anches
11.03.05, 09:35
Potem Natan poszedł do swojego domu. Pan zaś ugodził dziecię, które żona
Uriasza urodziła Dawidowi, i ono zachorowało. Wtedy Dawid błagał Boga za
dziecięciem i pościł Dawid, a gdy przyszedł na noc do domu, leżał całą noc na
ziemi. Gdy zaś przystąpili do niego starsi jego domu, aby go podnieść z
ziemi, nie chciał wstać i nie spożył z nimi posiłku. Siódmego dnia dziecię
zmarło. Słudzy Dawida bali się powiedzieć mu, że dziecię nie żyje, myśleli
bowiem: Jeżeli oto, póki jeszcze dziecię żyło i my mówiliśmy do niego, on nie
słuchał naszego głosu, to jakże mamy mu powiedzieć, że dziecię nie żyje?
Gotów jeszcze zrobić sobie coś złego. Lecz Dawid spostrzegł, że jego słudzy
szepcą między sobą, domyślił się więc, że dziecię nie żyje. I zapytał Dawid
swoich sług: Czy dziecię zmarło? A oni odpowiedzieli: Zmarło. Wtedy Dawid
podniósł się z ziemi, umył się, namaścił, zmienił swoje szaty i poszedł do
świątyni Pana, aby mu oddać pokłon. Potem powrócił do swojego domu, poprosił
o posiłek, a gdy mu go podano, spożył go. Wtedy rzekli do niego jego słudzy:
Co ma znaczyć to, co uczyniłeś? Dopóki dziecię żyło, pościłeś i płakałeś, a
gdy dziecię zmarło, podniosłeś się i spożyłeś posiłek? A on odpowiedział:
Dopóki dziecię żyło, pościłem i płakałem, gdyż myślałem sobie: Kto wie? Może
Pan zlituje się nade mną i dziecię będzie żyło? Teraz zaś, gdy zmarło, po cóż
mam pościć? Czy mogę je jeszcze przywrócić życiu? To ja pójdę za nim, a nie
ono powróci do mnie. 2 SAM. 12,15-23