Dodaj do ulubionych

Moja historia ...

08.10.04, 17:42
Witajcie,

Jestem tu juz miesiac, sledze watki, czytam. Wiem ze nie jestem sama. O tym
ze nie tylko mnie spotyka taka tragedia mowi tez kolejne forum "Poronienie".
Dla otuchy jestem tez na forum e'mama ... bo tak bardzo chcialabym nia kiedys
zostac.

Artykul w Polityce na nowo obudzil moj bol i przypomnial mi o wielkiej
stracie ... a Melka_x dodala otuchy aby napisac o sobie w osobnym watku.

9 wrzesnia stracilismy nasza kroszynke. Byla pewnie jeszcze taka malutka.
Wlasnie mial sie zaczac drugi trymest ciazy. Wszystko bylo w jak najlepszym
porzadeczku. Kontrolna wizyta, wywiad ... i USG ... serduszko nie bije ...
strach ... a moze nie dziala sprzet, pni doktor sprawdza czy z USG wszystko
wporzadku. Koszmar ... nie potrafie tego opisac. Moj maz stal obok mnie i
mial lzy w oczach. 8 wrzesnia trafilam do szpitala ... konsultacja, drugi
lekarz, potwierdzona diagnoza.

Minal miesiac. Czasem wydaje mi sie ze jest dobrze. Ze jakos sie z tym
pogodzilam. I kiedy juz czuje spokoj i ukojenie przychodzi fala rozpaczy,
placzy, zalu, strasznej tesknoty. Kiedy pomysle ze nigdy nie dowiem sie czy
byla to dziewczynka czy chlopczyk, czy mialoby brazowe czy niebieskie oczy,
jasne czy czarne wlosy. Czy byloby podone do mnie czy do meza ... wlasnie
wtedy ogarnia mnie przeokropny smutek.

Jak z tym zyc?

Wiem ze ktos moze powiedziec ... przeciez to bylo poronienie nie do konca
wyksztalconego czlowieczka ... malej bezimiennej istotki ... czemu po niej
tak cierpiec ...
Dla mnie to byla malutka Malgosia, slonko ktore mialo swiecic cale moje
zycie ... malutki Stas ktory bylby oczkiem w glowie taty i dziadka, lowilby
razem z nimi ryby ... Dla mnie ta mala istotka noszona pod sercem byla calym
moim zyciem ... a teraz jej nie ma.

Nie wiem jak mam zyc ... z tym powracajacym smutkiem, bolem ...

Pozdrawiam Was wszystkie, cieplo ...
Nika
Obserwuj wątek
    • malomi Re: Moja historia ... 08.10.04, 17:45
      73nikusia napisała:

      > Wiem ze ktos moze powiedziec ... przeciez to bylo poronienie nie do konca
      > wyksztalconego czlowieczka ... malej bezimiennej istotki ... czemu po niej
      > tak cierpiec ...
      > Dla mnie to byla malutka Malgosia, slonko ktore mialo swiecic cale moje
      > zycie ... malutki Stas ktory bylby oczkiem w glowie taty i dziadka, lowilby
      > razem z nimi ryby ... Dla mnie ta mala istotka noszona pod sercem byla calym
      > moim zyciem ... a teraz jej nie ma.
      >

      Nika, nikt nie ma prawa Ci tak powiedzieć i nie myśl w ten sposób.
      A jeżeli chcesz się dowiedzieć o płeć, to spróbuj popytać w tym szpitalu w
      którym poroniłaś, w dokumentacji powinno być.
      Mocno Cię ściskam
    • melka_x Re: Moja historia ... 08.10.04, 17:50
      Nikusia to jest ostatnie forum, gdzie powinnaś się tłumaczyć, że czujesz
      smutek, mimo że ciąża była wczesna. Tu nikt nie wartościuje cierpienia, tak jak
      obecne tutaj mamy, które straciły dzieci kilkuletnie dają mi prawo do załoby po
      niemowlęciu, tak wszystkie rozumiemy Twój ból po poronieniu. Dla Ciebie to
      Twoje dziecko, nieważne ile miało tygodni. I masz prawo je opłakać, masz prawo
      do żałoby.
      Trzymaj się i zaglądaj tutaj, polecam też forum Poronienie
      Przytulam Cię mocno
    • jaga62 Re: Moja historia ... 08.10.04, 18:26
      Droga Niko!!!
      Bardzo Ci wspólczuję. Wiem jak bardzo to boli i nikt tego nie rozumie kto tego
      nie przeżył. Ja straciłam swojego maluszka w 23 tygodniu ciązy. Minęło już 3
      miesiące i niby jest lepiej a są dni w których nie chce mi sie żyć. Widziałam
      mego syneczka ale nie przytuliłam go ani pogłaskałam. Był maleńki i urodził sie
      martwy, zaraz Go zabrali.
    • agablues Re: Moja historia ... 08.10.04, 20:06
      Jak żyć? pewnie nikt Ci nie odpowie. Dla mnie było ważne, kiedy widziałam, że
      ludzie jednak żyją po odejściu dzieci, myślałam sobie - oni dali radę, ja tez dam.
      Smutek przychodzi i odchodzi, zostanie już chyba na zawsze. Podobno z czasem ma
      mniej boleć.
      Przytulam mocno Aga
    • anuteczek Re: Moja historia ... 08.10.04, 20:13
      Nika,
      To nieprawda, że poronienie to strata nie do końca wykształconego człowieka, że
      to tylko kilka komórek. Poronienie to strata Dziecka i wszystkich marzeń z nim
      związanych. To kataklizm, który wstrząsa całym naszym dotychczasowym życiem.
      Po nim trzeba nauczyć się żyć od nowa, trzeba na nowo zbudować swój świat. To
      wszystko wymaga czasu. Jednym potrzeba go więcej, innym mniej.
      Musisz pamiętać, że masz prawo do żałoby i że musisz ją przeżyć do końca. To
      nie będzie łatwy czas. Będzie Ci potrzebne wsparcie, pamiętaj, że nie jesteś
      sama, że zawsze możesz pisać tu lub na poronieniu i nie musisz wstydzić się
      żadnych uczuć, nie musisz się z niczego tłumaczyć, my i tak będziemy i będziemy
      wspierać Cię na tyle, na ile potrafimy
      andzia
      • zorka7 Re: Moja historia ... 09.10.04, 12:30
        Tyle podobnych rzeczy miałam zamiar napisać, ale zostały już powiedziane.
        Więc... Po prostu jestem - kolejny dowód na to, że masz rację, że nie jesteś
        sama, że czujesz tak.. jak czuje w takich sytuacjach wrażliiwy, mądry i dobry
        człowiek.
    • luna751 Re: Moja historia ... 09.10.04, 19:48
      Nikusiu pozdrawiam Cię gorąco. Moje maleństwa odeszły w 8 tc. Obie ciąże
      obumarły...Zepsuty sprzęt usg? Też o tym myślałam, albo że lekarz się pomylił,
      bo przecież mógł się pomylić...Żal,że odeszły, ból, pustka, czułe spojrzenie
      mojego męża, tęsknota towarzyszą mi codziennie. Nie dawałam sobie sama rady
      więc położna zaproponowała mi pomoc psychologa. Postanowiłam po tych
      spotkaniach,że odtąd będę pielęgnować w sobie pamięć o Nich a nie ból...Różnie
      bywa...Wiem jednak, że nie jestem sama. Ty też nie jesteś. Pojechałam niedawno
      do Kalwarii Zebrzydowskiej pomodlić się przed obrazem Matki Bożej, a tam nad
      wejściem do kapliczki słowa: Uzdrawia, Króluje, Pociesza...O Pocieszenie modlę
      się dla Ciebie dla mnie, dla Mam Aniołków...Agnieszka.

      • 73nikusia Dziekuje Wam ... 10.10.04, 16:28
        Bardzo Wam dziekuje za te wszystkie cieple slowa. Tak to juz jest ze zrozumiec
        czlowieka moze tylko ten czlowiek, ktory przeszedl ta sama tragedie, odczul to
        samo ... smutek, zal, rozpacz, strach przed tym ze nigdy nie uda sie miec
        dzidziusia ze zawsze bedzie tak samo.

        W ten weekend bylismy w odwiedzinach u znajomych w Krakowie. Maja sliczna 1,5
        roczna coreczke a jej mama spodziewa sie drugiego dziecka. Mialysmy prawie ten
        sam termin porodu, na kwiecien 2005. Tak balam sie tej wizyty, oni tacy
        szczesliwi a my ... nie bede oszukiwac w nie za wesolych nastrojach.
        Tak bardzo chcieli nas zobaczyc, maz jest chrzestnym ojcem maluszka, nie
        moglismy odmowic.

        Pojechalismy, na poczatku bylo tak sobie ... takie gadanie o niczym, jakby sie
        nic nie wydarzylo. Ale wkoncu zapytali jak sie czuje, jak to wszystko
        przechodzimy, jak moga pomoc ... Opowiedzieli nam swoja historie. Przechodzili
        przez to samo co my ponad trzy lata temu. Stracili swoje pierwsze dzieciatko w
        8tc. Byli zalamani, bali sie ze tak bedzie za kazdym razem ... ze nie doczekaja
        sie swojego dziecka, mysleli o adopcji. Przelomem bylo spotkanie z naszymi
        wspolnymi przyjaciolmi. Oni tez stracili swoje pierwsze dziecko. Teraz maja
        dwojke slicznych dziewczynek ale pierwszy aniolek, ktory nie zawital na ten
        swiat jest zawsze pierwszym ich nienarodzonym dzieciatkiem za ktorym bardzo
        tesknia. Powiedzieli nam o tym wszystkim zebysmy wiedzieli ze nie jestesmy
        sami, ze takich mam nienardzonych malenstw jest cale mnostwo. I ze na pewno
        jest dla nas szansa ... ze bedziemy sie cieszyc malenstwem buszujacym po naszym
        domu.

        Wierze w to bardzo w to wierze ...

        Jak dobrze natchnal mnie ten weekend ...

        Ufam ze i Wy jestescie pelne nadzieji w dobro. W lepsze dni ...

        Pozdrawiam serdecznie Was wszystkie
        Nika
        • mader1 Re: Dziekuje Wam ... 10.10.04, 22:07
          Nikusiu, bedziesz sie jeszcze cieszyc dzieciatkiem :)
          U mnie tez pierwsze malenstwo, Aniolek odeszlo 12 tc. Tez czulam i nadal, jak o
          nim mysle, czuje to samo... Ale mam jeszcze piekna trojeczke nastepnych :)
          Kocham je mocno, wiedza o rodzenstwie.
          Ja nie mialam takiego szczescia, zeby pogadac o tym z kims, kto to przezyl. Nie
          bylo tez takiego forum. Czulam sie jak dziwak. Wszyscy mowili : " Pewnie byloby
          chore, natura wie co robi... "
        • kolorko Re: Dziekuje Wam ... 10.10.04, 23:02
          Nikusiu, piszesz- na pewno jest dla nas szansa- jest,nie wątp w to nigdy.
          Dopiero gdy straciłam dziecko ( 4 miesiąc drugiej ciąży, pierwsza moze nie była
          najlzejsza, ale pracowałam do końca, i to co się stało, było dla nas wielkim
          ciosem) dowiedziałam się jak wiele moich znajomych straciło swoje dzieci,
          dopiero wtedy dzielili się swoimi przeżyciami- tę stratę może w pełni pojąc
          ten, kto sam jej doświadczył. Po pól roku ponownie zaszłam w ciążę i po
          dziewięciu niespokojnych miesiacach urodziłam córeczkę i tak mam parkę przy
          sobie i synka -aniołka. Jestem z Tobą- trzymaj się- wiem, że mi było łatwiej,
          bo gdy wróciłam ze szpitala musiałam zająć się synkiem i to mnie trzymało w
          pionie, ale wierzę, że poradzisz sobie- pozdrawiam Cię ciepło;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka