j0204
08.04.04, 11:07
Przelanie na papier spraw tak ważnych czasem intymnych nie jest łatwą sztuką.
Być może, jest to pewna forma pomocy osobie, tu mam na myśli siebie samą, w
tak ciężkich chwilach. Kiedy człowiek nie radzi sobie z wieloma sprawami,
rzeczami czasami zbyt prostymi, dobrze jest wtedy usiąść i w ciszy przelać
wszystko na papier.
W tym pamiętniku opisując chorobę dziecka, ból i cierpienie, ukazujemy
radości i smutki na jakie jesteśmy narażeni każdego dnia. Chcę wewnętrznie w
sobie przełamać strach przed najgorszym---przed śmiercią. Chcę mówić,
opowiadać, uczyć innych, że w razie choroby muszą wierzyć i „czuć się
silnymi.”—takie przesłanie przeczytane w pamiętniku jednej chorej osoby, chcę
aby było mottem dla innych ludzi którzy zmagają się z chorobą, cierpieniem.
Nie można zamykać się na problemy z tym związane. Może po przeczytaniu mojego
pamiętnika, słowa i sytuacje w nim zawarte, dodadzą ludziom sił i chęci
życia. Na przeczytaniu tych kilku słów bardzo mi zależy, zwłaszcza dlatego,
że choroba dziecka jest dla każdego rodzica wielką tragedią. Często zdarza
się, iż rodzice nie są w stanie poradzić sobie z cierpieniem, nie mogą
pogodzić się z niepełnosprawnością swojego dziecka przez wiele lat, zadają
sobie pytania na które często nie ma odpowiedzi. Wpadają w rozpacz, która nie
pozwala im na akceptację stanu rzeczy i sytuacji a tym samym nie są w stanie
pomóc dziecku. Nasza tragedia jaką przechodzimy to wielka walka o życie, o
każda minutę pozostania na tym świecie przez Sylwię. Mam nadzieję, że gdy
zatroskani i nie pogodzeni z losem rodzice, przeczytają ten mój pamiętnik,
pomoże im to w spojrzeniu na swoje problemy z większego dystansu i pogodzenie
się z faktem posiadania chorego dziecka , że potrafią wydobyć to, co jest
najpiękniejsze z tych wszystkich wspólnie spędzonych chwil.
Każdy z nas ma swoje problemy i są one dla nas najcięższe, bo są nasze, ale
nie możemy nikogo winić... bo przecież KOCHAMY.
Ściskam, Jola