mamiza
28.01.13, 11:17
Witam,
Postanowiłam tutaj napisać, ponieważ widzę sama po sobie że potrzebuję pomocy. Mój synek ma prawie 9 lat i od ponad 5 lat walczyliśmy z nowotworem. Od lipca 2012 nie jest już leczony, tylko pod opieką paliatywną, jego stan pogarsza się ostatnio z dnia na dzień, choroba atakuje całe ciało. Lekarze mówili mi że najgorsze nastąpi na pewno, ale ja cały czas wierzyłam w cud. Teraz kiedy jest już bardzo źle, on tak cierpi ja nie potrafię sobie z tym poradzić. Jestem przy nim cały czas, nie wiem jak mam to przejść, on jest naszym jedynym dzieckiem, które odchodzi. Może jest ktoś kto może mi to jakoś nie wiem przetłumaczyć - może to złe słowo, ale już sama nie wiem, mam różne myśli o sobie, co zrobię, bo nie dam rady żyć bez niego.