agosia1974
16.09.04, 17:06
Włściwie to nie wiem jak zacząć.... tyle nieszczęść i smutków zebranych w
jednym mjejscu. Strasznie Wam wspólczuję!! Nie bedę owijać w bawełnę -
potrzebuję pomocy!!! Moja przyjaciółka straciła nie dawno synka był jescze
maleńki nie miał 3 miesęcy ale całe swoje życie spędził w szpitalu podpiety
do tych wszystkich rurek i kabelków, nigdy nie był przytulany ani noszony na
rękach. Mój problem polega na tym,że nie wiem jak koleżance pomagać, jak z
nią rozmawiać, czy mówić o moich dzieciach??Czy mówić jej ,że kiedyś bedzie
miała kolejne dziecko?? Nie wiem co robić aby nie pogłębic jej cierpienia...
Przepraszam,że zwracam sie z tym problemem do was. Niestety wy wiecie
najlepiej jak sobie radzić ze stratą....
Przepraszam, mam nadzeje,że nikogo nie uraziłam.
Jestem z wami i modlę się za wszystkie malutkie Aniołki
Pozdrawiam Agata