paulina.goszczycka
19.10.04, 22:04
Mój synek w przyszłym miesiącu skończyłby 6 lat. W ósmym miesiącu ciąży
urodził się martwy. Nie wiem dlaczego. Miałam wtedy 19 lat i nikt w szpitalu
nie chciał mi nic wytłumaczyć, podać przyczyny. A ja do tej pory nie mogę
znaleźć odpowiedzi na pytanie, dlaczego moje dziecko umarło. Do tej pory nie
umiem o tym rozmawiać. Bo to tak okrutnie boli. Malutkie ciałko, które tak
wcześnie odeszło i którego nie miałam szansy przytulić. Mój malutki synek
Dominik. Nigdzie nie mogłam wtedy znaleźć pomocy. Jedyną moją podporą był
mąż. Otoczenie udawało, że nic się nie stało, przecież urodzę kolejne
dziecko. Tak się stało. Kubuś ma już 4 latka. Ale to nie zmazało mojego bólu.
Dominik nadal jest w nas i zawsze będzie. Chciałabym, aby nikt nic podobnego
nie przeżył - aby w chwili, kiedy odchodzi nie tylko dziecko ale i cząstka
rodzica, nikt nie był sam. Bo to jest najważniejsze. Ból nie mija nigdy, ale
ważne jest aby móc się nim z kimś podzielić. Pozdrawiam wszystkich rodziców.
Kochajmy nasze dzieci! :)