20.01.05, 12:25
Przepraszam za ciszę ale dopiero dzisiaj "odwiedziłam" forum i natknęłam się
na Twój post. Po przeczytaniu artykułu o operacjach w łonie matki miałam do
siebie pretensję że mogłam zrobić więcej niż zrobiłam. Nie wiedziałam, że
takie operacje są wykonywane w Belgii (też pewnie udalibyśmy się tam, żeby
ratować maleństwo). Po Twoim poscie wiem, że zrobiliśmy wszystko. Najgorsze w
tym wszysktim jest to, że lekarze ukrywali przede mną stan faktyczny
przepukliny. Nie wiem czy chcieli oszczędzić mi cierpienia w czasie ciąży czy
może rzeczywiście trudno jest odróżnić organy wew. na USG. Dr Dangel
uspokajała mnie, że przepuklina u mojego maleństwa jest na dolnej granicy
żeby mógł przezyć. Mówiła, że oba płucka są rozwiniete, że są przepływy i
najważniejsze że serduszko jest dobrze rozwinięte. Dopiero po urodzeniu
dziecka i operacji okazało się że maluszek miał tylko jedno płuco i to
malutkie a drugiego nie miał wcale a do tego doszła wada serca - mała co
prawda ale jednak. Tak więc jak tu wierzyć lekarzom?. Jeszcze w czasie ciązy
byliśmy u dr. Bacewicz z CZD gdzie mały miał być operawany od razu po
urodzeniu i wtedy dowiedziałam się, że nie jest tak pięknie jak mówiła dr
Dangel. Okazało się że dr. Dangel wylicza wskaźnik objętosći główki do płuc i
u nas ten wsaźnik wynosił 0,7%. Natomiast żeby dziecko miało szansę na
przeżycie ten wskaźnik musi wynosić minimum 1%.

Jeżeli będziesz chciała do mnie napisać to podaję Ci mój numer gadu gadu
7561493. Będę trzymać za Ciebie kciuki, żeby jednak wszystko się udało. Może
przepuklina u Twojego dziecka okaże się mniejsza niż wynika to z USG. Cuda
się zdarzają.
Obserwuj wątek
    • mkk2 Re: do mkk2 22.01.05, 11:53
      > Cuda się zdarzają.
      moze i sie zdarzają, ale niestety nie mi. Nasza Marysia żyła tylko 12 godzin i
      nie doszło nawet do operacji. Była śliczną dziewczynką, sama nie wiem jak udało
      mi się przeżyć te ostatnie dwa tygodnie.
      Wada naszych dzieci była niestety zupełnie nie przewidywalna. Ten stosunek płuc
      do główki, o którym piszesz jest najbardziej wiarygodny jeśli chodzi o
      rokowania, ale dr.Dangel mierzyła go inaczej niż robią to w Belgii więc jest to
      nieporównywalne ze współczynikami podawanymi w publikacjach na ten temat (w
      naszym przypadku był to szacunek 0,5 - a według pomiarów w Belgii 1 do 1,5 w
      trzech badaniach). Nie sądze żeby coś przed nami ukrywali - po prostu im
      późniejsza ciąża tym więcej organów się przemieszcza i trudno stwierdzić na usg
      jak dziecko poradzi sobie po urodzeniu. Dlatego jest to taka loteria - no chyba
      że przepuklina jest na prawdę małą i pojawi się bardzo późno. Ja bardzo sobie
      cenię zaangażowanie dr.Dangel - w sumie nie zajmuje się ona przepukliną (nie
      słyszałam żeby ktokolwiek w Polsce się nią szczególnie zajmował) a poświęciła
      nam sporo czasu. Na usg widziała szczegóły, które w Belgii dostrzegli dopiero
      na rezonansie magnetycznym.
      Odezwe się do Ciebie na gg jak uporządkuje trochę swoje sprawy.
      magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka