izamr
30.11.04, 14:39
Nie mogę przestać o tym mysleć. Byłam w szpitalu na badaniach z moim synkiem.
I to co tam zobaczyłam, spędza mi sen z powiek. Ze wszystkimi dziećmi były
mamy, a z jednym nie. To już nasza druga wizyta w szpitalu i to dziecko wciaż
samo. Zapytałam pielęgniarek czy ktos je odwiedza. Ponoc mama, ale na krótko
i rzadko. Ta dziewczynka - tak ok. 1,5 roczku, cały czas stoi w łózeczku i
płacze. Patrzy tylko na inne dzieci i ich mamy... widok przerazajacy. jest
sama na sali (innych widzi poprzez okna łączące salki ze soba). Weszłam tam
do niej, bo nie mogłam wytrzymać. Dziecko strasznie do mnie ręce wyciagało, a
ja nie mogłam jej wziąć (jest to oddział zakaźny), a ja byłam tam z moim
synkiem, któy jest zdrowy. Jedno co mogłam zrobic, to zostawic jej
zabaweczke, bo niestety nie miala żadnej w łóżeczku. Poprzednio widzialam,
jak dziecko bawiło sie ... kroplówka. ma chyba początki choroby sierocej. Nie
mogę przestac mysleć o tej dziewczynce. Nie mogę oceniac jej matki, bo moze
ma taka sytuacje, ze nie moze z nią byc. ale zal mi tego dzieciaka
niesamowicie. Przeciez to jest dla niego stres niesamowity i na pewno odbije
sie to na jego psychice. Najgorsze, ze nikt na ten płacz nie reaguje. mam
nadzieje, ze to dziecko bedzie w tym szpitalu krótko.