wiosenna10
06.02.06, 12:42
Co ze mną jest nie tak? Nie potrafię cieszyć się szczęściem innych. Kiedy
widzę kobiety w ciąży lub maleńkie dzieci, albo dowiaduję się, że ktoś znowu
jest w ciąży lub właśnie urodził, to jestem wściekła, po prostu zazdroszczę.
Pewnie u wielu z Was stracę w oczach(o ile kiedykolwiek coś zyskałam?), ale
nie potrafię cieszyć się nawet z Waszego szczęścia(choć właśnie WAM, nam,
rodzicom po stracie się ono najbardziej należy). Nie życzę Wam źle, nikomu
nie życzę!, ale to tak bardzo mnie boli, kiedy widzę, że macie siłę podjąć
walkę i tę walkę wygrywacie. Może jestem taka, dlatego że ja nie mam siły? Że
nawet myślenie o kolejnej ciąży sprawia mi ból? Że z góry zakładam, że mi się
nie uda, bo przestałam już wierzyć w "dobrego Boga", w to, że i dla mnie
kiedyś zaświeci słońce? Wszystko widzę w czarnych barwach, nie ma już we mnie
nadziei.
Jestem zła na siebie, że tak myślę, że tak bardzo Wam zazdroszczę nowych
ciąż, dzieci i tej siły i wiary. Jestem beznadziejna. Przepraszam...
Gosia