ewa5005
24.09.04, 17:06
właśnie się urwalam z mszy, po kt.órej mam rodzinną uroczystość - tej rodziny
nie widziałam chyba ze 2 lata. wyszłam z tej mszy bo nie mogłam sobie znaleźć
miejsca a przede mną mała dzidzia śmiała się do mnie...Na szczęście na
przeciwko kościoła jest kafejka internetowa więc zaszłam do Was na pół
godzinki. Boje się tego spędu, o czym ja bedę z nimi gadać? co mam odpowiadać
na pytania : co u ciebie słychać? ze zmarły mi dzieci,że świat sie zawalił -
czy tez z durnym uśmiechem mówic że wszystko dobrze.I będziemy udawać że jest
cacy, nic nie zakłóca przyjęcia.
jestem rozwalona, bo miałam cieżki tydzień. W pracy na zebraniu pokazywano
nowe reklamy mojej firmy: jak zaczęli reklamę pokazywac aparatu do USG 3D i
dzidzię ruszajacą się w brzuszku to wyszłam szybko od razu i następną godzinę
wyłam i się trzęsłam schowana w archiwum. do teraz mi to chodzi po głowie, że
tak naprawdę widziałam moich synków tylko na USG... Żeby było miło na
przeciwko toalety wisi plakat z tym zdjęciem z USG. Zamykam oczy jak wychodzę.
dziś koleżanka z pracy pokazywała zdjęcia swojej córeczki... w otoczeniu 2
bliźniaczków - chłopczyków.
większość osób u mnie w pracy ma małe dzieci wiec wciaz mimowolnie słucham o
pieluszkach, ząbkach itd.
czuje się już powoli wyczerpana tym wszystkim.
Czy ja zaczynam wpadać w obłęd?