Dodaj do ulubionych

Moja Judyta

10.11.09, 15:29
moja Judysia przyszła na świat 16 marca 2006 i odeszła 17 marca
2006; od tego czasu upłynęło ponad 3,5 roku, a ja nadal w żałobie,
nadal mam pękające serce z bólu, tęsknię za nią, myślę codziennie o
niej. nie było jeszcze takiego dnia, w którym bym o niej nie
pamiętała, moja córeczka, czekałam na nią szczęśliwa jak w marzeniu
sennym, wszystko prysło w jednej chwili /odklejenie łożyska/, ból
strach, niemoc i ta cholerna bezradność że nie da się nic zrobić!!!
Cały czas towarzyszy mi lęk,że znowu cos się zdarzy okropnego w moim
zyciu, mam 1,5 rocznego synka Szymka.
Oprócz męża nie mam nikogo kto by mnie rozumiał, koleżanki udają, że
rozumieją, ale one tak naprawdę nic nie rozumieją, przytakują a
nawet nie chce im się pójść na grobek Judysi i zapalic świeczkę; to
tak wiele znaczy dla mnie i chyba dla każdego rodzica - pamięć.
dlaczego o tym pisze tutaj? Bo wierzę ze tu mnie zrozumiecie;)
Obserwuj wątek
    • evvka75 Re: Moja Judyta 10.11.09, 22:22
      Od śmierci mojego synka minęło dopiero niecałe pół roku a moje koleżanki też nie
      pofatygują się na grób Jasiulka aby zapalić mu świeczkę a dla mnie tak jak dla
      Ciebie to bardzo ważne taka niby drobnostka a jakże ważna dla matki światełko
      dla Twojej Judysi (*)

      Pojawiłeś się na chwile pozostaniesz na zawsze w sercu myśli i pamięci mój mały
      wielki cudzie Kocham cię Jasiulku
      • juljanmar Re: Moja Judyta 11.11.09, 19:58
        Światełka dla Dziewczynki (* )(*)(*)(*)(*)o ślicznym imieniu Judytka...
        Napisz nam więcej o Niej - ile ważyła, w którym tc się urodziła, jak wyglądała...
        Chcę ją poznać :)
        śniła Ci się kiedyś?
        • mamajudytki Re: Moja Judyta 21.11.09, 14:59
          Judysia była donoszonym dzieckiem, w zasadzie łożysko odkleiło się w
          terminie porodu, nie wiadomo dlaczego, co bylo przyczyną. Mieliśmy
          dla niej już wszystko przygotowane, nie mogliśmy się doczekać na
          jej powrot ze szpitala. Szok ogromny!!! Powrót do domu bez Judysi
          był koszmarem, ja nie byłam na pogrzebie, leżałam jeszcze w szpitalu
          w ciężkim stanie, lekarze nie pokazali mi jej dla mojego "dobra",
          błąd błąd wielki! Dostałam dużo uspokajających leków nawet nie
          mogłam rozsądnie myślec!!! cały czas mam żal do nich dlaczego
          dlaczego tak postąpili??? muszę z tym żyć; Wiem od meża , że miała
          buraczkowe włosy i dołek w bródce taki jak ja mam. Około 1,5 roku
          temu śniła mi się, przed porodem Szymka, miała jasne włosy i wiesz
          tak wyglądała jak teraz Szymuś; to był niesamowity sen bardzo
          realny, chciałam żeby została ze mną, ale ona tylko mnie przytuliła
          i powiedziała do mnie, że nie może zostać, musi wracać, ale tez
          żebym się o nią tak nie martwiła, bo jej jest tam dobrze. Gdzie? nie
          wiem, byc może naprawdę w niebie?
          I odeszła, od tamtej pory nie śniła mi się jeszcze. Tesknię za nią
          bardzo!!!
          Dziękuję Ci juljanmar, że zadałas mi te pytania;
          pozdrawiam
          (*)(*)(*) dla Twojej Marysi
          • juljanmar Re: Moja Judyta 23.11.09, 10:57
            Dziękuję,że napisałaś. Ja tak samo jak ciągle mogłabym mówić o mojej
            Marysi,ciągle mogłabym słuchać i czytać o innych dzieciach, które teraz z Nią
            są. To tak, jakbym poznawała koleżanki i kolegów mojej Marysi ... Jestem pewna,
            że po drugiej stronie życia nasze dzieci się znają, może bawią, ale na pewno są
            szczęśliwe.
            Nie wiem dlaczego lekarze myślą,że chronią kobiety nie pozwalając im zobaczyć
            dziecka, pożegnać się. Mi też nie chcieli pokazać Marysi, lekarz mi tłumaczył,że
            wygląda inaczej niż donoszony noworodek.(Marysia ważyła 430 gram). Uparłam się
            jednak i przynieśli mi Ją. Naprawdę była prześliczna! Miała śliczne
            nóżki,paluszki, nosek (ten nosek bardzo mnie swego czasu ucieszył na usg w 12 tc).
            Piękny miałaś sen, bardzo piękny, a może to nie sen, tylko faktycznie Ona
            przyszła do Ciebie. Dlaczego piszesz "może naprawdę w Niebie" Oczywiście, że
            jest w Niebie!!!
            Ja modlę się o taki sen, o to aby mi się pokazała,abym mogła ją choć raz
            utulić,pocałować,powiedzieć, że ją kocham ... Wówczas już spokojnie bym sobie
            żyła czekając na spotkanie ...
            ale cóż, czekam, może kiedyś Bóg wysłucha moich modlitw, a może zobaczę Ją
            dopiero w chwili śmierci ...
            Przytulam
            Judytko Malutka, opiekuj się Szymusiem :)
    • lasombradelviento Re: Moja Judyta 12.11.09, 12:16
      rozumiemy....i bol i rozpacz i poczucie winy i bezradnosc,
      bezsilnosc i strach....

      i wielka tesknote tez...

      swiatelko dla Judytki(*)

      i dla wszytskich Aniolkow [*]
    • sari5555 Re: Moja Judyta 22.11.09, 21:45
      Bardzo mi przykro z powodu ogromnej straty jakim jest strata dziecka,jest to ogromny cios dla całej rodziny.Nie mogę tylko zrozumieć skąd bierze się taka nie sprawiedliwość,choć nie straciłam dziecka czytając posty łzy leją się ciurkiem,dla Judytki twojego promyczka[***]wyrazy uszanowania...
    • zakrzewskakat Re: Moja Judyta 24.11.09, 18:30
      Od śmierci mojego synka minął rok ,nikt o nim nie pamięta tylko ja odwiedzam
      swojego synka co dziennie myślę o nim w każdej chwili bo tylko serca rodziców
      znają ten ból ,ja zostałam z tym sama mój mąż nie chce nawet o tym rozmawiać ,a
      ja chciałabym wspominać rozmawiać o moim Kacperku.Światełko dla Twojej córeczki(*)
      • mamajudytki Re: Moja Judyta 25.11.09, 07:31
        ja mam to szczęście, że mąż zawsze jest ze mną i w tych chwilach
        trudnych tez był, co nie oznacza, że było nam łatwo, korzystaliśmy z
        terapii pychologicznej, sami, dużo nam to pomogło; Powiedzieli nam
        (wszyscy dookoła bali się mówić o Judysi, pytać o niej, tylko mój
        Tata miał taką odwagę, i był z nami bardzo wtedy), że musimy my
        najpierw dużo o niej mówić wspominać, zrobić dla niej miejsce "przy
        stole", tak żeby nie bali się i wiedzieli, że mimo tego, że nie ma
        Judytki fizycznie z nami tutaj, to jest obecna w sercach, myślach,
        duchowo; tak naprawde to wraz ze śmiercią dziecka umiera część nas,
        nie mamy już takiego życia jak wcześniej, każdy dzień jest myślą o
        dziecku, tęsknotą za nim; czasami myślę, że się z tym już
        pogodziłam, a po chwili wiem, że nigdy tak nie będzie, i zaden
        rodzic nigdy się ze stratą dziecka nie pogodzi;

        (*)(*)(*)światełka dla Twojego Kacperka;
    • mamajudytki Re: Moja Judyta 07.04.10, 15:36
      Judysiu miałabyś już skończone 4 latka, na pewno byłabyś
      blondyneczka z pięknym usmiechem;
      tęsknię za Tobą ogromnie i mocno Cie kocham;)
      Twoja mama
      • habcia80 Re: Moja Judyta 14.04.10, 08:55
        Swiatelko dla Judytki(***)
      • aszka80 Re: Moja Judyta 14.04.10, 10:56
        (*)(*)(*)(*)
      • basiamarc Re: Moja Judyta 19.04.10, 15:49
        Światełko dla Twojej Córeczki (*)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka