koziolkowa11
11.11.05, 11:14
dokładnie pół roku temu jeszcze walczyliśmy na izbie przyjęć, żeby nas
przyjęli do szpitala, żeby zechcieli Ciebie ratować. Urodziłeś się parę godzin
poźniej... o 12 tygodni za wcześnie... ale żyłeś... Ja cały czas nie
wierzyłam, że coś może być nie tak. Wiedziałam, że Twój stan jest ciężki, ale
wierzyłam, modliłam sie, błagałam Boga, żeby nam Ciebie nie zabierał...
Niestety Bóg miał inne plany ...