Dodaj do ulubionych

Urodziłam 8 grudnia...

11.12.05, 13:23
Witam, przkopiowałam mój wątek z innego forum. Z uwagi na duża aktywnośc
forum Chore dziecko... Może ktoś z Was miał podobne doświadczenia i cos
poradzi. Przeczytajcie, proszę.

W nocy z 6 na 7.12 b. źle spałam, dziecko wcale sie nie ruszało, rano ok. 8
zobaczyłam krew. Panika, torba w ręke i do szpitala, ok 9 zaczęłam odczuwać
niezbyt silne ale regularne bóle. Po jakimś czasie krwawienie ustąpiło, ale
bóle utrzymywały się przez cały dzień. Wspomnę tylko, że USG zrobiono mi
dopiero po godz. 18 (pomimo wcześniejszego krwawienia). Wieczorem próbowłam
zasnąć, ale o godz. 23 coś "chlupnęło" (wody płodowe), prawie pobiegłam na
salę
porodową, zadzwoniłam do męża i w godzinkę było po wszystkim.

A teraz zupełnie mniej wesoło:(

Zaraz po porodzie lekarka stwierdziła, że Michał jest w dobrym stanie. Ok.
2.30
odwieziono mnie do sali matek, zbudziłam się o 5, ale ok,. 9 zaczął się
obchód
neonatologów, a mojego dziecka mi nie przywieziono. Weszłam do pokoju gdzie
przebywają dzieciaczki i zobaczyłam mojego synka w cieplarce, pod tlenem.
Ordynator wyjaśnił mi, że ma problemy z oddychaniem i jest na tzw.
wspomaganiu.
Wieczorem zalecił mu ampicylinę, podejrzewano zapalenie płuc. 9.12 rano jakby
nieznaczna poprawa, jednak wieczorem stwierdzono zapalenie płuc i obustronną
odmę płucną płaszczową, dziecko trafiło na OIOM.
Wczoarj rano poinformowano mnie o poprawie, duszności się zmniejszyły, ale do
dzisiaj rana nie ma zadnej poprawy. Jestem załamana, wczoraj wyszłam do domu,
bo mnie szpital dołował, zresztą na OIOMie nie można przesiadywać godzinami
więc co by mi to dało. Dwa razy dziennie przywożę mu odciągnięty pokarm, ale
jestem kłębkiem nerwów, nie znam przyczyny takiego stanu rzeczy, w ogóle mało
wiem na ten temat. Jeśli ktoś coś wie o tym schorzeniu prosze o informacje.
Weim tylko, że kjesli powietrze nie zejdzie z płuc to konieczny bedzie drenaż
czyli chyba odsysanie go. Sama już wariuję. Dziękuję za informacje i
pozdrawiam.

Obserwuj wątek
    • asieek Re: Urodziłam 8 grudnia... 11.12.05, 14:29
      Witaj, jedyne co mogę zrobić to gorąco się modlić by Bóg pomógł Twojemu
      synkowi. Pozdrawiam cieplutko Asieek
    • agablues Re: Urodziłam 8 grudnia... 11.12.05, 14:42
      Alexandro, nie napisałaś w którym tyg ciąży Twoj synek się urodził. Czy jest
      wcześniakiem?
      z tego, co rozumiem ma zapalenie płuc. Zdarza się najzdrowszym, donoszonym
      noworodkom. Dostaje antybiotyk - więc pownien zwalczyc infekcję. Wiem, ze to
      trudne, ale zachowaj spokój. Mam nadzieję, ze jest w dobrych rękach i lekarze
      robią wszystko, zeby szybko z tego wyszedł. U takich maluszków stan może się
      szybko zmieniać, zarówno na gorzej, jak i na lepiej. Spróbuj byc dobrej myśli, a
      ja trzymam mocno kciuki.
      aga
      • alexandra74 Re: Urodziłam 8 grudnia... 11.12.05, 14:47
        Synek urodził się w 38 tygodniu ciązy, 16 dni przed terminem. Ale jest
        dzieckiem donoszonym (waga 3400 g).
    • marysienka44 Re: Urodziłam 8 grudnia... 11.12.05, 15:35
      Witaj!
      Przede wszystkim gratuluję maleństwa, trzymam kciuki i wierzę że będzie
      dobrze,że Bóg będzie z wami, z Tobą i że już niedługo te przeżycia pozostaną
      wspomnieniem.
      Urodziłam moją córeczkę w marcu tego roku, waga 3550kg, co do dnia wyznaczonego
      terminu. Moja mała też miała zapalenie płuc i ostrą żółtaczkę (17,9
      bilurybiny).Przebywałam z nią w szpitalu 10dni, miała kroplówki i naświetlania,
      więc potrafię sobie wyobrazić co przeżywasz, wiem jak ciężko gdy nie możesz
      wziąś maleństwa na ręce, a hormony szaleją. Wiem że bedzie Tobie ciężko, ale
      może jak pomyślisz że lekarze ratują dzieci z "gorszymi" chorobami, że dzidziuś
      jest wagowo dobrze rozwinięty, że medycyna poszła naprzód to chociaż to w jakimś
      stopniu podniesie Ciebie na duchu. Ja przeżyłam to strasznie, już sam widok
      wenflonu w rące, potem w główce i nóżce powodował u mnie łzy, ale tumaczyłam
      sobie że to dla jej dobra. Wiem że zapalenie płuc leczy się od 10 dni nawet do
      kilku m-cy, trzeba dużo cierpliwości.
      Postaraj się nie denerwować, wiem że pewnie pomyślisz - łatwo mówić - ale ja w
      ten sposób straciłam pokarm, i byłam na granicy depresji.

      Wierzę że będzie dobrze z Twoim maleństwem, i przepraszam za to że tylko w taki
      sposób mogę Ciebie pocieszyć. Mam nadzieję że dasz radę.
      Pozdrawiam Ciebie i modlę się za maleństwo.
    • ka1311 Re: Urodziłam 8 grudnia... 11.12.05, 20:12
      Opowiem Ci o małym Tomku, który urodził się w 32 tygodniu ciąży. Było to
      dziecko z konfliktu serologicznego i dlatego zdecydowano się rozwiązać ciążę o
      miesiąc wcześniej. Przy porodzie dostał 10 pkt, ale już po dwóch godzinach
      zaczął tracić oddech i lekarze musieli go zaintubować, nie panowali w ogóle nad
      jego stanem i poinformowali rodziców, że jeśli chcą to dziecko należy jak
      najszybciej ochrzcić, gdyż jego stan jest ciężki i niestabilny. Dodatkowo
      sprawę utrudniał fakt, że dziecko miało bardzo silną anemię i w pierwszej dobie
      trzeba było zrobić mu transfuzję wymienną krwi. Dostał cztery antybiotyki, cały
      czas leżał w inkubatorze i był karmiony najpierw dożylnie a po dwóch dniach
      sądą do żołądka. Poprawa zaczęła być widoczna po ok. 4 dniach, a po 10 dniach
      było już zupełnie nieźle. Piszę to, by dodać Ci wiary, że wszystko będzie ok.
      Tomek skończył właśnie rok, jest urwisem, że hej i tylko nie znosi dłubania w
      nosie (to pozostałość po rurkach w nosku). Z Twoim dzidziusiem też będzie
      dobrze, uwierz w to i wspieraj swojego malucha myślami.
      • alexandra74 Re: Urodziłam 8 grudnia... 11.12.05, 21:56
        Dziękuję Wam. Ok. 17 byłam w szpitalu, zobaczyłam moje dziecko bez rurek w
        nosku:)Lekarka powiedziała, że od godziny oddycha bez wspomagania, zobaczymy co
        bedzie dalej.
        • ka1311 Re: Urodziłam 8 grudnia... 12.12.05, 17:27
          No i super! Będzie dobrze, zobaczysz. Napiszę Ci tak, jak pocieszałam
          przyjaciółkę - mamę właśnie Tomka. Mówiłam jej zawsze: zobaczysz, że jeszcze
          nie raz się na niego wściekniesz, że psoci, bałagani i na wszystko mówi nie :)))
          U Was też tak będzie :)
    • niewierzewam Re: Urodziłam 8 grudnia... 11.12.05, 22:52
      Będzie dobrze, na pewno. Natomiast z pozycji matki, która od 10 i pół roku
      przerabia po kolei wszystkie działy medycyny dziecięcej i słucha historii innych
      matek uczulam Cię na jedną rzecz - zawsze będziesz musiała jego rozwój
      monitorować 10 razy czujniej niż inne matki. Proponuję wręcz założenie dziecku
      dużego zeszytu ze spotrzeżeniami, wynikami badań, sukcesami i porażkami w
      rozwoju i wszystko to z dokładnymi datami. Nigdy nie dawaj się zbyć, że
      "wyrośnie", "dogoni" itp. Zawsze wierz własnej intuicji. Lekarze mają skłonności
      do uspokajania matek a sama wiem z własnego doświadczenia, że nie zawsze
      wychodzi to na dobre. Pilnuj dobrze maluszka, jego los jest w Twoich rękach.
      Pozdrawiam.
      • agablues Re: Urodziłam 8 grudnia... 12.12.05, 11:25
        niewierzewam napisała:

        > Będzie dobrze, na pewno. Natomiast z pozycji matki, która od 10 i pół roku
        > przerabia po kolei wszystkie działy medycyny dziecięcej i słucha historii innyc
        > h
        > matek uczulam Cię na jedną rzecz - zawsze będziesz musiała jego rozwój
        > monitorować 10 razy czujniej niż inne matki.

        A to niby z jakiej racji? czy Ty nie przesadzasz?
        Moja starsza córka urodziła się w 34 tyg ciąży. od razu trafiła do cieplarki, bo
        się wychładzała. Bardzo słabo ssała, karmiono ją moim mlekiem. Miała zwichniety
        bark - przez kilka dni niewładną raczkę. Wysoką bilirubinę - na tyle, ze nie
        pomagały naswietlenia, podawano jej luminal.Od samego poczatku, dostawała
        osłonowo antybiotyk, ponieważ najprawdopodobniej przyczyną przedwczesnego porodu
        była infekcja wewnątrzmaciczna. Top nie był jeden antybiotyk, ale chyba 3. W 4
        dobie życia, podczas karmienia - zachłysnęła się. Akcja serduszka spadła do
        60/min - a normalnie jest ok 120/min. Zsiniała, podano jej adrenalinę. Gdyby nie
        to, ze była przy niej pielęgniarka - straciłabym ją. Acha, oczywiście znaleziono
        również szmery w sercu.
        Wyszła z cieplarki po ponad 2 tygodniach. w 19 dobie nas wypisano, ważyła
        niewiele ponad 2 kg, na szczęście zaczęła ssać.

        No i co? W zaleceniach było - karmić piersią, szczepić wg kalendarza, zrobić
        echo serca. Nie było żadnej konsultacji neurologicznej, zadnych zaleceń
        rehabilitacyjnych. Dziecko było 10 cm i 1 kg mniejsze od rówieśników.
        Teraz ma 10 lat i nikt by nie zgadł, jakie były początki. Nie zakładałam
        zeszytów, nie śledziłam rozwoju, nie wpadałam w panikę. Zaczęła chodzić, jak
        miała rok i 4 miesiące. Pełne zdanie wypowiedziała, jak miała 1,5 roku. W wieku
        6 lat stwierdzono u niej "ogólny rozwój intelektualny na poziomie wyskokim".
        Wierzyłam, ze dogoni rówieśników, ze nadrobi - i tak było. Nie rehabilitowałam,
        nie stymuowałam nadmiernie - ot, po prostu zajmowałam się nią, a ze nie
        mieliśmy telewizora w domu przez pierwsze 5 lat jej zycia, dużo czytałysmy i
        bawiłysmy się razem.

        Proponuję wręcz założenie dziecku
        > dużego zeszytu ze spotrzeżeniami, wynikami badań, sukcesami i porażkami w
        > rozwoju i wszystko to z dokładnymi datami.

        Zeszyt z zapisanymi infekcjami, podawanymi lekami - oczywiście warto mieć.
        Zawsze - przydaje się lekarzom. Zapisywać rozwój - też mozna - bedzie
        niewątpliwie pamiątką i zawsze fajnie jest dziecku powiedzieć, kiedy pierwszy
        raz usiadło, a kiedy postawiło pierwszy krok. Ale niech to bedzie zabawa, a nie
        szukanie dziury w całym! Dziecko urodziło się zdrowe, ma infekcję i tyle. Bez
        przesady! Alexandra i tak ma już sporo stresów, po co jej dokładasz nowe?!
        Trudny start dziecka, nie świadczy o tym, ze będzie tak zawsze.

        Nigdy nie dawaj się zbyć, że
        > "wyrośnie", "dogoni" itp. Zawsze wierz własnej intuicji. Lekarze mają
        skłonnośc i do uspokajania matek a sama wiem z własnego doświadczenia, że nie
        zawsze wychodzi to na dobre.

        czasami jest wręcz odwrotnie - rodzice szaleją, szukają dziury w całym, a
        lekarze uspokajaja. To tez nie wychodzi na dobre. I tez wiem to z własnego
        doświadczenia. Moja trzecia córeczka urodziła się po śmierci drugiej. Przez całą
        ciążę miałam czarne myśli, zaraz po porodzie - dosłownie szalalam, szukałam
        chorób. Teraz się z tego śmieję ( gorzko), ale przez takie czarnowidztwo, kilka
        godzin po porodzie - już miała pierwsze, jak się potem okazało - zupełnie
        niepotrzebne badania z krwi :( Tym razem śledziłam kazdą nową umiejętność
        dziecka, wpadałam w panikę z błahych powodów. zamiast cieszyć się zdrowym
        dzieckiem, ja wyszukiwałam chorób, opóźnień w rozwoju, nieprawidłowości. Nie
        wyszło to na dobre ani jej, ani mnie. Na szczęście się zdystansowałam.

        Pilnuj dobrze maluszka, jego los jest w Twoich rękach.

        A z tym, to już zupełnie się nie zgadzam. Los dziecka, wcale nie jest w rękach
        matki!!! Wmawianie takiego poglądu jest ogromną krzywdą wyrządzaną kobiecie.
        Gdyby tak było - większości z nas tutaj, nie byłoby na forum, bo zrobiłybyśmy
        wszystko, zeby uratować, ochronić nasze dzieci przed chorobami, śmiercią. A
        jednak się nie udało. Nie da się upilnować, uchronić w 100 % choćbyś stawała na
        głowie. A obarczanie sie tak wielką odpowiedzialnością za los dziecka, jest
        samobójstwem. Bo kiedy, coś się nie powiedzie ( a u wiekszości forumowiczów
        właśnie się nie powiodło), to co? znaczy, ze coś źle zrobiliśmy? My jesteśmy
        odpowiedzialni, ze dziecko zachorowało ??

        Nie bardzo rozumiem cel Twojego postu. Miał wystraszyć jeszcze bardziej
        Alexandrę? Mam wrażenie, ze masz jakieś tragiczne przeżycia i teraz wszystko
        widzisz w czarnych barwach. Oczywiście masz do tego prawo, ale czy straszenie
        innej mamy jest dobre? Ja odniosłam wrażenie, ze Ty już jesteś pewna, ze
        Michałek bedzie chory, niepełnosprawny, opóźniony w rozwoju. A przecież to, ze
        Ty miałaś problemy, nie znaczy, ze inni bedą mieli tak samo.

        jeśli chcesz nam napisać o swoich zmaganiach o zdrowie, a może i życie swojego
        dziecka - napisz. Ale, proszę, nie stersuj Alexandry, nie tego jej trzeba.

        Pozdrawiam, aga
        • agacz2905 Re: Urodziłam 8 grudnia... 12.12.05, 14:22
          Zgadzam się całkowicie z tym, co napisała agablues. Trzymaj się, alexandro74 i
          ucałuj ode mnie Michałka:). Dzieciaczek już zdrowieje, prawda? Całkowite
          wyzdrowienie jest więc tylko kwestią czasu.
          • alexandra74 Re: Agacz2905... 13.12.05, 10:19
            Niby lepiej, wczoraj wieczorem przynajmniej tak było, dzisiaj nie moge sie
            dodzwonić na oddział na razie, ale po południu pojade do niego i sama
            porozmawiam z lekarzem. Dzięki.
            • agacz2905 Re: Alexandro.... 13.12.05, 13:06
              Naprawdę trzymam kciuki za Michałka. Ucieszyłam się, że go urodziłaś i myślę o
              Nim. Będzie jak tylko najlepiej może być, zobaczysz:).
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28826&w=33171241
              Agnieszka, mama Szymka(16.01.2001) i Agatki(01.08.2003)
        • ka1311 Re: Urodziłam 8 grudnia... 12.12.05, 17:25
          Bardzo mądrze to napisałaś :). Faktycznie tak jest i panikowanie z
          powodukażdego najdrobniejszego skaleczenia, czy kataru powoduje, że dziecko
          jest lękliwe, bo przecież tyle niebezpieczeństw czyha na świecie. Tak nie
          można :)
        • asieek Re: Urodziłam 8 grudnia... 12.12.05, 19:11
          Agabules, bardzo mądra z Ciebie kobieta, pozdrawam Asieek
    • utka Re: Urodziłam 8 grudnia... 13.12.05, 13:38
      Ciesze sie, ze maly jest juz na swiecie, bardzo sie ciesze !
      Pamietam o Was w modlitwie i wierze, ze Michalek szybko do zdrowia powroci i
      juz za pare chwil bedziecie sie nim cieszyc w domku. Te swieta bede dla Was
      bardzo radosne
    • drozdilla Re: Urodziłam 8 grudnia... 13.12.05, 20:40
      witam wiem co czujesz bo przezywałam to samo tylko ja miałam mozliwosc
      przebywania z olusiem cała dobe na oddziale OIOM nie wyobrazałam sobie innego
      rozwiazania.mały urodził sie 14 dni po terminie przez cc z wagą 4300g, 10
      pkt.wszystko ok.a tu nagle przenoszą mnie z małym na oddział intensywnej opieki
      med. bo mały ma zapalenie płuc.antybiotyki przez igłe z głowie BOZE strasznie
      to przezywałam.ale jest ok łapie czesciej infecje przez to ale poza tym
      swietny dzieciak .bedzie dobdze staraj sie myslec pozytywnie.Michas da rade!!!!
      modle sie
      • alexandra74 Re: Urodziłam 8 grudnia... 16.12.05, 20:22
        Dziękuje Wam wszystkim za wsparcie i dobre słowo.

        Jutro ok. 14 wybieramy Michałaka do domku. Za to mój dwulatek niestety
        niezdrów, po raz kolejny, szykuje się wycinanie 3 migdała po świętach.

        Pozdrawiam:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka