mamajudytki
10.11.09, 15:29
moja Judysia przyszła na świat 16 marca 2006 i odeszła 17 marca
2006; od tego czasu upłynęło ponad 3,5 roku, a ja nadal w żałobie,
nadal mam pękające serce z bólu, tęsknię za nią, myślę codziennie o
niej. nie było jeszcze takiego dnia, w którym bym o niej nie
pamiętała, moja córeczka, czekałam na nią szczęśliwa jak w marzeniu
sennym, wszystko prysło w jednej chwili /odklejenie łożyska/, ból
strach, niemoc i ta cholerna bezradność że nie da się nic zrobić!!!
Cały czas towarzyszy mi lęk,że znowu cos się zdarzy okropnego w moim
zyciu, mam 1,5 rocznego synka Szymka.
Oprócz męża nie mam nikogo kto by mnie rozumiał, koleżanki udają, że
rozumieją, ale one tak naprawdę nic nie rozumieją, przytakują a
nawet nie chce im się pójść na grobek Judysi i zapalic świeczkę; to
tak wiele znaczy dla mnie i chyba dla każdego rodzica - pamięć.
dlaczego o tym pisze tutaj? Bo wierzę ze tu mnie zrozumiecie;)