alexandra74
11.12.05, 13:23
Witam, przkopiowałam mój wątek z innego forum. Z uwagi na duża aktywnośc
forum Chore dziecko... Może ktoś z Was miał podobne doświadczenia i cos
poradzi. Przeczytajcie, proszę.
W nocy z 6 na 7.12 b. źle spałam, dziecko wcale sie nie ruszało, rano ok. 8
zobaczyłam krew. Panika, torba w ręke i do szpitala, ok 9 zaczęłam odczuwać
niezbyt silne ale regularne bóle. Po jakimś czasie krwawienie ustąpiło, ale
bóle utrzymywały się przez cały dzień. Wspomnę tylko, że USG zrobiono mi
dopiero po godz. 18 (pomimo wcześniejszego krwawienia). Wieczorem próbowłam
zasnąć, ale o godz. 23 coś "chlupnęło" (wody płodowe), prawie pobiegłam na
salę
porodową, zadzwoniłam do męża i w godzinkę było po wszystkim.
A teraz zupełnie mniej wesoło:(
Zaraz po porodzie lekarka stwierdziła, że Michał jest w dobrym stanie. Ok.
2.30
odwieziono mnie do sali matek, zbudziłam się o 5, ale ok,. 9 zaczął się
obchód
neonatologów, a mojego dziecka mi nie przywieziono. Weszłam do pokoju gdzie
przebywają dzieciaczki i zobaczyłam mojego synka w cieplarce, pod tlenem.
Ordynator wyjaśnił mi, że ma problemy z oddychaniem i jest na tzw.
wspomaganiu.
Wieczorem zalecił mu ampicylinę, podejrzewano zapalenie płuc. 9.12 rano jakby
nieznaczna poprawa, jednak wieczorem stwierdzono zapalenie płuc i obustronną
odmę płucną płaszczową, dziecko trafiło na OIOM.
Wczoarj rano poinformowano mnie o poprawie, duszności się zmniejszyły, ale do
dzisiaj rana nie ma zadnej poprawy. Jestem załamana, wczoraj wyszłam do domu,
bo mnie szpital dołował, zresztą na OIOMie nie można przesiadywać godzinami
więc co by mi to dało. Dwa razy dziennie przywożę mu odciągnięty pokarm, ale
jestem kłębkiem nerwów, nie znam przyczyny takiego stanu rzeczy, w ogóle mało
wiem na ten temat. Jeśli ktoś coś wie o tym schorzeniu prosze o informacje.
Weim tylko, że kjesli powietrze nie zejdzie z płuc to konieczny bedzie drenaż
czyli chyba odsysanie go. Sama już wariuję. Dziękuję za informacje i
pozdrawiam.