filoruska
11.10.04, 02:13
Moja siostra miałaby teraz 21 lat. Zmarła dwa tygodnie przed planowanym
terminem porodu. Mama rodziła ją już martwą. Podobno udusiła się.
Wiem, że w większości jesteście matkami takich dzieci. Chciałabym, żeby ktoś
usłyszał jak bardzo cierpi rodzeństwo. Ja byłam wtedy dzieckiem, ale
wystarczająco dużym, żeby wiedzieć, co się dzieje. Nigdy ten ból nie minął.
Przez pierwsze 12 lat uciekałam przez dziećmi. Teraz już mogę zajmować się
dziećmi, ale wpadam w panikę, jak tylko się dowiem, że jakieś małe dziecko
choruje. Sama nie mam dzieci i od strony psychicznej nie jestem w stanie ich
mieć. To jedno wydarzenie rozwaliło mi całą psychikę, tym bardziej, że sama
podobno o mało nie umarłam podczas swoich narodzin.
Piszę to w środku nocy, bo nie chcę, by mnie ktoś w tym momencie widział. Nie
potrafię do tego wracać bez łez. Na co dzień wypieram to wszystko, zamykam
się, jakby to mnie nie dotyczyło. Z moją mamą rozmawiałam przez te ponad 20
lat tylko raz i krótko, bo się przestraszyłam, że zobaczy moje łzy. Z ojcem
nie rozmawiałam nigdy. Czasami chciałabym to wszystko z siebie wyrzucić,
wypłakać się komuś, bo słowa tu już nie znaczą nic, ale jeszcze nie znalazłam
nikogo, kto by zrozumiał. To nie prawda, że skoro wtedy byłam dzieckiem, to
nie mogę wiedzieć w pełni, co się wydarzyło. Ja też w jakiś sposób straciłam
dziecko