Dodaj do ulubionych

Jeszcze o moim BARTUSIU ;;;-((((

26.01.05, 21:22
Urodził się , żył wdychał tlen ,z każdą minutą mniej krzyczał ,swoimi małymi
chorymi płuckami wdychał część życia. I tak dzień za dniem, dzień za dniem
cierpiał bardziej. Prawie nie płakał - lecz UMARŁ
Żył tylko niecałe trzy miesiące.

Jest miłość co była ciałem, a stała się duchem....

(*)(*)(*)(*)(*)
Obserwuj wątek
    • pawelek22 Re: Jeszcze o moim BARTUSIU ;;;-(((( 26.01.05, 23:02
      Ulu,śmierć jest straszną rzeczą i bardzo Ci współczuję.
      Bartuś już nie cierpi,nie ma go z nami ciałem ale jest na pewno duchem.
      Urodził się w zchorowanym ciałku,które nie pozwoliło Mu żyć fizycznie na tym
      świecie ,ale duchem jest tutaj i cały czas jest przecież obok Ciebie.A kiedyś
      na pewno spotkamy Go w lepszym Swiecie ,gdzie nie ma chorób,bólu i nigdy nie
      trzeba będzie się żegnać na zawsze z innymi.
      pozdrawiam paweł
      • vitalia Re: Jeszcze o moim BARTUSIU ;;;-(((( 26.01.05, 23:56
        angelwinks.net/images/qcpod/qcpod1.html
        (*)(*)
        Ula..żyj z nadzieją,że kiedyś będziecie jeszcze razem .
    • annall Re: Jeszcze o moim BARTUSIU ;;;-(((( 27.01.05, 07:34
      Uleńko, tak krótkie i bolesne było życie Bartusia, teraz już nie cierpi- i to
      chyba jedyne pocieszenie...
      Tak bardzo mi przykro, że los bywa aż tak okrutny...
      przytulam cieplutko
      Ania
    • vinga_o Re: Jeszcze o moim BARTUSIU ;;;-(((( 27.01.05, 20:56
      Uleńko ... to samo mogłabym napisać o mojej córeczce ... tylko 10 godzin
      oddychała chorymi płuckami, 10 godzin pracowało chore serduszko ...

      Ulo, nasze dzieci nie cierpią, bawią się razem i ich szczęście przyćmiewają
      tylko czasem nasze łzy ... Ale jak tu nie płakać ?

      Przytulam Cię mocno i życzę wielu sił.
      Kinga
    • mamabenia Re: Jeszcze o moim BARTUSIU ;;;-(((( 27.01.05, 21:32
      Ja też przez cały dzień jestem ok (opraca, żona, dwójka dzieci), a nocami
      płączę jak bóbr, bo nie mogę znieść odejścia Benia. Chcę być silny, bo tylko
      tak można przejść przez to życie, ale czasami myślę, że nie ma co
      udawać 'twardziela' i po prostu płaczę za Benusiem, ale dzięki B-gu, wracam do
      swojej rodziny, która mnie potrzebuje. Prosozę Cię, Bądź silna i żyj w dwóch
      światach - tym który nas otacza i w tym gdzie Twoje Aniołki razem z naszym
      Beniem hasają po chmurkach,
      łączymy się z Wami w bólu i modlitwie,
      pozdrawiamy
      ala i maciek rajczyk

      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec141.htm
      www.beniamin.net
      P.S. Chciałbym link do strony Bartusia umieścić na stronie Benia. Czekam na
      odpowiedź
      • urszula5 Re: Do mamybenia 28.01.05, 16:55
        Witaj
        Oczywiście możesz umieść ::-(((
        Jestem dziś bardzo zdołowana GW umieściła artykół o tym jak pozwoliłam
        Bartusiowi odejść , ale nie to mnie dobiło . Dobiła mnie wypowiedź na forum "
        Katowice " nie potrafie zrozumieć jak matka matce może coś takiego napisać ;;;-
        ((((
        Podaję link może kogoś zainteresuje i może ktoś mi napisze czy ja rzeczywiście
        ponoszę winę za to że Bartuś się urodził chory i że zmarł
        www.miasta.gazeta.pl/katowice/1 ,35019,2516382.html

        Pozdrawiam Ula

        Jest miłość co była ciałem , a stała się duchem....
        • aania25 Re: Do mamybenia 28.01.05, 18:24
          Urszulko,
          po pierwsze nie Ty ponosisz wine ze Bartus odszedl. Przeciez kazda z nas kocha
          swoje dzieci do tego stopnia ze gotowaby oddac dla nich wszystko. Gdybys
          wiedziala ze istnieje cien nadzieji aby Bartus zyl i byl zdrowy napewno bys nie
          pozwolila mu odejsc. To co Ci sie przytrafilo, no niestety nie mialas na to
          wplywu. Sa rzeczy na ktore, my zwykli ludzie, nie mamy wplywu. To ze Bartus byl
          5 dzieckiem ktore Ci zmarlo, jest niesprawiedliwoscia losu. Nie znaczy ze
          poswiecalas wszystkie dzieci i wydawalas je na swiat po to aby umarly. Czyz nie
          wystarczajaco boli serce po stracie jednego dziecka abys chciala 5 takich ran.
          Kazdy czlowiek nawet po najgorszych przejsciach mysli pozytywnie i pragnie
          jeszcze jednej szansy. Ula postapilas tak jak kazda inna z nas pewnie by
          postapila w podobnej sytuacji. A co do badan prenatalnych - piszesz ze nie
          wykazaly zadnej wady. Ale z drugiej strony przynajmniej Bartus byl i godnie
          odszedl, poznal swoja Mamusie, Tatusia i rodzinke i Wasze twarze zapamietal.
          Czy rzeczywiscie zmieniloby sie cos jesli bys wiedziala ze Bartus urodzi sie
          chory. Tez pokochalabys go tak mocno i tez walczylabys tak zaciecie. Nie
          obwiniaj siebie, bo nie Twoja zasluga ze pozegnalas 5 dzieci. A co do
          komentarza "matki" no coz kazdy ma prawo do wojej wypowiedzi jednak uwazam ze
          czasmi milczenie jest zlotem szczegolnie kiedy nie mozna kogos wesprzec w
          chwilach ciezkich. Ula wiedz ze wsrod dobrych i zyczliwych Tobie ludzie
          znajdzie sie ktos kto nie potrafi zrozumiec i pocieszyc a zrobi wrecz
          przeciwnie. Musisz sie i do tego przygotowac, musisz byc silna za siebie i
          swoje dzieciaczki. Przytulam mocno i modle sie Was.
          Ania
        • vinga_o poprawiony link :-) 28.01.05, 18:39
          Wstawiam poprawiony link do artykułu:
          miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2516382.html

          Uleńko, nie przejmuj się, nie potrzebne są Ci te nerwy. Zawsze znajdzie się
          ktoś, kto nie zna sprawy, nie przeżył połowy tego co Ty, a weźmie się za
          krytykę. A to że pozwoliłaś odejść Bartusiowi, kiedy bardzo cierpiał - to tylko
          dowód, jak bardzo go kochasz, jak bardzo z miłości nie chciałaś, aby cierpiał.
          Nie daj im się sprowokować, może takie osoby jak "matka" tylko do tego dążą.

          Przytulam Cię mocno
          Kinga
      • aania25 o Beniu 28.01.05, 18:30
        Bardzo Wam wspolczuje, mieliscie i nadal macie wspanialego Syna. Teraz czuwa
        nad Wami. Kiedy patrze na jego buzke to pragne aby wreszcie dzieci przestaly
        cierpiec, abysmy my swymi cierpieniami mogli im pomoc. Gdyby to bylo mozliwe
        napewno Beniu i Bartus ciagle byli by z nami. Swiatelko dla Waszych
        dzieciaczkow (*)(*)(*)(*)
        Ania
        • urszula5 Re: O bARTUSIU 28.01.05, 22:05
          To prawda bardzo Kochałam i kocham nadal mojego synka i tylko dlatego
          pozwoliłam mu odejść. Nie mogłam już znieść tego jak cierpi, nie potrafiłam
          patrzeć na jego cierpienie. A teraz kiedy Go już nie mam nie potrafię nawet
          robić tzw. dobrej miny do złej gry. Nie chce mi się wychodzić z domu a niekiedy
          nawet z łóżka. Ale dostaję czasami takiego kopa od Bartusia tak jak ostatnio
          był w moim śnie i mi powiedział ( mamusiu walcz bo potrafisz a ja cały czas
          jestem z tobą ) i to mnie zmobilizowało do dalszej walki, chociarz resztkami
          sił to walczę nie dla siebie ........dla dzieci które mam. Bo gdybym nie miała
          Daniela i Kamila to niewiem czy ja bym jeszcze chodziła po tym świecie, pewnie
          byłabym już razem z moimi aniołkami ;;;-(((((

          Jest taka miłość co była ciałem, a stała się duchem....

          Ps.Gdyby badania prenatalne wykazały że Bartuś będzie taki chory też bym Go
          Kochała
          • zorka7 Re: O bARTUSIU 29.01.05, 08:07
            Odpisałam w komentarzach po artykule.

            Pozdrawiam.
            • bei Uleczko.... 31.01.05, 00:29
              Uluniu kochana.......
              tak bardzo Ci wspólczuję....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka