ustawy o ochronie przyrody" Rada Ministrów jest zobowiązana przedłożyć projekt rozporządzenia o powołaniu lub zmianie granic parku narodowego stosownym jednostkom samorządu, które mają prawo odmówić jego uzgodnienia. Tym samym Rząd nie ma wpływu na bezpieczeństwo ekologiczne państwa, o którym mowa w artykule 5 Konstytucji RP. Obywatelski projekt zmian w "Ustawie o ochronie przyrody", zastępujący niefortunne prawo weta konsultacjami, umożliwi Rządowi realizowanie polityki ekologicznej w zgodzie z Konstytucją.

          11 sierpnia 2010 roku w oświadczeniu dla mediów poprzedni Minister Środowiska, profesor Andrzej Kraszewski, przyznał, że mamy złe prawo, które uniemożliwia rządowi tworzenie i zmianę granic parków narodowych – przypominają organizacje ekologiczne. Nieznane jest jednak stanowisko nowego Parlamentu. Ekolodzy mają nadzieję, że tym razem procedura legislacyjna zostanie przeprowadzona w szybki i sprawny sposób, a parlamentarzyści wysłuchają głosu obywateli, którzy podpisali się pod obywatelskim projektem zmian.

          Lista organizacji ekologicznych, które popierają obywatelski projekt zmiany "Ustawy o ochronie przyrody":

          Client Earth
          Fundacja Dzika Polska
          Fundacja Ekologiczna Arka
          Fundacja EkoRozwoju
          Greenpeace Polska
          Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków
          Pracownia na rzecz Wszystkich Istot
          Polska Zielona Sieć
          PTOP Salamandra
          Stowarzyszenie na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur "Sadyba"
          Stowarzyszenie na rzecz Utworzenia i Ochrony Mazurskiego Parku Narodowego
          Towarzystwo Ochrony Krajobrazu
          WWF Polska

          www.wwfpl.panda.org/?8120%2FSejm-zadecyduje-o-losie-polskiej-przyrody
    • tawnyroberts O parkach narodowych w Sejmie RP 03.04.12, 22:01
      13 marca bieżacego roku odbyło się wysłuchanie publiczne w Sejmie RP w sprawie zmian w ustawie o parkach narodowych. Na posiedzeniu był obecny przedstawiciel Lokalnej Organizacji Turystycznej "Wrota Karpat Wschodnich" z Birczy i wyraził stanowisko stowarzyszenia w sprawie obywatelskiego projektu poprawki do ustawy o parkach narodowych. Poniżej jego treść.


      "Panie Przewodniczący, Szanowna Komisjo.

      Lokalna Organizacja Turystyczna „Wrota Karpat Wschodnich” jest stowarzyszeniem skupiającym gospodarzy gospodarstw agroturystycznych, osoby prywatne, stadniny koni, biura podróży z terenu dwóch gmin: Bircza i Fredropol. Nie chcemy, aby samorządy miały prawo do swoistego „liberum veto” w odniesieniu do decyzji o powołaniu parku narodowego. Powodów naszego stanowiska jest kilka. Z przyczyny ograniczeń czasowych, przedstawię tylko dwa najistotniejsze.

      Po pierwsze, samorząd Gminy Bircza i Gminy Fredropol jest tylko pozornym reprezentantem i wyrazicielem woli społeczności lokalnej, ponieważ zarówno wójt, jak i radni uwikłani są w rozległą sieć interesów i powiązań rodzinnych z ajentami leśnymi, właścicielami tartaków oraz Nadleśnictwem Bircza. Bronią jedynie interesów swoich rodzin czy klanów. Z najnowszych badań ankietowych przeprowadzonych przez panią Agnieszkę Bernaś w ramach pracy magisterskiej „Przyrodnicze i społeczne uwarunkowania dla powołania TPN”, wynika jasno, że „tylko 27% badanych określa swój stosunek do powołania parku jako negatywny, za powołaniem parku jest 38%, a 35% ma do tego zagadnienia stosunek obojętny”. A zatem większość społeczności lokalnej jest za utworzeniem TPN. Mimo prawie 20 lat celowej kampanii dezinformacji i swoistego szantażu ekonomicznego prowadzonych przez Nadleśnictwo Bircza, które jest największym pracodawcą i najbogatszym przedsiębiorstwem w naszych gminach.

      W naszych gminach nie obowiązują standardy demokracji. Panują w nich stosunki feudalne i kto ma kasę ten ma władzę, a kto ma władzę ten decyduje za wszystkich. Przypuszczam, że takie same mechanizmy i stosunki zależności występują w wielu gminach parkowych. I z tego powodu samorządy nie powinny mieć decydującego głosu w tak ważnej sprawie.

      Po drugie, powołanie parku narodowego otworzyłoby szansę na rozwój ekonomiczny gmin parkowych, ponieważ park narodowy to zawsze pewna marka, która przez sam fakt istnienia na danym terenie przyciąga turystów. Nie mówiąc o tym, że dyrekcje PN prowadzą działalność promocyjną, szkoleniową również dla społeczności lokalnej, wyręczając w tym zakresie samorządy. Znamy tego liczne przykłady z Bieszczadzkiego i Roztoczańskiego PN.

      Niestety nasi radni nie rozumują w tych kategoriach. Nie planują rozwoju gminy, nie zastanawiają się z czego mają się utrzymywać mieszkańcy. Jedyne co potrafią robić, to zajmować się bieżącymi sprawami, jak przepusty i mosty. Dlatego nie powinni mieć decydującego głosu w tak prorozwojowej dla mieszkańców decyzji, jak decyzja o powołaniu PN.

      Dziękuję za wysłuchanie. Mam nadzieję, że nasz głos zapadnie szanownym Państwu Posłom zarówno w pamięć, jak i w serca."
      • tawnyroberts O parkach w "Przeglądzie Prawosławnym" 21.05.12, 23:05
        Echa "wysłuchania publiczego" w sprawie zmiany ustawy o parkach narodowych pojawiły się także w miesięczniku "Przegląd Prawosławny". Pomysł odsunięcia samorządów od decydowania o być albo nie być parków skrytykował sam redaktor naczelny tej gazety i jednocześnie poseł SLD z białostockiego - Eugeniusz Czykwin. Okazało się również, że to właśnie poseł Czykwin był pomysłodawcą owego "wysłuchania publicznego", czyli debaty zwolenników i przeciwników "majstrowania" w ustawie o parkach. Komentarz redaktora znalazł się w comiesięcznym cyklu "Notatki z Wiejskiej".


        "W katalogu […] zmian ma znaleźć się też ustawa o ochronie przyrody, a konkretnie przepis dający samorządom prawo do współdecydowania o utworzeniu nowych i zmianie granic już istniejących parków narodowych. Ekolodzy chcieliby tego prawa samorządy pozbawić. Z kolei odpowiadający za warunki życia mieszkańców samorządowcy domagają się rekompensat, choćby w formie „subwencji ekologicznej”, za poniesione straty i utrudnienia. W czasie pierwszego czytania poparcie dla projektu - wnioskodawcy zebrali ponad 200 tysięcy podpisów - deklarowały kluby Platformy Obywatelskiej i Ruchu Palikota. Jeśli posłowie tych klubów nie zmienią zdania, zmiany zostaną wprowadzone. W ocenie samorządowców powiatu hajnowskiego oznaczać to będzie dalsze pogorszenie warunków życia mieszkańców - z przedstawionych przez burmistrza Hajnówki Jerzego Siraka wyliczeń wynika, że w powiecie ubędzie od siedmiuset do tysiąca miejsc pracy. Oznaczać to będzie dalsze wyludnianie się tego regionu - od 1990 roku w powiecie liczba mieszkańców zmniejszyła się o blisko 30 procent.

        Samorządowcy domagają się od rządu działań niwelujących te negatywne skutki. Jak tylko mogę, wspieram te żądania. By mogli na szerszym forum przedstawić swoje argumenty, zgłosiłem wniosek o zorganizowanie w Sejmie „wysłuchania publicznego”. Takie wysłuchanie odbyło się 13 marca. W zapełnionej po brzegi (uczestniczyło około 300 osób) Sali Kolumnowej posłowie, którzy będą pracować nad projektem, wysłuchali blisko czterdziestu zwolenników i przeciwników proponowanych zmian. Górą byli zdecydowanie samorządowcy. Nie tylko ja z satysfakcją słuchałem merytorycznych wystąpień starosty hajnowskiego Włodzimierza Pietruczuka, wójtów gmin - Hajnówki Olgi Rygorowicz, Narewki Mikołaja Pawilcza, Białowieży Alberta Litwinowicza. Ich argumenty współbrzmiały z argumentami przedstawicieli świata nauki. Głosy, zazwyczaj butnych i pewnych swego ekologów, brzmiały nieprzekonująco. Dla posłów ważnym argumentem z pewnością będzie opinia twórcy reformy administracyjnej, prof. Michał Kuleszy, który ocenił cel przyświecający ustawie, że jest dobry, ale wybrana droga nie jest właściwa. W ocenie profesora samorządowcy powinni wiedzieć, przed powstaniem lub rozszerzeniem parku, o kosztach infrastruktury i uczciwym szacunku kosztów całego przedsięwzięcia, powinni znać procedury, na podstawie których zostanie powołany park i korzyści, które jego powołanie przyniesie. - Plany zagospodarowania przestrzennego to wieloletnie studia i analizy, a ten ma pozostać jedynie opinią, bez żadnych analiz, bilansu zysku i strat - mówił profesor.

        Transmitowane w Internecie wysłuchanie w Sejmie, podobnie jak zorganizowana przez Radio Białystok w tej sprawie debata, wywołały zainteresowanie mieszkańców przypuszczańskich miejscowości. Nie mających w nich zbyt wiele do powiedzenia ekologów, wsparła redakcja białoruskiego „Czasopisu”, udostępniając swoje łamy zwolennikom poszerzenia Parku Białowieskiego na obszar całej puszczy.

        Swoje argumenty przedstawiciele samorządów hajnowskiego powiatu mogli także przedstawić 22 marca posłom, członkom Sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, w czasie wyjazdowego posiedzenia w Siemianówce. Po ich wysłuchaniu reprezentująca Ruch Palikota posłanka oświadczyła, że w czasie podejmowania decyzji przez klub przed pierwszym czytaniem projektu była za jego poparciem, teraz będzie zdecydowanie przeciw. Pozostaje mieć nadzieję, że również pozostali zwolennicy zmian uznają za konieczne uwzględnienie interesu lokalnych społeczności."

        Eugeniusz Czykwin

        "Przegląd Prawosławny", nr 4 (332), kwiecień 2012 r.
    • tawnyroberts 1% dla puszczy karpackiej 12.03.13, 15:05
      Poniżej prezentuję treść wiadomości otrzymanej na prywatnego e-maila od Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze z prośbą o przekazanie 1% procenta podatku na rzecz działań związanych z ochroną puszczy karpackiej (w domyśle: powstania Turnickiego Parku Narodowego). Co prawda, sam wycofałem się z popierania tej inicjatywy, ale wydaje mi się, że taką informację o możliwości odpisu jestem sympatykom forum "Nad Sanem i Wiarem" po prostu winien.


      "1% dla puszczy karpackiej"

      Każda osoba rozliczająca się z Urzędem Skarbowym może przekazać 1% swojego podatku na rzecz Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze (FDP).

      1% podatku za 2012 r. przeznaczymy na ochronę największego ocalałego fragmentu reliktowej Puszczy Karpackiej w polskiej część Karpat, znajdującego się na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego.

      Co robimy na terenie puszczy?

      1. Prowadzimy inwentaryzację gatunków związanych z lasami pierwotnymi tzw. gatunków parasolowych, dla ochrony których chroni się cały ekosystem leśny.
      2. Wspieramy rozwój ekoturystyki i turystyki przyrodniczej, organizujemy szkolenia agroturystyczne dla rolników.
      3. Promujemy unikalne dziedzictwo przyrodnicze terenu Pogórza Przemyskiego (wydajemy broszury, rozwijamy portal internetowy www.exploreprzemyskie.com).

      Pozostałe działania Fundacji:

      1. Wspieranie rozwoju rolnictwa ekologicznego (szkolenia dla rolników na Pogórzu Przemyskim).
      2. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze pełni rolę Lidera Partnerstwa Naturowego w woj. podkarpackim w ramach projektu pn. "Natura i Gospodarka - podstawy dialogu", realizowanego przez GDOŚ. Rolą Lidera jest pobudzanie współpracy wśród lokalnych przedsiębiorców na rzecz zrównoważonego rozwoju, wykorzystując markę Natura 2000, co korzystnie wpłynie na podniesienie atrakcyjności inwestycyjnej terenów Pogórza Przemyskiego i Gór Sanocko-Turczańskich.

      Dlaczego warto podarować 1% dla FDP?

      - Jesteśmy obecnie jedyną organizacją pozarządową, która czynnie działa na rzecz ochrony reliktowej puszczy karpackiej na terenie projektowanego Turnickiego PN.
      - Będziemy Cię informować, co robimy dzięki Twojej pomocy.

      Prosimy - przekaż 1% swojego podatku dla FDP i chroń z nami przyrodę Karpat. Wystarczy, że w swoim zeznaniu podatkowym wpiszesz:
      - nazwę Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze.
      - numer KRS 0000305072.
      - w polu "Wnioskowana kwota" wpisujemy 1% należnego podatku, zaokrąglając w dół do pełnych dziesiątek groszy.

      Kto może przekazać 1%? Wszystkie osoby rozliczające się przy pomocy deklaracji: PIT-36, PIT-36L, PIT-37, PIT-38.

      Wypełniony formularz zanieś lub wyślij pocztą do Urzędu Skarbowego do 30.04.2013 r.

      Za udzielone wsparcie serdecznie dziękujemy.

      Prezes Zarządu Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze
      Radosław Michalski

      ***

      Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze
      Leszczawa Dolna 16, 37-740 Bircza
      www.dziedzictwoprzyrodnicze.pl
      KRS 0000305072
    • tawnyroberts Koniec Doliny Orłów? 06.12.13, 14:31
      Szperając po Internecie natrafiłem ostatnio na ciekawy archiwalny artykuł dotyczący idei powołania Turnickiego Parku Narodowego. Pierwotnie tekst pojawił się w miesięczniku "Dzikie Życie" (nr 2/44 z lutego 1998 r.), a ja skopiowałem go ze strony Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot. A więc cofnijmy się w czasie, mamy początek 1998 r. i utworzenie TPN wydaje się dla środowisk naukowych nieuniknione. Mimo to, nowy właściciel hotelu "Arłamów" ostro bierze się za rozbudowę zaplecza rekreacyjnego wokół swojego ośrodka. Powstają wyciągi narciarskie i sztuczny zbiornik wodny w dolinie Jamninki. Na dodatek Agencja Własności Rolnej masowo wyprzedaje tereny, które miały się znaleźć w granicach przyszłego parku. Entuzjaści jego powołania zaczynają wieszczyć koniec Doliny Orłów, chociaż łudzą się, że nie wszystko jeszcze stracone...


      „Koniec Doliny Orłów?”

      W ośrodku rządowym Trójca czekała na nas ekipa telewizyjnej Jedynki, z którą mieliśmy realizować reportaż o Turnickim Parku Narodowym.

      Wsie Trójca i Jamna, wzdłuż których jechaliśmy wraz z telewizją, są od czasów powojennych wyludnione. Akcja „Wisła” zebrała tu obfite żniwo. Nie zauważyłem żadnej budowli z czasów przedwojennych, a i z powojennych było ich niewiele. Wspomniany ośrodek rządowy, jakaś buda i kilka domów niedawno remontowanych. To wszystko, dalej znajdowały się puste stawy rybne. Dzięki nim była świeża, zdrowa rybka na zagrychę. Wszak nie tak dawno jeszcze zjeżdżała się tu śmietanka notabli komunistycznych. Wódka, rybka, inne rozrywki, a później można było postrzelać. Kolejność była dowolna. Co do strzelania, to czasem, jak wieść niesie, dostało się i dziewczynkom, i rybkom. Pułkownik X - „prezydent” państwa arłamowskiego, jak niektórzy mówią, z upodobaniem celował do telewizorów serią z pepeszy. Taka fantazja. Jedni mówią, że ułańska, drudzy, że bolszewicka. Z kolei niektórzy z jego gości specjalizowali się w „puszczaniu pawia”. Może to wszystko tylko legendy opowiadających, których wyobraźnię karmił fakt oddzielenia od świata zewnętrznego wysokim płotem i wojskowymi strażami. Jedno jest pewne: zwierząt tu zawsze było pod dostatkiem. Sto dwadzieścia kilometrów ogrodzenia udaremniało wyjście stąd wszystkiemu, co było większe od oczek w płocie. Specjalne pochylnie umożliwiały wejście, ale uniemożliwiały wydostanie się na zewnątrz. I tak już tam zwierzaki zostawały na lata, lub do swojego szybkiego końca od kuli jakiegoś gieroja.

      Zostawmy jednak historię. Dolina Jamnej, dziczejąca od ponad pięćdziesięciu lat, jest rajem dla ornitologów. Tu często przychodzi ze swoimi gośćmi Przemek Kunysz (prezes Przemyskiego Towarzystwa Ornitologicznego), aby obserwować ptaki. Kiedyś ktoś z jego znajomych nazwał to miejsce Doliną Orłów. Nazwa się przyjęła, o czym świadczy uwiecznienie jej w jednym z przewodników. Zdziczałe sady, zarośnięte fundamenty domostw, resztki ziemianek i pola z roślinnością, której od dawna nie ruszała ręka ludzka, powoli przesuwały się za szybą samochodu, gdy pięliśmy się w górę doliny.

      Krajobraz i emocje jakie wywoływał ten widok przypominały mi podobne doznania podczas wędrówek po wyludnionych wioskach Bieszczadów i Beskidu Niskiego. Oprócz tego co widzialne wiele wzruszeń wywoływało to, co pojawiało się w myślach. Może świadomość zamieszkiwania na tych terenach ludzi, może coś innego sprawiało, że czułem ich obecność. Jakiś duch krążył po polach i ścieżkach, gdy nimi wędrowałem. Czułem się tak, jakby dawni mieszkańcy nie istniejących wiosek byli ze mną.

      Ten dobry nastrój nie trwał jednak długo. Na wysokości hotelu „Arłamów”, w dolinie Jamnej, zaszokował nas widok nieoczekiwanej jak na to miejsce budowli. Z koryta potoku sterczała wysoka, monstrualna konstrukcja. „Byłem tu jakiś miesiąc temu i tego nie było” – powiedział mocno zdenerwowany i zaskoczony Przemek.

      W tej scenerii kręciliśmy pierwsze kadry reportażu.

      Od robotników dowiedzieliśmy się, że budują zbiornik wodny, który ma służyć jako staw rybny, a zimą będzie się z niego pobierać wodę do sztucznego naśnieżania pobliskiego stoku narciarskiego. Ani stawu, ani wyciągu niedawno jeszcze tutaj nie było. Krok po kroku, metodą faktów dokonanych, realizuje się wizja, przed którą wielokrotnie ostrzegano. Teren, który był zdziczały i między innymi dzięki tym walorom jego ranga, jako obszaru o wybitnych wartościach przyrodniczych, skłaniała nieodparcie do wniosku, że powinien powstać tu park narodowy, jest raniony przez budowę różnego rodzaju infrastruktury rekreacyjnej. Już niedługo po Dolinie Orłów pozostanie tylko nazwa. Zresztą, również wiele innych miejsc w okolicy traci powoli swoją dzikość.

      Hotel „Arłamów”, pozostałości po gospodarstwie wojskowym w Kwaszeninie i inne budowle z czasów państwa arłamowskiego, które miały być w zamyśle autorów Turnickiego Parku Narodowego zapleczem do utworzenia infrastruktury „parkowej”, są zamieniane w miasteczko rozrywki. Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa wyprzedaje po kolei wszystko to, co mogłoby służyć za bazę noclegową i dydaktyczną służącą realizacji jednego z celów parku narodowego, jakim jest edukacja. Nowi właściciele bynajmniej nie myślą jak być bliżej przyrody, ale jak zbić na niej „kasę”. Organizują, korzystając z reklamy, jaką stanowi legenda państwa arłamowskiego, różnego rodzaju imprezy daleko odbiegające od prawdziwego obcowania z przyrodą. Można tam urządzać wesela, studniówki, potańcówki itp. imprezy. W zasadzie nic w tym złego, bo gdzie indziej robi się tak samo, ale należy pamiętać, że straci się w ten sposób miejsce, które jest wyjątkowe w skali kraju. Wartości przyrodniczych nie da się odtworzyć, zbudować na nowo. Jeżeli gdzieś są, to należy je chronić. Zarabianie pieniędzy niech nie będzie ze szkodą dla roślin i zwierząt. Jeżeli już została zadana gdzieś rana przyrodzie w postaci różnych budowli, to niech te budowle służą jako zaplecze do jej ochrony.

      Kolejnym problemem, przed którym stoi ochrona tego terenu, jest wyprzedawanie przez wspomnianą agencję ziemi, której właścicielem jesteśmy my wszyscy, a w naszym imieniu Skarb Państwa. Kiedyś 90% terenu projektowanego Turnickiego Parku Narodowego było własnością Skarbu Państwa. Dzięki temu przy tworzeniu tego parku odpadał jeden z głównych problemów, na jakie napotyka się tam gdzie jakiś obszar chce się wyłączyć z użytkowania gospodarczego. Tym problemem jest zakup ziemi od prywatnych właścicieli. Obecnie stopniowo wiele miejsc dostaje się w ręce prywatne. Głównie, jak powiadają miejscowi, są to osoby i ciała z osobowością prawną, związane z lobby łowieckim. Dzięki temu z jednej strony mogą u siebie polować na zwierzynę, z drugiej może to utrudnić tworzenie obszaru chronionego. Problem własności, który do tej pory był w miarę klarowny, przez to się komplikuje. Wydaje się, że tu należy szukać przyczyny takiego nagłego umiłowania ziemi przez wykupujących. Wyludnione wsie Kwaszenina, Trójca, Leszczyny, Sopotnik, Paportno, Kopystno, Łomna zaczynają mieć nowych właścicieli. W Krajnie wójt gminy Bircza chce utworzyć wysypisko śmieci. Najprawdopodobniej „ekologiczne”.

      Przeciwnicy parku spieszą się, chcą jak najbardziej utrudnić, nieuniknione w jakiejś najbliższej przyszłości, utworzenie parku narodowego. Już teraz mówi się, że realna powierzchnia przewidziana do ochrony może wynosić 13 tysięcy ha (autorzy projektu parku postulowali 26 tysięcy, a i to już było kompromisem). Miałoby to dotyczyć obszaru w 100% należącego do Skarbu Państwa. Biorąc pod uwagę wspomniany wcześniej wykup ziemi, ten procent może się zmienić. Powstaje pytanie – dlaczego Agencja Rolna Własności Skarbu Państwa sprzedaje tereny, które są przewidziane pod utworzenie parku narodowego? Może jest w tym jakiś plan?
      • tawnyroberts Koniec Doliny Orłów? - cz. II 06.12.13, 14:51
        „[…] w Kielcach policjanci, prokuratorzy, sędziowie lubią sobie postrzelać […]. Polowanie jest nieważne bez ogniska, bigosu i czegoś na rozgrzewkę, co sprzyja zacieśnianiu kontaktów. W końcu nic tak nie łączy jak wspólne poranne strzelanie i granie na rogu przy ognisku […] - pisze w artykule zatytułowanym „Gdzie jest gajowy” Anna Wilczanowska w numerze 44 „Polityki” z roku 1997.

        Co prawda, wyżej cytowany fragment artykułu odnosi się do sytuacji w Kielcach, a i wymienione grupy zawodowe są przypadkowe, ale wystarczy posłuchać mieszkańców innych terenów, gdzie odbywają się polowania, aby nabrać przekonania, że uczestnikami takich imprez są ludzie o dużych wpływach w administracji państwowej. Przy ognisku lepiej się poznają. Snują plany wspólnych interesów. Uproszczona wersja ich konwersacji może wyglądać następująco: „Ja mogę załatwić to, ty mi tamto, on znajdzie na to paragraf. Wszystko musi być zgodne z prawem, by nikt nie mógł się przyczepić. Wszyscy wyjdziemy na tym dobrze.”

        Zmienił się ustrój, ale pewne struktury zależności, wpływów, wspólnych interesów ciągną się do tej pory od czasów PRL-u. Zasilają tę strukturę nowi ludzie, związani już z nową nomenklaturą. Co prawda, czasy państwa arłamowskiego się skończyły, jednak, jak mówią niektórzy leśnicy, wiele dawnych układów pozostało. Nie przypadkiem, jak się wydaje, spotkaliśmy się z ostrą reakcją na cytowanie słów mieszkańców Pogórza Przemyskiego, porównujących te układy do mafijnych.

        Kolejne kadry filmu kręciliśmy w Arłamowie i dolinie Turnicy.

        Od Jureczkowej do Makowej, przez sam środek przyszłego parku narodowego, biegnie droga, która została zbudowana w czasach PRL-u, aby łatwiej można się było dostać do hotelu „Arłamów”. Gdy PRL upadła nie było pieniędzy, aby utrzymać ją w należytym stanie. Dla przyrody był to dobry znak. Niestety, nie trwał długo. Odkąd w Arłamowie pojawił się nowy właściciel, znalazły się pieniądze na jej remont. Ale zdziwiłby się ktoś myśląc, że to właśnie nowy gestor hotelu wyłożył pieniądze na modernizacje drogi. Nie wiedzieć czemu, urząd wojewódzki uznał ją za drogę wojewódzką i, co za tym idzie, przeznaczył ze środków wojewódzkich fundusze na jej remont. Jest to dziwne, bowiem droga nie należy do zbyt uczęszczanych ze względu na swą odległość od głównych szlaków komunikacyjnych. Niewątpliwie właściciel hotelu Arłamów zaoszczędzi trochę grosza, a jego goście będą mieć lepszy dojazd. Gdyby to służyło rozwojowi ekoturystyki na obszarze parku narodowego możnaby się cieszyć, ale czy tak będzie?

        Po trzech dniach zwiedzania różnych zakątków Pogórza Przemyskiego i spotykania wielu ludzi, reporterski materiał filmowy został zrealizowany. Czy pomoże w przyspieszeniu podjęcia decyzji o powołaniu nowego parku?

        Już po naszym pobycie na terenie projektowanego parku dostaliśmy informacje, że radni Birczy protestują. Dlaczego część społeczności lokalnych sprzeciwia się powstaniu parku? Przecież park narodowy to wydatki z budżetu, a nie z gmin, to znaczne podniesienie atrakcyjności regionu, to wreszcie nowe możliwości korzystania ze środków takich jak np. ekofundusz. „Pracownia” współpracuje z polskim oddziałem ECEAT (europejska organizacja zajmująca się ekoturystyką) i moglibyśmy pośrednio, ale bardzo konkretnie pomóc w rozpropagowaniu tej formy przyciągnięcia zagranicznych turystów w obszary parku. Nasuwają się dwie odpowiedzi: albo przeciwnicy parku są przez kogoś (komu powstanie parku zagraża w prowadzeniu interesów niezgodnych z dobrem ogółu) dezinformowani i straszeni, albo sami powiązani są polityką na krótką metę, która mogłaby nie pasować do stabilnej wizji rozwoju regionu w oparciu o wartości przyrodnicze i kulturowe. Na szczęście prawicowi politycy z przemyskiego już dawno zaakceptowali długofalowy model rozwoju regionu dla dobra wszystkich mieszkańców i na zebraniu przed wyborami stwierdzili, że „nadrzędnym celem jest utworzenie Turnickiego Parku Narodowego”.

        Jak dowiedzieliśmy się od osób z regionu przemyskiego 28 grudnia 1997 roku odbyło się nadzwyczajne posiedzenie rady gminy Bircza (z udziałem kogoś z nadleśnictwa) poświęcone temu, jak przeciwstawić się powstaniu Turnickiego Parku Narodowego. Dyskusja nad przyjęciem stanowiska była długa. Niestety, frazesy, które się na nią składały nie nadają się nawet do polemiki. Mówiono, że „sami najlepiej chronimy przyrodę” (?), „nic o nas bez nas”, „jak będzie park to stracimy pracę”. W programie Telewizji Rzeszów pewna mieszkanka tych obszarów powiedziała, że „jak będzie park to nie będzie mogła paść krowy”. Rada gminy postanowiła w związku z tym wysłać protest do wszystkich posłów i senatorów z województwa przemyskiego.

        Być może ministerstwo powinno utworzyć specjalną komórkę do spraw edukacji ludności o korzyściach płynących z ochrony przyrody. Tylko czy ministerstwo, któremu podlegają także Lasy Państwowe, zaangażowane wielokrotnie w akcje przeciwko parkom narodowym, chce takiej edukacji?

        Jacek Zachara

        PS. Akcja Wyborcza „Solidarność” z województwa przemyskiego jako pierwszy punkt części przyrodniczej swojego programu wyborczego uznała utworzenie Turnickiego Parku Narodowego za priorytetowe. Unia Wolności, jak możemy wyczytać w jej ogólnopolskim programie wyborczym, również chce utworzenia tego Parku. Obie partie tworzą koalicję rządową, więc mogą łatwo realizować swoje przedwyborcze obietnice. Czas pokaże, czy była to tylko kiełbasa wyborcza. Zobaczymy, czy główne hasło wyborcze jednej z tych partii „Po pierwsze gospodarka” będzie można rozumieć jako po pierwsze i jedyne.

        pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2252,article,4516

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka